DM TMS Brokers: Raport Poranny 2020-01-17 - Rynek pod wpływem danych

Odczyty makro z USA potwierdzają wyjątkowość kondycji gospodarki USA, podczas gdy wskaźniki z Chin sugerują odbicie na koniec burzliwego 2019 r. Od strony fundamentów nie napływają niepokojące sygnały mogące zaburzyć optymizm rynkowy. Dane w nadchodzących godzinach będą już mniej ekscytujące, choć mogą pokazać, że Europa ciągnie się w ogonie.


Najważniejszy w piątek odczyt PKB z Chin nie przyniósł niespodzianek. Wzrost o 6 proc. w IV kw. i 6,1 proc. w całym 2019 r. były zgodne z oczekiwaniami. Wynik za ostatnie trzy miesiące były najsłabszym tempem wzrostu od niemal 30 lat, jednak pokrzepiająco powinny wybrzmiewać grudniowe wskaźniki ze sprzedaży detalicznej, produkcji przemysłowej i inwestycji w aglomeracjach miejskich. aktywność gospodarcza już zaczęła odbijać, a przy porozumieniu Pierwszej Fazy można liczyć na mniejszą niepewność po stronie biznesu i konsumentów, co da moment rozruchowy na starcie 2020 r. Razem z decyzjami luzowania polityki pieniężnej na początku stycznia można oczekiwać, że w najbliższym czasie z Chin nie powinny napływać niepokojące sygnały.


Dane z Chin posłużyły bardziej jako stabilizator nastrojów niż istotny impuls d o rajdu ryzykownych aktywów. Zdecydowanie większy wpływ miały wczorajsze odczyty z USA – sprzedaż detaliczna i indeks Fed z Filadelfii. Sprzedaż wskazała na wciąż silną postawę konsumentów jako fundamentu wzrostu gospodarczego, podczas gdy dane o aktywności biznesowej wskazują na zdecydowanie mocniejszą pozycję przedsiębiorstw z USA niż w innych częściach świata. To przede wszystkim daje świeży wiatr w żagle dla wzrostów indeksów na Wall Street, ale też pośrednio wzmacnia USD. Zawsze jest trudno wyważyć wpływ dobrych danych z USA na walutę: albo jest pozytywny, bo oddala wizję luzowania polityki Fed; albo negatywny, bo wzmacnia apetyt na ryzykowne aktywa kosztem dolara. Aktualnie wahadło przechyla się mocniej w stronę pierwszego.


Mimo to nie obserwujemy mocniejszych ruchów, gdyż na rynkach rośnie asekuracyjne czuwanie, co może być nowym paliwem (i czy w ogóle) dla rajdu ryzykownych aktywów. Negocjacje handlowe USA-Chiny schodzą na dalszy plan, póki coś więcej nie ruszy się w temacie Drugiej Fazy. Pomijając za zaskakujące zwroty geopolityczne, pozostajemy na pastwie danych makro. Dziś lokalnie funt może być wrażliwy na sprzedaż detaliczną z Wielkiej Brytanii, biorąc pod uwagę, że nie milknie dyskusja wokół decyzji BoE na posiedzeniu 30 stycznia. Rozczarowanie wzmocni obóz gołębi, choć ważniejsze będzie czy zorientowane na przyszłość wskaźniki (jak PMI w przyszłym tygodniu) zasygnalizują odbicie po pełnym brexitowej niepewności 2019 r. W strefie euro inflacja potwierdzi, dlaczego EBC jest w nastawieniu wait-and-see. Presja inflacyjna jest słaba i nie ma mowy, aby w przyszłym tygodniu bank centralny zasygnalizował wycofywanie się z ekspansji monetarnej. Dopóki dane mocno nie wskażą poprawy perspektyw, EUR/USD będzie miał duże problemy z wyrwaniem się z marazmu.  


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

 

Złoto wróci na szczyty? Sprawdź 7 prognoz na 2020 rok

Po podpisaniu wstępnej umowy USA-Chiny rośnie apetyt inwestorów na ryzykowne aktywa, co przyczynia się do spadku cen złota, które było niedawno na 7-letnich szczytach. - Powrót powyżej 1600 USD za uncję jest scenariuszem do zrealizowania – twierdzi główny ekonomista TMS Brokers.


