Raporty

Co o Polaku mówi to, w jaki sposób płaci?

Co o Polaku mówi to, w jaki sposób płaci?

Jak wynika z badania Adyen Retail Report polscy konsumenci coraz chętniej korzystają z nowoczesnych technologii płatniczych, zarówno dokonując zakupów stacjonarnych, jak i online. Wraz z otwartością na nowe technologie idą także oczekiwania związane z wygodą. Co jeszcze możemy wyczytać analizując sposoby płatności oraz jaką wartość informacje te mogą stanowić dla retailerów?

 

Polacy coraz częściej rezygnują z gotówki na rzecz kart płatniczych, płatności mobilnych oraz innych form bezgotówkowych. Wyniki badania Adyen Retail Report dowodzą, że aż 30 proc. konsumentów nigdy nie nosi przy sobie tradycyjnego portfela, ponieważ korzysta z tego cyfrowego. To znak, że ufają technologiom, ale także, że cenią sobie codzienną wygodę. Polska pozostaje w czołówce najszybciej rozwijających się rynków e-commerce w Europie, pomimo, że jedynie 29% mieszkańców deklaruje, że preferowaną forma zakupów są dla nich zakupy online (44 proc. badanych twierdzi, że woli robić zakupy w sklepie stacjonarnym). Odsetek ten mógłby być zdecydowanie większy, gdyby zaadresowane zostały pewne bolączki konsumentów. Jednym z ich źródeł jest proces płatności.

 

Kupuję online, zwracam w sklepie: klucz do lojalności Polaków

Powodem, dla którego część konsumentów wciąż woli wybrać się na zakupy w sklepie stacjonarnym, jest to, że zakupy online – choć wygodne – czasem okazują się zwyczajnie nietrafione. Szczególnie, gdy chodzi o odzież czy obuwie. Sytuację pogarsza fakt, że często nie możemy pozwolić sobie na stosunkowo długi proces wymiany lub zwrotu. Nie chcemy też zamrażać pieniędzy. W tym obszarze przedsiębiorcy wciąż mają wiele przestrzeni na to, aby poprawić doświadczenia swoich klientów. Aż 63 proc. badanych potwierdza, że byliby bardziej lojalni wobec sprzedawcy, który pozwala im kupować rzeczy w Internecie i zwracać w sklepie. Co więcej 45 proc. doceniłoby możliwość rozpoczęcia transakcji w sklepie i finalizacji online.

 

Główny cel zakupów w sklepie: szybciej do kasy

Polacy szybko adaptują się do nowych technologii, szczególnie jeśli wiąże się to z wygodą i szybkością obsługi. Co trzeci badany (32 proc.) chciałby korzystać z rozwiązań przyspieszających zakupy w sklepach stacjonarnych, a 59 proc. z tego samego powodu życzyłoby sobie więcej opcji samoobsługowych. Wymagania nad Wisłą są więc szczególnie wysokie, bo średnia globalna to 39 proc. Co niezwykle istotne, aż 62 proc. badanych najpewniej zrezygnuje z zakupu, jeśli nie może zapłacić tak, jak chce. W tym względzie klienci nie idą na kompromisy, co tylko potwierdza znaczenie sposobu finalizacji transakcji oraz starań, jakie muszą dołożyć przedsiębiorcy, aby oferować różne opcje płatnicze.

 

Silne uwierzytelnianie: bezpieczeństwo, które ogranicza wygodę?

30 proc. konsumentów czuje się mniej bezpiecznie podczas zakupów niż 10 lat temu. Wszystko z powodu oszustw płatniczych. Potwierdza to także 30 proc. firm w Polsce, które w ostatnich 12 miesiącach padły ofiarą cyberataku lub wycieku danych. W skali globalnej odsetek ten wynosi aż 45 proc. Z drugiej strony 40 proc. przedsiębiorstw, które wprowadziły silne uwierzytelnianie klienta twierdzi, że obniżyło to ich współczynnik konwersji. To jasny sygnał mówiący o tym, że skuteczne rozwiązania zapewniające bezpieczeństwo, muszą być także wygodne. Skomplikowany proces wydłużający ścieżkę zakupową, ostatecznie zmniejsza szansę na finalizację zakupu.

 

Zakupy pod lupą: analiza transakcji jako sposób na zrozumienie klientów

Każda transakcja zawiera informacje takie jak godzina, data, lokalizacja i wartość, a także wybrany kanał, metoda płatności oraz użyte urządzenie. Sposób płatności może zatem dostarczyć wielu ciekawych, a także praktycznych informacji o konsumentach, w tym o ich preferencjach, stylu życia, sytuacji finansowej, a także zachowaniach zakupowych. A jeśli dane są również powiązane systemami do zarządzania asortymentem, pozwala to biznesowi na wgląd, jakie artykuły kupują klienci, a na ich bazie tworzyć m.in. gotowe spersonalizowane rekomendacje.

 

Choć dokładne badania i analiza własnych zasobów pomagają firmom poznać bazę klientów oraz zrozumieć rynek najlepiej, problemem okazuje się dostęp do danych. Co piąta firma w Polsce (19 proc.) twierdzi, że brakuje im informacji na temat zachowań konsumentów, z kolei 22 proc. wskazuje na brak niezbędnej infrastruktury technologicznej do prawdziwej personalizacji obsługi we wszystkich kanałach i na dużą skalę.

 

– Możliwość wglądu w informacje płynące ze wszystkich kanałów sprzedaży buduje większą spójność doświadczenia klientów, a firmie pozwala lepiej zrozumieć ich potrzeby. Pomaga w tym strategia Unified Commerce. W momencie, gdy wszystkie płatności trafiają do tego samego systemu, nie ma już znaczenia, czy klient kupuje online, w aplikacji, w sklepie, czy w kombinacji wszystkich trzech. To oznacza nie tylko nowe możliwości analityczne. To także namacalne korzyści dla klienta związane z szybką i bezproblemową obsługą czy personalizacją i rabatami. W kwestii bezpieczeństwa kluczowa jest tu rola dostawcy płatności oraz skutecznych zabezpieczeń, które jednocześnie nie rujnują pozytywnego doświadczenia zakupowego – podsumowuje Jakub Czerwiński, VP CEE w Adyen.

