Cisza przed burzą? Szczyt OPEC i wielki debiut. Co dzieje się na rynku ropy?

Black Friday zachwiał rynkiem ropy, ale rynek uspokoił się akurat w dniu szczytu kartelu. - Rynek zaczyna być nerwowy w oparach spekulacji, co może przynieść posiedzenie OPEC – ocenia główny ekonomista TMS Brokers. Pytanie więc, czy mamy do czynienia z czymś więcej niż status quo?


Ropa WTI przebiła poziom 58 i znajduje się po środku przedziału wahań, który dominował przez niemal cały 2019 rok. Akurat zdarzyło się, że poziom równowagi na rynku ropy został przywrócony w dniu spotkania OPEC. Tym samym od decyzji kartelu może zależeć, czy rok zakończy się z pozytywnym lub negatywnym wydźwiękiem.


- Przestrzeń do wzrostu jest otwarta przynajmniej do strefy 60-60,95. Są to bowiem poziomy dołka z maja oraz szczytu z lipca 2019 r. Kolejnym oporem dla ceny mogą być maksima z września, kiedy to rynek obiegła informacja o ataku rakietowym na pola naftowe ARAMCO. Wydaje się, że tylko fiasko w zwiększeniu ograniczeń wydobycia przez OPEC mogłoby spowodować, że inwestorzy będą skupiać uwagę na piątkowych minimach - ocenia główny ekonomista TMS Brokers Konrad Białas.


Black Friday nie ominął rynku ropy. Z piątkowej przeceny o ponadprzeciętnej skali podnoszą się surowce energetyczne. Wszystko dzieje się w tle po sygnałach z Iraku o cięciach dostaw surowca przez kraje OPEC i zapowiedzi największego IPO największego koncernu naftowego świata w historii. Na główny plan wychodzi więc pytanie: OPEC zachowuje status quo, czy może chodzi o coś więcej?


Szczyt OPEC


Szczyt OPEC w Wiedniu skupia na sobie uwagę, bo komitet techniczny powstrzymał się od zaleceń dotyczących przyszłości porozumienia o ograniczeniu wydobycia, więc obserwatorzy i inwestorzy muszą polegać na pogłoskach dotyczących szykowanych decyzji. Głębsze cięcia wchodzą w grę, co pośrednio podsyca wzrosty cen ropy naftowej.


Według ostatnich doniesień od ministra ropy Omanu państwa arabskie osiągnęły konsensus, mówiący że porozumienie powinno zostać przedłużone. Wyjątkiem jest Irak, który forsuje głębsze cięcia o 400 tys. b/d, choć złagodził nieco stanowisko i oświadczył, że w zamian oczekuje przedłużenia dotychczasowych zobowiązań do końca przyszłego roku.


„Bloomberg” donosi, że Arabia Saudyjska może przyjąć inne stanowisko i poprzeć głębsze cięcia wydobycia, pod warunkiem, że będzie to sprzężone z rzetelniejszym realizowaniem limitów wydobycia przez inne państwa. W przeciwnym wypadku Arabia Saudyjska zagroziła, że podniesie wydobycie do poziomu, do którego się zobowiązała (obecnie produkcja Arabii Saudyjskiej jest o ok. 400 tys. b/d niższa).

- Wydaje się, że rynek ropy częściowo dyskontuje szanse na głębsze cięcia wydobycia, choć redukcja o więcej niż 400 tys. b/d wydaje się mało prawdopodobna. Presja ze strony Arabii Saudyjskiej jest pewnego rodzaju gwarantem takiego scenariusza, szczególnie kiedy weźmie się pod uwagę, że Arabia Saudyjska jest w trakcie sprzedaży udziałów państwowego koncernu paliwowego Saudi Aramco. IPO przypada na 11 grudnia i Saudyjczykom zależy, aby sprzedaż akcji poszła jak najlepiej. A cena będzie
tym lepsza, im lepiej będą wyglądać perspektywy rynku ropy naftowej - ocenia Białas z TMS Brokers.

Zmienność na rynku ropy


W połowie września - po atakach na instalacje naftowe największego na świecie pod względem dziennego wydobycia koncernu Aramco z Arabii Saudyjskiej - ceny ropy ostro skoczyły do góry. Po chwilowej zwyżce notowań, cena ropy WTI drastycznie spadła i na początku października WTI była notowana w okolicach 51 USD. Przez kolejne dwa miesiące (październik – listopad) wartość surowca rosła, zbliżając się do granicy 59 dolarów za baryłkę. W piątek mieliśmy jednodniową, gwałtowną przecenę. Po weekendzie nastąpiło uspokojenie, aż do zamknięcia drzwi na szczycie OPEC. Większe wahania pojawiły się na pół godziny przed rozpoczęciem obrad za zamkniętymi drzwiami.


