Polecamy

Bank Pekao S.A. partnerem Pepco Group w wejściu na warszawską giełdę i organizacji nowego finansowania bankowego

Bank Pekao odegrał znaczącą rolę podczas zakończonej niedawno pierwszej oferty publicznej na warszawskiej giełdzie Pepco Group oraz towarzyszącej debiutowi transakcji refinansowania zadłużenia tej wiodącej europejskiej sieci sklepów dyskontowych m.in. pod marką Pepco. Pekao Investment Banking oraz Biuro Maklerskie Pekao pełniły rolę współprowadzących księgę popytu na akcje spółki.

Bank Pekao był jednocześnie wiodącym organizatorem finansowania udzielonego przez międzynarodowe konsorcjum bankowe na potrzeby refinansowania zadłużenia grupy Pepco
i finansowanie jej ogólnych celów korporacyjnych, w tym dalszego rozwoju. Pekao znalazło się w wąskim gronie międzynarodowych instytucji finansowych z największym udziałem w nowym finansowaniu.

Pierwsza oferta publiczna Pepco była, jak dotąd, największą na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych w 2021 roku. W jej ramach sprzedawane były akcje istniejące, posiadane przez dotychczasowych akcjonariuszy. Bazowa wartość oferty wyniosła 3,2 mld zł, a kapitalizacja spółki według ceny za akcję z oferty (40 zł) wyniosła 23 mld zł.

Tym samym Pepco znalazło się w TOP20 największych pod względem kapitalizacji spółek notowanych na GPW.

Pierwszej ofercie publicznej towarzyszyło zawarcie nowego średnioterminowego kredytu konsorcjalnego o łącznej wartości 740 mln euro.

Bank Pekao od 15 lat wspiera rozwój Pepco w Polsce w zakresie zarządzania płynnością, finansowania handlu oraz transakcji skarbowych. Wejście na GPW otwiera nowy etap w rozwoju grupy i relacji z Pekao. Transakcja jest kolejnym przykładem kompetencji Grupy Pekao
w realizacji złożonych, ponadgranicznych projektów dla najbardziej wymagających klientów korporacyjnych.   

Pepco Group posiada i zarządza siecią dyskontowych sklepów wielobranżowych, pod markami PEPCO, Dealz oraz Poundland, obejmującą 3246 sklepów znajdujących się w 16 krajach (wg stanu na 31 marca 2021). Sklepy oferują odzież, produkty wyposażenia domu, a także produkty szybko zbywalne (FMCG). W roku obrotowym zakończonym 30 września 2020 r., przychody Pepco Group wzrosły do 3,5 mld euro. Pepco planuje osiągnięcie wyniku EBITDA przekraczającego 1 miliard euro w ciągu 5-7 lat, poprzez wzmocnienie oferty rynkowej
i planowane ponadtrzykrotne zwiększenie liczby sklepów.

Czy z Deweloperskim Funduszem Gwarancyjnym mieszkania będą droższe?

Czy ceny mieszkań będą nadal rosły? Czy wprowadzenie Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego, postępująca inflacja, rosnące koszty budowy i zakupu gruntów, czy opóźnienia w wydawaniu decyzji administracyjnych przełożą się na dalszy wzrost cen na rynku mieszkaniowym? O ile w tym roku mogą zdrożeć mieszkania? Sondę przeprowadził serwis nieruchomości dompress.pl                                  

   

Andrzej Oślizło, prezes Develia S.A.