 

O badaniu

 

Badanie Adyen Retail Report 2024 przeprowadzono między 15 stycznia a 1 lutego br. na grupie 38 tys. konsumentów i 13 tys. przedsiębiorstw handlowych z Wielkiej Brytanii, Singapuru, Hongkongu, Japonii, Australii, ZEA, Francji, Włoch, Hiszpanii, Portugalii, Niemiec, Polski, Belgii, Holandii, Brazylii, Norwegii, Danii, Szwecji, USA, Kanady, Malezji, Meksyku, Austrii, Szwajcarii, Chin oraz Indii. W Polsce badanie Adyen Retail Report 2024 przeprowadzono na grupie 500 osób zarządzających spółkami handlowymi oraz na grupie 1000 konsumentów. 

Źródło: Adyen

Sklepy robią coraz więcej promocji. Wszystko dzięki odmrożonemu VAT-owi  i wojnie cenowej wśród dyskontów

Sklepy robią coraz więcej promocji. Wszystko dzięki odmrożonemu VAT-owi i wojnie cenowej wśród dyskontów

Analiza łącznie ponad miliona promocji wykazała, że w całym pierwszym półroczu br. było ich w sklepach o 8,8% więcej niż rok wcześniej. Na 8 monitorowanych formatów 4 znalazły się na plusie i 4 na minusie. Największe wzrosty zaliczyły ex aequo dyskonty i sieci convenience – po 24,2% rdr. Supermarkety kilkakrotnie przeskoczyły hipermarkety. Z kolei spadki zanotowały sklepy z RTV i AGD, sieci DIY, drogerie i apteki oraz cash&carry. Autorzy raportu przypominają, że od stycznia do marca ogólny skok na rynku wyniósł zaledwie 1,5% rdr. Zwiększoną aktywność retailerów w drugim kwartale br. wiążą z odmrożeniem VAT-u na żywność. Szacują też, że sama wojna cenowa wśród dyskontów mogła przyczynić się do wzrostu liczby promocji o 4-5%.

Z cyklicznie ukazującego się raportu UCE RESEARCH, Hiper-Com Poland i Grupy BLIX wynika, że w I półroczu 2024 roku ogólnie sieci handlowe zrobiły o 8,8% więcej promocji w sklepach niż w analogicznym okresie ub.r. – Choć inflacja spadała, to ceny nadal były wysokie, co zmusiło sieci handlowe do częstszych promocji, aby przyciągnąć klientów poszukujących okazji. Ponadto wojna cenowa między sieciami handlowymi wpłynęła na podniesienie liczby promocji, jako strategia utrzymania i zwiększenia udziału w rynku. Szacuję, że mogła ona przyczynić się do wzrostu liczby rabatów nawet o 4-5% – wyjaśnia dr Krzysztof Łuczak, współautor analizy z Grupy BLIX.

Biorąc pod uwagę wcześniejsze wyniki, widać, że w pierwszym kwartale br. wzrost wyniósł zaledwie 1,5% rdr. Zdaniem Julity Pryzmont, współautorki analizy z Hiper-Com Poland, zwiększenie aktywności promocyjnej w drugim kwartale tego roku można częściowo przypisać likwidacji zerowego VAT-u. W obliczu podwyżki podatku, sieci handlowe musiały intensyfikować promocje, aby utrzymać korzystne ceny dla konsumentów, a dzięki temu – dobry wizerunek i lojalność klientów.

– Sieci handlowe chciały pokazać, że są świadome obciążeń finansowych konsumentów i starają się im pomóc poprzez liczne promocje. W szerszym kontekście marketingowym intensywna kampania promocyjna mogła być także elementem większej strategii mającej na celu przyciągnięcie nowych klientów oraz utrzymanie dotychczasowych – komentuje ekspert z Grupy BLIX.

Patrząc na poszczególne wyniki, można zauważyć, że połowa analizowanych formatów jest na minusie. Największy ubytek rdr. liczby promocji zanotowały sklepy z RTV i AGD, tj. o 31,7%. Kolejne spadki rdr. dotyczyły sieci typu DIY – o 29,5%, drogerii i aptek – o 13,3%, a także kanału cash&carry – o 0,6%.

– Wysokie ceny produktów elektronicznych i sprzętu AGD, a także ograniczona liczba premier nowych urządzeń mogły wpłynąć na spadek popytu i ograniczenie rabatów na tego typu towary. Format DIY bardziej skoncentrował się na promocjach swoich programów lojalnościowych. Jednak w najbliższym czasie spodziewam się powrotu do komunikacji promocji w DIY, ponieważ latem zainteresowanie tą kategorią produktów z reguły jest największe. Z kolei w przypadku drogerii i aptek znaczenie mogła mieć rosnąca liczba e-aptek, oferujących niższe ceny – analizuje dr Łuczak.

Z kolei na największym plusie są ex aequo dyskonty i sieci convenience z identycznymi wzrostami – po 24,2%. – Kanał convenience dogonił dyskonty pod względem liczby promocji, co świadczy o jego rosnącym znaczeniu na rynku. Będąc bardziej elastycznym i dostosowanym do szybkich zakupów, zyskał na popularności. To zmusiło dyskonty do zwiększenia liczby promocji. Wojna cenowa wpłynęła na oba formaty, zmuszając je do oferowania coraz lepszych ofert promocyjnych. Wynik ten może zmotywować dyskonty do dalszego zwiększania liczby promocji, aby nie tracić przewagi konkurencyjnej – uważa Julita Pryzmont.

Wzrosty zanotowały jeszcze supermarkety i hipermarkety – odpowiednio o 12,7% i 3,6%. – Supermarkety mają kilkakrotnie lepszy wynik, bo zazwyczaj posiadają bardziej elastyczną strukturę i mogą szybciej dostosowywać swoje strategie promocyjne do zmieniających się warunków rynkowych. Są w stanie intensywniej konkurować z dyskontami, oferując bardziej agresywne promocje, aby przyciągnąć klientów z niższym budżetem – tłumaczy dr Łuczak.

Jak przewiduje Julita Pryzmont, w drugim półroczu br. wzrost inflacji w kraju prawdopodobnie zmusi wszystkie segmenty do dalszego zwiększania liczby promocji, aby zachować konkurencyjność i przyciągnąć klientów. Niedziele handlowe mogą mieć różny wpływ na poszczególne formaty. Większe sieci mogą skupić się na intensyfikacji promocji w pozostałe dni, aby zrekompensować straty wynikające z zamkniętych sklepów w niedziele.

