DM TMS Brokers: Raport Poranny 2020-02-18 - Obite jabłko

Ostrzeżenie od Apple o niezrealizowaniu prognoz sprzedaży przerwało wczorajszy spokój na rynkach i posłużyło jako przypomnienie o ekonomicznych skutkach epidemii koronawirusa. Ale informacja o ryzykach, z jakimi mierzy się firma, dla której chiński rynek jest ważnym ośrodkiem produkcji i sprzedaży, nie powinna być dla nikogo zaskoczeniem. Jeśli dotychczas rynki były gotowe bagatelizować skutki wirusa, tak i teraz powinny otrząsnąć się z mini-szoku.


Apple, spółka o największej wartości na Wall Street, obawia się, że powrót chińskiej gospodarki do stanu sprzed epidemii może potrwać dłużej niż wcześniej szacowano, fabryki produkujące komponenty dla Apple dłużej będą wracać do pełnej aktywności, a chiński popyt na produkty będzie słabszy. Ostrzeżenie zgasiło wcześniejszy optymizm inwestorów, którzy jeszcze w poniedziałek znajdowali ukojenie w działaniach pomocowych chińskich władz i banku centralnego. Jedocześnie nie mogę oprzeć się wrażeniu, że podsycanie obaw na rynkach jest sztuczne i odstaje od tego, co widzieliśmy w poprzednich dniach, kiedy nawet gwałtowny skok liczby raportowanych przypadków zachorować w Chinach nie był w stanie na długo zepsuć nastrojów. Pogorszenie wyników finansowych Apple (oraz innych globalnych koncernów) nie powinno być obecnie dla nikogo zaskoczeniem. Nie zdziwiłbym się, że skok awersji do ryzyka z ostatnich godzin wyparuje, jak tylko na rynek wrócą dyktujący warunki dla wszystkich inwestorzy z USA. Bagatelizowanie ryzyk i poprawianie historycznych rekordów stało się domeną Wall Street, którą szybko kopiuje Azja i Europa.


Na rynku walutowym pogorszenie nastrojów odzwierciedla się w presji na waluty ryzykowne – w G10 uderza to w waluty Antypodów i skandynawskie. W nocy na ten podatny grunt trafił protokół z posiedzenia RBA, co dodatkowo osłabia AUD. Jednak sądzę, że odbiór minutek nie byłby taki gołębi, gdyby nie dzisiejsze warunki. Z dokumentu w zasadzie nie dowiedzieliśmy się niczego nowego ponad to, co zawierał komunikat po posiedzeniu banku dwa tygodnie temu. W ocenie RBA wzrost gospodarczy będzie słabszy przez wpływ pożarów buszu i koronawirusa, ale jednocześnie odnotowano, że efekty będą tymczasowe, a podstawy globalnej gospodarki pozostają poprawne. W protokole podkreślono też ryzyka związane z dalszym luzowaniem polityki oraz zwrócono uwagę na role polityki fiskalnej. Ogólnie RBA pozostaje z optymistycznym poglądem na perspektywy gospodarki i wysoko ustawia poprzeczkę dla kolejnej obniżki stóp procentowych. Dzisiejsze osłabienie AUD wydaje się na wyrost i więcej ma w sobie ucieczki z długich pozycji niż celowego budowania krótkich pozycji. Powinno być łatwo o odbicie, kiedy nastroje się ustabilizują.


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2020-02-17 - Bank Japonii bez amunicji

Rynki spokojnie podchodzą do kolejnych doniesień dotyczących ekspansji epidemii koronawirusa, a nowe działania płynnościowe chińskiego banku centralnego pomagają tonować obawy. Indeksy w Europie zaczynają od umiarkowanych wzrostów, rynek walutowy pozostaje stabilny. Z powodu święta w USA zapowiada się spokojny dzień.