Wprowadzenie Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego jest z naszego punktu widzenia rozwiązaniem niepotrzebnym. Jesteśmy zdania, że od czasu wejścia w życie tzw. Ustawy deweloperskiej w 2011 roku nabywcy mieszkań w Polsce są należycie chronieni pod kątem obowiązującego prawa. Praktyka pokazuje, że ustawa ta w obecnym kształcie funkcjonuje bardzo dobrze. Dlatego też jesteśmy przekonani, że jedynym odczuwalnym skutkiem wprowadzenia DFG dla nabywcy będzie wzrost cen mieszkań o około 2 proc. To jednak nie koniec podwyżek. Deweloperzy mają ograniczone możliwości pozyskiwania gruntów pod nowe inwestycje, a koronawirusowe ograniczenia sprawiają, że uzyskiwanie stosownych pozwoleń na budowę znacznie się wydłużyło. Dodajmy do tego rosnącą inflację i rekordowy popyt na mieszkania. W I kw. 2021 roku w największych miastach Polski sprzedało się blisko 19 500 nowych mieszkań. To najwyższy wynik w historii naszej mieszkaniówki. Według różnych szacunków nieruchomości mieszkaniowe w Polsce w ubiegłym roku podrożały średnio od 10 do 12 proc. Wspomniane wyżej czynniki gwarantują, że w tym roku wynik ten zostanie co najmniej powtórzony.

Zbigniew Juroszek, prezes Atal 

Wprowadzenie Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego prawdopodobnie nie pozostanie bez wpływu na ceny mieszkań. Jednak na tym etapie nie możemy jeszcze jednoznacznie stwierdzić, z jaką podwyżką będzie się wiązał wymóg wnoszenia bezzwrotnych składek. To stanie się jasne dopiero po wejściu w życie funduszu. 

Wzrost cen mieszkań jest mocno determinowany rosnącymi kosztami prowadzenia inwestycji. W ostatnich miesiącach mamy do czynienia z istotnymi wzrostami kosztów budowy, zwyżki sięgają poziomu 10-12 proc. rok do roku. Główną przyczyną są znaczące podwyżki cen niektórych surowców i materiałów. Nie sprawdziły się także oczekiwania, że to sytuacja sezonowa czy przejściowa. Raczej wygląda na to, że ceny surowców zostaną na wyższych poziomach na dłużej. Kolejnym przekładającym się na wzrost aspektem są drożejące grunty i ograniczona dostępność działek. Należy się także liczyć z wyższymi cenami usług podwykonawców. Wszystko to ma swoje przełożenie na  ceny mieszkań. Warto jednak zaznaczyć, że choć ceny rosną, to na tle Europy nie są one wciąż wysokie, a tempo wzrostu na niektórych zagranicznych rynkach jest bardziej dynamiczne.

Małgorzata Ostrowska, dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Zarówno deweloperzy, jak też Polski Związek Firm Deweloperskich są zdania, że projektowane przepisy i konieczność odprowadzania składek na Deweloperski Fundusz Gwarancyjny jest, po nowych, zaostrzonych wymogach budowlanych i energetycznych, kolejnym czynnikiem, który wpłynie na wyższe koszty realizacji inwestycji. I to nie jedyny, bo nadal zbyt powolne jest uchwalanie planów miejscowych, co wpływa na niską podaż gruntów, nadal niepokojąca jest skala wzrostu cen większości surowców i presja na wynagrodzenia w związku z deficytem pracowników. Nie można zatem w najbliższych latach spodziewać się zwiększonej podaży. Jeżeli ziszczą się zapowiedzi o ułatwieniach w dostępie do kredytów hipotecznych, co wpłynie na wzrost popytu, można spodziewać się nieuchronnego wzrostu cen. Oceniam, że może on osiągnąć poziom 5 proc., chociaż znane są wypowiedzi ekspertów, którzy prognozują 7-10 proc. wzrost.

Bartosz Kuźniar, prezes zarządu Lokum Deweloper S.A.

Ceny mieszkań są uzależnione od stosunku podaży i popytu, jak też kosztów wytworzenia mieszkań. Obecnie popyt jest bardzo silny, więc wielkość sprzedaży mieszkań ograniczana jest głównie przez możliwości uzupełniania oferty przez deweloperów. Zapowiedź wsparcia przez rząd zakupów poprzez udzielanie gwarancji na objęcie kredytem 100 proc. wartości mieszkania oraz dopłaty dla rodzin do realizowanych zakupów mieszkań, przyczynia się do poszerzenia grona klientów zainteresowanych realizacją własnych potrzeb mieszkaniowych. Jednocześnie powolne procesy administracyjne ograniczają możliwość budowy mieszkań.

