Jarosław Pleskot w Zarządzie HAMA Polska

Europejki Fundusz Leasingowy (EFL), który jest właścicielem 70 proc. udziałów w spółce HAMA Polska, nominował Jarosława Pleskota na stanowisko Członka Zarządu Spółki.

Jarosław Pleskot, który od 14 lat pełnił funkcję Dyrektora Finansowego w spółce Carefleet, należącej do Grupy EFL, jako przedstawiciel EFL od 1 lipca 2020 w HAMA Polska będzie odpowiadał za finanse i ryzyko (CFO, CRO).

EFL od maja tego roku poprzez nabycie większościowego pakietu udziałów HAMA Polska jest strategicznym partnerem Grupy DBK, największego w Polsce dostawcy produktów i usług dla sektora TSL. W związku z pozyskaniem Strategicznego Partnera dla Grupy DBK, nastąpiły zmiany w strukturze właścicielskiej Hama Polska, w tym również zmiany w Zarządzie Spółki. Z dniem 29 maja br. funkcję Prezesa Spółki Hama Polska pełni Łukasz Chyliński.

Jarosław Pleskot jest absolwentem Politechniki Wrocławskiej, Wydziału Informatyki i Zarządzania. Karierę w instytucjach bankowych rozpoczął w 2001 roku. Jego doświadczenie zawodowe oparte jest na wieloletniej współpracy z wiodącymi polskimi i międzynarodowymi instytucjami finansowymi, w tym m.in. PKO BP, Raiffeisen Bank Polska, Eurobank i EFL.  Od 15 lat związany zawodowo z Carefleet.

Jarosław Pleskot jest wykładowcą na studiach podyplomowych w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu. To autor wielu publikacji i artykułów, w tym m.in.: „Zarządzanie przez wartość” w książce „Zarządzanie na przełomie wieków” wydanej przez Hays Personnel Services Poland oraz w miesięczniku NBP „Bank i Kredyt”, w części analitycznej badań Analizy Fundamentalnej. Prywatnie: ornitolog i numizmatyk.

 

Bank Gospodarstwa Krajowego, Santander Bank Polska i firma Solaris wspierają polskie miasta w przejściu na zeroemisyjny transport

Miasta w Polsce w ostatnich latach intensywnie inwestują w bezemisyjny transport publiczny. Jednym z polskich liderów elektromobilności jest Kraków. Miasto po raz kolejny powiększa flotę autobusów elektrycznych. Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) i Santander Bank Polska S.A. udzieliły firmie Solaris Bus & Coach S.A. finansowania w kwocie 165,4 mln zł na dostarczenie 50 bezemisyjnych autobusów do MPK w Krakowie.

Jednym z liderów inwestycji w pojazdy bezemisyjne w transporcie publicznym w Polsce jest Kraków. Pierwsze zakupione przez miasto autobusy elektryczne wyjechały na ulice w 2016 roku. Dziś we flocie krakowskiego MPK jest ich łącznie 28. Dzięki nowym zakupom, przybędzie w najbliższym czasie kolejnych 50 bezemisyjnych autobusów. W przejściu na transport nisko i zeroemisyjny miasto wspierają Solaris, Bank Gospodarstwa Krajowego i Santander Bank Polska.

- We współpracy z sektorem bankowym kreujemy rozwiązania korzystne dla mieszkańców i dla środowiska. Dlatego wspólnie z Santander Bank Polska, poprzez wykup wierzytelności przyszłej, udzieliliśmy finansowania firmie Solaris. Dzięki naszemu wsparciu firma dostarczy 50 elektrycznych autobusów do MPK w Krakowie. To nasz wspólny wkład we wspieranie nowych technologii i walkę o czyste powietrze – mówi Karol Jakubaszek, menedżer zespołu sprzedaży w Banku Gospodarstwa Krajowego. - Realizacja tej transakcji pokazuje, że wykup wierzytelności jest instrumentem uniwersalnym, pozwalającym na indywidualne podejście do potrzeb naszych klientów. Stosujemy go z powodzeniem w transakcjach krajowych i zagranicznych. Solaris korzystając ze wsparcia BGK  i Santander Bank Polska zyskuje stabilnych partnerów dla realizacji inwestycji, która wpłynie na jakość powietrza, którym oddychamy – dodaje.

