DM TMS Brokers: Raport Poranny 2020-07-10 - Kaprysy wakacyjnego handlu

Huśtawka z ostatnich dni jest kwintesencją spłyconego wakacyjnego handlu, gdzie rynki są podatne na kaprysy każdej kolejnej informacji. Kilka pomniejszych nagłówków skutkuje redukcją ryzyka przed weekendem, ale kto wie, co zdoła się utrzymać do końca dnia. Tymczasem złoty przygotowuje się na drugą turę wyborów prezydenckich w Polsce.

Raz lepiej, raz gorzej w zależności, jak „powieje” z serwisów informacyjnych. Optymizm odpuszcza na rzecz redukcji ryzyka przed weekendem. Ponownie nie ma jednego silnego powodu dla odmiany nastrojów, ale pojawiło się kilka pomniejszych informacji, które zasiały niepewność wśród inwestorów i skłaniają do spieniężania zysków, nawet jeśli nie widać skoku zmienności. Uczestnicy rynków mogą wybierać między drugim rekordem z rzędu liczby nowych przypadków zachorowań na wirusa w USA (60,6 tys.), zapowiedzią kandydata na prezydenta Joe Bidena podwyżki podatku korporacyjnego w USA, plany redukcji udziałów w chińskim rynku akcji przez dwa państwowe fundusze, aż wreszcie plotki o szykowanych przez Biały Dom cłach na francuskie towary. Było w czym wybierać, choć równie dobrze można było zakładać, że każda z tych informacji zostanie zbagatelizowana. Byłby to nie pierwszy objaw chimeryczności rynków, kiedy utrzymuje się silna chęć do ciągnięcia wzrostów. I dlatego też nie chcę przesądzać, w jakich nastrojach zakończy się ten tydzień, gdyż wszystko może być potraktowane jako źródło entuzjazmu. Dla przykładu, dzisiejsze posiedzenie EcoFinu może przynieść ustalenia popychające do przodu negocjacje nad unijnym budżetem i funduszem naprawczym.

Nie widzimy w wyborach prezydenckich istotnego czynnika ryzyka dla złotego, co z resztą potwierdził spokój po wynikach pierwszej tury. Gdyby po drugiej turze wygranym okazał się Andrzej Duda, wynik byłby zgodny z oczekiwaniami rynku, które bazują na wygranej prezydenta w pierwszej turze i prowadzeniu w sondażach, choć w ostatnich dwóch tygodniach różnica między kandydatami zmalała do błędu statystycznego. Pomimo tego na rynku nie ma pogłębionej dyskusji o wyniku wyborów i brak dyskonta ewentualnego zaskoczenia oznacza, że wygrana Dudy będzie neutralna dla PLN. Z kolei zwycięstwo Trzaskowskiego daje pretekst do sprzedaży złotego pod argumentację, że od teraz realizacja polityki rządu PiS będzie utrudniona. Tylko aby miało to trwały i wymierny wpływ na złotego, rynek wpierw musiałby kupować PLN pod perspektywy polityki gospodarczej wzmacniającej fundamenty waluty. Nic takiego dawno nie miało miejsca, a szczególnie w obliczu pandemii. Główna odpowiedź rządu na kryzys - Tarcze Antykryzysowa i Finansowa - już weszły w życie; jeśli druga fala zachorowań wymagałyby większej ekspansji fiskalnej, wątpimy, aby dla nowego prezydenta byłoby to korzystne wizerunkowo pole do politycznych przepychanek. Dopuszczamy scenariusz, w którym zwycięstwo Trzaskowskiego zachęci krótkoterminowy kapitał do szukania szansy na zainicjowanie osłabienia złotego, ale jeśli będzie to niespójne z okołorynkowymi nastrojami, nic z tego nie wyjdzie.


Konrad Białas

Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

 

Złotówka w odwrocie - Komentarz walutowy z dnia 08.07.2020 - InternetowyKantor.pl

Polska waluta pomimo bardzo dobrego zachowania przy luzowaniu ograniczeń pandemicznych znów znajduje się w odwrocie. Jak tak dalej pójdzie wkrótce zobaczymy znów poziom 4,50 zł.