Pusty kalendarz makro na dziś dodatkowo sugeruje senny przebieg handlu w kolejnych godzinach. Jedyny istotny odczyt dnia jest już za nami, który jednak pozostawił po sobie ślad. W czwartym kwartale PKB Japonii skurczyło się aż o 6,3 proc. w ujęciu zannualizowanym. Spadek był spodziewany, ale dużo mniejszy, bo o 3,8 proc. Podwyżka podatku konsumpcyjnego w październiku okazała się mieć dużo większy negatywny efekt na prywatną konsumpcję, inwestycje mieszkaniowe i inwestycje w aktywa trwałe. Dodatkowo słabość gospodarki przejawiła się jeszcze przed nałożeniem podatku – dane za III kw. zrewidowano w dół do 0,5 proc. z 1,8 proc. Biorąc pod uwagę, że na początku 2020 r. gospodarka odczuje negatywne efekty epidemii koronawirusa, Japonia prawdopodobnie wejdzie w techniczną recesję. Inwestorzy zareagowali na ponure informacje wyprzedażą na tokijskiej giełdzie (Nikkei225 spadł o 0,69 proc.), ale po jenie nie widać przeceny. A to dlatego, że mało kto zakłada, aby Bank Japonii miał w swoim arsenale cokolwiek więcej do wykorzystania. BoJ już jest najbardziej ekspansywnym bankiem centralnym z ujemnymi stopami procentowymi, skupem obligacji skarbowych i pompowaniem pieniędzy w krajowy rynek akcji. Zadanie wsparcia gospodarki leży po stronie rządu, który już planuje obszerny pakiet gospodarczy. Ale to nie coś, co aktualnie pokieruje jenem. Wciąż dominujące jest znaczenie JPY jako bezpiecznie przystani. Jeśli nastroje rynkowe ponownie ulegną pogorszeniu, jen będzie mocny.


Doniesienia o spowalniającym tempie przyrostu nowych przypadków zachorowań w Chinach pomaga złagodzić obawy, ale ukazanie ekonomicznych skutków epidemii może przyczynić się do powrotu nerwowości. W kolejnych dniach uważnie obserwowane będą indeksy koniunktury. W USA odczyty indeksów PMI (pt) będą pierwszą wskazówką, czy epidemia zachwiała obraz solidnego ożywienia. Większy test dotyczyć będzie strefy euro, biorąc pod uwagę jak silnie traci ostatnio EUR w związku z porzucaniem nadziei na odbicie gospodarki. We wtorek poznamy niemiecki ZEW, a w piątek – PMI. W Wielkiej Brytanii raport z rynku pracy (wt) jeszcze nie w pełni uwzględni powyborczą euforię, tak w indeksach PMI (pt) będzie poszukiwane podtrzymanie optymizmu przedsiębiorców. Po rajdzie GBP w reakcji na zmianę kanclerza skarbu sądzimy, że teraz waluta jest bardziej wrażliwa na cofnięcie. Sporo danych z Polski (najważniejsza produkcja przemysłowa w czwartek), ale nie spodziewamy się wyraźnego wpływu odczytów na złotego. Na EUR/PLN od strony taktycznej widzimy wzrost ryzyka na powrót osłabienia złotego.


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2020-02-14 - Nie samym wirusem rynki żyją

Zakażonych wirusem przybywa, ale ostatnie liczby po zmianie metodologii są już mniej niepokojące. Wiarygodność danych z Chin zaczyna być coraz bardziej kwestionowana, ale nie jest to temat, który wpływ na rynki. Na koniec tygodnia UER/USD zmierzy się z odczytami danych po obu stronach Atlantyku, funt znajduje wsparcie w politycznej burzy, a rynek złotego zdaje się nie obawiać danych z Polski.


EUR/USD jest coraz bliżej zahaczenia 1,08 i na horyzoncie nie widać powodu do odmiany tego stanu rzeczy. Problem leży głównie po stronie euro i obaw o to, że zakładane jeszcze pod koniec ubiegłego roku odbicie aktywności gospodarczej nie nastąpi. Opublikowane dziś rano dane o PKB z Niemiec w IV kw. pokazały brak zerową dynamikę, na co jednak zdołały inwestorów przygotować rozczarowujące odczyty z przemysłu w ostatnich dniach. To nie wróży dobrze zaplanowanemu na przedpołudnie odczytowi PKB dla całej strefy euro i rynek podtrzyma spekulacje o kolejnej obniżce stopy procentowej EBC – niezależnie czy takie spekulacje mają sens, czy nie (pisałem o tym wczoraj). Jednak przy porównaniu z sytuacją w USA, gdzie według najnowszych danych inflacja zaskakuje pozytywnie (2,5 proc. r/r), trudno argumentować odbicie EUR/USD. Kondycja gospodarki nie stanowi żadnego tematu do rozterek dla decydentów z Fed. Dziś po południu dane o sprzedaży detalicznej powinny odzwierciedlić USA utrzymujące się pozytywne nastroje konsumentów. Tylko chęć realizacji zysków z krótkich pozycji przed weekendem może przynieść odbicie. Tylko skoro żaden czynniki ryzyka nie są w stanie pociągnąć EUR/USD w górę, to po co zamykać pozycję?


