Polecamy

Na kryptowalutach znów gorąco - Komentarz walutowy z dnia 08.06.2021 - InternetowyKantor.pl

Po chwilowym uspokojeniu na rynku walut państwowych, gdzie wszyscy czekamy i tak na decyzję banków centralnych, temat problemów wycen kryptowalut znów wraca. Jest to tym silniejsze, że po dwóch tygodniach względnej stabilizacji znów mamy spadki.

Dane z Japonii

W nocy poznaliśmy odczyt PKB z Japonii. Okazał się on wyraźnie lepszy od oczekiwań. Nie znaczy to wcale, że są to dobre rezultaty. Mówimy bowiem o spadku produktu krajowego brutto o 1,6%. Wiadomo, nie jest to spadek o 1,9%, ale recesja to jednak recesja. Jak widać, oczekiwania inwestorów były bardziej optymistyczne niż analityków, gdyż po tych danych widzimy nawet delikatny odwrót inwestorów od jena.

Odwrót od kryptowalut

Wiadomość, że bitcoin najprawdopodobniej będzie legalnym środkiem płatniczym w pierwszym kraju, nie zrobiła dużego zamieszania na rynku. Warto w tym miejscu dodać, że rozmawiamy o Salwadorze, kraju o populacji około 6,5 mln mieszkańców, aczkolwiek jest to państwo, które już teraz nie korzysta ze swojej waluty od 20 lat na rzecz dolara amerykańskiego (a konkretnie ma sztywny kurs względem dolara amerykańskiego). Dzisiaj jednak pierwszy raz od początków lutego bitcoin zameldował się na dłużej poniżej poziomu 34 000 dolarów, co wcale nie znaczy, że odwrót od kryptowalut nie będzie kontynuowany.

Lepsze dane z Czech

Wczoraj nasi południowi sąsiedzi pokazali lepsze od oczekiwań dane. Stopa bezrobocia wbrew oczekiwaniom nie została utrzymana na poziomie 4,1%, ale spadła do 3,9%. W dodatku lepiej wypadły dane na temat produkcji przemysłowej. Nie jest zatem dziwne, że po tych danych czeska korona umacnia się względem pozostałych walut. Czeska korona względem euro jest dzisiaj na najwyższych poziomach od początku pandemii koronawirusa.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

11:00 - Niemcy - indeks instytutu ZEW,

14:30 - USA - bilans handlu zagranicznego.

 

W oczekiwaniu na czwartek - komentarz poranny DM TMS 08.06.2021

Wczorajszy dzień na giełdach charakteryzował się mieszanymi nastrojami. Szeroki indeks S&P500 stracił 0,08 proc. a przemysłowy Dow Jones  0,36 proc. Z kolei technologiczny NASDAQ zyskał 0,23 proc. głównie za sprawą spółki Biogen (+38,34 proc.) której lek na Alzheimera został dopuszczony do użycia. Poza tym na rynku panowała stosunkowo niska zmienność. DAX cały czas oscyluje wokół historycznych szczytów. Od 20 maja spada jednak sukcesywnie zmienność na indeksie, co wzmacnia scenariusz większej korekty na frankfurckiej giełdzie.

Inwestorzy czekają na czwartek, kiedy to poznamy dane na temat inflacji z USA (14:30), która w tym momencie jest publikacją numer jeden nie tylko dla Stanów Zjednoczonych ale również dla całego świata. Wyższe odczyty niż oczekiwania z większym prawdopodobieństwem umocnią dolara i wprowadzą popłoch na giełdach. Rynek zacznie spekulować, że jednak Fed pomylił się z oceną inflacji i będzie musiał wcześniej wdrożyć kroki służące przeciwdziałaniu temu zjawisku. Należy to rozumieć jako wcześniejszy start normalizacji polityki pieniężnej.

W ostatnim czasie krytykę Fed-u ogłosił amerykański ekonomista i były sekretarz skarbu Larry Summers. Teraz w podobnym tonie wypowiedział się były prezes nowojorskiego Fed-u – Bill Dudley. We wczorajszym felietonie wyraził obawy, że Rezerwa Federalna ze swoją strategią celowania w średnią inflację ryzykuje przegrzaniem gospodarki. Obawia się, że w pewnym momencie instytucja będzie zmuszona do agresywnej podwyżki stóp procentowych. To mogłoby nieść ze sobą większe prawdopodobieństwo recesji. Dudley podkreśla, że Fed powinien już wcześniej reagować na wzrost inflacji i powoli podnosić koszt pieniądza. Najbliższe posiedzenie FOMC już 15-16 czerwca.