Nowe elektrobusy zasilą dotychczasowy tabor ponad 400 Solarisów jeżdżących po ulicach Krakowa, w tym 28 autobusów elektrycznych. Pojazdy zostaną dostarczone do Krakowa w ciągu roku.

- Decyzję o zakupie kolejnych 50 autobusów elektrycznych marki Solaris odbieramy jako wyraz pozytywnych doświadczeń z eksploatacji pojazdów elektrycznych Solaris, wynikających nie tylko z wysokiej jakości samych autobusów, ale także z profesjonalnie przygotowanej obsługi serwisowej. Jesteśmy dumni, że mamy realny wpływ na poprawę jakości życia mieszkańców Krakowa – mówi Petros Spinaris, wiceprezes Zarządu Solaris Bus & Coach, odpowiedzialny za obszar Sprzedaży, Marketingu i Customer Service.

Finansowanie udzielone Solarisowi przez banki to przykład współpracy sektora bankowego i wypracowywania rozwiązań korzystnych zarówno dla klientów, jak i lokalnych społeczności.

- Dla naszego banku ten projekt jest szczególnie istotny z dwóch powodów: po pierwsze wspieramy realizację istotnego kontraktu dla lidera w Europie w produkcji autobusów elektrycznych. Po drugie, finansowanie projektów mających pozytywny wpływ na ochronę środowiska jest naszym priorytetem  i jednym z najważniejszych celów na najbliższe lata, w ramach realizowanej przez nas strategii odpowiedzialnej bankowości. Cieszymy się, że BGK po raz kolejny zgodził się na udział w nieszablonowej transakcji, którą zaproponowaliśmy i  w ramach której możemy udowodnić, jak bardzo uniwersalne są produkty finansowania handlu – mówi Grzegorz Pojnar, menedżer trade finance w Santander Bank Polska.

Każdy z elektrycznych autobusów dostarczonych przez Solarisa będzie mógł pomieścić 141 pasażerów, z czego 43 osoby będą mogły skorzystać z miejsc siedzących. Najnowsze autobusy dla Krakowa będą wyposażone w monitoring, system informacji pasażerskiej, klimatyzację, ładowarki USB oraz elektryczny system ogrzewania.

 

 

Czy świat po pandemii sprzyja fintechom?

Świat po pandemii Covid-19 nie będzie taki, jak przed 2020 rokiem - także w pozytywnym znaczeniu. Zmiany w naszej codzienności:  zakupy online, zdalne załatwianie spraw urzędowych czy praca z dowolnego miejsca pociągają za sobą nowe oczekiwania, co do tego, jak chcemy płacić za produkty i usługi. Chcemy, aby było możliwie łatwo i szybko.  Przyśpieszona cyfryzacja i wykorzystanie nowych technologii to szansa, aby spojrzeć na życie z innej, często lepszej perspektywy. Temu zagadnieniu przyjrzał się Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF) w najnowszym raporcie „The Promise of Fintech: Financial Inclusion in the Post COVID-19 Era”.    

Cyfryzacja napędem do pożyczania

Jednym z ciekawszych wniosków płynących z raportu jest fakt, że większa cyfryzacja finansów wpływa pozytywnie na wzrost PKB, co można powiązać m.in. z bardziej efektywną „redystrybucją” pieniądza w gospodarce i większą zachętą do dokonywania zakupów, ale także – co istotne – do inwestowania środków. Takie rozwiązania wspierają też dystrybucję środków pomocowych, o czym mogliśmy przekonać się chociażby w przypadku Polski i programów pomocowych dystrybuowanych przez banki. Niemniej jednak nie w każdym zakątku globu sytuacja wygląda tak „cyfrowo”.
W krajach, w których zagadnienie finansowego włączania dopiero nabiera tempa, można zauważyć przejście od wydawania pieniędzy do... ich pożyczania. I drugi ważny wniosek– najbardziej niedocenianą grupą, o której – za rzadko – mówi się w kontekście financial inclusion jest sektor małych i średnich przedsiębiorstw, a to potencjalnie duża szansa dla innowacyjnych podmiotów sektora finansowego.
Gdzie najszybszy rozwój? Gdzie potrzebne działania?
Biznes oparty na kredytach jest zdecydowanie bardziej dochodowy niż obszar płatności - zwracają uwagę eksperci IMF. Dlatego też wiele z fintechów, które zbudowały już swoją pozycję, wkracza w obszar tzw. microlending jako punktu wyjścia do dalszego rozwoju. Tego typu rozwiązania są już coraz częściej obecne w krajach Afryki Środkowej (tutaj dodatkowo fintechy to lider tzw. mobile money, czyli portfeli „wbudowanych” w smartfon), Indii i mniej rozwiniętych gospodarczo obszarów pozostałej części Azji, ale także Ameryki Środkowej.