W czwartkowe popołudnie skoczyła zmienność na rynku ropy. W krótkim czasie cena WTI zmieniła się od prawie 59 do 58,08, i z powrotem do 58,80. - Rynek zaczyna być nerwowy w oparach spekulacji, co może przynieść posiedzenie OPEC – ocenia Białas. Po otwartych i zamkniętych obradach delegatów kartelu w piątek do dyskusji dołączy się Rosja, która jest sceptyczna wobec pomysłu pogłębiania limitów wydobycia, dlatego postanowienia szczytu mogą nie być wiążące, o ile nie znajdą aprobaty Rosji. W grę wchodzi więc pogłębienie ograniczeń wydobycia lub przedłużenie dotychczasowego porozumienia. Kwestie zmniejszenia produkcji są przedmiotem gry politycznej, ale najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się przedłużenie porozumienia naftowego do połowy 2020 r. przy niezmienionych limitach.

Idzie recesja, kraje zbroją się w złoto. Czy inwestorzy też zmierzają w kierunku bezpiecznych przystani?

Chiny kupują dziesiątki ton złota, duże banki prognozują wzrost jego cen. NBP zwiększa ilości złota w swojej rezerwie dewizowej. Twórcy raporty „Wojny handlowe – w co inwestować?” z Domu Maklerskiego TMS Brokers przyglądają się temu, czy inwestorzy indywidualni także powinni zwrócić uwagę na aktywa powszechnie uznane za bardziej bezpieczne do budowania swoich portfeli w okresie globalnego spowolnienia.


Mianem bezpiecznych przystani określa się waluty takie jak frank szwajcarski, czy jen japoński, ale też surowce, na przykład złoto. To ostatnie aktywo częściej pojawia się w masowej wyobraźni.  W mediach głośno jest o tym, że Chiny, w związku z zamieszaniem wywołanym wojnami handlowymi, powiększyły zapas kruszcu. Państwo Środka tylko od września kupiło 5,9 ton złota, a z danych Ludowego Banku Chin wynika, że od grudnia 2018 r. do skarbców trafiło ponad 105 ton królewskiego kruszcu. Skupowanie złota nie jest jednak domeną wyłącznie chińską. 100 ton złota ma wrócić do skarbca polskiego banku centralnego (NBP).
Zakupy złota przez banki centralne. W pierwszej połowie roku instytucje kupiły netto najwięcej złota od 2010 roku w analogicznym okresie.

Źródło: World Gold Council

Gospodarka powiązana


Nie da się nie zauważyć związku ze zwiększonymi zakupami a spowolnieniem globalnego wzrostu gospodarczego i obawami związanymi z wojnami handlowymi. - Widać pierwsze pęknięcia na dotychczas solidnym obrazie rynków pracy. Nastroje gospodarstw domowych zaczynają się psuć. Uczestnicy rynku i organizacje międzynarodowe ostro tną prognozy wzrostu. Porozumienie, którego zasady ustalono podczas 13. (sic!) rundy negocjacji pomiędzy Chinami a USA, nie odwróci tych tendencji. W najlepszym przypadku sprawi, że nie będą się one pogłębiać – mówi kierownik Departamentu Analiz Domu Maklerskiego TMS Brokers Bartosz Sawicki i dodaje, że „niekompletna, fasadowa, niedotykająca najbardziej drażliwych kwestii umowa ratuje jednak nastroje inwestorów”.
- Po pierwsze, zapobiega kolejnemu podniesieniu taryf i bezpośredniej eskalacji sporu. Po drugie, daje nadzieje, że skoro obie strony były w stanie cokolwiek uzgodnić, to może się to stać fundamentem pod dalsze rozmowy zwieńczone kompleksową umową – tłumaczy ekspert i od razu gasi optymizm – „Nadzieje – w naszej opinii – płonne”. Dlaczego? Zdaniem analityka Donald Trump, rozpoczynając konflikt handlowy, zaczął sypać piach w tryby światowej gospodarki. Mechanizm z każdym kolejnym obrotem ulega coraz silniejszemu uszkodzeniu, zwłaszcza, że wszystkie dotychczas wprowadzone cła wciąż obowiązują.