W czwartek również decyzję w sprawie stóp procentowych podejmie EBC (13:45) a chwilę później rozpocznie się konferencja prasowa Christine Lagarde. Europejska instytucja prawdopodobnie będzie kontynuować skup aktywów w ramach programu PEPP na tym samym poziomie jeszcze w III kwartale. Od marca EBC skupuje papiery o wartości 18,5 mld EUR tygodniowo. Wcześniej był to poziom 14,5 mld EUR. W szeregach banku już wcześniej pojawiały się komentarze wyrażające zaniepokojenie wyższymi rentownościami obligacji. Można było również usłyszeć opinie o tym, że lepszym rozwiązaniem jest ograniczać program skupu aktywów później niż za wcześnie. Należ również zwrócić uwagę na prognozy instytucji dotyczące m.in. inflacji. Z dużym prawdopodobieństwem pozostanie ona poniżej celu jeszcze w 2023 roku. EBC jest nadal w komfortowej sytuacji. Presja inflacyjna jest nadal niska. Daje to możliwość stopniowego wychodzenia z bardzo luźnej polityki pieniężnej i ogranicza ryzyko większego zawirowania na rynkach finansowych.

W przypadku Polski uwaga inwestorów powinna być skupiona wokół środowej decyzji NBP w sprawie stóp procentowych. Szeroki konsensus zakłada brak jakiejkolwiek zmiany. Temat inflacji przedziera się jednak na pierwsze strony gazet. Zjawisko wzrostu cen jest coraz częściej komentowane, co dodatkowo wywiera presję na rynki finansowe. Upór prezesa Glapińskiego wydaje się być wystarczająco silny aby nie wprowadzić żadnych zmian w parametrach prowadzonej polityki. Zdecydowane ucięcie spekulacji o podjęciu jakichkolwiek kroków w stronę normalizacji polityki pieniężnej może wpłynąć negatywnie na wycenę złotego. EUR/PLN cały czas oscyluje wokół 4,46. Złoty jest stosunkowo silny. Istnieje duża przestrzeń do odreagowania kursu.

Łukasz Zembik, kierownik dep. analiz w TMS Brokers

 

Słabsze zakończenie tygodnia za oceanem - Komentarz walutowy z dnia 07.06.2021

Inwestorzy mieli duże nadzieje związane z piątkową publikacją danych z rynku pracy. Jak się jednak okazało, jest dobrze, ale nie tak dobrze jak oczekiwano, co spowodowało przecenę dolarów amerykańskiego i kanadyjskiego.

Zimny prysznic za oceanem

Po ostatnich danych z rynku pracy oczekiwania inwestorów co do danych makroekonomicznych były bardzo wysokie. Jak to często bywa w takich sytuacjach, realne dane wcale nie były aż takie dobre. Stopa bezrobocia, co prawda, zgodnie z oczekiwaniami spadła poniżej 6%, osiadając na pułapie 5,8%, aczkolwiek liczono na więcej. Głównym zawodem dla inwestorów były jednak dane o zmianie zatrudnienia. W sektorze prywatnym wzrosło o 492 tysiące, podczas gdy oczekiwano 600 tysięcy. Różnica 108 tysięcy to niemal 0,1% pracujących. Rynek walutowy zareagował na słabsze dane od razu. Tak jak po czwartkowych danych dolar dolar podskoczył o około 3 grosze, tak w piątek spadł o niemal tyle samo. W rezultacie jest tylko trochę mocniejszy niż przed tym kompletem danych.

Kosmiczne dane z Chin

Dzisiaj w nocy poznaliśmy dane z Państwa Środka. Nie pozostawiono wątpliwości, że Pekin dalej ma potężne ambicje w sprawie swojego udziału w gospodarce światowej. Wzrost importu o ponad 50% robi wrażenie, tym bardziej że rok temu mieliśmy spadek o 16,7%. Oznacza to, że pomimo pandemii import wzrastał w te dwa lata średnio o ponad 10% rocznie. Eksport z kolei wzrósł “zaledwie” o 27,9%, co teoretycznie jest dobrym rezultatem, tym bardziej biorąc pod uwagę, że spadek rok temu wynosił zaledwie 3%, aczkolwiek analitycy spodziewali się ponad 4% większego wzrostu eksportu.

