DM TMS Brokers: Raport Poranny 2019-12-04 - Niezobowiązujące terminy

Kiedy rynki nie do końca wiedzą, co zrobić z poniedziałkowym zamieszaniem, prezydent Trump tylko dolewa oliwy do ognia. Powoli nic już nie jest pewne w temacie porozumienia handlowego z Chinami, przez co spada wiarygodność stron, a rynek może czekać bolesne przebudzenie po sennym listopadzie.


Prezydent USA Donald Trump wczoraj zasugerował, że do przyjęcia dla niego byłoby wstrzymanie podpisania umowy z Chinami do czasu wyborów prezydenckich pod koniec 2020 r. Kiedy inwestorzy byli skupieni na dyskusji, czy może uda się podpisać porozumienie Pierwszej Fazy jeszcze w tym roku lub najpóźniej w styczniu, teraz te dywagacje nie mają sensu, jeśli groźby wysokich (lub jeszcze wyższych) ceł mogą wisieć nad rynkami przez wiele miesięcy. Brak pośpiechu widać nie tylko po stronie Trumpa, ale też Pekinu, który po cichu liczy, że wybory mogą przynieść zmianę gospodarza w Białym Domu i przynieść zwrot w polityce handlowej. Ale dla rynków tu i teraz oznacza to zero postępów w trwającym już 20 miesięcy sporze handlowym, który hamuje globalne ożywienie. Co więcej, to może nie być koniec negatywnych doniesień z obszaru negocjacji handlowych w tym roku, gdyż na 15 grudnia zaplanowane jest wprowadzenie ceł na import z Chin wart 160 mld USD. Koniec roku może być dość burzliwy, jeśli inwestorzy uznają, że budowany od września optymizm był nieuzasadniony. Z drugiej strony zawsze istnieje szansa (ryzyko?), że dziś Trump powie zupełnie co innego niż wczoraj. Lub zmieni zdanie za kilka dni, jeśli spadki na Wall Street będą zbyt szybkie i zbyt duże. Bo nie można jednocześnie stosować polityki gróźb i cieszyć się rekordami indeksów.


Rynki są na rozdrożu, gdyż załamanie sentymentu i skok zmienności mogą przyjść, ale nie muszą. Kiedy wszystko zależy od jednego słowa jednej osoby, trudno budować na tym długo falowe założenia inwestycyjne. W rezultacie co wpierw będzie można zauważyć na rynkach to redukcja pozycji, które dominowały w ostatnim czasie. Wysokie notowania indeksów giełdowych albo tanie złoto przychodzą tu pierwsze na myśl. Na FX odbicie walut rynków wschodzących przy wzroście awersji do ryzyka wydaje się sprzeczne z logiką, ale po silnej przecenie z poprzedniego tygodnia, skok niepewności pcha inwestorów do spieniężenia zysków. Na tej samej zasadzie kapitulacja z zastygłych pozycji ściąga w dół USD/JPY pod 109, czy przynosi odbicie EUR/USD od 1,10. O tym, czy dziś otrzymamy kontynuację tych ruchów, będą decydować dane z USA dziś po południu. W poniedziałek słaby ISM dla przemysłu pozostawił gorzki posmak i teraz sporo zależy od tego, czy indeks dla sektora usługowego potwierdzi zadyszkę w aktywności gospodarczej, czy jednak poświadczyć o sile sektora, który odpowiada za prawie 80 proc. PKB.


W Polsce posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej przyniesie kolejną decyzję o utrzymaniu stóp procentowych bez zmian. Jednocześnie otrzymamy konfirmację o obecności odmiennych zdać członków Rady co do przyszłej ścieżki polityki. Obozy jastrzębi i gołębi godzi jednak prezes Glapiński, który stoi na stanowisku niezmieniania kosztu pieniądza przez najbliższe dwa lata. W Kanadzie oczekujemy, że bank centralny utrzyma stopę procentową bez zmian. W ostatnim wystąpieniu przed tygodniem prezes BoC Poloz powiedział, że „gospodarka Kanady jest ogólnie w dobrym położeniu” i „mamy prawie idealne warunki monetarne”. To zwiastuje neutralny wydźwięk komunikatu, ale jedna fraza może zawsze zaważyć na odbiorze (jastrzębim lub gołębim).


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

 

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2019-12-03 - Zakupowa gorączka

Inwestorzy wzięli sobie do serca ideę Cyber Monday i zza klawiatur swoich komputerów przeszli do wzmożonego udziału w polowaniu na okazję. Przedmiotem pożądania stały się m.in. EUR, NZD, HUF, PLN i inne waluty rynków wschodzących, a za wszystkie zakupy płacono przy użyciu USD. Rozczarowanie odczytem ISM dla przemysłu USA było wygodnym pretekstem, ale nie wszystko do siebie tak idealnie pasuje.


