DM TMS Brokers: Raport Poranny 2019-07-31 - Pierwsze cięcie

W lipcu ostatnie słowo będzie należeć do Fed. Na przestrzeni miesiąca trzon dyskusji ewoluował od rozważań o skali pierwszego cięcia (25 czy 50 pb) do podziału na obóz zwolenników jednorazowego dostosowania przeciwko tym, którzy chcą większych działań. Szczególnie prezydent Trump dawał jasno do zrozumienia, że jest orędownikiem tej ostatniej opcji. Rynek jednak najwyraźniej liczy na niedobór gołębich sygnałów, biorąc pod uwagę, że dolar jest blisko dwumiesięcznych szczytów.


Obniżka stóp procentowych o 25 pb dziś wieczorem jest powszechnie oczekiwana. Rynek stopy procentowej dyskontuje redukcję o 29 pb, co sugeruje, że część uczestników jest otwarta na głębszy ruch. Jakkolwiek obniżka o 50 pb nie jest technicznie do wykluczenia, przeciw takiemu scenariuszowi przemawiają cztery powody. Po pierwsze szef oddziału Fed w St. Louis James Bullard, jeden z bardziej gołębich członków FOMC i zwolennik cięcia stóp już na czerwcowym posiedzeniu, przyznał, że obniżka o 50 pb byłaby „przesadą”. Po drugie, kiedy słowa szefa nowojorskiego Fed Johna Williamsa zostały odebrane jako głos za obniżką o 50 pb, w bezprecedensowym ruchu rzecznik oddziału Rezerwy Federalnej pospieszył ze sprostowaniem, jakoby słowa Williamsa były tylko wyrazem jego indywidualnej opinii. Po trzecie w gronie decydentów wciąż są jastrzębio nastawieni członkowie, którzy woleliby wstrzymać decyzję o luzowaniu polityki, będąc gotowym odmówić podpisania komunikatu pod decyzją o cięciu o 50 pb. Rozłam w łonie Fed byłby szkodliwy dla reputacji banku. Wreszcie po czwarte, decydując się na obniżkę o 50 pb, Fed może wzbudzić przeświadczenie, że wie więcej o złym stanie gospodarki niż rynek, co finalnie może odnieść przeciwny od zamierzonego skutek.


Przy silnym konsensusie wokół tego, co Fed zrobi w lipcu, odnośnie strategii na kolejne miesiące zdania są podzielone. Prezydent USA Donald Trump chciałby ekspansji monetarnej na szeroką skalę, by Fed dorównał EBC, czy LBCh i zwalczył siłę USD wobec EUR czy CNY. Ale pojawiają się głosy, że sytuacja w gospodarce USA uległa ostatnio poprawie i nie ma powodu ciąć więcej, niż tylko raz. W takim tonie wypowiadał się chociażby były szef oddziału Fed w Nowym Jorku Bill Dudley. Biorąc jednak pod uwagę, że rynek stopy procentowej wycenia 100 pb obniżek na przestrzeni 12 miesięcy, Fed jest pod presją by przynajmniej zasygnalizować, że otwiera drogę dla kolejnych kroków w kierunku luźniejszej polityki.


Obawiamy się, że rynek USD mógł przereagować z odjęciem z wyceny wcześniejszej i inwestorzy mogą być zaskoczeni tym, jak prezes Powell na konferencji będzie chciał zasygnalizować otwartość Fed do startu cyklu obniżek. Sporo będzie zależeć od tego, czy Fed będzie chciał istotnie zaakcentować szanse na cięcie już na kolejnym posiedzeniu we wrześniu, gdyż to automatycznie wzbudzi oczekiwania, że tworzy się miejsce dla trzech obniżek do końca 2019 r. (z ostatnią w grudniu). Byłoby to silne zaskoczenie dla rynku dolara, jednak taki scenariusz wydaje nam się mało realny, biorąc pod uwagę, że Fed preferuje nie wstrząsać rynkami. Oczekiwalibyśmy mniej jasnego przekazu pozostawiającego opcjonalność dla kolejnego ruchu między wrześniem a październikiem. To powinno wystarczyć, by osłabić dolara o ok. 0,5-1 proc. w relacji do euro i złotego.  