– Biorąc pod uwagę obecną sytuację gospodarczą, można prognozować, że promocji będzie przybywać. Rosnące ceny w sklepach zmuszą sieci handlowe do intensyfikacji działań promocyjnych, aby przyciągnąć i utrzymać klientów. Niedziele handlowe mogą stać się kluczowymi dniami dla promocji, a inne czynniki, takie jak sezonowość i zmiany preferencji konsumenckich, będą miały dodatkowy wpływ na ostateczne wyniki – prognozuje dr Krzysztof Łuczak.

 

***
Opis metody badawczej

Eksperci z UCE RESEARCH, Hiper-Com Poland i Grupy BLIX przeanalizowali blisko 7,2 tys. gazetek handlowych z promocjami o łącznej ilości blisko 144 tys. stron i powierzchni prawie 4,6 mln cm2 wydanych w I półroczu 2023 i 2024 roku. W ww. publikacjach znalazło się w sumie ponad 1 mln promocji. Pod uwagę wzięto 8 największych formatów na rynku retailowym, tj. wszystkie dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience i cash&carry. Ponadto sprawdzono drogerie i apteki, sieci DiY oraz sklepy z RTV i AGD.

Źródło: UCE Research

600 milionów złotych – tyle Polacy są winni firmom ubezpieczeniowym

600 milionów złotych – tyle Polacy są winni firmom ubezpieczeniowym

Lawinowo rosną zaległe płatności klientów wobec towarzystw ubezpieczeniowych – wynika z danych Krajowego Rejestru Długów. Obecnie to już 593,9 mln zł, czyli o 44 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Największą kwotę, bo 369,3 mln zł, mają do spłacenia firmy, podczas gdy konsumenci są winni 224,6 mln zł. W przypadku konsumentów najczęstszym powodem zadłużania się jest niewypowiadanie polis komunikacyjnych, które automatycznie się przedłużają. U przedsiębiorców z kolei głównym źródłem zaległości są nieopłacone gwarancje ubezpieczeniowe.

 

Według danych Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU), w 2023 r. 24 mln osób miało polisę na życie, w tym 11,7 mln w ramach ubezpieczeń grupowych, co stanowi niewielki spadek o 3,6 proc. w porównaniu do 2022 r. Coraz bardziej popularne stają się natomiast prywatne ubezpieczenia zdrowotne. W 2023 r. obejmowały one niemal 5 mln Polaków, czyli o blisko 5 proc. więcej niż rok wcześniej. Podobnie jest w segmencie OC (odpowiedzialności cywilnej) i AC (autocasco), gdzie w 2023 r. liczba takich polis wynosiła odpowiednio 28,1 mln i 7,4 mln. W porównaniu do 2022 r., liczba polis OC wzrosła o ok. 2 proc., a polis AC – o blisko 6 proc. 

Niestety w ślad za milionami wystawionych polis ubezpieczeniowych ciągną się też miliony długów, jakie klienci są winni ubezpieczycielom. Zadłużenie to wynosi już 593,9 mln zł i jest o 180,6 mln zł wyższe niż rok temu. Największą kwotę, bo 369,3 mln zł, mają do spłacenia firmy, podczas gdy konsumenci są winni 224,6 mln zł.

 

Typowy dłużnik – mężczyzna w średnim wieku z OC

Wśród konsumentów najmniej rzetelni w opłacaniu składek ubezpieczeniowych są mieszkańcy województwa mazowieckiego, którzy mają do uregulowania ponad 37 mln zł. Na drugim miejscu znajdują się dłużnicy z Dolnego Śląska z zaległościami wynoszącymi nieco ponad 25 mln zł, a trzecie miejsce zajmują mieszkańcy Wielkopolski z długiem w wysokości 24,9 mln zł.

Trzy czwarte dłużników stanowią mężczyźni. Wynika to z faktu, że to oni w większości przypadków są właścicielami samochodów, co obliguje ich do opłacania składek OC. Oni też najczęściej zawierają umowy ubezpieczenia domu lub mieszkania, których potem nie opłacają. W efekcie ubezpieczyciele wpisują ich do KRD.

Problemy z płatnościami za polisy dotyczą głównie Polaków w wieku 36-45 lat, którzy mają zaległości wynoszące 67,9 mln zł. Kolejną grupą z wysokimi zaległościami są osoby w wieku 26-35 lat, które łącznie nie zapłaciły składek na kwotę 56 mln zł. Najmniejsze zaległości mają seniorzy z długami sięgającymi 11,9 mln zł.

 

Przedsiębiorcy nie płacą za gwarancje ubezpieczeniowe

W przypadku przedsiębiorstw podobnie jak w 2023 r., tak i teraz, największym dłużnikiem firm ubezpieczeniowych jest branża transportu, spedycji i logistyki (TSL), której przeterminowane należności z tytułu nieopłaconych polis sięgają 145,1 mln zł. Na drugim miejscu znalazł się handel hurtowy i detaliczny – 60,2 mln zł. Podium zamyka budownictwo z kwotą 53,7 mln zł.

Analizując zaległości firm wobec towarzystw ubezpieczeniowych pod kątem formy prawnej, można zauważyć, że największe zadłużenie mają spółki prawa handlowego, które łącznie nie opłaciły składek na kwotę niemal 214,6 mln zł. Znaczną sumę, wynoszącą 154,8 mln zł, mają również do oddania jednoosobowe działalności gospodarcze

Oprócz nieopłaconych składek OC gros tych zaległości stanowią gwarancje ubezpieczeniowe.

