DM TMS Brokers: Raport Poranny 2019-10-09 - Zalecana ostrożność

Sentyment rynkowy waha się między lepszymi i gorszymi momentami przy odliczaniu casu
do startu rozmów handlowych USA i Chin. Sygnały docierające od zainteresowanych stron bywają sprzeczne, ale na rynkach zaczyna dominować wybiorczość w reakcji.
Dziś (na razie) wygrywa umiarkowany optymizm.


Wyskakujące w serwisach informacyjnych komentarze dotyczące wojny handlowej między USA i Chinami są głównym katalizatorem dla zmian apetytu na ryzyko i prawdopodobnie tak zostanie aż do czasu zakończenia rozmów w piątek. Wczoraj zaczęliśmy od niepokojących wieści, że chińska delegacja jedzie do Waszyngtonu z ograniczoną listą spraw do omówienia, a zatem bez chęci uzgodnienia tematów spornych. Nadzieje ożywiło stwierdzenie Ministerstwa Handlu Chin, że Pekin jest gotowy na podpisanie porozumienia w już uzgodnionych kwestiach, na co prezydent Trump odpowiedział, że częściowe umowy nie są czymś, co go interesuje. Powrót optymizmu zapewniły doniesienia, że do Waszyngtonu zmierz wicepremier Chin Liu He, który ma się spotkać z sekretarzem skarbu USA Mnuchinem i przedstawicielem ds. handlu Lighthizerem.

Innymi słowy, jeśli ma dojść do spotkania na najwyższym szczeblu, jest bardziej realne podpisanie jakiegoś porozumienia.
Wydaje się, że rynek jest tak głodny choćby najmniejszego postępu w negocjacjach, że z zadowoleniem przyjmie nawet częściowe porozumienie w dowolnej formie (np. uwzględniające odroczenie części ceł wchodzących w życie od 15 października). Mimo to zalecana jest ostrożność, gdyż taki ruch może być nietrwały. Rynki nie przejdą do pełnego rajdu ryzyka tylko na podstawie szczątkowej umowy, szczególnie jeśli nie będzie ona pomijać kluczowe kwestie. Ponadto, nawet przy nakreśleniu harmonogramu dalszych rozmów, w każdym momencie możliwa jest eskalacja sporu przez prezydenta Trumpa, który może wykazać dezaprobatę dla ustaleń. Szczególnie jeśli prawdą jest, że Trump zamierza ciągnąć konflikt z Chinami aż do wyborów prezydenckich w 2020 r.


Na razie nie widzę sensu w ściganiu się z rynkiem w którymkolwiek kierunku (risk-on/risk-off) i lepiej poczekać na konkrety po zakończeniu rozmów. W międzyczasie inwestorzy zmierzą się z danymi makro, które mogą przypomnieć, że spór handlowy USA i Chin nie jest jedyną bolączką globalnej gospodarki. W USA uwaga skupi się na indeksie małych przedsiębiorstw, który może rozszerzyć wiedzę o stanie biznesu po fatalnych odczytach ISM z ubiegłego tygodnia. W Kanadzie dane z rynku budowlanego mogą mieć drugorzędne znaczenie, choć każdy sygnał słabości będzie podkopywał relatywną siłę CAD względem innych walut surowcowych. Wtorek oferuje też przemówienia bankierów centralnych, spośród których wyróżnić należy głównego ekonomistę EBC Lane’a oraz prezesa Fed Powella.


USD/JPY wyskoczył ponad 107 na iskrze optymizmu, która jednak dziś rano gaśnie, co widać też po słabnących indeksach rynków akcji. EUR/USD utknął pod 1,10 i od złamania tego poziomu silnie zależy, czy znajdzie się siła pociągnąć kurs wyżej. EUR/PLN odreagował całą panikę związaną z wyrokiem TSUE i teraz czeka na świeże sygnały zamknięty w przedziale 4,31-4,35.


Konrad Białas

Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2019-10-08 - Zalecana ostrożność

Sentyment rynkowy waha się między lepszymi i gorszymi momentami przy odliczaniu
czasu do startu rozmów handlowych USA i Chin. Sygnały docierające od zainteresowanych stron bywają sprzeczne, ale na rynkach zaczyna dominować wybiorczość w reakcji.
Dziś (na razie) wygrywa umiarkowany optymizm.