Branża doświadcza wzrostu szeregu kosztów. Już nie tylko wyższe ceny wykonawstwa i materiałów, ale przede wszystkim galopujące ceny działek pod budownictwo oraz konieczność ich kredytowania przez kilka lat – do uzyskania pozwolenia na budowę, a także coraz bardziej wyśrubowane wymagania techniczne powodują nieubłagany wzrost kosztów wytworzenia mieszkań.

Obecnie rozważany Deweloperski Fundusz Gwarancyjny będzie miał tu także duży negatywny wpływ – składka 2 proc. ceny mieszkania, którą deweloper będzie zmuszony sfinansować już na etapie zawierania umowy, zanim środki te otrzyma od klienta oraz liczne obowiązki formalne związane z obsługą tych środków, przełożą się na realny wzrost kosztu mieszkania o ok. 2,5-3 proc. I tyle minimalnie będzie dodatkowo zmuszony zapłacić klient.

Na początku roku szacowaliśmy, że wzrost cen mieszkań w br. osiągnie 10 proc. Po pierwszym kwartale było to już ok. 5 proc. Biorąc pod uwagę zapowiadane wprowadzenie DFG obawiam się, że wzrost ten może być jednak większy.

Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę i Wrocław w Robyg SA.

Ceny mieszkań od 2020 roku systematycznie rosną. W tym roku wzrosną o 5-10 proc. w zależności od lokalizacji. Zresztą od początku roku mieszkania podrożały średnio o 4 proc. Na pewno zmieniły się preferencje klientów, którzy w pierwszej kolejności szukają mieszkań z balkonami, tarasami lub ogródkami. Spodziewamy się kontynuacji tego trendu w okresie roku – dwóch. Jeżeli w niektórych lokalizacjach ceny są wyższe, to najczęściej wynika to ze wzrostu cen gruntów, zwłaszcza w dużych miastach, gdzie kurczy się baza ziemi w atrakcyjnych dzielnicach.

Adrian Potoczek, dyrektor ds. Sprzedaży i Marketingu w Wawel Service

Wprowadzenie Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego oraz podwyżki cen gruntów spowodują wzrost cen mieszkań. Szacujemy, że przez rosnącą inflację, koszty budowy oraz opłaty administracyjne ceny mieszkań będą wyższe o około 4-5 proc. Wzrost spowodują też składki, które deweloperzy będą musieli odprowadzać do DFG. To dodatkowy koszt, ponoszony przez firmy, który wpłynie na ceny mieszkań. Tendencję tę widać w szczególności w Krakowie, gdzie podaż gruntów inwestycyjny jest niewielka. Kupujący odczują wzrosty cen nieruchomości przede wszystkim w największych miastach.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Według danych za I kwartał 2021 ceny mieszkań w Warszawie i Wrocławiu były wyższe o 5,5 i 5,7 proc., w Krakowie ponad 6 proc. rok do roku, a Trójmieście 1 proc. i to w czasie pandemii. W związku z tym w 2021 roku spodziewamy się kolejnych kilkuprocentowych wzrostów. Konieczność wpłaty 1-2 proc. na DFG w prosty sposób przełoży się na wzrost cen.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Ceny mieszkań od kilku miesięcy rosną i spodziewamy się dalszego ich wzrostu, przede wszystkim ze względu na niesłabnący popyt i ograniczoną podaż inwestycji na rynku mieszkaniowym. Natomiast Deweloperski Fundusz Gwarancyjny, rosnące koszty budowy i gruntów dodatkowo podbiją ceny mieszkań. Przewidujemy, że stawki w tym roku mogą wzrosnąć jeszcze o kilka procent.