Polskie firmy coraz chętniej korzystają z gwarancji ubezpieczeniowych. To pewien rodzaj poręczenia, które w przypadku złamania warunków umowy, jest wypłacane kontrahentowi. Ale gwarancje ubezpieczeniowe chronią przedsiębiorstwa także w innych sytuacjach: na przykład gdy biorą one udział w przetargach lub wykonują kontrakty na rzecz innych podmiotów. Chcąc udzielić takiej gwarancji danemu przedsiębiorcy, ubezpieczyciel musi dokładnie sprawdzić kondycję finansową firm. Krajowy Rejestr Długów jest cennym źródłem takiej wiedzy. W ciągu minionych pięciu lat towarzystwa ubezpieczeniowe pobrały z KRD ponad milion raportów, z czego większość dotyczyła właśnie przedsiębiorców – informuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Polisę trzeba wypowiedzieć, sama nie traci ważności

Przy windykowaniu należności towarzystwa ubezpieczeniowe korzystają z usług zewnętrznych firm, które mają doświadczenie w obsłudze wierzytelności masowych. Wśród zleceń, jakie trafiają do Kaczmarski Inkasso, dominują nieopłacone składki za polisy OC – przede wszystkim pojazdów, OC w życiu prywatnym i zawodowym, a także AC (autocasco) i assistance. Jest także liczne grono klientów, którzy zawierają umowy na ubezpieczenie mieszkań i domów, ale finalnie nie opłacają tych polis.

Klienci nierzadko zapominają o zapłaceniu składki. Nie wypowiadają też umowy, na przykład kiedy sprzedają samochód, a polisa na ich nazwisko przedłuża się automatycznie. Nie są tego świadomi, więc kiedy kontaktuje się z nimi negocjator z firmy windykacyjnej, są zaskoczeni. Jego rola w pierwszej kolejności polega na tym, aby wyjaśnić dłużnikowi, skąd wzięły się zaległości i jak uniknąć ich w przyszłości. Dopiero wtedy można przejść do meritum, czyli uzgodnienia spłaty długu – wyjaśnia Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso. 

Źródło: KRD

Eksperci ostrzegają. Sklepy już w wakacje mogą przerzucić na konsumentów cały odmrożony VAT

Eksperci ostrzegają. Sklepy już w wakacje mogą przerzucić na konsumentów cały odmrożony VAT

Dyskonty wyhamowały wzrost cen, ale już w wakacje mogą cały odmrożony VAT przerzucić na klientów

Ceny dalej będą rosły. W wakacje sklepy mogą w całości przerzucić odmrożony VAT na konsumentów

Polaków czeka niemiła niespodzianka. W wakacje sklepy mogą przerzucić cały odmrożony VAT na swoich klientów

W czasie wakacji sklepy mogą przerzucić na swoich klientów całość odmrożonego w kwietniu VAT-u

Eksperci ostrzegają. Sklepy już w wakacje mogą przerzucić na konsumentów cały odmrożony VAT

W czerwcu ceny w sklepach wzrosły rok do roku o 3,1%, czyli bardziej niż w maju – o 2,9%, a także w kwietniu – o 2,4%. Tak wynika z najnowszego rynkowego raportu. Eksperci komentujący te dane są zgodni co do tego, że w kolejnych miesiącach będzie coraz drożej. I nic nie wskazuje na to, aby trend miał się odwrócić. Odbicie inflacji było już wcześniej prognozowane, choćby w związku z powrotem VAT-u na żywność i rosnącymi cenami energii elektrycznej oraz surowców na światowych rynkach. Znawcy tematu dodają, że do tej pory walka pomiędzy dyskontami wyraźnie hamowała wzrosty cen w sklepach. Przewidują też, że retailerzy jeszcze w te wakacje zaczną przerzucać swoje koszty na konsumentów.

Inflacja w górę

Dynamika wzrostu cen przestała hamować i widać wręcz odwrócenie trendu. W czerwcu codzienne zakupy w sklepach rdr. zdrożały średnio o 3,1%, miesiąc wcześniej – o 2,9%, a w kwietniu – o 2,4%. Tak wynika z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”.

– Wzrost cen na poziomie od 1,5 do 3,5% rdr. jest zjawiskiem naturalnym. Faktem jest, że dynamika zaczęła wyraźnie hamować, ale to przewidywali eksperci już kilka miesięcy temu. 1 kwietnia skończyła się obniżona stawka VAT na produkty spożywcze, a 1 lipca wzrosła pensja minimalna. To wszystko ma konsekwencje we wzroście kosztów przedsiębiorców – ocenia dr Anna Semmerling z Uniwersytetu WSB Merito.

Zdaniem ekspertki, w kilku najbliższych miesiącach można raczej spodziewać się podwyżek cen na poziomie około 5%. Nie jest to wartość wysoka. Jednak nie można jej ocenić także jako niskiej. Jeśli faktycznie stopa wzrostu utrzymałaby się na średnim poziomie 5%, to będzie pokazywało, że cały czas nie osiągnęliśmy poziomu stabilności. 

– Odbicie inflacji w drugiej połowie roku było już prognozowane od początku 2024 roku. W grudniu inflacja może wzrosnąć do ok. 4-5%. Będzie to efektem wzrostu cen energii i gazu, opłat dystrybucyjnych, kosztów usług, ciepła sieciowego i paliw, a także skutkiem wzrostu cen ropy na rynku – zapowiada prof. nadzw. dr hab. Sławomir Jankiewicz z Uniwersytetu WSB Merito.

Ekspert przewiduje również, że jeszcze w 2025 roku inflacja będzie miała tendencje wzrostowe i w konsekwencji może być wyższa niż w tym roku. Dopiero od 2026 roku możemy spodziewać się jej ponownego spadku, o ile nie nastąpi negatywny scenariusz, taki jak np. recesja gospodarcza na świecie lub rozszerzenie konfliktu wojennego w Europie.

Wojna hamuje ceny

Z kolei autorzy ww. raportu zauważają, że przez intensywną walkę między dyskontami w kolejnych miesiącach po odmrożeniu VAT-u ceny powinny wolniej wracać do właściwego stanu. Niemniej podwyżki o obecną stawkę ww. podatku są nieuniknione.

– Wojna między dyskontami zastopowała na początku roku znaczący wzrost cen w sklepach detalicznych. Powrót VAT na żywność oraz uwolnienie cen energii sprawi, że czynników inflacjogennych będzie więcej. Dlatego dynamika podwyżek cen może się utrzymać na podwyższonych poziomach do końca roku – twierdzi dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku.