Wyskakujące w serwisach informacyjnych komentarze dotyczące wojny handlowej między USA i Chinami są głównym katalizatorem dla zmian apetytu na ryzyko i prawdopodobnie tak zostanie aż do czasu zakończenia rozmów w piątek. Wczoraj zaczęliśmy od niepokojących wieści, że chińska delegacja jedzie do Waszyngtonu z ograniczoną listą spraw do omówienia,a zatem bez chęci uzgodnienia tematów spornych.

Nadzieje ożywiło stwierdzenie Ministerstwa Handlu Chin, że Pekin jest gotowy na podpisanie porozumienia w już uzgodnionych kwestiach, na co prezydent Trump odpowiedział, że częściowe umowy nie są czymś, co go interesuje. Powrót optymizmu zapewniły doniesienia, że do Waszyngtonu zmierz wicepremier Chin Liu He, który ma się spotkać z sekretarzem skarbu USA Mnuchinem i przedstawicielem ds. handlu Lighthizerem. Innymi słowy, jeśli ma dojść do spotkania na najwyższym szczeblu, jest bardziej realne podpisanie jakiegoś porozumienia.

Wydaje się, że rynek jest tak głodny choćby najmniejszego postępu w negocjacjach, że z zadowoleniem przyjmie nawet częściowe porozumienie w dowolnej formie (np. uwzględniające odroczenie części ceł wchodzących w życie od 15 października). Mimo to zalecana jest ostrożność, gdyż taki ruch może być nietrwały. Rynki nie przejdą do pełnego rajdu ryzyka tylko na podstawie szczątkowej umowy, szczególnie jeśli nie będzie ona pomijać kluczowe kwestie. Ponadto, nawet przy nakreśleniu harmonogramu dalszych rozmów, w każdym momencie możliwa jest eskalacja sporu przez prezydenta Trumpa, który może wykazać dezaprobatę dla ustaleń. Szczególnie jeśli prawdą jest, że Trump zamierza ciągnąć konflikt z Chinami aż do wyborów prezydenckich w 2020 r.


Na razie nie widzę sensu w ściganiu się z rynkiem w którymkolwiek kierunku (risk-on/risk-off) i lepiej poczekać na konkrety po zakończeniu rozmów. W międzyczasie inwestorzy zmierzą się z danymi makro, które mogą przypomnieć, że spór handlowy USA i Chin nie jest jedyną bolączką globalnej gospodarki. W USA uwaga skupi się na indeksie małych przedsiębiorstw, który może rozszerzyć wiedzę o stanie biznesu po fatalnych odczytach ISM z ubiegłego tygodnia. W Kanadzie dane z rynku budowlanego mogą mieć drugorzędne znaczenie, choć każdy sygnał słabości będzie podkopywał relatywną siłę CAD względem innych walut surowcowych. Wtorek oferuje też przemówienia bankierów centralnych, spośród których wyróżnić należy głównego ekonomistę EBC Lane’a oraz prezesa Fed Powella.


USD/JPY wyskoczył ponad 107 na iskrze optymizmu, która jednak dziś rano gaśnie, co widać też po słabnących indeksach rynków akcji. EUR/USD utknął pod 1,10 i od złamania tego poziomu silnie zależy, czy znajdzie się siła pociągnąć kurs wyżej. EUR/PLN odreagował całą panikę związaną z wyrokiem TSUE i teraz czeka na świeże sygnały zamknięty w przedziale 4,31-4,35.


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2019-10-07 - Zawiedzione nadzieje

Seria słabszych danych z USA w ubiegłym tygodniu (pomimo poprawnego raportu NFP) podnosi ryzyko silnego hamowania ożywienia na świecie. Ucieczką dla sentymentu miały
być nadzieje na postęp we wznawianych rozmowach handlowych USA i Chin, ale weekendowe informacje sugerują, że będzie inaczej. To może nie być tydzień przyjazny dla ryzyka.


