Raport Surowcowy 13 IV 2020

W Niedzielę Wielkanocną Państwa OPEC+ podjęły kolejną próbę zażegnania kryzysu, który został wywołany przez sprzeciw Meksyku, który swoje wydobycie chciał ograniczyć o 100 tys. b/d a nie proponowane 400 tys. b/d. Takie stanowisko wynikało z faktu, że Prezydent Andres Manuel Lopez Obrador za kluczowy projekt swojej kadencji uznaje podniesienie wydobycia to 2,5 mln b/d do końca 2024 roku. Na początku 2020 roku wydobycie wynosiło około 1,7 mln b/d a eksport około 1,2 mln b/d. Plany wzrostu wydobycia zakładają m.in. że państwowa spółka Pemex uruchomi w tym roku dwa razy więcej szybów niż w 2019 roku. Strategiczny cel intensywnego zwiększania produkcji kłóci się oczywiście z partycypacją w ostrej redukcji wydobycia przez OPEC+.
Uczestnictwo Meksyku w porozumieniu wisiało na włosku, ale trwający kilkadziesiąt godzin impas w końcu został wczoraj przełamany. Meksyk dostał zgodę na obniżenie produkcji o jedynie 100 tys. b/d.

Sprawia, to, że:


w maju i czerwcu OPEC+ ograniczy wydobycie o 9,7 mln b/d (a nie 10 mln jak wcześniej zakładano)
od lipca do końca roku cięcie będzie wynosić 7,7 mln b/d
w pierwszym kwartale redukcja będzie mieć wartość 5,7 mln b/d
Punktem referencyjnym dla cięcia wydobycia jest październik 2018 roku. W ostatnim miesiącu trwania wojny cenowej wiele państw OPEC uruchomiło wolne moce produkcyjne, co sprawia, że od obecnych pułapów cięcie wynosi mniej więcej 12,5 mln b/d.

Dodatkowo, na rynku pojawiają się informacje, że państwa spoza OPEC+: USA, Norwegia, Indonezja i Kanada ograniczą wydobycie o łącznie 4 do 5 mln b/d. Zresztą okazuje się, że to Stany Zjednoczone mają przejąć na siebie redukcję, której unika Meksyk. Część ważnych konsumentów surowca (USA, Indie, Japonia, Korea Płd.) zapowiedziało też, że przyczynią się do równoważenia rynku ropy także poprzez zwiększenie swoich rezerw strategicznych surowca. Mówi się, że skala zakupów ma wynieść około 3 mln b/d. Więcej informacji na ten temat International Energy Agency ma podać w środę.

W Poniedziałek Wielkanocny przed południem baryłka WTI jest wyceniana na 23 USD. Pokazuje, to, że inwestorzy liczyli na więcej ze strony OPEC+ i nowych sojuszników a poprzeczka oczekiwań przed negocjacjami była bardzo wysoko postawiona. Zresztą jedyny moment w trakcie wideokonferencji, kiedy ceny rosły, to ten, w którym pojawiły się nieprawdziwe pogłoski o możliwym cięciu o 20 mln b/d. Należy pamiętać, że obecnie skala zapaści popytu na surowiec może sięgać 30 mln b/d. Wysiłki państw wydobywających ropę nie są w stanie zapobiec gigantycznej nadpodaży i przyrostowi zapasów, ale sprawią, że nie grozi w tej chwili trwały spadek do kilkunastu dolarów za baryłkę. Perspektywy rynku w drugiej połowie roku, gdy globalna aktywność gospodarcza zacznie nabierać wigoru po kwarantannie wyglądają korzystniej. Odbicie cen WTI powyżej 40 USD w IV kwartale i dalsze wzrosty w roku 2021 jawią się jako realny scenariusz.

Sporządził:

Bartosz Sawicki

DM TMS Brokers S.A.

Copyright © 2018-2020 Finansovo.pl - Nowocześnie o finansach!. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.