Złoty znów słabnie

Cena euro ponownie zbliża się do swoich maksimów od końca maja w okolicach 4,48 zł. Warto zwrócić uwagę, że dzieje się to przy relatywnie spokojnych wynikach zarówno surowców energetycznych jak i giełd. Dlaczego to istotne? Polska waluta przeważnie źle znosi wzrost ryzyka na rynku, a ten jest przeważnie połączony właśnie ze spadkami cen surowców energetycznych oraz giełd. Oznacza to, że gdyby doszło do tych spadków możemy szybko znów oglądać euro powyżej 4,50 zł.

Członkowie FED zaniepokojeni nawrotem pandemii

Jak widać pomimo deklaracji prezydenta temat pandemii wciąż jest istotnym problemem w USA. Potwierdzają to wystąpienia członków Rezerwy Federalnej, którzy wskazują na obawy przedsiębiorców związane ze wzrostem zachorowań. Boją się oni ponownego zamykania gospodarki i powtórki problemów sprzed raptem kilku miesięcy. Wskazywane jest również ryzyko, że czas trwania kryzysu może się wydłużyć dłużej niż dotychczas sądzono. To z kolei wpływa na decyzje konsumentów.

Dobre dane ze Szwajcarii

Pomimo komunikatów ze Szwajcarskiego Banku Centralnego o negatywnym wpływie mocnej waluty na sytuację gospodarczą kraju nie widać tego w danych. Dzisiaj poznaliśmy wartość stopy bezrobocia, która to okazała się o 0,2% niższa od oczekiwań i to przy bardzo dobrym poziomie 3,2%. Helwecki rynek pracy ma się zatem bardzo dobrze, co spowodowało dzisiaj umacniania się franka szwajcarskiego. Jest on najdroższy od końcówki maja.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski
dealer walutowy InternetowyKantor.pl
 

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2020-07-08 - Równowaga czy wakacyjny handel?

Wakacyjny zastój zaczyna przejmować kontrolę nad handlem w tym tygodniu. Albo to, albo niezdecydowanie bierze się z równoważącego się wpływu czynników ryzyka. Poniedziałkowy rajd ryzykownych aktywów został wczoraj przygaszony przy niemilknącej debacie o szybkości ożywienia gospodarczego w obliczu niepokojącego przerostu liczby zachorowań na COVID-19. Czyli nic nowego.


O ile nie pojawi się nowy katalizator dla przebudzenia zmienności, niezdecydowanie będzie paraliżować handel na rynkach. Podstawą pozostaje chęć dyskontowania odbicia ożywienia gospodarczego, ale codziennie bite rekordy dziennej liczby odnotowanych przypadków zachorowań w USA oraz nowe ogniska chorych m.in. w Tokio i Melbourne powodują, że perspektywy gospodarcze stanęły pod znakiem zapytania. Jakkolwiek nieprawdopodobnym jest powrót do pełnego lockdownu, a władze decydują się tylko na zamykanie newralgicznych obszarów (jak w Pekinie czy Melbourne), tak globalnie nasila się strach przed wychodzeniem z domu. To może rzutować na konsumpcję, plany prowadzenia biznesów, a w rezultacie dławić wzrost gospodarczy. Ale też nie wiadomo, czy nowa fala przyrostu zachorowań utrzyma się tydzień, miesiąc czy dłużej. Władze państwowe są lepiej przygotowane niż na początku roku, a banki centralne zapewniły bufor bezpieczeństwa dla aktywów finansowych. Ciężko zbudować trwały rajd ryzyka, ale też nie ma silnego przekonania do totalnej ucieczki.
Aura niezdecydowania silnie odznacza się w notowaniach EUR/USD, który od czterech tygodni nie może wyrwać się z poza przedział 1,1175-1,1350. Ostatni silny ruch wzrostowy z przełomu maja i czerwca zbiegł się z rajdem rynku akcji i opierał o oczekiwania szybszego niż wcześniej zakładano tempa ożywienia gospodarczego. Ale gdy wstępny pęd się wyczerpał, a na rynek zaczęły trafiać raporty o dynamicznym wzroście chorych na COVID-19, EUR/USD zagubił kierunek. Analiza fundamentów gospodarek USA i strefy euro jest tutaj na drugim planie, gdyż perspektywy są uzależnione od ścieżki rozwoju pandemii. Przeważa zatem status dolara jako bezpiecznej przystani wspólnie z wpływem masowej ekspansji monetarnej Fed. Jeśli rynek zacznie się obawiać drugiego dna recesji, USD będzie zyskiwał, podczas gdy EUR potrzebuje powrotu zdecydowanego apetytu na ryzyko i wznowienia rajdu rynku akcji (co też oznacza odpływ kapitału z dolara).