W opinii eksperta, przeciwko wzrostom cen działa deflacja kosztów produkcji, ale ona powoli wygasa. Koszty skupu produktów rolnych są niskie w porównaniu z zeszłym rokiem. Z kolei na podwyżki wpływa nieprzewidywalność pogodowa. Jej przejawem są okresy suszy i wysokich opadów. Dodać do tego trzeba wzrost płacy minimalnej, która od lipca wynosi 4,3 tys. zł brutto. Stawka godzinowa to 28,1 zł. Firmy przekładają te koszty na ceny produktów, stąd wzrosty cen w kolejnych miesiącach będą raczej nieuniknione.

– Na pewno agresywna konkurencja cenowa, z jaką mamy do czynienia na rynku sprzedaży detalicznej, ma wpływ na poziom i tempo wzrostu cen. Musimy jednak pamiętać o tym, że wcześniej czy później sklepy będą chciały osiągnąć określony poziom zyskowności i przerzucą całość podatku VAT na swoich klientów. Wydaje się, że okres wakacyjny może być do tego idealnym momentem – przekonuje dr Artur Fiks z Uniwersytetu WSB Merito.

Jak stwierdza dr Mariusz Dziwulski z PKO Banku Polskiego, wzrost cen żywności w czerwcu, wyraźnie powyżej sezonowego wzorca, sugeruje, że mógł on być dużą częścią procesu przywracania podatku VAT na podstawowe produkty. On jednak – według eksperta – prawdopodobnie jeszcze się nie skończył. Obecnie wciąż niska dynamika cen żywności jest odzwierciedleniem niedużych kosztów surowcowych, choć efekt ten będzie stopniowo wygasał. To może oznaczać wyższe tempo podwyżek cen żywności w sklepach.

Przybędzie wzrostów

– Odbicie dynamiki cen z dołka zarejestrowanego pod koniec I kw. 2024 roku jest zgodne z oczekiwaniami. Będą dalej rosły. Nic jednak nie zwiastuje, byśmy choćby zbliżyli się do podwyżek osiąganych na przełomie 2022 i 2023 roku. Winny szybszego wzrostu cen jest przede wszystkim VAT na żywność. Do tego dochodzi odbicie popytu – zwraca uwagę prof. Sławomir Jankiewicz.

Widać to już po przywoływanych danych. W czerwcu br. na 17 monitorowanych kategorii 12 wykazało jednocyfrowy wzrost cen w ujęciu rocznym. W maju takich grup produktów było tyle samo, w kwietniu – 10, a w marcu – 8. Do tego 1 kategoria zaliczyła dwucyfrowy wzrost, podobnie jak w miesiącach wcześniejszych. Natomiast 4 segmenty zanotowały spadki, identycznie jak poprzednio.

– Myślę, że kategorii w trendzie wzrostowym może być więcej, czemu sprzyjać będzie przede wszystkim silny popyt konsumencki. Natomiast dynamika zmian będzie dużo mniejsza niż w okresie wysokiej inflacji, czyli na przełomie 2022 i 2023 roku. Dlatego obserwacja cen z miesiąca na miesiąc może sugerować brak zmian – przewiduje Marcin Luziński z Santander Bank Polska.

Do tego dr Fiks wyjaśnia, że ww. sytuacja jest wynikiem ustabilizowania się inflacji w okresie od kwietnia do czerwca. Z ostatnich danych GUS-u wynika, że w czerwcu inflacja wzrosła zaledwie o 0,1% do poziomu 2,6%. Dlatego liczba kategorii notujących wzrosty i spadki była ostatnio podobna, jak miesiąc wcześniej. Jak przewiduje ekspert z Uniwersytetu WSB Merito, w kolejnych miesiącach sytuacja ta może ulec jednak zmianie w wyniku podwyżek cen energii elektrycznej i gazu. Mówiąc wprost, wzrosty będą wyższe i powinno być ich więcej.

Źródło: MondayNews

Inflacja już niestraszna firmom. Obawia się jej dwa razy mniej firm niż rok temu

Inflacja już niestraszna firmom. Obawia się jej dwa razy mniej firm niż rok temu

Obawy inflacyjne w sektorze MŚP są najmniejsze od niemal 2 lat, wynika z Barometru EFL. W III kwartale br. 24% firm uważa, że kondycja ich biznesu w najbliższych miesiącach może pogorszyć się przez inflację. To o 11 p.p. mniej niż kwartał wcześniej i ponad dwa razy mniej niż rok temu (III kwartał 2023 – 51%). Najbardziej zagrożone inflacją czują się przedsiębiorstwa usługowe i handlowe – odpowiednio 33% i 32%. Najmniej rosnących cen obawiają się firmy budowlane (14%).

- Obawy inflacyjne stabilizują się, co jest z pewnością efektem również stabilizującego się wskaźnika. Poziom inflacji od początku tego roku nie przekroczył 4%, a w ostatnich miesiącach oscyluje wokół 2%. Rok temu mieliśmy do czynienia z wynikami kilka razy wyższymi, stąd w ujęciu rocznym także widać polepszenie nastrojów firm. O tym, że inflacja nie spędza już tak bardzo sen z powiek MŚP świadczy także fakt, że po raz pierwszy odkąd realizujemy ten pomiar, spadła z pozycji lidera wśród czynników wywołujących największe obawy przedsiębiorców – mówi Radosław Woźniak, prezes zarządu EFL.

Coraz mniej inflacyjnych obaw

Z Barometru EFL na III kwartał tego roku wynika, że inflacja wciąż wywołuje obawy wśród polskich przedsiębiorców, jednak grupa „obawiających się” jest najniższa od prawie dwóch lat (od kiedy realizowane jest badanie). 24% firm uważa, że wzrost cen „odbije się” jeszcze negatywnie na prowadzonej działalności w najbliższych miesiącach. W stosunku do pomiaru z poprzedniego kwartału wynik jest niższy o 11 p.p. (35% w II kwartale 2024 roku). Na wysokim poziomie pozostaje odsetek przedsiębiorców przewidujących stagnację sytuacji (42,5% vs. 43% w II kwartale 2024 roku). Wzrasta natomiast odsetek podmiotów niepewnych co do tego, w jakim kierunku rozwinie się sytuacja (24% vs. 19% w II kwartale br.).

Większą poprawę „nastrojów inflacyjnych” widać, gdy wyniki porównamy w ujęciu rocznym. W III kwartale 2023 roku 50,5% firm obawiało się negatywnego wpływu inflacji na swoją działalność biznesową, czyli ponad dwa razy więcej niż obecnie.