15 stycznia deprecjacja złota napędzana była informacją, że Stany Zjednoczone nie uważają już Chin za manipulatora walutowego. Złoto jest więc w odwrocie, bo zmieniły się nastroje inwestorów. Po rekordowych 7-letnich szczytach złoto zaliczyło spadek po informacji, że ani Waszyngton ani Teheran nie zamierzają eskalować konfliktu. Na wartości tracą też platyna i pallad. Zdaniem ekspertów TMS Brokers przecena jest przejściowa, a wzrosty metali szlachetnych są prawdopodobne.


- W każdym momencie roku powinny się pojawiać czynniki powodujące łącznie, że trend wzrostowy złota będzie się utrzymywać. Może ten potencjał nie jest taki duży jak w 2019 r., ale powrót powyżej 1600 USD za uncję jest scenariuszem do zrealizowania - tłumaczy Konrad Białas, główny ekonomista TMS Brokers i dodaje, że "dolar będzie powodował, że wycena złota i innych surowców będzie relatywnie wzrastać".


Wzrost i spadek


Na zaognieniu sytuacji na Bliskim Wschodzie zyskały również platyna oraz srebro, a pallad przebijał historyczne szczyty. Jest to tendencja, która została przerwana, ale analitycy TMS Brokers uważają, że może powrócić, zwłaszcza że złoto podrożało o 18,5 proc. w 2019 r., a pallad urósł ponad 58 proc.


Mimo wahań analitycy podkreślają, że wzrosty są możliwe i przypominają, że popyt banków centralnych na złoto jest najwyższy od czasów Nixona. - Widzimy też popyt fizyczny ze strony banków centralnych, który już się objawiał w 2019 roku. Nie sądzę by on osłabł - mówi Konrad Białas, główny ekonomista TMS Brokers.


Wynika to m.in. z poprawy warunków globalnego ożywienia w Azji oraz zmniejszenie napięć w związku z wojnami handlowymi. Poprawa ta może wskazywać na to, że inwestorzy m.in. z Indii, czy z Chin będą szukać inwestycji w fizyczne złoto. Na uwadze trzeba mieć jednak fakt, że w USA trwa już kampania wyborcza.


- Wybory prezydenckie w USA będą ważne nie tylko dla dolara i Wall Street. Przede wszystkim dlatego, że dla ochrony idealnego obrazu gospodarki prezydent Trump będzie sięgał po wszystkie dostępne środki, w tym po ataki na niezależność Fed. Fala negatywnych informacji w tych, jak i zapewne innych tematach, będzie wsparciem dla wzrostów cen złota – tłumaczą autorzy raportu „7 pomysłów jak inwestować pieniądze w 2020 roku”.



Prognozy inwestycyjne 2020


By lepiej zrozumieć to, co dzieje się na rynku, należy patrzeć na gospodarkę jako na żywy byt, który nieustannie ewoluuje. Rynki finansowe są wrażliwe na każdą najmniejszą zmianę, czy tweeta. Dlatego warto patrzeć na tendencje mijającego roku i prognozy na następny.


Czołowi analitycy TMS Brokers przygotowali więc raport, który rozjaśni jak te wszystkie wydarzenia wpłynęły na rynki finansowe. Ze specjalnego raportu "7 pomysłów jak inwestować pieniądze w 2020" dowiesz się czy: euro w końcu przełamie wieloletnią dominację dolara? Czy funt wyczerpał w 2019 roku przestrzeń do umocnienia? Która z walut szczególnie skorzysta na sytuacji w Chinach? Który towar może obrać drogę kawy, która w kilka tygodni podrożała o 50%? Czy legendarny Harley – Davidson to dinozaur skazany na marginalizację? Który z europejskich rynków akcji jest szczególnie podatny na korektę silnych wzrostów? Dodatkowo poznasz perspektywy dla najważniejszych walut i prognozy ich kursów na 2020 rok!