Poker face


Inwestorzy przybierają więc „poker face”, skoro z jednej strony widać pozytywne nastroje, a z drugiej zwrot w kierunku bezpiecznych przystani. Sytuacja nie jest wesoła, zwłaszcza że – zdaniem (wyrażonym w pierwszym publicznym wystąpieniu w nowej roli) szefowej Międzynarodowego Funduszu Walutowego Kristaliny Georgiewy – „globalna gospodarka jest teraz w zsynchronizowanym spowolnieniu”, a „to powszechne spowolnienie oznacza, że ​​wzrost w tym roku spadnie do najniższego poziomu od początku dekady”. - W 2019 roku spodziewamy się wolniejszego wzrostu w prawie 90 procentach świata - stwierdziła i dodała, że perspektywy pogorszyły się między nimi przez spory handlowe, napięcia geopolityczne i brexit.
Ponadto Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF) właśnie obniżył prognozę światowego wzrostu gospodarczego w tym i w przyszłym roku. Jednocześnie skorygował ocenę Polski przewidując wyższe PKB o 0,2 pkt. proc. wobec prognozy z kwietnia na 2019 r. IMF spodziewa się spowolnienia w Polsce dopiero w przyszłym roku. Polskie PKB na 2020 ocenił na 3,1 proc. To nie jedyna taka prognoza co do spadku  kondycji polskiej gospodarki w przyszłym roku. Analitycy Banku Światowego swoje wyliczenia opierają faktem, że słabnie koniunktura w Unii Europejskiej, a w Polsce coraz bardziej brakuje pracowników.




Globalna gospodarka cierpi przez skutki wojen handlowych. Indeksy PMI dla przemysłu wybranych gospodarek.

Źródło: Bloomberg


Luzowanie receptą na recesję?


Pogarszającą się sytuację próbują ratować banki centralne. Zarządzający polityką monetarną prowadzą działania luzujące, ale główne stopy ośmiu najważniejszych banków centralnych są łącznie o ponad 400 pkt bazowych niższe niż zakładała to rynkowa wycena przed rokiem. - Dalszego luzowania należy się spodziewać po Rezerwie Federalnej, Banku Japonii czy Szwajcarskim Banku Narodowym – ocenia Sawicki.
Biorąc pod uwagę, że Fed ma największą przestrzeń do działania, a łagodzenie będzie najbardziej rozłożone w czasie, można spodziewać się środowiska niekorzystnego dla dolara. - Jednocześnie w gronie głównych walut próżno szukać takich, które bezsprzecznie i mocno na tym skorzystają. Wycena wspólnej waluty na pierwszy rzut oka jest kusząca, ale od euro odstręcza przedłużająca się anemia gospodarki. W środowisku jątrzącego się konfliktu handlowego i hamującej koniunktury kapitał stale odpływa ze świata emerging markets, nawet w okresach dobrych nastrojów na parkietach gospodarek rozwiniętych – tłumaczy Sawicki.
Złoto kusi inwestorów w czasie recesji
Najpewniej wyglądają waluty defensywne, zwłaszcza jen. Beneficjentem podwyższonej niepewności i awersji do ryzyka oraz ogólnoświatowej fali poluzowania monetarnego powinno być złoto. To unikalna bezpieczna przystań: nie ma banku centralnego nieprzychylnie patrzącego na wzrost jej wartości i dlatego daje najczystszą ekspozycję na słabnięcie dolara.
Zmiany wyceny złota w ostatnim tygodniu. Trend wzrostowy trwa



Źródło: TMS Brokers

- Warto zwrócić uwagę na metale szlachetne, które w dobie łagodzenia globalnej polityki monetarnej stają się alternatywą dla drogich już obligacji skarbowych – mówi główny ekonomista TMS Brokers i główny autor raportu „Wojny handlowe – w co inwestować?” Konrad Białas. Podsumowując nie tylko światowe gospodarki, ale także inwestorzy indywidualni wykazują skłonność do oszczędzania i szukają bezpiecznych przystani. Na koniec warto dodać, że od początku roku złoto drożeje o ok. 19 proc. Od sierpnia jego cena utrzymuje się na najwyższym poziomie od 6 lat - ponad 1500 dolarów za uncję.

Rynek surowców: Złoto w korekcie. Prognoza inwestycyjna dla tego rynku zapowiada się ciekawie

W wakacje złoto błyszczało najjaśniej od 6 lat, ale początek września przyniósł przeceny
na tym rynku. Mimo tego notowania utrzymują się na poziomie ponad 6000 złotych
za uncję, a eksperci nie przewidują końca hossy. Raczej szarpane trendy i okazje
na rynkach surowców.


Początek września to wahania na rynku złota i pierwszy od wiosny dołek, więc pojawia
się pytanie: jaka jest przyszłość inwestycji w złoto? Geopolityczna zawierucha się nie kończy, a to jednak informacje o wznowieniu rozmów na linii USA-Chiny oraz o publikacji
danych na temat rynku pracy i sektora usługowego USA okazały się impulsem do spadków cen złota.


Nie należy ignorować też faktu, że przez spokojny okres wakacji inwestorzy zdążyli nabrać apetytu na ryzyko, co przyczyniło się do odbicia w górę notowań amerykańskiego dolara, a tym samym spadku cen złota. Jednak eksperci uważają, że ceny kruszcu będą nadal wysokie, bo świat boi się recesji, a banki centralne obniżają stopy procentowe. Co więcej – różne kraje (w tym Polska) zwiększają swoje rezerwy, kupując złoto.


