Polecamy

TMS Brokers - komentarz poranny TMS 11.08.2021

Inflacja rozpala wyobraźnię

Dzisiejsza dane inflacyjne na wakacyjnym rynku wydają się być najważniejszym wydarzeniem. Szczególnie istotna będzie publikacja ze Stanów Zjednoczonych. To ona zdecyduje o dalszym kierunku EUR/USD. Para walutowa znajduje się na kluczowym wsparciu 1,1710. CPI jednak będzie miało przede wszystkim wpływ na to, w jaki sposób potoczy się przyszłość polityki monetarnej Fed-u – kluczowej instytucji światowej, na której działania spogląda cały świat.

Przypomnijmy, że pod koniec sierpnia 2020 roku Rezerwa Federalna ogłosiła nową strategię. Przed tą datą bank centralny miał na celu utrzymane inflacji (mierzonej deflatorem PCE) jak najbliżej granicy 2 proc. Po zmianie Fed stara się osiągnąć średnią inflację na poziomie 2 proc (wartości annualizowane). Mówiąc w skrócie po okresach, kiedy inflacja znajdowała się poniżej 2 proc. (przez długi czas) w tym momencie instytucja akceptuje wyższe poziomy, żeby podnieść średnią.

Niestety nie wiemy, w jakim okresie czasu nastąpi uśrednienie, o którym myśli Fed. Ze słów przedstawicieli FOMC nie dowiadujemy się zbyt wiele. Okres ten jest z pewnością ustalany i być może niedługo zostanie to zakomunikowane (może w Jackson Hole albo na posiedzeniu we wrześniu).

Długi okres niskiej inflacji został już w dużej mierze zrekompensowany wyższymi odczytami. Spoglądając na okres od 2015 roku widzimy, że inflacja przez dług okres utrzymywała się średnio na poziomie nie mniejszym niż 2 proc.

Jeśli Rezerwa Federalna podeszła by do sprawy nieco inaczej i chciałaby uśredniać wzrost cen od momentu zmiany strategii (sierpień 2020),  urzędnicy musieliby dążyć do tego, aby stopa przez dłuższy czas była poniżej 2 proc. (co jest teraz mało prawdopodobne). Średnia krótkoterminowa jest w okolicach 4,1 proc. czyli zdecydowanie wyżej od celu. Problem polega na tym, że polityka Fed jest asymetryczna. 

Wracając do dzisiejszych danych oczekiwania CPI pokazują lekki spadek dynamiki rok do roku do poziomu 5,3 proc. oraz bazowej do 4,3 proc. Zdecydowanie mocniej ma wyhamować zmiana miesiąc do miesiąca, odpowiednio do poziomu 0,5 proc. i 0,4 proc. (bazowa). Scenariusz dla EUR/USD wydaje się dość oczywisty, choć na FX nigdy nie możemy być niczego pewni w 100 proc. Odczyty wyższe od konsensusu powinny ponownie umocnić dolara i wówczas prawdopodobnie zobaczymy przełamanie poziomu 1,17. Jeśli dynamik wzrostu cen spowolni mocniej od oczekiwań, wówczas pokuszę się o prognozę odbicia EUR/USD i ukształtowania średnioterminowego dołka właśnie we wspominanych okolicach. Moim zdaniem to nie przypadek, że właśnie w dzień publikacji szczególnie istotnych danych makro dla dolara, główna para walutowa znajduje się w interesującym miejscu pod kątem technicznym. Ale być może to tylko moja interpretacja.

Wszystko wskazuje na to, że niebawem na EUR/PLN ponownie zobaczymy graniczny poziom 4,60. Złoty osłabia się kolejny dzień z rzędu. Dziś o poranku para walutowa jest już blisko 4,59. Zatem pozostał jeden grosz do technicznego oporu. PLN nie był w stanie umocnić się trwale po słowach Kropiwnickiego z RPP, którego wypowiedź miała zdecydowanie jastrzębi charakter. W Radzie nadal obóz osób opowiadających się za podwyżkami stóp stanowi mniejszość, dlatego też nikt nie wierzy, że w tym roku może dojść do podwyżek kosztu pieniądza ani do redukcji QE. Zatem aprecjacja dolara osłabia waluty naszego regionu, w tym złotego. Do tego dochodzi sprawa Lex TVN. Ustawa ma zmusić właściciela stacji do sprzedania swoich udziałów podmiotowi przychylnemu władzy. To osłabia demokratyczny wizerunek Polski.

 

Łukasz Zembik,
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.