Ale co może być szczególnie interesujące - dlaczego złoto rekordowo wzrosło i szybko spadło? W raporcie znajdziesz również odpowiedź na pytanie, czy przy tak silnej pozycji złota jest jeszcze przestrzeń do zwyżek jego kursu?


Chcesz dowiedzieć się więcej o prognozach na 2020 rok? Dlaczego warto inwestować np. w cukier, pallad, czy kakao? Pobierz raport już teraz!

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2020-01-16 - Kupuj plotki, nic nie rób z faktami

Tak dużo wcześniej powiedziano o szczegółach umowy handlowej między USA i Chinami, że samo uroczyste podpisanie nie przyniosło większej reakcji rynku. Pozostaje ostrożny optymizm ze świadomością, że wciąż jest wiele nierozwiązanych kwestii, które mogą doprowadzić do pogorszenia stosunków między krajami. Podwyższona premia za ryzyko nie zginie, a w międzyczasie rynki czekają na świeży impuls.


Pierwsza Faza umowy handlowej między USA i Chinami stała się faktem, ale już za późno na fanfary. Porozumienie przynosi krótkoterminową ulgę, ale niewiele gwarantuje w kwestii przyszłych postanowień. Główny pozytywny skutek to zatrzymanie wyścigu na podwyżki ceł i deeskalacja konfliktu. To powinno znieść część niepewności wokół perspektywy globalnego ożywienia i w pośrednio wesprzeć odbudowę popytu inwestycyjnego. Mimo to najbardziej sporne tematy dotyczące ochrony własności intelektualnej, kopiowania rozwiązań technologicznych czy otwartości chińskiego rynku dla zagranicznych firm dalej pozostają otwarte. Prezydent Trump obiecuje, że rozmowy na temat Fazy Drugiej rozpoczną się bardzo szybko, ale ich finisz jest mało prawdopodobny przed wyborami prezydenckimi w USA. A potem, jeśli Trump wygra, będzie miał kolejne cztery lata na wywieranie presji na Chiny. Nie można zapominać, że konflikt między mocarstwami nie rozchodzi się wyłącznie o sprawy handlu, a USA ma wiele powodów, by szkodzić globalnej ekspansji Chin.


Z perspektywy rynków istotne jest też, na ile Trump będzie zadowolony z postępów w realizacji umowy i czy nie będzie potrzebował krytyki Pekinu w swojej kampanii wyborczej. Chiny zobowiązały się do zwiększenia zakupów amerykańskich towarów i usług o 200 miliardów dolarów w ciągu dwóch lat, ale w oparciu o aktualne zapotrzebowanie. Wiemy też, że ociąganie się Chin z zakupami może prowadzić do przywrócenia wyższych ceł. Te niuanse powodują, że podwyższona premia za ryzyko pogorszenia relacji między krajami pozostanie i w niedalekiej przyszłości może być źródłem nasilenie zmienności na rynkach.


Na razie jednak nikt nie chce psuć panującego optymizmu, choć do euforii daleko, za to inwestorzy ostrożnie wyczekują kolejnego impulsu. I lepiej żeby jakiś prędko się pojawił, bo rynek nie lubi próżni i, z braku paliw do wzrostów, wątpliwości mogą przynieść korekcyjne odreagowanie. Jakkolwiek z niczego nie da się wywołać totalnego załamania rynków, tak każdy balon opada, kiedy powietrze w nim stygnie. Możliwe, że fundamenty ponownie będą zyskiwać na znaczeniu, więc warto obserwować kluczowe dane makro z głównych gospodarek. Dziś mamy sprzedaż detaliczną z USA, a w nocy PKB z Chin. Oba odczyty dotyczą przeszłości, więc prawdopodobnie większe znaczenie będzie miała kolejna seria wskaźników wyprzedzających, jakimi są indeksy PMI w przyszłym tygodniu.  


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

 

Faza pierwsza to już sukces. Jak umowa handlowa USA-Chiny wpłynie na sentyment inwestorów?