Biorąc pod uwagę wielkość firmy – podobnie jak kwartał wcześniej im większa firma tym mniej obawia się negatywnego wpływu inflacji na swój biznes. 12% średnich firm uważa, że przez wysoką inflację ich działalność gospodarcza w najbliższych miesiącach może ulec pogorszeniu. W grupie mikro i małych firm ten odsetek wynosi odpowiednio 32% i 24%.

Firmy budowlane czują się najpewniej

Co branża to inne odczucia wobec inflacji. Największy odsetek przedsiębiorców, którzy obawiają się negatywnego wpływu inflacji na prowadzony biznes, występuje wśród firm usługowych (33%) i handlowych (32%). W ujęciu kwartalnym w przypadku usług widzimy wzrost negatywnych opinii – z 27% w II kwartale tego roku, a w przypadku handlu spadek – z 55%.

Najmniej o swoją przyszłość obawiają się firmy budowlane, wśród których tylko 14% zapytanych boi się negatywnego wpływu rosnących cen na działalność (-10 p.p. w ujęciu kwartalnym). W HoReCa 24% firm obawia się inflacji (- 30 p.p.), w przemyśle 16% (-7 p.p.), a  transporcie 20% (-6 p.p.).

Obawy firm – zmiana lidera

Z Barometru EFL na III kwartał 2024 roku wynika, że obawa o wzrost inflacji, która do tej pory była numerem jeden w badaniu, straciła pierwsze miejsce w zestawieniu w opinii przedsiębiorców. Obecnie obawia się tego aspektu co czwarty przedsiębiorca (26%), podczas gdy trzy miesiące wcześniej było to 34%, a w I kwartale br. aż 69%.

Pozycję największej obawy firm uzyskał wzrost kosztów prowadzenia działalności gospodarczej (32%).  W poprzednim kwartale na ten czynnik wskazało 28% przedsiębiorców. Badani mniej niż w poprzednim pomiarze obawiają się także spadku popytu (16% vs. 18%). Wzrasta natomiast obawa o brak pracowników (12% vs. 8%), co może być związane z zapotrzebowaniem na pracowników sezonowych.

Główny odczyt Barometru EFL na III kwartał 2024 roku wynosi 51,2 pkt. i jest o 1,4 pkt. niższy niż poprzedni pomiar.

Barometr EFL jest syntetycznym wskaźnikiem informującym o skłonności firm z sektora MŚP do wzrostu (tj. rozwoju rozumianego, jako stawianie sobie przez przedsiębiorstwa celów związanych ze wzrostem sprzedaży i produkcji, ekspansją na nowe rynki i maksymalizacją zysków, co jest związane z inwestycjami w środki trwałe). Prognozowana na dany kwartał kondycja finansowa firm MŚP daje punkt odniesienia do wnioskowania o zakładanym kierunku zmian, które sprzyjają wzrostowi lub działają hamująco na rozwój firm. Badanie przygotowywane jest przez Ecorys na zlecenie Europejskiego Funduszu Leasingowego SA., a jego wyniki są publikowane co kwartał. Jego uczestnicy to mikro, małe i średnie firmy terenu całej Polski. W badaniu wzięła udział reprezentatywna grupa 600 mikro, małych i średnich firm. Aktualna edycja badania odbyła się od 1 do 28 czerwca 2024 roku.

Źródło: EFL

Eksport towarów za granicę. Wyzwania i możliwości

Eksport towarów za granicę. Wyzwania i możliwości

Ostatnie tygodnie obfitowały w dwa kluczowe wydarzenia polityczne, wywierające bezpośredni wpływ na jedne z największych gospodarek w Europie. Jak wskazuje biuro maklerskie BNP Paribas, wybory we Francji sprawiły, że w krótkim terminie możemy być świadkami niepewności rynkowej związanej z formowaniem nowego rządu, który prawdopodobnie będzie utrzymywać kierunek kształtowania polityki gospodarczej w kraju, jak i stosunków z Unią Europejską. Centrowa koalicja lub rząd technokratyczny mogą wywrzeć niewielki wpływ makro na podstawy gospodarki francuskiej i europejskiej, podczas gdy rząd lewicowy miałby bardzo małe pole manewru. W Wielkiej Brytanii przytłaczające zwycięstwo osiągnęła Partia Pracy, która zdobyła 411 mandatów w 650-osobowej Izbie Gmin. Wynik wyborów był zgodny z oczekiwaniami rynku, a rządząca partia zobowiązała się do stosunkowo niewielkich zmian w ramach polityki fiskalnej i budżetu w porównaniu z poprzednim rządem. Z tego względu reakcja inwestorów na rynku walutowym była niewielka.

Niezależnie od pozycji rynkowej, a także doświadczenia, eksport zawsze stanowi wyzwanie dla polskich przedsiębiorstw orientujących swoją działalność na zagranicznych rynkach, tym bardziej że każdy z nich ma swoje unikalne preferencje i trendy konsumenckie. Firmy muszą dokładnie zbadać i zrozumieć te aspekty, aby dostosować swoje produkty do lokalnych oczekiwań. Każdy kraj ma swoje specyficzne przepisy celne, które mogą obejmować cła, taryfy, kontrole graniczne oraz wymagania dokumentacyjne. Zrozumienie i przestrzeganie tych przepisów jest niezbędne, aby uniknąć opóźnień oraz dodatkowych kosztów. Ponadto, eksportowane produkty muszą spełniać lokalne normy i standardy jakości, bezpieczeństwa i zdrowia, a wysłanie towaru to dopiero początek, ponieważ kolejnym etapem pozostaje oczekiwanie na zapłatę za fakturę. Przy jej braku, eksporter musi mierzyć się z próbą uzyskania zapłaty od odbiorcy funkcjonującego w innym systemie prawnym. To z kolei pociąga za sobą często wysokie koszty dodatkowe bez gwarancji uzyskania zapłaty.   

Finansowanie faktur

Negocjowanie korzystnych warunków płatności, jak akredytywa czy inkaso dokumentowe, może zabezpieczyć przedsiębiorstwo przed ryzykiem braku zapłaty, ale takie formy zabezpieczenia zapłaty są drogie i skomplikowane od strony formalnej. Polskie firmy mierzą się przede wszystkim z tym zagrożeniem z powodu niepewnej sytuacji gospodarczej w Europie i dużych wahań kursów walut w stosunku do złotówki. Rozwiązaniem dla tego wyzwania jest finansowanie faktur w walucie, w której zostały wystawione z przejęciem ryzyka niewypłacalności odbiorcy, dzięki czemu można uniknąć ryzyka braku zapłaty za fakturę przez odbiorcę oraz ryzyka wahań kursowych.