Boaz Haim, prezes Ronson Development

Każde prawo, które zwiększa pewność i bezpieczeństwo inwestorów na rynku nieruchomości jest dobre i zachęci kolejnych do inwestowania. Tym samym, Deweloperski Fundusz Gwarancyjny jest, co do zasady, bardzo dobrym rozwiązaniem, bo znacząco obniża potencjalne ryzyko finansowe klientów. Fundusz sprawi, że inwestowanie w nieruchomości będzie nie tylko bardziej opłacalne niż trzymanie pieniędzy w banku, ale także dużo mocniej zabezpieczone. Jeśli zaś chodzi o wzrost cen mieszkań, spowodowany koniecznością wpłaty do Funduszu, to z naszych doświadczeń wynika, że ceny mieszkań rosną konsekwentnie od wielu lat. Wynika to oczywiście z wielu czynników, takich jak opóźnienia w procesach administracyjnych, ograniczona dostępność atrakcyjnych gruntów oraz droższe materiały budowlane. Nie sądzę, aby wpłata do Funduszu automatycznie doprowadziła do wzrostu cen, a już na pewno nie w stosunku 1:1, jednak ten dodatkowy czynnik na pewno wpłynie na ostateczną cenę nieruchomości.

Jarosław Kozak, prezes zarządu Waryński S.A. Grupa Holdingowa

Kolejny czynnik kosztowy, jakim będzie składka na Deweloperski Fundusz Gwarancyjny, może wpłynąć na finalną cenę produktu. Jednak projekt jest na etapie konsultacji, dlatego ciężko wypowiadać się jednoznacznie o ewentualnych skutkach. Dodatkowo rentowność realizowanych projektów może ulec zmianie, nie tylko z powodu wydłużających się procesów administracyjnych, ale i braku siły roboczej. Obserwowana, szczególnie w pierwszym kwartale, tendencja wzrostowa usług budowlanych oraz cen materiałów, m.in. stali, betonu, materiałów dociepleniowych i instalacji przewodowych prawdopodobnie również spowoduje wzrost kosztów realizacji, a tym samym cen mieszkań.

Wojciech Chotkowski, prezes zarządu Aria Development

Uważamy, że coraz wyższe koszty budowy i materiałów budowlanych, gruntów, zastoje w wydawaniu pozwoleń oraz presja inflacyjna będą przyczyniać się do znaczącego wzrostu cen mieszkań w tym roku. Ale warto zauważyć, że choć ceny mieszkań w Polsce systematycznie rosną, to nie tak bardzo, jak w innych krajach europejskich. W Estonii podrożały o 12,1 proc., na Litwie o 15 proc., a w Luksemburgu aż o 19,2 proc. rok do roku.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu Aurec Home

Najprawdopodobniej powstanie Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego spowoduje wzrost cen, jednak nasi klienci nie powinni się tym martwić. Jako przedstawiciele branży walczymy o to, by wzrost ten był możliwie jak najmniej odczuwalny dla kupującego. Obecnie mówi się o dwóch procentach, jednak o ile samą ideę uważamy za dobrą, o tyle nie chcielibyśmy, żeby składka wynosiła powyżej 0,5 proc. wartości mieszkania.

Edyta Kołodziej, dyrektor sprzedaży i marketingu w Nickel Development

Staram się być ostrożna w prognozach, więc przyznam tylko, że zgadzam się ze stwierdzeniem, iż ceny nadal będą rosnąć. Odnosząc się do rynku poznańskiego, który znamy najlepiej, sądzę, że będziemy tu mieli do czynienia z dalszym stabilnym wzrostem cen mieszkań.

Planowane inwestycje będą już uwzględniać obciążenia związane z nowymi przepisami o ochronie cieplnej oraz Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym. Ograniczona podaż gruntów jest problemem narastającym od wielu lat i też będzie miała wpływ na podwyżki cen.