Półtora roku od wybuchu wojen handlowych, po kilkunastu miesiącach burzliwych negocjacji, dziś popołudniu wicepremier Liu w błysku fleszy podpisze 86-stronnicowy dokument wstępnej umowy handlowej USA–Chiny. Biały Dom będzie piał nad nią z zachwytu, ale zdaniem analityków TMS Brokers jest ona fasadowa, niepełna i nie kończy definitywnie sporu handlowego. Tym bardziej nie będzie panaceum na bolączki światowej gospodarki, która rośnie w tempie najwolniejszym od kryzysu finansowego.


Chiny zobowiążą się m.in. do zmian w polityce kursowej, lepszej ochrony własności intelektualnej, liberalizacji systemu finansowego. To wszystkie kwestie, których ocena nie jest zero-jedynkowa. Państwo Środka do końca 2021 roku ma też dokonać dodatkowych zakupów amerykańskich dóbr o wartości 200 mld USD, z czego ponad 30 mld USD mają stanowić płody rolne. W zamian USA obniżą stawki celne na katalog produktów o wartości 120 mld USD (z 15 do 7,5 proc.) Dodajmy, że cła na pozostałą część dóbr obłożonych taryfami (240 mld) pozostają na dotychczasowym poziomie.


Wstępna umowa bez kontrowersji


Samo podpisanie dokumentu nie będzie budzić euforii inwestorów. Upublicznienie niektórych zapisów może wręcz prowadzić do rozczarowania. Tak było wczoraj, gdy sentyment zepsuła informacja, że Stany Zjednoczone nie zrezygnują z ceł przed wyborami prezydenckimi. Uwaga szybko przeniesie się na prace nad kompleksowym porozumieniem. Donald Trump zapowiedział, że odwiedzi w tym celu Pekin, ale oczywiście data wizyty nie jest znana. Sekretarz Skarbu USA Steven Mnuchin sugerował z kolei, że druga faza rozmów może zostać dodatkowo podzielona na etapy. Ma to ułatwić trudne negocjacje.


Nie ma jednak wątpliwości, że we wstępnej umowie pomijano drażliwe kwestie. W maju strona chińska oznajmiła, że 20 proc. amerykańskich postulatów jest nie do przyjęcia. O porozumienie w zakresie usunięcia pozataryfowych instrumentów polityki handlowej, ustępstw w zakresie dostępu do rynku nowoczesnych technologii, usług finansowych, czy zmian w polityce przemysłowej nie będzie łatwo. A przecież należy też wypracować odpowiednie mechanizmy kontrolne i gwarantujące przestrzeganie uzgodnień…


Chiny mogą ustąpić?


Jak intensywne będą kolejne rozmowy? Ich zakończenia nie spodziewamy się w najbliższym półroczu, ani przed wyborami. Nastawienie Trumpa będzie dyktowane przez sondaże poparcia. A te wypadają dla prezydenta fatalnie w stanach o rolniczym charakterze (Iowa, Ohio, Wisconsin) oraz w Michigan, gdzie skoncentrowany jest przemysł motoryzacyjny. Przebieg kampanii może zatem warunkować jej retorykę i zagrażać np. europejskim producentom aut (w końcu cła są zawieszone do maja). Strona chińska może być bardziej skłonna do ustępstw, ponieważ cła na towary o wartości 360 mld USD nadal obowiązują i ciążą gospodarce.


To nie koniec problemów


Wygląda na to, że najbardziej burzliwa faza wojen handlowych jest za nami. Eksperci TMS Brokers oceniają, że skala niepewności uderzająca w światowy przemysł i inwestycje firm będzie w kolejnych kwartałach mniejsza. Jednocześnie wpływ dotychczasowego konfliktu dopiero w drugiej części roku osiągnie apogeum. Oznacza to, że problemy globalnej gospodarki nie znikną jak za dotknięciem magicznej różdżki, a droga do ożywienia będzie długa i wyboista. Dlatego analitycy TMS Brokers uważają, że optymizm inwestorów może zostać wystawiony na ciężką próbę.