W ubiegłym tygodniu dane z globalnej gospodarki netto wypadły słabo i wzmocniły obawy,
że ożywienie gospodarcze hamuje szybciej niż sądzono. Mimo to reakcja rynków była dość umiarkowana, co częściowo mogłoby wynikać z nadziei, jakie zbudowano przed restartem rozmów handlowych USA-Chiny w drugiej części tego tygodnia. Jednak weekendowe doniesienia Bloomberga sugerują, że o postęp może być trudno. Chiny rzekomo czują, że mają obecnie przewagę mentalną nad USA, gdzie rząd jest pogrążony w krajowych problemach. Z tego powodu strona chińska nie ma zamiaru łatwo iść na ustępstwa w newralgicznych kwestiach, a za to woli ograniczyć zakres tematów do negocjacji do tych mniej istotnych.


To zła wiadomość dla ewentualnego rajdu ryzyka i podtrzymania optymizmu, który kiełkował w drugiej połowie września. Inwestorzy pozostają wyraźnie wyczuleni na oznaki psucia nastrojów, szczególnie pod kątem ucieczki z pozycji budowanych w poprzednich tygodniach z nadzieją na dalsze pociągnięcie wzrostów. Tyczy się to rynku akcji, ale też innych aktywów ryzykownych (np. AUD). W rezultacie możemy widzieć wcześniejsze, asekuracyjne realizowanie zysków i przyjmowanie postawy defensywnej. W tym układzie preferujemy utrzymywanie pozycji w bezpiecznych JPY i CHF oraz liczymy na powrót zwyżek złota. USD pozostaję nieprzyjazną bezpieczną przystanią w związku z pogorszeniem danych w USA, które wywierają presję na Fed. Kolejna obniżka stóp procentowych pod koniec października jest coraz bardziej prawdopodobna, jeśli już nie przesądzona (rynek dyskontuje już 18 pb cięcia).


EUR/PLN zatrzymał zeszłotygodniowy zjazd trochę pod 4,32, gdyż rynek systematycznie usuwa z wyceny złotego premie za ryzyko związaną z wyrokiem TSUE. Następny etap umocnienia zależy już jednak od czynników zewnętrznych. Jeszcze w piątek pomagał raport z rynku pracy USA, który był na tyle poprawny, by nie rozniecić głębszej paniki o twarde lądowanie gospodarki USA, ale jednocześnie nie był pozytywny na tyle, by uciszyć obawy narosłe po fatalnych odczytach ISM. W efekcie po zeszłym tygodniu mamy słabszego dolara, co dla walut rynków wschodzących miało większe znaczenie niż zagrożenia dla sentymentu z tytułu globalnego spowolnienia. W nowy tydzień wchodzimy jednak z ryzykiem, z rozczarowanie przebiegiem negocjacje handlowych USA-Chiny zaszkodzi sentymentowi. Stąd 4,32 może być dobrym miejscem na przystanek dla aprecjacji złotego, a skąd łatwiej będzie o osłabienie o trzy grosze niż zyskanie jednego (czyli 4,31-4,35).


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2019-10-04: Jeden odczyt, by wszystkim rządzić

Tylko wyjątkowo wysoki odczyt zatrudnienia w raporcie NFP zostawi miejsce do
wątpliwości, czy Fed w październiku będzie kontynuował obniżki stóp procentowych.
Dwa fatalne wyniki indeksów ISM obudziły strach przed recesją i może jeszcze za wcześnie na tak duże słowa, ale awersja do ryzyka na bazie globalnego spowolnienia staje się tematem numer 1, niezależnie od stanu sporu handlowego USA-Chiny.