Chciałabym natomiast zwrócić uwagę na koszty budowy. Wiele zależy od kształtowania się płac w branży budowlanej, a także kosztów zakupu materiałów budowlanych, bo to one mogą mieć wpływ na ewentualną dodatkową podwyżkę cen mieszkań.

Barandziak, prezes zarządu Dekpol Deweloper

DFG z pewnością zwiększy poziom bezpieczeństwa zakupu nieruchomości na rynku pierwotnym. Jesteśmy przekonani, że dzięki temu klienci będą lepiej nastwieni do kupna właśnie takiego lokalu zamiast mieszkań z rynku wtórnego. Natomiast niewątpliwie wzrost składek dotyczących deweloperów wpłynie na ceny mieszkań. Szacujemy, że może być to ok 2-3 proc. W zakresie wzrostu cen mieszkań należy natomiast dodatkowo wziąć pod uwagę wciąż rosnące ceny gruntów, materiałów budowlanych, braki pracowników budowlanych na rynku oraz wydłużające się terminy procedur administracyjnych związanych z rozpoczęciem i prowadzeniem inwestycji, jak również istniejącą pandemię. Szacujemy, że te wszystkie czynniki mogą przyczynić się do wzrostu cen lokali na poziomie około 3-5 proc.

Tomasz Czubak, dyrektor Przygotowania Projektów Deweloperskich w Jakon

Deweloperski Fundusz Gwarancyjny spowoduje podniesie cen przez deweloperów o tyle punktów procentowych, ile będzie wynosić składka. Nie zakładamy, aby którakolwiek z firm pokryła ten koszt bez rekompensaty w cenie gotowego produktu. Na pewno wzrost cen materiałów budowlanych ma olbrzymi wpływ na ceny mieszkań. Widać to szczególnie po cenach stali zbrojeniowej oraz styropianu. Szacujemy, iż w drugiej połowie roku ceny mieszkań wzrosną o kolejne 5 proc. 

Autor: dompress.pl

 

Nieopłacone faktury blokują firmy

60 proc. firm w pandemii skarży się, że ich kontrahenci nie płacą w terminie. Dodatkowo 44 proc. wskazuje, że odbiorcy w ostatnich trzech miesiącach w ogóle nie uregulowali należności za otrzymane towary czy wykonane usługi – wynika z VIII edycji badania „KoronaBilans MŚP” Krajowego Rejestru Długów. Średni czas opóźnienia wynosi najczęściej do miesiąca. Oczekiwanie na pieniądze uniemożliwia firmom spłatę własnych zobowiązań.

 

Główne wnioski z badania:

 

·         60 proc. firm odczuwa poślizgi w regulowaniu należności przez kontrahentów, natomiast tylko co 3. nie ma kłopotów z opóźnieniami w płatnościach ze strony odbiorców.

 

·         Te, które notują poślizgi w zapłacie, muszą czekać aż partner otrzyma pieniądze od swoich kontrahentów i dopiero wtedy zrobi przelew (41 proc. wskazań). Inne powody opóźnień lub braku płatności od odbiorców to: trudna sytuacja firmy w pandemii (36 proc.), spadek sprzedaży i zleceń (28 proc.) oraz inne priorytety, jak pensje dla pracowników (8 proc.).

 

·         38 proc. przedsiębiorców ocenia, że obecnie opóźnienia zdarzają się z taką samą częstotliwością jak trzy miesiące temu, zaś 12 proc. twierdzi, że częściej. Jednocześnie ponad połowa uważa, że czas opóźnień w zapłacie jest taki sam jak przed pandemią.

 

·         57 proc. przedsiębiorców wskazało, iż faktury nieuregulowane przez kontrahentów w terminie stanowią poniżej 10 proc. wartości wszystkich wystawianych dokumentów. Tylko w 5 proc. firm jest to powyżej 50 proc. faktur.