- Widzimy duże prawdopodobieństwo schłodzenia nastrojów inwestycyjnych. Powinno to przełożyć się m.in. na odrabianie strat przez słabego ostatnio jena, czy wzrosty EUR/PLN z obecnych, nielicujących z fundamentami poziomów. EUR/USD w szerszym horyzoncie powinien kontynuować rozpoczętą w czwartym kwartale mozolną wspinaczkę na wyższe pułapy. Zakładamy, że funt wznowi rajd z końcówki roku. Na razie walucie ciąży wysokie prawdopodobieństwo cięcia stóp przez Bank Anglii, ale jeśli dojdzie do tego w styczniu, to furtka do wznowienia będzie szeroko otwarta – ocenia Bartosz Sawicki, kierownik Departamentu Analiz w TMS Brokers.

 

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2020-01-14 - Koniec z przezwiskami

Chiny przestały być manipulatorem kursowym w oczach USA, co jest miłym dodatkiem do planowanej na jutro uroczystości podpisania pierwszej fazy umowy handlowej. Implikacje płynące z decyzji są głównie PR-owe, ale rynki i tak cieszą się z przewagi pozytywnych informacji. Nowe rekordy Wall Street mówią same za siebie, USD/JPY atakuje 110, złoto w odwrocie.


Departament Skarbu USA wypuścił w nocy raport, w którym usunął Chiny z listy manipulatorów kursowych. Decyzja potwierdza wcześniejsze plotki, według których była to cześć porozumienia handlowego. Nie jest to wielka rzecz, gdyż Chiny w pierwszej kolejności znalazły się na liście (trafiły tam w sierpniu ub.r.) bez większego powodu. Manipulatorem jest kraj, który celowo osłabia swoją walutę dla poprawy konkurencyjności gospodarki. Tymczasem w ostatnich miesiącach Pekin nawet próbował zahamować deprecjację juana, który znalazł się pod presją w związku z eskalacją wojny handlowej z USA. Zatem widać tutaj tylko strategiczne wycofywanie się USA z wcześniejszych nacisków, ale dla rynków liczy się, że każda informacja jest w pozytywną stronę. Jakkolwiek wcale to nie oznacza, że decyzja administracji USA nie może być odwrócona, na razie liczy się, że deeskalacja postępuje. Pomaga to podtrzymać apetyt na ryzyko – głównie na rynku akcji (nowe rekordy na Wall Street), co pośrednio przekłada się na wzrosty USD/JPY i spadki cen złota. Reszta FX stanęła jednak w miejscu. Czy jesteśmy za wysoko?


Wierni czytelnicy Komentarzy Porannych wiedza, że z rezerwą podchodzę do ostatniej fali optymizmu na rynkach – moim zdaniem jesteśmy za wysoko i za wcześnie. Ale też akceptuję aktualny sentyment rynkowy i nie zamierzam z nim walczyć. Rynki zawsze potrzebują katalizatora do zmiany nastawienia i póki takiego nie widać, apetyt na ryzyko jest niezagrożoną. Warto jednak być czujnym odnośnie spraw, które mogą być takim katalizatorem. Popularność zyskuje temat deklaracji Chin do zakupu towarów z USA. W ciągu dwóch lat dodatkowy import ma wynieść 200 mld USD, począwszy do towarów rolnych, przez maszyny i usługi. Pojawiają się już pierwsze wątpliwości czy Chiny faktycznie mają rynek zbytu na te dobra. Co będzie, gdy Chiny będą zwlekać z kolejnymi zamówieniami? W szczególności niezrealizowane zakupy towarów rolnych mogą złościć amerykańskich farmerów, a Trump walcząc o ich głosy może wrócić do zaostrzenia ceł. Praktycznie taki scenariusz może się urealnić dopiero za parę miesięcy. Teoretycznie jednak już teraz może zacząć się dyskusja, co faktycznie dała Umowa Pierwszej Fazy i jakie szanse są na sensowne postępy w drugiej fazie negocjacji. Rynki mogą być łatwo przewrażliwione pod wpływem obaw, o ile zrobią z tego temat przewodni. Ale jeszcze nie dziś.


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

 

Copyright © 2018-2020 Finansovo.pl - Nowocześnie o finansach!. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.