W tym tygodniu indeksy ISM wyraźnie pokazały, że gospodarka USA nie jest zieloną wyspą
i dosięga ją globalne spowolnienie. Jakkolwiek spadek wskaźnika dla przemysłu można tłumaczyć konsekwencjami zaostrzenia wojny handlowej z Chinami, tak dominujący sektor usługowy powinien być odporny na politykę celną wobec dóbr. Na poziomie 52,6 ISM dla usług wciąż świadczy o ożywieniu w sektorze, ale jednocześnie jest ponad 8 pkt niżej od szczytu z września 2018 r. i obecnie jest najniżej od trzech lat. Wzrost gospodarczy słabnie i nawet jeśli wciąż powinien być dodatni i bliski 2 proc., nie są to pozytywne informacje. Kolejna obniżka stóp procentowych Fed o 25 jest teraz dużo bardziej realna, nawet jeszcze w październiku. Przed posiedzeniem 30 października rynkowa wycena cięcia skoczyła do 85 proc. z niecałych 40 proc. dyskontowanych na początku tygodnia. Słabe odczyty ISM przede wszystkim odbierają argumentację jastrzębim członkom FOMC, którzy uważali, że gospodarka nie potrzebuje wsparcia. Jeśli prezes Powell wyczekuje chwili, kiedy forsowanie dalszego luzowania przyniesie najmniejsze podziały w Komitecie, teraz jest najlepszy moment.


Dziś przyjdzie się nam jeszcze zmierzyć z raportem z rynku pracy USA. Ostatnio dane straciły na znaczeniu, gdyż rynek pracy wciąż był mocny, a nawet i stopniowe słabnięcie tempa przyrostu zatrudnienia nie jest czymś osobliwym na tym etapie cyklu koniunkturalnego. Obecnie wystarczy miesięczny przyrost miejsc pracy na poziomie 100 tys., aby nie generować presji na wzrost stopy bezrobocia. Mimo to dużo niższy wynik przeleje czarę goryczy i przesądzi o obniżce Fed. Konsensus przed odczytem zatrudnienia w sektorze pozarolniczym wynosi 145 tys. Choć to więcej niż w środę pokazał raport ADP, to trzeba pamiętać, że ADP informuje tylko o zmianie zatrudnienia w sektorze prywatnym. Dane NFP będą dodatkowo wzmocnione przez zatrudnienie przy spisie powszechnym, który we wrześniu powinien dostarczyć ok. 15 tys. miejsc. Ryzykiem dla odczytu są niepokojące sygnały z raportów ISM. Subindeks zatrudnienia w przemyśle na 46,3 był najniżej od stycznia 2016 r. W ważniejszych usługach cofnął się do 50,4, najniżej od lutego 2014 r. i niewiele powyżej granicy 50 pkt, oddzielającej wzrost od spadku zatrudnienia w sektorze. To zapewne już ustawiło nisko rynkowe oczekiwania, więc odczyt blisko 100 tys. nie powinien być już dla nikogo szokujący. Ale jeśli wejdziemy w dwucyfrowe wartości, USD będzie cierpiał.


Złoty stopniowo odreagowuje zamieszanie wywołane wyrokiem TSUE ws. kredytów frankowych. Choć orzeczenie TSUE przychyla się woli kredytobiorców chcących pozywać banki, nie implikuje natychmiastowej realizacji strat sektora bankowego i powstania negatywnej presji na złotego. Wyrok TSUE pozostawia wiele niewiadomych w postaci liczby nowych pozwów, tempa ich procesowania, a przede wszystkim interpretacji sądów w przypadku sprzeciwu konsumentów wobec unieważnienia umowy kredytowej. Zbudowana premia za ryzyko nie ma uzasadnienia do dalszego podtrzymania, gdyż ewentualna presja z tytułu domykania ryzyka walutowego przez banki będzie rozłożona na lata (wraz z zapadaniem wyroków w polskich sądach).


W odniesieniu do raportu NFP sądzę, że złoty powinien więcej zyskać na rozczarowujących danych, gdyż słabszy USD i oczekiwania na obniżkę Fed będą ważniejsze dla segmentu rynków wschodzących niż silniejsze obawy o recesję w USA. Odwracanie długich pozycji w USD/PLN powinno mieć największą siłę oddziaływania i pomóc w dalszym trawieniu pozytywnego wyroku TSUE.


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

 

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2019-10-03: Wyrok TSUE to nie przycisk zagłady

Dziś o 9:30 Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyda orzeczenie w sprawie hipotek frankowych. W ostatnich dniach temat zelektryzował rynek złotego i czarne scenariusze
były przerabiane na liczne sposoby. Sądzę jednak, że strach jest przesadzony, a może i spotęgowany potrzebą wygenerowania zmienności na przeważnie spokojnym rynku złotego.