Polityczna niestabilność w kraju docelowym może z kolei prowadzić do nieprzewidzianych zmian w przepisach, utrudnień w handlu lub nawet konfiskaty towarów. Zmiany w warunkach ekonomicznych, takie jak recesje, inflacja czy zmiany w polityce handlowej, mogą wpłynąć na popyt na eksportowane towary.  Eksport towarów za granicę wymaga starannego planowania, dogłębnego zrozumienia rynku docelowego i elastyczności w reagowaniu na zmieniające się warunki. Firmy, które potrafią skutecznie zarządzać tymi wyzwaniami, mogą z powodzeniem odnaleźć się na międzynarodowej arenie.

Paweł Kacprzak

Członek zarządu

BNP Paribas Faktoring

Bez planu B – jedna trzecia MŚP nie ma scenariusza działania, gdy klienci nie płacą

Co 3. mikrofirma i co 7. średnia firma nie ma planu działania na wypadek, gdy klient nie zapłaci za towar lub usługę – wynika z badania Kaczmarski Inkasso „Scenariusze MŚP na niepłacenie przez kontrahentów”. Brak wpływów na konto utrudnia działalność niezależnie od skali biznesu, ale prawdziwe schody zaczynają się w momencie, gdy zagraża to płynności finansowej firmy. Zanim do tego dojdzie, dobrze mieć i wdrożyć w życie wypracowany plan postępowania wobec niesolidnych klientów. W polskich firmach bywa z tym jednak różnie.

Aż połowa przedsiębiorstw ankietowanych przez TGM Research na zlecenie firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso, przyznaje, że w większym lub mniejszym stopniu boryka się z nieterminowymi płatnościami. 13 proc. doświadcza tego często, a 37 proc. czasami. Co 3. firma odczuwa duży wpływ braku pieniędzy od klientów na codzienne funkcjonowanie. Najmocniej uderza to w podmioty z branży transportowej, z których 69 proc. deklaruje, że nie dostaje należności na czas.

W średnich firmach przeterminowane płatności stanowią ponad 20 proc. wartości wszystkich wystawianych faktur. W małych firmach wskaźnik ten wynosi aż 44 proc.  

 

Wielka improwizacja

Spośród wszystkich badanych przedsiębiorstw 65 proc. ma opracowany plan B na wypadek, gdy termin podany na fakturze mija, a klient nie reguluje należności.

Wiele zależy jednak od skali działania firmy. Im większa, tym mniejsze opory, by reagować na brak zapłaty. Mikrofirmy częściej przyjmują bierną postawę wobec niesolidnych kontrahentów, gdyż nie są odpowiednio przygotowane na taką sytuację. Jeśli do niej dojdzie, po prostu zastanawiają się, co robić i improwizują. Zwykle ze znikomym skutkiem, bo brak scenariusza skutkuje dezorganizacją w działaniu – zauważa Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Brak regularnych wpływów na konto komplikuje prowadzenie biznesu, gdyż zamiast o jego rozwijaniu, przedsiębiorcy myślą, skąd wziąć pieniądze na spłatę leasingu czy przedłużenie licencji niezbędnych do prowadzenia firmy. Takie problemy finansowe mogą prowadzić do poważniejszych konsekwencji. Z danych Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej wynika, że w I kwartale tego roku zbankrutowało 112 polskich firm. W analogicznym okresie ub.r. upadłości było 105. Jeszcze bardziej wzrosła liczba restrukturyzacji – w pierwszych trzech miesiącach odnotowano ich 1166, o 10 proc. więcej niż w tym samym czasie w ub.r.

 

Duzi piszą, mali dzwonią

Część przedsiębiorców jeszcze przed upływem terminu widniejącego na fakturze przypomina klientom o konieczności uregulowania należności. 53 proc. firm robi to e-mailem, 52 proc. dzwoni do kontrahenta, a 41 proc. wysyła przypomnienie SMS-em. Ale stosują także inne metody. Co 5. umieszcza na fakturze ostrzeżenie o naliczeniu karnych odsetek w przypadku braku zapłaty, a 19 proc. ostrzega przed przekazaniem faktur do kancelarii prawnej. 18 proc. uprzedza, że wpisze dłużnika do biura informacji gospodarczej, np. Krajowego Rejestru Długów, zaś 15 proc. skieruje sprawę do firmy windykacyjnej. Z kolei 18 proc. przyznaje rabaty za rozliczenie się w terminie. Tylko 4 proc. firm w żaden sposób nie motywuje partnerów do płacenia na czas.

Umieszczanie na fakturach wszelkiego rodzaju informacji motywujących do płatności jest bardziej popularne w firmach średnich, zatrudniających 50-250 pracowników. Uważają one taką formalną drogę za bardziej skuteczną. Natomiast mikrofimy preferują miękkie metody, jak rozmowa telefoniczna, co wynika ze skali biznesu – mają mniej klientów, ale za to lepiej ich znają.

 

 

 

Do windykacji jeden krok

Ale pojedyncze kroki to nie plan działania. Przedsiębiorcy biorący udział w badaniu Kaczmarski Inkasso zostali zapytani o to, czy mają scenariusz postępowania z dłużnikami, kiedy ci nie płacą, obejmujący kilka etapów. Jeśli pierwszy element planu nie zadziałał na niesolidnego klienta, to wdraża się kolejny.

– Przedsiębiorcy posiadający scenariusz działania wobec niesolidnych kontrahentów zwykle dzielą go na trzy etapy. Pierwszy to samodzielne przypomnienie, na przykład poprzez bezpośrednią rozmowę telefoniczną, e-mail czy wysłanie wezwania do zapłaty. Drugi obejmuje windykację polubowną, tj. zlecenie odzyskania należności do firmy windykacyjnej albo kancelarii prawnej, które w imieniu przedsiębiorcy negocjują spłatę długu. Trzeci krok to oddanie sprawy do sądu - samodzielne lub przy wsparciu kancelarii prawnej wyjaśnia Jakub Kostecki.