Wakacyjny marazm odbija się także na notowaniach złotego, co dla EUR/PLN oznacza zakotwiczenie blisko 4,47. Wprawdzie można zaznaczyć, że kurs niebezpiecznie flirtuje z górnym zakresem wielotygodniowej konsolidacji 4,41-4,4820, to nie widać, aby nasilała się presja na większe osłabienie złotego. Wczoraj bez większej reakcji przyjęta została rewizja prognoz gospodarczych Komisji Europejskiej, według których PKB Polski skurczy się w tym roku o 4,6 proc. (w maju KE szacowała spadek o 4,3 proc.). Nowe prognozy pokazały, że w 2020 r. recesja w całej UE będzie głębsza niż wcześniej sądzono, choć w Polsce spadek będzie najmniejszy. Innymi słowy otoczenie gospodarcze w Europie jest niekorzystne, ale Polska wygląda na tym tle najlepiej. Jednak wysoka niepewność prognoz w aktualnych warunkach powoduje, że dla rynków raport KE nie jest żadną wskazówką. Poza tym brak zdecydowanego kierunku na rynkach zewnętrznych z pewnością nie pomaga w rozruszaniu rynku złotego, ale też zbliżająca się druga tura wyborów prezydenckich powstrzymuje inwestorów od zwiększania alokacji (nawet jeśli w wyniku wyborów nie widzimy impulsu do trwałego ruchu).


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

 

 

Polska najmniej straci - Komentarz walutowy z dnia 07.07.2020 - InternetowyKantor.pl

Według prognoz Komisji Europejskiej Polska po raz kolejny najspokojniej przejdzie przez trwający kryzys. Jest tutaj spora zasługa transferów socjalnych. Pamiętajmy jednak, że wychodzenie z kryzysów na kredyt powoduje, że kiedyś trzeba go spłacić.

Dane z Niemiec

Analitycy przecenili sytuację u naszego zachodniego sąsiada. Produkcja przemysłowa rośnie w ujęciu miesięcznym o 7,8% wobec oczekiwanych 10%. Wydawać by się mogło, że to (oprócz różnicy realia a oczekiwania) bardzo dobre dane dla gospodarki. Warto jednak spojrzeć na wynik roczny. Ten z kolei oznacza spadek o imponujące 24,7%. Jak widać, by wrócić do poprzednich poziomów będziemy potrzebować jeszcze kilka miesięcy wyraźnych wzrostów. Po tych danych obserwowaliśmy spadek euro względem dolara o około pół centa.

Dobre prognozy dla Polski

Informacja, że PKB Polski spadnie w tym roku o 4,6% nie brzmi dobrze. Z drugiej strony to najlepszy wynik prognozowany przez Komisję Europejską w tym roku. W innych państwach będzie gorzej. Prognoza jest słabsza dla nas niż majowa, ale i tak analitycy zwracają uwagę na korzystny wpływ transferów na podtrzymanie konsumpcji. Mimo to jednak widać będzie zwiększoną skłonność do oszczędzania. Dla porównania PKB strefy euro powinno się skurczyć w tym roku o 8,7%. Pamiętajmy jednak, że biorąc pod uwagę siłę odbicia za rok lepszy łączny wynik według prognoz osiągnie Malta.