Dolar nie zaliczył dobrego rozpoczęcia grudnia po mocnym listopadzie, kiedy zyskał do wszystkich walut G10 i większości walut rynków wschodzących. Wczoraj indeks dolarowy stracił prawie 0,5 proc., a wśród głównych walut tylko CAD był delikatnie słabszy do USD. Część za winnego wskazuje indeks ISM dla przemysłu USA, który w listopadzie spadł do 48,1 (z 48,3, prog. 49,2). Rynek liczył na oznaki kontynuacji odbicia od dna po silnym tąpnięciu we wrześniu (47,8), ale dane na nic takiego nie wskazują. Poza tym presja na wyprzedaż USD pojawiła się na kilka godzin przed publikacją danych z USA. Oczywiście wtedy odchodzenie od dolara było tłumaczone lepszymi odczytami PMI z Chin i wzrostem apetytu na ryzykowne aktywa kosztem bezpiecznych przystani. Tylko że w takim wypadku jak potknięcie w danych z największej gospodarki świata ma się wpisywać w poprawę perspektyw globalnego ożywienia? Zapewne znajdą się zwolennicy tłumaczenia, że gorsze dane z USA to zachęta dla Fed do kontynuowania obniżek stóp procentowych, co w ujęciu globalnym jest zielonym światłem dla apetytu na ryzyko. Problem jednak w tym, że wczoraj indeksy na Wall Street jedną sesją wymazały całe zwyżki z ubiegłego tygodnia. Czyżby inwestorzy rynku FX czytali dane inaczej niż ich koledzy z rynku akcji? A jakbyś jeszcze Czytelniku nie miał wystarczającego mętliku w głowie, to dodam, że po stronie negatywnych informacji uderzyły nowe cła importowe USA na towary z Argentyny, Brazylii i Francji. Impas w rozmowach z Chinami pcha Trumpa do prężenia handlowych muskułów na innych frontach. Od prezydenta USA oberwało się też szefowi Fed Powellowi, który od początku objęcia urzędu ma rzekomo prowadzić politykę szkodliwą amerykańskim przedsiębiorcom.


Co chcę powiedzieć, to że jest łatwiej wybrać jeden powód, by podczepić pod zachowanie jednego rynku, niż wiarygodnie wytłumaczyć niespójne wahania wszystkich aktywów jako wypadkową całego zestawu czynników, które pojawiły się wczoraj. Mamy nowy miesiąc, po świątecznej przerwie (dla inwestorów z USA). To wystarczający powód np. dla USD, by odreagował zeszłomiesięczną siłę. Realizacja zysków na krótkich pozycjach w walutach emerging markets? – Czemu nie. Wyrwanie EUR/USD z marazmu na 1,10, kiedy nie chce iść niżej? – Oczywiście. Staram się nie wyciągać pochopnych wniosków z wczorajszym ruchów, gdyż w niektórych miejscach są niewytłumaczalne pod kątem zaistniałych zdarzeń fundamentalnych lub - jeśli ktoś nie wierzy w fundamentalne tłumaczenia – niespójne z reakcjami, jakie podobne informacje generowały w niedalekiej przeszłości.


Prędzej uwierzę, że po martwym tygodniu uczestnicy rynków byli głodni zmienności. Wczoraj mogli przebierać w pretekstach do handlu, czasami niezależnie od zachowania innych rynków dookoła. Dziś rano kurz opada i zobaczymy, ile z tych mocnych ruchów znajdzie kontynuację. Osobiście wątpię w podtrzymanie presji na dolara lub dalsze umocnienie złotego. W obliczu przeciągającego się impasu w negocjacjach handlowych USA-Chiny i zbliżaniu się terminu wprowadzenia nowych ceł (15 grudnia), apetyt na ryzyko ma więcej do stracenia niż zyskania. Nie zapominajmy, co w ostatnich miesiącach było i jest tematem przewodnim dla rynków.      

 
Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

 

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2019-11-28 - Nie ten podpis, na który wszyscy liczyli

Zanim USA przeszły do obchodów Święta Dziękczynienia, prezydent Donald Trump podpisał ustawę ws. Hong Kongu. Choć decyzja nie była zaskoczeniem, jej moment po zamknięciu handlu na Wall Street przysporzył mini-chaosu. Dziś rano jest już spokojniej, gdyż ustawa raczej nie zaprzepaści negocjacji handlowych, nawet jeśli Chiny wyrażają niezadowolenie z decyzji Trumpa.