 

 

 

Wśród firm, które posiadają plan B na niesolidnych klientów, 89 proc. ma wpisane w swojej procedurze przypomnienie. Etap windykacji polubownej czy oddanie sprawy do sądu pojawiają się w planach działania rzadziej – odpowiednio jest to 65 proc. i 47 proc. wskazań. Najczęściej są one ujęte w scenariuszach opracowanych przez średnie przedsiębiorstwa. Aż 2/3 takich podmiotów ma je przewidziane jako kolejny krok w przygotowanym planie. Badani przedsiębiorcy uważają, że stosowane procedury są skuteczne. Prawie 2/5 zdecydowanie pozytywnie ocenia ich efektywność.

Ta konsekwencja w działaniu jest niezwykle ważna, bo jest sygnałem dla dłużnika, że przedsiębiorca będzie dochodził zapłaty za swoją pracę do skutku. Aspekt psychologiczny ma duży wpływ na podejście nierzetelnego kontrahenta do całej sytuacji i może skłonić go do szybszego uregulowania zaległości. Widząc, że firma ma jasno określone procedury i jest zdeterminowana do ich wykorzystania, następnym razem będzie chciał szybciej spłacić należność, aby uniknąć podobnej sytuacji – komentuje Sandra Czerwińska, ekspertka Rzetelnej Firmy.

 

Badanie „Scenariusze MŚP na niepłacenie przez kontrahentów” zostało zrealizowane przez TGM Research na zlecenie firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso na przełomie czerwca i lipca 2024 r. metodą CAWI na reprezentatywnej grupie 402 przedsiębiorców z sektora MŚP, wystawiających faktury z odroczonym terminem płatności.

Źródło: KRD

Długi sądowe wynoszą już prawie miliard złotych

967,8 mln zł – to suma orzeczonych a niezapłaconych grzywien, kosztów sądowych, kar porządkowych i innych zobowiązań finansowych wpisanych do Krajowego Rejestru Długów przez organy wymiaru sprawiedliwości. Od ich płacenia uchyla się blisko 174 tysiące Polaków.

Grzywny, kary zastępcze, nawiązki na rzecz Skarbu Państwa, kwoty pieniężne stanowiące przedmiot przepadku, koszty sądowe, pieniężne kary porządkowe na podstawie prawomocnego orzeczenia sądowego wydanego w sprawie o przestępstwo lub wykroczenie – to lista kar orzekanych przez sądy, które na mocy znowelizowanego w 2015 roku Kodeksu Karnego mają trafiać do biur informacji gospodarczej, jeśli nie zostaną opłacone w wyznaczonym terminie. Wpisanie dłużnika w intencji ustawodawcy miało wspomóc wymiar sprawiedliwości w ściąganiu długów.

Wpis do Krajowego Rejestru Długów utrudnia lub wręcz uniemożliwia korzystanie z wielu usług, takich jak choćby zaciągnięcie kredytu czy pożyczki. Dlatego wielu dłużników motywuje do spłaty zobowiązań – podkreśla Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

 

Mazowsze i Śląsk na czele

W praktyce na szeroką skalę sądy zaczęły to robić od 2017 r., kiedy ruszyła specjalna platforma ułatwiająca ten proces pracownikom wymiaru sprawiedliwości.

Wówczas z tego obowiązku wywiązywało się 216 sądów. W KRD było 116 tysięcy niezapłaconych kar sądowych o łącznej wartości 114 milionów złotych. Dziś jest nie tylko więcej dłużników, bo 174 tysiące, oraz zadłużenie rośnie sukcesywnie, ponieważ liczba wierzycieli się zwiększyła. Łączny dług wynosi prawie miliard złotych, a wpisu dokonało 357 sądów spośród 377 działających w Polsce – mówi Adam Łącki.

Najwyższe łączne zadłużenie sądowe należy do mieszkańców Mazowsza (189,8 mln zł), ale najwięcej dłużników wpisanych przez wymiar sprawiedliwości mieszka na Śląsku (22,2 tys. osób). Niewiele mniej, bo 22,1 tys. dłużników nie ma w rejestrze przypisanego adresu zamieszkania (sądy, wpisując do KRD taką informację gospodarczą, nie zamieściły powyższych danych). Najmniej dłużników sądowych znajdziemy w województwie świętokrzyskim (3,4 tys. osób), mają też najniższe zaległości (12,4 mln zł).

 

Sądowi milionerzy

– Najszybciej spłacane są najniższe grzywny, te do 500 złotych. Problem w tym, że nowych wpisów wciąż przybywa, a rzadkością przestają być wielotysięczne lub nawet wielomilionowe zobowiązania – dodaje prezes KRD.

Średnie zadłużenie sądowe przypadające na jednego dłużnika wynosi 5568 zł, ale wśród rekordzistów są prawdziwi milionerzy, jak pewien 51-letni mężczyzna z województwa pomorskiego z długiem wobec sądu rejonowego na ponad 75 mln zł, czy 55-letni mieszkaniec Mazowsza z długiem na blisko 25 mln zł wobec sądu okręgowego.

W gronie dłużników przeważają mężczyźni. Jest ich prawie 7-krotnie więcej niż kobiet (151,3 tys. wobec 22,5). Mają też niemal 8 razy większe zadłużenie łączne (856,6 mln zł wobec 111,2 mln zł).

Biorąc pod uwagę wiek, najliczniejszą grupę dłużników stanowią osoby w wieku 36-45 lat (to ponad 55 tys. osób). Niewiele mniejsze grono – ponad 50 tys. dłużników – tworzą osoby z przedziału wiekowego 26-35 lat. Zdecydowanie najmniej liczną grupą konsumentów zadłużoną wobec sądów są seniorzy (6179 osób). Największe długi zgromadziły jednak osoby w wieku 46-55 lat (ponad 309,1 mln zł).

Źródło: KRD

Finansovo.pl

Finansovo.pl - Nowocześnie o finansach.

Najnowsze informacje z zakresu finansów osobistych, finansów firmowych, dostępnych promocji, aktualnych dotacji, możliwości lokowania środków, podatków, ubezpieczeń, publikowanych raportów.

Napisz do nas: finansovo@finansovo.pl

Reklama

We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.