Na rynku jest już tyle opinii na temat szczegółów i ewentualnych konsekwencji wyroku
TSUE dla sektora bankowego i gospodarki, że nie będę ich powielał. Skupię się na tym, co może czekać złotego. Zgadzam się z opinią większości, że orzeczenie Trybunału nie będzie oznaczać natychmiastowych strat dla banków, czy zmusi ich do prędkiego pozbywania się transakcji zabezpieczających ryzyko kursowe związane z kredytami walutowymi. Cokolwiek negatywnego będzie wynikać z orzeczenia, prawdopodobnie skutki tego będą rozłożone w czasie na długo, a ewentualna ich skala będzie mniejsza niż wstępne obawy. 

Jestem w stanie zrozumieć strach Związku Banków Polskich, który mówił o stratach dla sektora bankowego dochodzących o 100 mld zł. Banki to zbyt poważne instytucje, by pozwalały sobie na niedoszacowanie ryzyka i w ich przypadku lepiej być gotowym na najgorszy scenariusz. Ale jednocześnie nie mogę dawać wiary tak wysokim liczbom, jeśli jest oczywistym, że wyrok TSUE nie zaoferuje jednego czerwonego przycisku zagłady, po naciśnięciu którego wszystkie frankowe umowy kredytowe zostaną natychmiast rozwiązane.

Klienci muszą wyjść z inicjatywą złożenia pozwu, liczyć się z wielomiesięcznym procesem, jego kosztami i niepewnością wyroku. I nie zapominajmy o tym, że anulowanie umowy kredytowej oznacza konieczność zwrotu bankowi kwoty kredytu (pomniejszonej o już spłacone raty). Jeśli nie ma się wolnych kilkudziesięciu tysięcy franków albo nie chce się sprzedawać kredytowanego mieszkania, skłonność do złożenia pozwu będzie mniejsza.
No dobrze, ale jednak złoty osłabił się po informacji o terminie wyroku i pozostaje słaby, więc wyrok niesie jakieś ryzyko, prawda?  Mój wewnętrzny cynizm pcha mnie w stronę tezy, że w każdej sytuacji rynki preferują zmienność nad stabilność, bo to na zmienności zarabia się pieniądze. Stąd lepiej jest rozegrać czynnik ryzyka poprzez wstępną reakcję i późniejsze odreagowanie niż zaniechać działania w oparciu o trzeźwą kalkulację. Ale jest też drugie wytłumaczenie, po którym są mniejsze szanse, że zostanę uznany za luantyka.

Gdy ustalony został termin opublikowanie wyroku TSUE, możliwe stało się zawieranie transakcji zabezpieczających przed ewentualną deprecjacją złotego. Popyt na opcje walutowe EUR/PLN z zapadalnością za dwa tygodnie (licząc od 20 września) generował również presję na kurs spotowy. Popyt na opcje mógł brać się z chęci spekulacji, ale też konieczności zabezpieczenia ryzyka na innych aktywach złotowych (np. obligacjach). Ale to też oznacza, że osłabienie złotego z drugiej połowy września nie oznacza, że ryzyko negatywnego w skutkach wyroku nagle drastycznie wzrosło, a raczej może być skutkiem technicznych potrzeb uczestników rynku.


Jeśli tak było, to sam wyrok nie stanowi dodatkowego ryzyka dla złotego. Oczywiście nie można wykluczyć, że pierwsze nagłówki w serwisach informacyjnych będą celowo zawierały w sobie element szokującego przekazu, który stanie się pożywką dla spekulacyjnego uderzenia w złotego. Jednak po wstępnym szumie spodziewałbym się, że analiza szczegółów wyroku pozwoli na ostudzenia emocji, jak również przysłowiową „sprzedaż faktów”, która pozwoli złotemu na odreagowanie. Muszę jednak powtórzyć w tym miejscu, że pieniądze zarabia się na zmienności i z tego powodu czwartkowy handel może być chaotyczny, jeśli uczestnicy rynku uznają to za dobrą okazję do rozkręcania spirali strachu.


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

 

Copyright © 2018-2020 Finansovo.pl - Nowocześnie o finansach!. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.