Ciekawe dane dotyczą Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, czyli krajów z gospodarczej czołówki. IMF podaje, że w 2018 r. fintechy odpowiadały za aż 38% rynku niezabezpieczonych pożyczek, a w Wielkiej Brytanii, w której zaledwie 2% przedsiębiorstw MŚP ma szansę na kredyt bankowy (pomimo generowania nawet 70% miejsc pracy), fintechy również znajdują swoją niszę. Widać więc wyraźnie, że sektor małych i średnich przedsiębiorstw potrzebuje wsparcia, które nie zawsze jest dostępne na rynku bankowym, m.in. ze względu na ograniczenia regulacyjne czy nadzorcze.

W jaki sposób fintechy odpowiadają na potrzebę dodatkowej płynności, zależy od rynku. Coraz częściej pojawiają się platformy, które są w stanie na bieżąco analizować dane dotyczące potencjalnego pożyczkodawcy i w miarę szybko udzielić krótkoterminowego (lub średnioterminowego) wsparcia płynnościowego. Jeżeli dołoży się do tego szybki i efektywny onboarding klienta, to na starcie fintech buduje znaczną przewagę nad większymi instytucjami. Można założyć, że w przyszłości i taki fintech przekształci się w większy podmiot, ze zbudowaną bazą klientów.  
Ciekawe jednak jest to, że rynek tzw. marketplace lending, czyli rynku pożyczek nadal jest bardzo mały i nie widać chyba na razie jaskółek zwiastujących zmiany w tym obszarze. Być może jest to związane z faktem, że pożyczki typu Peer-2-Peer są dużo bardziej ryzykowne i najczęściej mniej korzystne finansowo dla pożyczkobiorcy. Ale oczywiście mogą być też inne przyczyny.
Czy fintechy zmienią oblicze rynku usług finansowych?
Fintechy, które skupiają się na najmniej ubankowionej i wykluczonej cyfrowo populacji, zachęcając do korzystania z cyfrowych rozwiązań np. poprzez dystrybucję smartfonów i alianse z telekomami, miały jak dotąd niewielki wpływ na tradycyjną bankowość.  

Jednak te, które decydują się na kompleksową obsługę mniejszego biznesu, oferują zazwyczaj coś, co trudno jest zrealizować większym graczom – obsługę 24/7 dla mniejszego klienta, w tym w zakresie pozyskiwania dodatkowego wsparcia płynnościowego. Oczywiście nie jest to charakterystyczne dla wszystkich gospodarek, niemniej w raporcie IMF znajdziemy też informację, że w rozwiniętych gospodarkach fintechy rzadko wchodzą w bezpośrednią konkurencję z bankami, a są raczej dostawcami rozwiązań technicznych w niszowych obszarach. Co zresztą może utrudniać ich wzrost.
Co mogą zyskać fintechy? Co mogą zyskać banki?
IMF wskazuje, na podstawie przeprowadzonych “wywiadów środowiskowych”, że fintechy coraz częściej współpracują z bankami, tworząc różne modele biznesowe, i korzystając z doświadczenia i wiedzy w obszarze poruszania się w regulacyjnymi środowisku. Z kolei banki mogą dzięki temu pozyskiwać nowych klientów i efektywniej rozwijać nowe produkty i usługi. Coraz częściej pojawiają się też różnego rodzaju inkubatory dla fintechów. Wpływ podmiotów finansowo-technologicznych na tradycyjny sektor finansowy pozostaje niewielki, choć stale się zwiększa. IMF zauważa chociażby, że w odpowiedzi na coraz większą cyfryzację powstaje coraz więcej banków o wyłącznie cyfrowym charakterze. Zwiększa się również zaangażowanie mniejszych banków w udzielanie kredytów dla sektora MŚP. Wobec pojawiania się nowych oczekiwań klientów, banki, które ograniczane są często przez tzw. legacy systems, czyli architekturę informatyczną opracowaną lata temu, decydują się na wchłanianie fintechów, aby zwiększyć swoją mobilność i sprostać tym oczekiwaniom.  