W nieco zaskakujący sposób funt zareagował pozytywnie na roszady w brytyjskim rządzie, w tym na niespodziewaną rezygnację kanclerza skarbu Sajida Javida. Według doniesień prasowych powodem odejścia był sprzeciw wobec ultimatum postawionego przez premiera Johnsona, aby Javid odwołał swoich doradców. Javid i jego ekipa dbali o zrównoważone założenia budżetu i sprzeciwiali się ambitnym planom wydatkowym premiera i jego obozu. Po rezygnacji Javida jest bardziej prawdopodobne, że Johnson pójdzie w ślady Trumpa, przedstawiając bardziej szczodry pakiet fiskalny. Dla rynku perspektywa wzrostu PKB wspartego wydatkami rządowymi jest interpretowana jako zdjęcie z Banku Anglii presji na obniżkę stopy procentowej. Sądzę jednak, że to dość nietrwały impuls dla umocnienia funta. Fiskalne rozdawnictwo nie oferuje długofalowego rozwiązania na wyzwania stawiane przez brexit. A temat brexitu wciąż ciąży na funcie. Dla GBP/USD widzę solidniejsze podstawy, aby przed weekendem doszło do korekty wczorajszego rajdu.


W Polsce styczniowy CPI powinien pokazać dalszy wzrost do 4 proc. r/r, co będzie mieć związek z regulacyjną podwyżką cen energii. Wstępny szacunek PKB za IV kw. może wypaść poniżej 3 proc. r/r, co nie zdarzyło się od IV kw. 2016 r. Z konferencji prasowej po posiedzeniu RPP w mijającym tygodniu wiem, że Rada jest świadoma przejściowego przestrzelenie celu inflacyjnego, a także spowolnienia gospodarczego, ale nie zamierza zmieniać swojego nastawienia. To osłabia wpływ publikacji na złotego i skazuje walutę na wyłączne podleganie pod czynniki zewnętrzne. Złoty korzysta na postępującej bagatelizacji ryzyk związanych z wirusem, ale znów EUR/PLN jest blisko podłogi wielomiesięcznej konsolacji, która jeszcze niedawno potwierdziła swoje znaczenie jako solidna zapora. O ile nie przeniesiemy się do alternatywnej rzeczywiści globalnego prosperity, gdzie nikt nie słyszał o koronawirusie, spodziewałbym się, że okolice 4,23 będą kusić do spekulacyjnego grania pod odbicie.


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

 

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2020-02-13 - 15 tysięcy powodów do korekty

Rynkowa euforia po kolejnym dniu rekordów na Wall Street przygasła w Azji, kiedy rynek przerzucił uwagę na niespodziewany skok liczby zakażonych w chińskiej prowincji Hubei. Jakkolwiek 15 tys. nowych przypadków jest szokującą liczbą, przyrost bierze się ze zmian w metodologii, ale sytuacja przypomina, że podstawy ostatniej poprawy nastrojów wciąż są kruche.


Sporo szumu narobiły doniesienia z Chin o zmianach w metodzie klasyfikacji przypadków zakażenia. Spośród 14840 nowych przypadków zarażenia odnotowanych wczoraj przez chińskie władze, aż 13332 pochodzi z doliczenia przypadków „zdiagnozowanych klinicznie” od 5 lutego. Są to osoby, które mają objawy zarażenia wirusem, ale z powodu braku sprzętu medycznego do wykonania testów nie można tego całkowicie potwierdzić. Istotne jest, że zmiany w klasyfikacji dotyczą tylko prowincji Hubei, a w reszcie Chin przypadki liczone są od początku tak samo. A tam tempo przyrostu nowych zakażonych systematycznie spada, co potwierdza, że punkt kulminacyjny epidemii już jest za nami.


Euforia rynkowa została ostudzona, ale nie ma co spodziewać się nawrotu paniki. Inwestorom zostało przypomniane, że koronawirus wciąż jest problemem, którego skutki jeszcze nie raz uderzą w rynki (np. w słabszych danych aż I kwartał). Dzisiejsza sesja na rynkach akcji w Europie i USA odbędzie się pod dyktando ostrożnego badania kierunku: czy potrzebna jest głębsza korekta, czy jednak można już wracać do śrubowania nowych szczytów na DAX i S&P500? O ile na rynek nie napłynie nowa niespodziewana informacja, jeden dzień przystanku wydaje się najbardziej sensownym scenariuszem.


Rynek FX rządzi się swoimi prawami i choć po nocy odznacza się umiarkowany zwrot w kierunku bezpiecznych przystani, to nie ma on znamion silnego risk-off. Na boku umocnienia JPY, CHF i USD względem AUD, NZD, NOK i SEK uwagę przyciąga EUR, które jest najsłabsze względem USD od maja 2017 r. Silny dolar jest tylko częściowym wytłumaczeniem. Euro cierpi przez obawy, jak spowolnienie gospodarcze Chin uderzy w strefę euro (głównie Niemcy), co w konsekwencji zmusi Europejski Bank Centralny do luzowania polityki monetarnej.