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2019-07-30 - Funt nie wart funta kłaków

Wizja miękkiego brexitu topnieje w oczach a razem z nią wyparowuje wartość funta. To nie
jest tak, że ryzyko bezumownego rozstania Wielkiej Brytanii z UE było nie było kompletnie
brane pod uwagę, ale skala przeceny z ostatnich dni pokazuje, że uczestnicy rynku nie przypuszczali, że sprawy mogą przybrać tak zły obrót tak szybko. Premier Wielkiej Brytanii
Boris Johnson chce iść na wojnę z Brukselą, która broni wyższych celów.


Boris Johnson rozpoczął swoje rządy od deklaracji, że niezależnie co w międzyczasie zostanie ustalone, 31 października Wielka Brytania opuścić UE. Oznacza to umownie lub bezumownie.
Jednocześnie Johnson odmawia powrotu do stołu negocjacyjnego, dopóki „uparta” Unia nie porzuci toksycznego pomysłu irlandzkiego backstopu. Jednak przedstawiciele unijnych rządów wielokrotnie powtarzali, że warunki uzgodnione z premier May są jedynymi branymi pod uwagę i nic się tutaj nie zmieni. Mamy impas, gdzie jedna strona żąda niemożliwego od drugiej. Teoretycznie niemożliwego. Początkowa Bruksela chciała surowo karać Grecję i innych lekkomyślnych dłużników z południa kontynentu, ale z czasem udało się utworzyć kosztowne plany pomocowe. Wydaje się, że rząd w Londynie liczy teraz na podobne złagodzenie postawy UE. W końcu w obliczu spowolnienia gospodarczego w Europie szalenie ryzykownym jest dokładanie sobie dodatkowych problemów ekonomicznych z zamknięciem na brytyjski rynek zbytu. Jednak dla Brukseli gra toczy się o dużo wyższą stawkę, gdyż ulegając naciskom Wielkiej Brytanii stworzyłaby niewygodny precedens - można opuścić Unię bez ponoszenia wielkich kosztów ekonomicznych. Troska o stabilność UE w długim terminie może zwyciężyć nad ryzykiem przejściowej recesji. W takim przypadku Johnson może się przeliczyć, ale gdy zda sobie z tego sprawę, może być za późno, by wrócić do polubownych rozmów.


Polityka zawsze jest paskudnym czynnikiem do dyskontowania na rynkach i przyszłość funta staje się coraz trudniejsza do przewidzenia. Ostra konfrontacja pogłębia przekonanie, że bezumowny brexit będzie bardziej chaotyczny niż mógłby być, gdyby strony były gotowe na współpracę. Ktokolwiek liczyć na bardziej przyjazne rozwiązanie w długim terminie, teraz dokonuje rewizji swojej postawy, co kończy się ucieczką z długich pozycji w funcie. Ciosem dla waluty jest też silna rewaluacja oczekiwań wobec polityki Banku Anglii i nikt nie wierzy, że podwyżki stopy procentowej są możliwe, nawet dla ratowania wartości waluty. Z drugiej strony wystarczy jedno słowo ze strony UE o możliwym złagodzeniu swojego stanowiska, by rynek zaliczył ostry (i bolesny dla spekulantów) zwrot. Ale określenie w tym momencie, co i kiedy się stanie, wymaga wyjątkowej szklanej kuli.


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2019-07-29 - Ze skrajności w skrajność

Zanosi się na przełomowy tydzień na rynkach finansowych, ale pierwsze godziny umykają w spokoju, gdyż stawka jest zbyt wysoka, by decydować się na pochopne ruchy wyprzedające. Dolar pozostaje mocny przy odliczaniu do superważnej decyzji Fed, ale nie można oprzeć się wrażeniu, że to przejaw popadania inwestorów z jednej skrajności w drugą.