 

·         43 proc. przedsiębiorców doświadczających opóźnień w płatnościach rozpoczyna windykację w trakcie pierwszego miesiąca od upływu terminu wskazanego na fakturze.

 

 

 

 

Badanie „KoronaBilans MŚP”, prowadzone cyklicznie od początku pandemii przez Krajowy Rejestr Długów Biuro Informacji Gospodarczej we współpracy z IMAS International, analizuje przekrojowo sytuację mikro, małych i średnich przedsiębiorstw, m.in. płatności, dostawy, zatrudnienie i inwestycje. Najnowsza tj. VIII edycja badania pokazuje, że zatory płatnicze wciąż są palącym problemem firm.

 

60 proc. MŚP musi czekać na pieniądze od kontrahenta po terminie płatności. Najczęściej do momentu, aż partner otrzyma zwrot od swoich odbiorców i dopiero wtedy zrobi przelew (41 proc. wskazań). Pozostałe powody opóźnień lub braku płatności od partnerów to: trudna sytuacja firmy w pandemii (36 proc.), spadek sprzedaży i zleceń (28 proc.) oraz inne priorytety, jak np. pensje dla pracowników (8 proc.). Ale zdarza się, że pieniądze w ogóle nie trafiają na konto firmy – aż 44 proc. skarży się, że odbiorcy w ostatnich trzech miesiącach nie uregulowali należności za otrzymane towary czy wykonane usługi.

 

Najgorzej w handlu i usługach

 

Na koniec I kwartału 2021 r. w Polsce zarejestrowanych było blisko 3,8 mln firm - ponad 99 proc. z nich to właśnie podmioty z sektora MŚP. Dane z ostatniego Europejskiego Raportu Płatności, sporządzonego w kwietniu tego roku, pokazują, że prawie połowa przedsiębiorstw w Polsce jest zmuszana do akceptowania długich terminów płatności. Zgadzają się na bardziej odległe daty, niż te z którymi czują się komfortowo, w obawie przed utratą klientów. To dodatkowo wzmaga zatory płatnicze.

 

 

Według „KoronaBilansu MŚP” najczęściej średni czas regulowania faktury przez partnerów biznesowych wynosi do miesiąca po terminie zapłaty. Deklaruje tak 70 proc. przedsiębiorców. Co 4. firma czeka na pieniądze do 2 tygodni po terminie.

 

38 proc. przedsiębiorców ocenia, że obecnie opóźnienia zdarzają się z taką samą częstotliwością jak trzy miesiące temu, zaś 12 proc. twierdzi, że częściej. Jednocześnie ponad połowa uważa, że czas opóźnień w zapłacie jest taki sam, jak przed pandemią.

 

Pozytywnym sygnałem jest to, że 57 proc. przedsiębiorców wskazało, iż faktury nieuregulowane przez kontrahentów w terminie stanowią poniżej 10 proc. wartości wszystkich wystawianych dokumentów. Tylko w 5 proc. firm jest to powyżej 50 proc. wszystkich faktur.

 

Podczas pandemii zatory płatnicze w firmach stały się szczególnie dotkliwe. Wielu przedsiębiorców zaczęło akumulować gotówkę na czarną godzinę i wstrzymało zapłaty dla kontrahentów. Aż 44 procent badanych przez nas przedsiębiorców podaje, że w ogóle nie otrzymało zapłaty w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Dla wielu z nich oznacza to, że albo będą musiały sięgnąć po zewnętrzne finansowanie, albo same przestaną płacić. Najgorzej wygląda sytuacja w branży usługowej oraz handlowej, a patrząc przez pryzmat wielkości – w mikrofirmach. To najsłabsze podmioty na rynku, więc dla nich brak pieniędzy może zakończyć się całkowitą utratą płynności finansowej – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

 

Nie ma na co czekać

 

Czekanie w nieskończoność na należność nie pomaga w utrzymaniu stabilności firmy. Dlatego 43 proc. przedsiębiorców doświadczających opóźnień w płatnościach rozpoczyna windykację w trakcie pierwszego miesiąca od upływu terminu wskazanego na fakturze. Podczas drugiego i trzeciego miesiąca robi to 36 proc. z nich.