W Kanadzie też dane zawiodły

Piątek był słabym dniem dla rynków pracy Ameryki Północnej. Analitycy spodziewali się spadku miejsc pracy w Kanadzie, ale oczekiwania spadku o 23,5 tysiąca to jedno, a spadek o 68 tysięcy to drugie. Nie mogło zatem dziwić, że rynki odwróciły się również od dolara kanadyjskiego tego dnia. Jak już mowa o państwach Ameryki Północnej, to w piątek nie było do kompletu danych z Meksyku, ale ostatnie dane z końca maja również okazały się problemem dla meksykańskiego peso.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych nie ma ważnych odczytów.

Wall Street nie chce dobrych danych - komentarz poranny DM TMS 07.06.2021

Dane z amerykańskiego rynku pracy rozczarowały rynek, mimo, że pokazały ożywienie. Oficjalne oczekiwania plasowały się nieco wyżej, te nieoficjalne cały czas oscylowały wokół miliona nowych miejsc pracy. Po raz kolejny złe dane są paliwem do wzrostów Wall Street. Tym samym traci dolar amerykański i zyskuje złoto. Interpretacja jest dość prosta. Gorsze dane zmniejszają ryzyko normalizacji polityki pieniężnej przez Fed, co działa pozytywnie na ryzykowne aktywa, a negatywnie na wartość nabywczą dolara amerykańskiego.

W mijający weekend głos zabrała ponownie sekretarz skarbu USA Janet Yellen, która broniła dalszych planów wydatków amerykańskiej administracji.  W udzielonym wywiadzie wydawała się być przekonana, że Fed będzie w stanie powstrzymać wzrost inflacji. Stwierdziła, że wynikające z tego wyższe stopy procentowe byłyby „plusem dla społeczeństwa i Fed-u. Tym razem rynek nie zareagowała impulsywnie. Przeszedł wręcz obojętnie obok tych informacji. Inwestorzy pamiętali bowiem o piątkowych danych z rynku pracy, które rozczarowały i przeceniły dolara amerykańskiego. Co prawda zatrudnienie w sektorze pozarolniczym wypadło zdecydowanie (559 tys.) lepiej od odczytu kwietniowego, jednak było gorsze od konsensusu rynkowego. Z drugiej strony spadła stopa bezrobocia do 5,8 proc. W maju ponownie wzrosło zatrudnienie w branży rozrywkowej i hotelarskiej (+292 tys.). Wiele firm bowiem w ostatnim czasie ponownie rozpoczęło swoją działalność. Wzrost zatrudnienia jest ograniczona prawdopodobnie przez podaż pracy. Udział siły roboczej (zatrudnieni + bezrobotni) w całej populacji USA – czyli współczynnik aktywności zawodowej spadł w maju i wynosi obecnie 61,6 proc. Przed pandemia oscylował wokół 63 proc. Ponowny wyraźny wzrost średnich zarobków godzinowych o 0,5 proc od kwietnia może również wskazywać na problemy z niedoborem siły roboczej. Prawdopodobnie podaż pracy będzie decydującym czynnikiem dla perspektyw rynku pracy. Oczywiście jedną z przyczyn niskiej skłonności do powrotu na rynek pracy są zwiększone zasiłki dla bezrobotnych. Co prawda liczba nowych wniosków spadła w ostatnim czasie, jednak dane na temat osób pobierających zasiłki  jest nadal bardzo wysoka. Pamiętajmy, że dodatkowe zasiłki dla bezrobotnych wygasają we wrześniu (w niektórych stanach republikańskich wcześniej), co może wpłynąć korzystnie na rynek pracy. Szkoły się otwierają a wraz z postępem szczepień obawy przed zarażeniem powinny się zmniejszać. Tak więc podaż pracy powinna w kolejnych miesiącach rosnąć.

EURUSD na dane zareagował dynamicznym wzrostem z 1,2103 do 1,2185. Dziś obserwujemy lekko silniejszego dolara, jednak tendencja osłabiająca amerykańską walutę powinna utrzymać się przynajmniej do najbliższych danych o inflacji w USA (czwartek). Pamiętajmy, że w tym tygodniu brak jest jakichkolwiek wystąpień członków Fed-u, zatem będzie brakować impulsu do większej zmienności ze strony Rezerwy Federalnej. Moim zdanie bardzie zatem prawdopodobne będzie powolne zmierzanie pary walutowej w kierunku północnym, z możliwym wyrównaniem szczytów na 1,2250. To zaledwie 90 pkt. od ceny bieżącej. Indeksy amerykański zareagowały o 14:30 optymistycznie. S&P500 „prawie” wyrównał poziomy historycznych szczytów. Dow Jones oraz NASDAQ do ATH mają jeszcze pewną przestrzeń. Powinny one jednak skracać dystans do indeksu szerokiego rynku.