Przed środową decyzją FOMC konsensus ukształtował się za obniżką stóp procentowych o 25 pb przy akompaniamencie decyzji o zakończeniu programu redukcji sumy bilansowej. W poprzednich tygodniach toczyła się gorąca dyskusja, czy Fed nie powinien dokonać terapii szokowej ściąć stopy o 50 pb, by w tej sposób dać mocniejszy impuls dla gospodarki i uchronić ją przed wpływem globalnego spowolnienia i zabezpieczyć na wypadek eskalacji wojen handlowych. Jednak z czasem relacje handlowe USA i Chin poprawiły się, a z danych z USA przestał bić niepokojący pesymizm. Oczekiwania na turbo-gołębie podejście Fed osłabły, co na powrót zaczęło wzmacniać USD. Z drugiej strony bank nie może wytworzyć wrażenia, że nie ma zamiaru dalej luzować, inaczej inwestorzy nie uwierzą w nieskończoną moc banków centralnych do ratowania świata. Stąd w interesie Fed jest zbudowanie gołębiego przekazu z otwartością do dalszych obniżek. Jak zwykle jednak niuanse będą decydować o ostatecznym odbiorze przez rynek. Ale z obecną w piątek i dziś rano presją na umocnienie USD potencjał do jeszcze większego ruchu w przypadku zbalansowanego przekazu Fed się kurczy. Odnoszę wrażenie, że inwestorzy popadają z jednej skrajności w drugą i teraz zachowują się, jakby w środę prezes Fed Powell stwierdził, że jedna obniżka wystarczy. Rośnie ryzyko rozczarowania.


Poza decyzją FOMC, w drugiej części tygodnia uwagę przyciągnie raport z rynku pracy USA (pt). Po imponująco mocnych danych przed miesiącem kolejny silny odczyt będzie osłabiał oczekiwania na kolejne obniżki stóp procentowych do końca roku. ISM dla przemysłu (czw) pokaże, jak bardzo firmy wierzą w załagodzenie sporu handlowego z Chinami i czy w trzeci kwartał wejdziemy z odbiciem koniunktury.


Inflacja HICP z Eurolandu (śr) nie będzie powodem do umocnienia euro, gdyż czynniki sezonowe najprawdopodobniej przyniosą spadek wskaźnika rocznego. Z inflacją bazową wciąż niemogącą się odbić od 1 proc. EBC nie ma innej drogi, jak rozszerzyć ekspansję monetarną. Pomimo wyraźnych kłopotów sektora przemysłowego aktywność gospodarcza bloku nie wygląda szczególnie źle i wstępny szacunek za II kw. powinien przynieść umiarkowany wzrost o 0,3 proc. k/k. To jednak za mało, aby EUR mogło znaleźć w danych powód do umocnienia.


W Wielkiej Brytanii powinno być ciszej w tematach politycznych z uwagi na wakacyjną przerwę w pracach parlamentu. Bank Anglii (czw) powinien utrzymać stopę procentową bez zmian, a Raport Inflacyjny pokaże nowe prognozy wzrostu i inflacji. Ostatnia deprecjacja funta przełoży się na podwyższenie prognoz inflacji, podczas gdy nieposuwające się do przodu negocjacje brexitu pozostają ogromnym ryzykiem dla perspektyw wzrostu. Pozostajemy negatywnie nastawieni do funta, choć ostrożnie podchodzimy do skali dalszego osłabienia, gdyż sporo z obaw bezumownego rozstania z UE jest już ujęte w cenach.


Kalendarz z Polski zawiera lipcowe CPI (śr) i PMI dla przemysłu (czw). Po pięciu miesiącach silnych wzrostów cen teraz zakładamy lekki spadek (-0,1 proc. m/m) i utrzymania dynamiki rocznej na 2,6 proc. Pozostająca blisko celu inflacja nie wymusza prędkiej reakcji ze strony RPP, choć w kolejnych miesiącach presja cenowa powinna narastać. W odniesieniu do PMI zakładamy negatywną presję z pogorszenia nastrojów w europejskim przemyśle i spadek polskiego wskaźnika do 47,9.

Dane prawdopodobnie nie znajdą swojego odzwierciedlenia w notowaniach złotego, który powinien kontynuować konsolidację w przedziale 4,2450-4,2750 za euro.
Na lipcowym posiedzeniu (pon-wt) Bank Japonii powinien utrzymać paramenty polityki pieniężnej bez zmian. Gospodarka wewnętrzna pozostaje stabilna przy ryzykach skupionych na dynamice eksportu i globalnej wymianie handlowej, jednak od ostatniego posiedzenia w czerwcu sytuacja nie uległa wyraźnemu pogorszeniu, co wspiera nastawienie wait-nad-see. W minionym tygodniu pojawiły się przecieki, że decydenci w BoJ są podzieleni odnośnie tego, czy zdecydować się na poluzowanie polityki monetarnej. Biorąc pod uwagę, że posiedzenie kończy się dzień przed decyzją FOMC, BoJ raczej powstrzyma się do wyprzedzających ruchów, ale presja będzie narastać wraz z postępującym luzowaniem polityki EBC i Fed, by przeciwdziałać aprecjacji JPY.