 

Obserwujemy, że pandemia spowodowała wzrost zainteresowania windykacją na zlecenie, dzięki której udaje się odzyskać pieniądze od kontrahentów. W ostatnim czasie średni okres przeterminowania faktury przekazanej nam do windykacji wyniósł 232 dni i wyraźnie skrócił się w stosunku do marca, kiedy było to 281 dni. Małe i średnie firmy coraz lepiej rozumieją, że dochodzenie swoich należności to naturalny element prowadzenia biznesu. Tym bardziej że, jak wynika z innego naszego badania, aż 71 procent przedsiębiorstw wysoko ocenia skuteczność firm windykacyjnych, z którymi współpracowały w ciągu ostatnich dwóch lat – stwierdza Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

 

Ponad 70 proc. przedsiębiorców, którzy czekają za zapłatę, wskazuje, że nieuregulowane należności wpływają obecnie na funkcjonowanie ich firmy. Przede wszystkim nie mogą płacić swoich zobowiązań – to prawie 52 proc. wskazań, a w tej grupie 27 proc. firm dodatkowo uważa, że pogarsza to ich wizerunek. Co 5. przedsiębiorstwo ogranicza inwestycje, 8 proc. opóźnia wprowadzenie na rynek nowych produktów lub z nich rezygnuje. 7 proc. z powodu braku gotówki na koncie musi ograniczać zatrudnienie. Natomiast 6 proc. jest zmuszona podnosić ceny swoich produktów i usług.

VIII edycja ogólnopolskiego badania „KoronaBilans MŚP” została przeprowadzona przez IMAS International na przełomie kwietnia i maja 2021 r. na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Objęła grupę 301 firm z sektora MŚP, w tym: mikro (zatrudniające 3-9 osób), małe (10-49) i średnie przedsiębiorstwa (50-249). Technika badawcza: CATI/CAWI.

 

Mercaton ASI stawia na edukację inwestorów

Fundusz Mercaton ASI zaangażował się w działania mające na celu podnoszenie wiedzy na temat rynku kapitałowego i wzrost świadomości inwestycyjnej. Fundusz wpisuje się tym samym w trend profesjonalizacji inwestorów, realizowany już choćby przez KNF przy pomocy kampanii społecznych „Zanim” czy „Inwestuj świadomie”. Z badań wynika bowiem, iż ponad połowa Polaków ma nikły poziom wiedzy na temat form lokowania kapitału i funduszy inwestycyjnych.

 
 
Skromny stan wiedzy Polaków potwierdzają oficjalne badania. Z raportu UOKiK [1] „Inwestycje Polaków” przeprowadzonym przez Kantar pod koniec 2018 roku jasno wynika, że choć 40 proc. z nas wie co to są fundusze inwestycyjne, to jedynie co czwarty z tej liczby rozumie czym się one zajmują. Nieco bardziej uniwersalne wnioski, oparte na szerokim przekroju społeczeństwa, wysnuwa analiza GPW. Badanie „Poziom wiedzy finansowej Polaków 2021” [2] przeprowadzone w lutym i marcu bieżącego roku na zlecenie Warszawskiego Instytutu Bankowości i Fundacji GPW wskazuje, że jedynie 12 proc. Polaków określa swój poziom wiedzy finansowej na ocenę dobrą lub bardzo dobrą. Jednocześnie 49 proc. ankietowanych uważa, że ich orientacja w temacie finansów jest mała lub bardzo mała. Generalny wniosek badania, który reprezentuje aż 97 proc. dorosłych Polaków, wskazuje na konieczność organizacji obowiązkowej edukacji finansowej.
 