EUR/PLN jest względnie stabilny i aktualnie znajduje się na poziomie 4,4593. Oczekiwana jest podwyższona zmienność, która ma wynikać z środowego posiedzenia RPP oraz konferencji NBP (prawdopodobnie w piątek). Ostatnie dane pokazujące wyższą inflację oraz ożywienie gospodarcze podgrzewają spekulację o zmianie nastawienia RPP oraz możliwej zmianie komunikacji w stronę otwartości do wygaszania skupu aktywów jeszcze w tym roku. Pamiętajmy jednak, że przewodniczący Glapiński należy do gołębiego obozu, co nadal daje większe prawdopodobieństwo braku jakichkolwiek zmian w parametrach polityki pieniężnej do końca kadencji.

Łukasz Zembik, kierownik dep. analiz w TMS Brokers

 

NBP znów w centrum uwagi - Komentarz walutowy z dnia 31.05.2021 - InternetowyKantor.pl

Władze monetarne w Polsce wciąż wyżej stawiają dbanie o wzrost gospodarczy niż stabilność cen. Chowanie się w cień też nie znajduje się wysoko na liście ich priorytetów, bo od wielu tygodni są na rynkach walutowych w przypadku złotego zdecydowanym tematem numer jeden.

Piątkowe dane zza oceanu

Na koniec zeszłego tygodnia poznaliśmy dwa bardzo ważne odczyty. Były to wydatki i dochody Amerykanów. W tym wypadku znacznie ważniejsze są dane o wydatkach, gdyż dochody są mocno zaburzone przez zjawiska jednorazowe. Najlepszym dowodem jest fakt, że w tym miesiącu spadły one o 13,1%, a w poprzednim wzrosły o 21,1%, co w ujęciu miesięcznym nie może w rozwiniętych państwach wynikać z samych mechanizmów rynkowych. Wydatki z kolei rosną zgodnie z oczekiwaniami o 0,5%. Dolar umacniał się już przed tymi danymi, a po nich tylko pogłębił ten ruch. Korekta przyszła jednak wraz z indeksami koniunktury. O ile indeks Chicago PMI w dalszym ciągu pokazał bardzo dobry wynik, 75,2 pkt (to najwyższy poziom od niemal 50 lat), to indeks Uniwersytetu Michigan zgodnie z oczekiwaniami spadł. Inwestorzy pomimo tych jednak dobrych danych na koniec tygodnia wycofywali się od dolara, co spowodowało powrót w okolice 1,22 dolara za euro.

NBP zmienia nastawienie...

Władze monetarne w Polsce w ostatniej kadencji zachowują się, jakby priorytetem było postawienie muru informacyjnego pomiędzy nimi a rynkiem. Wiadomo, że sytuacja, w której rynek ufa bezstronnym wysoce wykwalifikowanym ekspertom, jest dla nich komfortowa, ale sposób budowania tego zaufania i swojej eksperckości jest zadziwiający. W piątek niespodziewanie NBP nie przystąpił aukcji obligacji państwowych. Nie wiadomo, czy dotyczyło to tylko tej puli, czy generalnie kończymy program luzowania ilościowego, w ramach którego NBP skupując obligacje, zwiększał ilość pieniądza na rynku, gdyż nie znikał on na rynku obligacji. Część analityków zwraca uwagę, że może być to początkiem większych zmian w polityce banku i RPP. Z drugiej strony najbardziej ideologiczne skrzydło Rady w dalszym ciągu powtarza jak mantrę, że stopy procentowe powinny pozostać bez zmian do końca kadencji. Co w przypadku większości z nich oznacza jeszcze 3 kwartały.

PKB w Polsce

Dane na temat wzrostu PKB w Polsce okazały się lepsze od oczekiwań. W 1 kwartale tego roku zanotowaliśmy 1,4% spadku produktu krajowego brutto względem ubiegłego roku. Biorąc pod uwagę punkt odniesienia, którym jest 1 kwartał 2020 roku, czyli tuż przed pandemią, jest to bardzo solidny rezultat. Nie może zatem dziwić, biorąc pod uwagę również działania NBP, że złoty ponownie cieszy się zainteresowanie inwestorów. Po raz 6 w ciągu ostatnich dwóch tygodni testowany jest poziom 4,48 zł za euro. Jest to najniższy poziom od lutego.

Dzisiaj dzień wolny w USA z okazji Dnia Pamięci, a w Wielkiej Brytanii Wiosennego Święta Bankowego, natomiast w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 - Niemcy - inflacja konsumencka,

14:30 - Kanada - inflacja producencka.