Ten strach jest też powodem, dlaczego EUR, w porównaniu do innych walut z ujemnymi stopami procentowymi – CHF i JPY, nie może przyciągać kapitału w okresach skoku awersji do ryzyka. W efekcie unijna waluta jest sprzedawana, gdy nastroje są złe, ale też, gdy ulegają poprawie. A jednak mam wątpliwości, czy ten strach jest słuszny. W końcu już wrześniowa runda luzowania monetarnego spotkała się ze sprzeciwem niemal połowy członków Rady Zarządzającej, a nowa prezes EBC Christine Lagarde jest bardziej za fiskalnym wspieraniem ożywienia niż szukaniem cudownego naboju w arsenale banku centralnego. Ale żeby rynkowe oczekiwania się odmieniły, wpierw musi zostać oddalona wizja stagnacji/recesji gospodarczej. Nie nastąpi to z dnia na dzień, zatem i istotne odbicie EUR/USD jest odroczone.


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

 

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2020-02-12 - Spokój bankierów centralnych

Rynki podtrzymują pozytywny nastrój, choć pod powierzchnią emocje tonują nieprzerwanie napływające informacje dotyczące koronawirusa. Banki centralne widzą ryzyko w efektach ekonomicznych epidemii, ale liczą, że wpływ będzie krótkotrwały. To pomaga podtrzymać optymizm.
We wczorajszym przemówieniu prezesa Fed Powella w Kongresie obyło się bez niespodzianek. Od strony oceny sytuacji ekonomicznej Powell w zasadzie powtórzył to samo, co przedstawiał na konferencji po styczniowym posiedzeniu FOMC – w skrócie: polityka monetarna jest odpowiednia do panujących warunków. Najbardziej interesujące miało być jednak to, co szef Fed myśli o skutkach koronawirusa.

Tutaj Powella stwierdził, że bank monitoruje sytuację i widzi w nim największy czynnik zagrożenia dla perspektyw gospodarczych, ale też dodał, że na razie wirus nie zmienił bazowego scenariusza, jaki zakłada Fed i stopy powinny pozostać bez zmian do końca roku. Zaznaczył jednak, że ewentualne skutki są obecnie trudne do oszacowania. Ogólnie Powell starał się zapewnić kongresmenów, że obecnie nie ma powodów do niepokoju, a przynajmniej bank centralny nie widzi takiej potrzeby. Dla rynków to ważniejszy sygnał niż aktualizacje o spadku tempa przyrostu nowych zakażonych. Jeśli Fed zamierza utrzymywać politykę bez zmian, tzn. że pozostanie ona dalej akomodacyjna i sprzyjająca wzrostowi cen akcji. Z kolie brak sygnałów alarmowych z gospodarki wspiera USD.


Równie uspokajający ton płynął dziś w nocy od Banku Rezerwy Nowej Zelandii. RBNZ zgodnie z oczekiwaniami utrzymał stopę OCR a 1 proc., a w komunikacie nie pojawił się ostrożnościowy ton, na którzy liczyli inwestorzy sprzedający w ostatnich dniach NZD. Bank spodziewa się słabszego wzrostu w pierwszej połowie roku z tytułu koronawirusa (osłabienia eksportu do Chin), ale liczy na silniejsze odreagowanie w drugiej części roku wsparte dodatkowymi wydatkami budżetowymi.

Bank liczy, że epidemia zostanie opanowana do końca lutego, stąd i wpływ ekonomiczny zakłóceń wywołanych wirusem będzie krótkotrwały. Najsilniejszy wydźwięk miało jednak usunięcie z projekcji stopy procentowej gołębiego nastawienia (prognozy poniżej 1 proc. do II kw. 2021 r.), a bank teraz przewiduje jedną pełną podwyżkę o 25 pb do III kw. 2021 r. Jeśli którykolwiek bank centralny z G10 miałby się obawiać skutków koronawirusa dla Chin i reszty świata to właśnie RBNZ i RBA. Tymczasem oba banki (decyzja RBA była 4 lutego) postawiły na opanowanie i wyczekiwanie na nowe dane makro. Dziś rano NZD odreagowuje wcześniejszy pesymizm inwestorów i ciągnie za sobą AUD.


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Copyright © 2018-2020 Finansovo.pl - Nowocześnie o finansach!. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.