Dobry indeks koniunktury

Wczoraj poznaliśmy serię indeksów koniunktury w USA. Najważniejszy z nich - indeks ISM dla usług - wyniósł 57,1 punktu. Analitycy spodziewali się dokładnie 50 punktów, byłby to wówczas idealnie neutralny odczyt z równą liczbą odpowiedzi pozytywnych, co negatywnych. Warto zwrócić również uwagę na indeks aktywności biznesowej, który niespodziewanie osiągnął 66 punktów. Po raz kolejny okazuje się, że obecny kryzys szybko przyszedł, ale równie szybko się uspokaja.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski
dealer walutowy InternetowyKantor.pl
 

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2020-07-07 - Bez paliwa nie ma jazdy

Dolar zaczyna lekko zyskiwać we wtorek, niwelując wczorajsze osłabienie, ale w ruchu nie widać przekonania. Podobnie globalny rynek akcji nie kontynuuje wczorajszej zwyżki, a inwestorzy czekają na świeże impulsy.


Z łatwością przyszło wczoraj rynkom odsunąć na bok wszelkie statystyki związane z rozwojem pandemii COVID-19, a skupić uwagę na sygnałach wzmocnienia gospodarki. Zaczęło się od przekazu chińskiej prorządowej prasy, która zachęcała inwestorów do przyglądania się „efektowi majątkowemu rynków kapitałowych” i „wychowania zdrowego rynku byka”. Potem doszedł silny skok indeksu ISM dla sektora usługowego USA (57,1, prog. 50), odzwierciedlający odbudowę aktywności gospodarczej po okresie lockdownu. Wreszcie Wall Street otrzymało dodatkowy zastrzyk optymizmu w postaci obietnicy czwartej fazy pakietu fiskalnego. Co interesujące, charakter sygnałów był różny, ale każdy był traktowany jako wystarczający, by wspierać chęć do wzrostów ryzykownych aktywów. Wygodne było, że jeden po drugim sygnały potrafiły podtrzymać entuzjazm rynkowy. Jednak w nocy już zabrakło kolejnego zastrzyku optymizmu i dziś rano obserwujemy cofnięcie na giełdach, spadek cen ropy naftowej i powrót umocnienia USD. To pokazuje, że rynek sam z siebie nie ma siły ani przekonania od podtrzymania trendu i prędzej preferuje uczepić się popularnej w danym momencie informacji. Gdy jednak punktu zaczepienia brak, wątpliwości skłaniają do przyjęcia defensywnej pozycji. Taki niezdecydowany handel z przeplataniem wzrostowych i spadkowych dni będzie się utrzymywał do czasu, aż trend w nowych przypadkach zachorowań nie zostanie odwrócony, albo dane makro przestaną zwiastować przyspieszenie ożywienia.


Bank Rezerwy Australii nie zaskoczył i utrzymał stopę kasową oraz cel dla rentowności 3-letnich obligacji skarbowych na 0,25 proc. Bank powtórzył forward guidance, że zamierza utrzymać akomodacyjną politykę tak długo, aż będzie to konieczne. Jednocześnie bank podtrzymał optymistyczną ocenę powrotu ożywienia i przyznał, że prognozy kształtują się lepiej niż wcześniej oczekiwano. Mimo to podkreślił, że z powodu pandemii perspektywy pozostają bardzo niepewne. Firmy rewidują swoje modele biznesowe i przeprowadzają restrukturyzacje. To może opóźnić proces odbudowy miejsc pracy po tym, jak w II kw. ubyło ich 1 milion. Ogólnie RBA liczy na poprawę i nie wybrzmiał nadmiernie ostrożnie, co było zdyskontowane przez AUD i nie wywołało reakcji. Gorzej przyjęte zostały jednak doniesienia, że stan Wiktoria, drugi najludniejszy w Australii, wprowadza 6-tygodniowy lockdown dla obszaru miejskiego Melbourne po tym, jak wczoraj stwierdzono tam 191 nowych przypadków zachorowań. Gorzkie przypomnienie, że gospodarka dalej tkwi w pandemii.


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

 

Copyright © 2018-2020 Finansovo.pl - Nowocześnie o finansach!. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.