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2019-07-25 - Koniec wyczekiwania

Wreszcie dotarliśmy do tego, na co wszyscy na rynkach finansowych czekają. Nikt nie ma wątpliwości, że prezes EBC Mario Draghi i jego koledzy złagodzą swoje nastawienie, ale wcale to nie oznacza, że już dziś trzeba otworzyć salwę ze wszystkich dział. Widzimy
ryzyko w tym, że rynek zapędził się w oczekiwaniach i może być rozczarowany dzisiejszymi postanowieniami.


Europejska gospodarka złapała mocną zadyszkę i od miesięcy nie może się z niej wyrwać. Przemysł znalazł się wręcz w zapaści, co było widać choćby we wczorajszym raporcie PMI. Inflacja bazowa pozostaje anemiczna a oczekiwania inflacyjne obniżają się. Europejski Bank Centralny ponownie znalazł się w sytuacji bez wyjścia i będzie zmuszony poluzować politykę. W ostatnich wystąpieniach publicznych m.in. prezes EBC Mario Draghi główny ekonomista banku Phillip Lane sugerowali gotowość do sięgnięcia po szeroki pakiet instrumentów luzujących politykę w przypadku braku poprawy sytuacji gospodarczej. Również protokół z ostatniego posiedzenia potwierdza, że w Radzie Prezesów jest zgoda co do potrzeby dodatkowego wsparcia gospodarki z wykorzystaniem wszystkich dostępnych instrumentów. Jednocześnie jednak na rynek docierały przecieki od źródeł zbliżonych w EBC, że bank nie zamierza pochopnie podejmować decyzji i zdaje sobie sprawę z konieczności przygotowania rynków na zmiany w polityce. Przejrzystość komunikacji, a przede wszystkim przekaz, że ekspansja monetarna ma pełne poparcie w Radzie Prezesów powinna przeważyć na rzecz odroczenia decyzji do września.


Dziś jednak nie zostaniemy z niczym. Dla prezesa Draghiego konferencja prasowa może być swoistą próbą generalną przed wrześniowym spektaklem. Rynek będzie chciał dowiedzieć się, po które instrumenty zamierzają sięgnąć władze monetarne. Po pierwsze najpewniej forward guidance zostanie zmodyfikowane do zobowiązania o utrzymaniu stóp na bieżącym „lub niższym” poziomie. Otworzy to drogę, by we wrześniu dokonać obniżki stopy depozytowej o 10 pb, ale prawdopodobnie towarzyszyć temu będzie system różnicowania stóp procentowych dla różnych grup instytucji – zmusić banki do rozkręcenia akcji kredytowej tylko tam, gdzie to potrzeba (np. Włochy), ale nie karać banków, które już to robią, a i tak mają nadwyżki kapitałowe (Niemcy).


Naszym scenariuszem bazowym na razie nie jest natomiast wznowienie skupu aktywów, ale widzimy duże prawdopodobieństwo sięgnięcia również po ten instrument. Gdyby zdecydowano się na taki krok, to tutaj też potrzebne byłyby modyfikacje. Przybrałyby one postać podniesienia limitu maksymalnego zaangażowania EBC w papiery z poszczególnych emisji (prawdopodobnie z 33 do 49 proc.). To duży i kontrowersyjny krok, dla którego EBC potrzebuje silnego podparcia w danych lub w pesymistycznych prognozach (które Rady Prezesów otrzyma we wrześniu).


Oczekiwania rynku przed dzisiejszą decyzją są bardzo wyśrubowane, co widać nawet w ostatnim spadku EUR/USD w kierunku dwuletnich minimów. Rynek pieniężny wycenia 40-proc. prawdopodobieństwo obniżki stóp o 10 pb już dziś. Spadek rentowności obligacji pokazuje, że rynek długu szykuje się na ogłoszenie skupu aktywów. Nie ulega wątpliwości, że EBC zaprezentuje łagodne oblicze i będzie próbować przygotować rynek na luzowanie we wrześniu, ale naszym zdaniem Draghiemu trudno będzie sprostać wysoko postawionej poprzeczce oczekiwań bez przedstawienia konkretów, których jednak dziś się nie spodziewamy. Rozczarowanie otworzy drogę do korekcyjnego odbicia EUR/USD wymazującego spadki z tego tygodnia.