Mamy też fintechowe ryzyka
IMF podkreśla potrzebę ścisłych regulacji i nadzoru również w odniesieniu do niebankowych instytucji finansowych, choć wybranie optymalnego modelu może być trudne. Dlatego jednak powoli są wprowadzane zmiany w obszarze nadzoru nad instytucjami innymi niż banki. Powoli - gdyż wymaga to stosowania zasady proporcjonalności, uznania nowych i to bardzo różnych modeli biznesowych, ujęcia w regulacyjne ramy innowacyjnych technologii przy jednoczesnym zachowaniu zasad zdrowej konkurencji.

Wypośrodkowanie tych wszystkich, niekiedy rozbieżnych, interesów może być trudne. Największymi wyzwaniami są niewątpliwie ryzyka związane z przeciwdziałaniem praniu pieniędzy i finansowania terroryzmu, cyberbezpieczeństwo i ochrona danych osobowych, ale również wspomniane prawo konkurencji (co może mieć szczególne znaczenie w kontekście BigTechów). No i mamy oczywiście „standardowe” ryzyka makro i mikroekonomiczne.
Jakie z tego płyną wnioski?
Jest wiele obszarów, w których fintechy niebankowe mogą ugryźć swój kawałek tortu. Banki w różny sposób adaptują się do szybko zmieniającego się otoczenia technologicznego i klienckiego (vide: raport NBP), co również może stworzyć nowe szanse. Przyszłość ekosystemu fintechowego jest więc trudna do przewidzenia. Czy utrzyma się model współpracy, czy też korporacyjne zasady spowodują, że część fintechów „ucieknie” do przodu z nowymi pomysłami? Obszarem, który może wspomóc rozwój, jest niewątpliwie obsługa mniejszych klientów mniejszych, choć jest to też działalność nieco bardziej ryzykowna. Ważny jest więc rozsądek i planowanie, a także dogłębna analiza otoczenia prawno-regulacyjnego i ekonomiczno-społecznego. Każdy rynek jest przecież inny.
 
 

3 główne trendy zmian w zachowaniach konsumentów w czasach Covid-19 – komentarz eksperta Santander Bank Polska

  • Badania pokazują, że tylko 12% polskich konsumentów podejmuje konkretne działania na rzecz środowiska.

  • Zmniejszyła się skłonność Polaków do podejmowania dużych wydatków.

  • Skokowo wzrosła sprzedaż internetowa, największy wzrost widać w sektorze ubrań i obuwia.

 

Pomimo tego, że dla wielu osób pandemia dobiega końca i panuje coraz powszechniejsze poczucie wracania do „normalności”, to nie ulega wątpliwości, że życie codzienne zmieniło się nieodwracalnie. Maciej Nałęcz, analityk sektorowy Santander Bank Polska, wskazuje 3 główne trendy zmian, które już teraz można zauważyć w zachowaniach konsumenckich.

Mimo, że wdrażane są kolejne etapy odmrażania gospodarki, a społeczeństwo powoli przystosowuje się do „nowej normalności”, pandemia koronawirusa wywołała pewne zmiany, które w zależności od tempa powrotu do „nowej normalności” mogą pozostać z nami na dłużej.  

Konsumpcja znacząco zwolniła, co obrazuje chociażby spadek sprzedaży aut osobowych o ponad 20% w czerwcu br. w porównaniu do adekwatnego okresu w ubiegłym roku[1]. Widoczna jest też większa akceptacja dla produktów mniej przyjaznych dla środowiska, jak higieniczne produkty wytwarzane z plastiku jednorazowego (rękawiczki, sztućce, opakowania owoców i warzyw). Może to wpłynąć negatywnie na postawy proekologiczne, których powolny rozwój obserwowaliśmy przed pandemią. To tylko niektóre z trendów, które przejawiają konsumenci w wyniku pandemii koronawirusa.