Rynki czekają na podpis Trumpa pod dokumentem, który dotyczy relacji z Chinami, ale chyba nie na taki, jaki pojawił się dziś w nocy. Prezydent USA złożył podpis pod ustawą, która w swojej treści popiera protestujących w Hong Kongu. Ustawa przewiduje coroczną analizę sytuacji w Hong Kongu pod kątem utrzymania specjalnego statusu dla wymiany handlowej z USA oraz dopuszcza nałożenie sankcji na oficjeli uznanych za odpowiedzialnych łamania praw człowieka. Chiny już odpowiedziały sprzeciwem i zagroziły „stanowczymi środkami zaradczymi”. Z rynków ponownie ulatuje optymizm tlący się wokół nadziei na porozumienia handlowe między USA i Chinami. Jakkolwiek jest mało prawdopodobne, aby sprawa Hong Kongu mogła całkowicie zaprzepaścić postępy w negocjacjach handlowych, to nawet sam Trump stwierdził, że Hong Kong jest „czynnikiem komplikującym” rozmowy. Chyba już nikt nie będzie miał wątpliwości, że podpisanie porozumienia Pierwszej Fazy w tym roku już nie będzie miało miejsca. W międzyczasie kluczowym punktem będzie, czy USA zdecyduje się odroczyć nałożenie ceł pierwotnie zaplanowanych na 15 grudnia. Jeśli nie (a Trump jest temu przeciwny), w kolejnych dniach może być trudno o poprawę sentymentu.


Funt otrzymał świeży impuls do zwyżki, gdyż wzrosły oczekiwania na samodzielną większość parlamentarną Partii Konserwatywnej. Agencja YouGov przedstawiła model predykcyjny, z którego wynika, że Partia Konserwatywna może zdobyć 359 miejsc spośród 650 w Izbie Gmin (wzrost od ostatnich wyborów o 42), a Partia Pracy tylko 211 (mniej o 51). Wyniki modelu są ważne, gdyż dwa lata temu podobny model poprawnie przewidział wyniki wyborów. Sondaże potwierdzają, że wybory stały się wyścigiem dwóch partii przy całkowitym pogrzebaniu znaczenia Liberalnych Demokratów i Partii Brexitu. Jakkolwiek przewaga torysów nad laburzystami wydaje się spora, to do wyborów zostało dwa tygodnie, co w brytyjskiej polityce jest długim okresem. Już w ostatnich dniach w sondażach zaznaczała się topniejąca przewaga Konserwatystów i podtrzymanie trendu może zbliżyć wynik obu partii. Partia Pracy zyskuje na przedstawionym programie politycznym, który uciszył część obaw o wprowadzenie rządów socjalistycznych. Jednocześnie osoba Borisa Johnsona może sprawić torysom więcej kłopotów niż korzyści (jak ostatnie podejrzenia o finansowanie z Rosji). W 2017 r. Partia Konserwatywna miał 8 pkt proc. przewagi w sondażach na Partią Pracy, a wyborach utrzymał tylko 2,5 pkt proc. Wysoka wygrania torysów będzie silnym impulsem dla rajdu funta (1,32-1,34 przed końcem roku), ale do czasu wyborów nie zdziwiłbym się, jeśli GBP/USD będzie miał problem ze złamaniem 1,30.        


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

 

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2019-11-27 - Uroki dziurawego tygodnia

To może być ostatni dzień normalnego handlu w tym miesiącu, gdyż jutro Amerykanie obchodzą Święto Dziękczynienia, a jutro, zamiast pracować, będą skupieni na szukaniu przecen w sklepach. Rozliczenia na koniec okresu mogą zdominować handel, ale przy flaucie panującej od kilku dni nie ma potrzeby dużego dopasowania transakcji zabezpieczających do zmian portfeli. A w relacjach USA-Chiny - nic nowego.


To typowe zachowanie rynku przed czwartkowym świętem w USA. Piątek w zasadzie się nie liczy (skrócona sesja na Wall Street), a konieczność porządkowania portfeli przed końcem miesiąca zmusza do zawierania ostatnich transakcji nawet już we wtorek. To, że wczoraj zmiany były wielkie, już pokazuje, że listopad nie przyniósł tak dużych zmian, które wymagałyby korekt w transakcjach hedgingowych. Zatem jest mało prawdopodobne, aby napakowany publikacjami z USA kalendarz (trzy dni skompresowane w jeden) mógł wyraźnie zatrząść dolarem, a w konsekwencji całą sceną FX. Dane najprawdopodobniej potwierdza, że ożywienie w USA jest solidne i choć tu i ówdzie są widoczne pewne słabości, ogólnie sytuacja nie zmusza Fed do reakcji. A skoro gospodarka jest „w dobrym położeniu” (cytat z szefa Fed Powella), a banku centralny przeszedł w tryb pauzy, dane nie wzruszą oczekiwaniami co do ścieżki polityki monetarnej.