Z powyższych przyczyn, ale też własnych obserwacji i doświadczeń, zarządzający Mercaton ASI mocno angażują się w działania edukacyjne, które obok działalności inwestycyjnej, stanowią kluczowy aspekt aktywności Funduszu. Jego eksperci swoją misję edukacyjną realizują m.in. poprzez cykl szkoleń i publikacji kierowanych do inwestorów, mediów oraz otoczenia rynkowego. Tematyka dotyczy zarówno działania rynku kapitałowego, jak i potencjału inwestycyjnego branż, w których specjalizuje się Fundusz.
 
W zgodzie ze wspomnianymi ideami Tomasz Nietubyć, główny inwestor Mercaton ASI zaangażował się w szereg projektów mających formę rozmów i szkoleń wideo traktujących o tematyce inwestycyjnej i możliwych kierunkach lokowania kapitału. Ponadto na stronie Funduszu powstała specjalna zakładka Strefa Edukacji, gdzie zarejestrowani inwestorzy otrzymają dodatkowe, ekskluzywne treści.
 
Mercaton ASI działa w oparciu o środki prywatne, toteż zależy nam na zaangażowaniu inwestora możliwie najbardziej profesjonalnego i świadomego meandrów rynku kapitałowego. Inwestowanie w projekty kategorii impact investing spełniające kryterium społecznego oddziaływania wymaga od nas, jak również naszych partnerów, pełnego zaangażowania wspartego wzajemnym zrozumieniem, kluczowego dla koncepcji inwestycji długoterminowych – tłumaczy Tomasz Nietubyć, członek zarządu i lead investor Mercaton ASI.
 
W ramach działań edukacyjnych Funduszu podejmowane były już takie tematy, jak np. impact investing, o którym Tomasz Nietubyć rozmawiał z Adrianem Gorzyckim w cyklu publikacji na kanale Przygody Przedsiębiorców. Tajniki skutecznego inwestowania zostały omówione m.in. w kanałach prowadzonych przez Jarosława Kuźniara. Świat inwestycji na rynku niepublicznym ze specjalnym uwzględnieniem rynków, które mają wpływ na społeczeństwo prezentuje natomiast cykl rozmów prowadzonych na kanale Macieja Gnyszki. Tematykę związaną z zaangażowanym inwestowaniem, potencjałem inwestycyjnym poszczególnych branż czy funkcjonowaniem Alternatywnej Spółki Inwestycyjnej, Mercaton ASI regularnie porusza także w organizowanych przez siebie webinarach.

[1] UOKiK, raport „Inwestycje Polaków” https://www.uokik.gov.pl/download.php?plik=23748

[2] Warszawski Instytut Bankowości, Fundacja GPW, badanie „Poziom wiedzy finansowej Polaków 2021”https://www.gpw.pl/pub/GPW/pdf/Poziom_wiedzy_finansowej_Polakow.pdf

 

Google Pay i Garmin Pay już dostępne dla użytkowników kart korporacyjnych mBanku

Od 18 czerwca klienci korporacyjni mBanku mogą korzystać z dwóch aplikacji do płatności: Google Pay oraz Garmin Pay.

Google Pay to szybki i prosty sposób płacenia w milionach miejsc – w internecie, aplikacjach i sklepach. Google Pay umożliwia też wymianę punktów lojalnościowych, zarządzanie kartami i otrzymywanie spersonalizowanych sugestii, które pomagają użytkownikom zaoszczędzić czas i pieniądze.
 
Z kolei dzięki płatnościom zbliżeniowym Garmin Pay, można zostawić portfel, a nawet smartfon w domu i robić zakupy za pomocą swojego smartwatcha. Usługa działa niemal wszędzie - tam, gdzie dostępne są płatności zbliżeniowe. Do portfela Garmin Pay można szybko uzyskać dostęp z menu zegarka za pomocą kilku dotknięć.
 
Więcej informacji na temat płatności mobilnych dla użytkowników kart korporacyjnych mBanku można znaleźć on-line.