 Zmiana postaw ekologicznych

Przed pandemią polskie społeczeństwo było umiarkowanie ekologiczne. W 2019 r. Kantar opublikował raport „Zmienianie Atakują”, w którym wskazuje, że jedynie 12% nie tylko ma głęboką świadomość zmian klimatu, ale podejmuje również konkretne działania na tym polu, mimo, że Polacy w większości (72%) dostrzegają konieczność działania w kontekście złego stanu środowiska[2].  Dla porównania, według badań firmy badawczej Euromonitor z 2017 r., ok. 12% badanych z międzynarodowej próby konsumentów deklarowało, że jest gotowa zapłacić więcej za produkty przyjazne środowisku, zaś ok. 18% za produkty opakowane w materiały poddające się recyklingowi. W czasie pandemii wyraźnie wzrosła konsumpcja żywności pakowanej, przede wszystkim w opakowania z tworzyw sztucznych. Mimo iż jeszcze niedawno miały one w oczach wielu konsumentów etykietę mało ekologicznych. Opakowania te zapewniają ochronę produktom, co zadecydowało o wzroście ich wykorzystania, ale kiedy produkt zostanie już odpakowany i opakowanie staje się odpadem, system gospodarki odpadami gorzej radzi sobie z ich przetworzeniem i ponownym wykorzystaniem. Zwiększone wykorzystanie opakowań z tworzyw sztucznych może pozostać z nami na dłużej, przez co rośnie znaczenie odpowiedzialnego projektowania i produkowania tego rodzaju opakowań, by ułatwić ich przetwarzania w ramach procesu recyklingu i ograniczania ich wpływu na środowisko naturalne. Biorąc pod uwagę rosnącą świadomość konsumentów, obecna sytuacja może być szansą na wzrost znaczenia opakowań z tworzyw produkowanych z surowców odnawialnych lub poddających się biodegradacji. Są to obecnie droższe rozwiązania, lecz pozwalają one wykorzystać niską wagę i wysoką barierowość opakowań z tworzyw sztucznych przy niższym koszcie dla środowiska.

Wykres 1

Ograniczenie dużych wydatków

Spadek wynagrodzeń oraz poczucia bezpieczeństwa na rynku pracy ogranicza nie tylko konsumpcję produktów ekologicznych, ale zmniejsza ogólną skłonność do podejmowania większych wydatków. Dobrym przykładem tego trendu jest branża motoryzacyjna. Spadek liczby rejestracji samochodów w kwietniu wynikał nie tylko ze spadku poczucia bezpieczeństwa, ale jeszcze dodatkowo z ograniczeń w przemieszczaniu się ludności. Od początku wprowadzenia stanu zagrożenia epidemicznego sprzedaż samochodów droższych, klasy premium, radziła sobie wyraźnie lepiej od sprzedaży samochodów niższych klas. Ostatnie dane za czerwiec pokazały wzrost liczby rejestracji marek premium o ponad 11%, podczas gdy liczba rejestracji samochodów osobowych ogółem była wciąż o 20,5% niższa niż przed rokiem. Widać w ten sposób, że ekonomiczne konsekwencje kryzysu wywołanego koronawirusem nie rozkładają się równomiernie wśród konsumentów, a wiele osób która zgromadziła wcześniej oszczędności szuka obecnie okazji zakupowych, licząc na spadek cen.

Wykres 2

Skokowy wzrost zakupów w Internecie (e-commerce)

Najbardziej widocznym trendem konsumenckim jaki obserwujemy w tym roku jest skokowy wzrost sprzedaży detalicznej przez Internet. Kiedy w kwietniu panowało silne i powszechne przekonanie o zagrożeniu koronawirusem, wiele osób przeniosło swoje zakupy do Internetu, nierzadko po raz pierwszy kupując w tym kanale wybrane produkty. Dobrym przykładem na to jest handel e-commerce w branży spożywczej. Na zachodzie firmy i start-upy zajmujące się rozwiązaniami mającymi ułatwić wzrost sprzedaży żywności w Internecie są chętnie kupowane przez największe firmy handlowe, ponieważ jest to uważane za bardzo przyszłościowe rozwiązanie. W Polsce natomiast trend ten od lat nie mógł nabrać rozpędu.
I tak, nawet w kwietniu, kiedy e-handel osiągnął swój szczyt, a sprzedaż żywności przez Internet w Polsce wzrosła o blisko 100% z miesiąca na miesiąc, wciąż oznaczało to zaledwie przekroczenie 1% progu udziału sprzedaży internetowej w sprzedaży detalicznej żywności ogółem.