EUR/USD utknął przy 1,10 i najprościej mówić: skoro nie chciał się wcześniej przebić ponad 1,11, został zrzucony niżej. Jednocześnie nikt nie ma odwagi pociągnąć kursu w stronę 1,09, bo nie ma ku temu silnych podstaw. Euro potrzebuje wsparcia fundamentalnego, ale jak na razie wskaźniki PMI sugerują jedynie uklepywanie dna po ostatniej zapaści. A póki tli się nadzieja na porozumienie handlowe USA-Chiny, nie ma presji na ucieczkę w USD. Znów po takich crossach jak USD/JPY i AUD/USD nie widać, aby apetyt na ryzyko był silny i bardziej stabilizuje rynek. Wreszcie świadectwem tego, że warunki rynkowe są niepewne i nie skłaniają do agresywnego szukania okazji, jest postawa walut rynków wschodzących. EUR/PLN ponownie pod 4,31 pokazuje, że na kilka tygodni przed końcem roku inwestorzy prędzej myślą o redukcji ryzyka i spieniężaniu zysków.       


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2019-11-26 - W tym samym schemacie

Rynki wyciszają się przed końcem miesiąca i w obliczu skrócenia tygodnia przez Święto Dziękczynienia. Rynek akcji podtrzymuje umiarkowany optymizm, choć bez świeżych rewelacji w temacie umowy handlowej USA-Chiny. Negocjatorzy są po rozmowie telefonicznej, gdzie „osiągnięto konsensus w sprawie właściwego rozwiązania istotnych problemów”. Nic nowego.


Co pokazuje rynek akcji (wzrosty), nie przekłada się na trendy na rynku walutowym. Choć zauważalna jest szczątkowa presja na bezpieczne przystanie – JPY, CHF – nie widać korespondującego wzrostu zainteresowania walutami ryzykownymi. AUD, CAD, NOK i SEK pozostają zblokowane. NZD znalazł w nocy wsparcie w danych o sprzedaży detalicznej, ale dziś rano już widać szybką realizację zysków. Nawet na rynkach wschodzących nie ujawnia się wzrost apetytu na ryzyko. EUR/PLN po sześciu tygodniach wraca ponad 4,30. Albo inwestorzy na rynku walutowym są bardziej ostrożni niż ich koledzy z rynku akcji i nie widzą podstaw do nadmiernego optymizmu; albo brak istotnej poprawy w danych makro i brak kontrastu w polityce monetarnej (wszędzie luzowanie) eliminuje okazje inwestycyjne. Urealniają się moje obawy, że okołoświąteczny marazm drugiej połowy grudnia może się rozciągnąć na listopad.


Zanosi się na spokojny dzień, o ile oczywiście nie wypłyną nowe rewelacje odnośnie relacji USA i Chin. Na polu danych na pierwszym planie jest indeks zaufania konsumentów z USA. Ostatnie trzy miesiące przyniosły spadek wskaźnika, ale w obliczu poprawy sentymentu w biznesie i łagodzenia polityki Fed teraz spodziewane jest odbicie w nastrojach konsumentów. Tłem będą dane o sprzedaży domów i cenach nieruchomości. Wieczorem przemawia Lael Brainard z Fed, ale są małe szanse na wzmianki o kursie polityki monetarnej. Dziś w nocy prezes Fed powtórzył, że gospodarka jest w dobrym miejscu, a polityka odpowiednia i ten spokój powinien się udzielać wszystkim członkom zarządu Fed.   


Przed południem uwagę może przyciągnąć wystąpienie prezesa RBA Phillipa Lowe’a. Jeśli prezes chce zmienić rynkowe oczekiwania ku grudniowej obniżce stopy kasowej, to to jest ostatnia ku temu okazja. Osobiście wątpię w taki obrót wydarzeń, gdyż protokół po listopadowym posiedzeniu sugerował, że bank woli zaczekać z oceną sytuacji do przyszłego roku i posiedzenia w lutym. Ryzykiem za to jest opinia Lowe’a o zasadności i korzyściach zastosowania niekonwencjonalnych narzędzi polityki pieniężnej. Otwartość RBA na takie narzędzia (np. QE) może zostać zinterpretowana przez rynek jako zapowiedź zastosowania ich w niedalekiej przyszłości. Biorąc pod uwagę słabość AUD w ostatnich godzinach, wygląda na to, że część rynku ustawia się na ewentualność komentarzy o QE. Negatywna reakcja wciąż jest możliwa, tak samo jak neutralny wydźwięk przemówienia będzie rozczarowaniem dla sprzedających i pretekstem do rajdu ulgi dla Aussie.       


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

 

Copyright © 2018-2019 Finansovo.pl - Nowocześnie o finansach!. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.