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2019-07-24 - Przegrupowania przed decyzjami EBC i Fed

Silniejszy dolar, bojaźliwe euro i niepewny funt – to słychać na rynku głównych walut. Na krajowym podwórku złoty realizuje senne wyczekiwanie na rozstrzygnięcia w pierwszej lidze. Perspektywa zakrojonej na szeroką skalę ekspansji monetarnej pomaga zagłuszyć obawy o hamowanie globalnego ożywienia, choć napięcia na Bliskim Wschodzie, znaki zapytania
wokół relacji USA-Chiny i brexit nie dają odetchnąć z ulgą.


Wszyscy obawiają się, że z globalnym wzrostem gospodarczym będzie gorzej, jeśli banki centralne ponownie go nie wesprą. Świat finansów liczy na hojność polityki EBC i Fed, ale też nie ma pewności, czy ich działania będą lekiem na całe zło oraz jaką formę ten lek przyjmie. Mix obaw i nadziei przynosi stan zawieszenia dla rynków finansowych z wyczekiwaniem na impulsy z jutrzejszego posiedzenia EBC oraz przyszłotygodniowej decyzji FOMC. Mimo to osuwanie EUR/USD z ostatnich godzin sugeruje, że część inwestorów z wyprzedzeniem zamierza „ustawić” się pod decyzje banków centralnych. Rynek oczekuje złagodzenia nastawienia EBC i utorowania drogi pod wrześniową obniżkę stóp procentowych i może coś więcej – restart QE. Osobiście wątpię w tą drugą część i zakładam, że tegoroczne minima EUR/USD przy 1,11 się obronią. Dodatkowa presja bierze się jednak ze strony dolarowej i słabnących oczekiwań, że Fed w tym miesiącu pokusi się o głębsze cięcie stóp procentowych niż 25 proc. Otwartą jednak kwestią pozostaje, co Fed zamierza zrobić w kolejnych miesiącach i podtrzymanie nadziei na kolejne obniżki nie pozwoli USD latać wysoko.


W Wielkiej Brytanii Boris Johnson został wybrany na nowego przywódcę Partii Konserwatywnej i za kilka godzin zostanie zaprzysiężony na premiera, jednak wcale nie oznacza to, aby przyszłość kraju i jego relacji z UE stała się bardziej przejrzysta. Johnson będzie przewodził rządowi z mniejszościowym poparciem w parlamencie, a w negocjacjach z Brukselą zdaje się nie chcieć iść na polubowne rozwiązania. Jego deklaracje w trakcie kampanii były śmiałe i ciężko będzie się z nich szybko wycofać, co implikuje eskalację napięć wokół procesu brexitu, podtrzymując presję na funcie. Bezumowny brexit lub rozpisanie nowych wyborów parlamentarnych to dwa najbardziej realne scenariusze – oba niekorzystne dla gospodarki Wielkiej Brytanii.


Na krajowym rynku złoty pozostaje widzem wydarzeń na rynkach głównych i od początku lipca utrzymuje stabilną konsolidację względem euro. Przy generalnym spokoju na rynkach zewnętrznych jest łatwiej o popyt na złotego umieszczający go bliżej 4,24 niż np. 4,27 (jak to miało miejsce dwa tygodnie temu). Jednak bez wyraźnego wzrostu apetytu na ryzyko na rynkach wydaje się mało realne pociągniecie polskiej waluty pod 4,24 i niżej. Sygnały luzowania polityki EBC i Fed w dłuższym horyzoncie będą pozytywne dla segmentu rynków wschodzących, ale na razie jest to jeszcze za słaby argument dla wywołania wyraźniejszej aprecjacji złotego, a przy ryzykach dla globalnego ożywienia w tle obstajemy za stabilizacją EUR/PLN w obecnej konsolidacji.


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Copyright © 2018-2020 Finansovo.pl - Nowocześnie o finansach!. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.