Istotny wzrost zakupów internetowych, można natomiast zauważyć w sektorze odzieży i obuwia. W kwietniu br. udział sprzedaży tych produktów online wynosił ponad 61%, co oznacza przyrost aż o 44 p.p. względem lutego.

Wykres 3

Ze względu na istotny udział w rynku, Santander jest w stanie na bieżąco obserwować zmiany w intensywności handlu internetowego, osiągając dużą zbieżność z danymi oficjalnej statystyki publicznej. Dynamika wzrostu zamówień internetowych stopniowo spada w miarę rozluźniania ograniczeń w przemieszczaniu się ludności. Oznacza to, że część konsumentów mając wybór, wraca do swoich przyzwyczajeń i decyduje się na zakupy w tradycyjnym kanale sprzedaży. Niemniej jednak, wydatki konsumentów w Internecie wciąż pozostają wyraźnie powyżej poziomu z grudnia ub. r., kiedy to tradycyjnie przypada okres zakupów świątecznych, a obroty e-handlu notują najwyższy poziom w roku. Licząc od początku roku, wzrost sprzedaży internetowej sięga ponad 140% R/R.

Wykres 4

 

[1] Dane Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego, 2020 r.

[2] Raport firmy Kantar „Ziemianie atakują”, 2019 r. https://ziemianieatakuja.pl/

 

Miliard złotych oszczędności klientów serwisu InternetowyKantor.pl!

W ciągu 10 lat działalności InternetowyKantor.pl, klienci, którzy skorzystali z wymiany waluty w tym serwisie, zaoszczędzili na korzystnych kursach miliard złotych. Ta liczba pokazuje skalę kosztów, jakie ponoszą klienci przez wysokie spready bankowe.


InternetowyKantor.pl powstał w kwietniu 2010 roku. Ideą jego działania było oferowanie korzystnej wymiany walut, opartej na niskich spreadach, czyli małej różnicy między kupnem a sprzedażą jednostki waluty. Klienci banków przepłacali przy wymianie waluty bardzo wysokie kwoty. Zwłaszcza jeśli wymieniali regularnie, np. spłacając kredyt hipoteczny zaciągnięty we frankach. Ustawa antyspreadowa z 2011 roku umożliwiła kredytobiorcom zakup waluty na spłatę kredytu poza bankiem i to było motorem napędowym dla kantorów internetowych. Zaczęto masowo dostrzegać korzyści, jakie oferują.


- Spready w naszym kantorze wynoszą zaledwie kilka groszy, podczas gdy w standardowej ofercie banku - nawet kilkadziesiąt groszy. Przy wymianie każdego tysiąca złotych możemy zaoszczędzić tu dodatkowe kilkadziesiąt złotych - mówi Maciej Przygórzewski, główny ekspert walutowy InternetowyKantor.pl.


Miliard złotych to suma, jaką w ciągu 10 lat zaoszczędzili klienci serwisu InternetowyKantor.pl w porównaniu do kursów bankowych.


- Oszczędność tę liczymy automatycznie do każdej transakcji wykonanej przez klienta serwisu. Porównujemy kurs, po jakim klient dokonał wymiany w naszym serwisie, do aktualizowanej oferty kursów bankowych. Każdy użytkownik serwisu widzi od razu, ile zaoszczędził. Może także porównać nasze kursy z bankowymi w kalkulatorze walut przed transakcją - mówi Weronika Nowakowska, specjalistka Business Intelligence InternetowyKantor.pl.


InternetowyKantor.pl ma obecnie ponad 320 000 zarejestrowanych użytkowników. Oferuje wymianę 20 walut i przelewy zagraniczne do 42 krajów na świecie. Serwis może pochwalić się wieloma branżowymi nagrodami i 880 tys. pozytywnych opinii w internecie.

 

Copyright © 2018-2020 Finansovo.pl - Nowocześnie o finansach!. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.