Warto inwestować w złoto?


– W miesiącach letnich metale szlachetne mocno drożały na fali wzrostu awersji do ryzyka oraz, przede wszystkim, spadku dochodowości obligacji skarbowych USA – wyjaśnia Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz TMS Brokers. Obecnie panują dobre nastroje, więc pytanie czy nadal warto inwestować w złoto? - Optymizm pewnie się nie utrzyma za długo. Warto więc inwestować w złoto, gdy kurs jest w korekcie – ocenia Bartosz Sawicki z TMS Brokers.


W ujęciu historycznym notowania złota rosły w trudnych warunkach rynkowych. Z perspektywy lat złoto faktycznie stanowi dobre zabezpieczenie przez utratą wartości realnej dolara, ponieważ zachowuje siłę nabywczą. Rynek złota stanowił (przez większość czasu w ostatnich 15 tygodniach) arenę dla szalejących byków. Cena kruszcu wybiła się górą z wieloletniej konsolidacji i wyszła na 6-letnie maksima, teraz przyszła pora na korektę. To nie oznacza jednak, że nie warto w nie inwestować.


Korzyści


W czasach ekspansji kryptowalut wydawało się, że złoto i fizyczne pieniądze stracą na atrakcyjności, tymczasem okazało się, że złoto nadal skutecznie kusi inwestorów. Korzyści z inwestycji w złoto możemy się spodziewać nie tylko, gdy na rynku panują nerwy. Pamiętajmy, że cena złota  pnie się w górę i średnio rocznie jest wyżej o 10 proc. od 1971 roku, od upadku systemu z Bretton Woods.
Od ostatnich 10 lat średnioroczne stopy zwrotu z tego aktywa są mniejsze od tych z rynku akcyjnego, ale wyższe od wyników, jakie potencjalnie dawał rynek obligacji amerykańskich czy rynki towarowe. Jeśli przeanalizujemy ostatnie 20 lat okaże się, że królewski metal dał zarobić więcej niż rynek papierów udziałowych USA oraz akcje krajów wchodzących w skład indeksu EAFE.


Jak najlepiej inwestować?


W Polsce złoto inwestycyjne zwolnione jest z podatku VAT oraz podatku od zysków kapitałowych, czyli tzw. podatku Belki. Inwestycja w złoto jest od wieków najbezpieczniejszą lokatą długoterminową, która w przeciwieństwie do innych inwestycji, raczej nie traci swojego blasku.
Obecnie rynek oferuje kilka form pośrednich inwestycji w metale szlachetne. Jedną z nich jest lokowanie kapitału w papiery wartościowe spółek trudniących się wydobyciem surowca. Jednak kurs akcji nie zawsze jest silnie skorelowany z wyceną metalu na rynku, dlatego popularność zyskują instrumenty oparte o cenę rynkową złota tj.: kontrakty futures, kontrakty CFD, fundusze ETF.


***
Dom Maklerski TMS Brokers S.A. to pierwszy walutowy dom maklerski na polskim rynku. Od lat zapewnia inwestorom dostęp do szerokiej gamy produktów z najważniejszych giełd świata. Spółka codziennie wspiera swoich klientów w podejmowaniu decyzji transakcyjnych dostarczając bieżące analizy rynkowe, rekomendacje oraz sygnały inwestycyjne, prosto do autorskiej aplikacji do mobilnego tradingu – TMS Brokers. Wysoką jakość oferowanych przez firmę usług potwierdzają liczne nagrody m.in. Bloomberg EUR/PLN Forecast Accuracy, Ranking Q1 2019, FXCuffs 2018 Nagroda za transparentność oferty, Money.pl No.1 Forex Platform 2015, FX Week Short-Term Ranking 2015, Best Central Europe FX Broker 2011 - World Finance, a także tytuł „Analityk Roku Invest Cuffs 2019” dla Bartosza Sawickiego, Kierownika Departamentu Analiz TMS Brokers. Spółka podlega Komisji Nadzoru Finansowego i uczestniczy w systemie rekompensat prowadzonym przez Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych S.A. 

 

Webinar specjalny – na których rynkach inwestować w 2020 roku?

Styczeń to idealny moment na „złapanie średnioterminowego” trendu. Do zakupów portfelowych dochodzi z reguły w pierwszym miesiącu roku, czego efektem są silne impulsy, które potrafią trwać przez kolejne miesiące. Tak było na europejskich oraz amerykańskich indeksach na początku 2019 roku. Jak będzie tym razem? W których rynkach drzemie największy potencjał?

Tego wszystkiego dowiecie się w najbliższy czwartek o 18:00. Na specjalnym webinarze Bartosz Sawicki – kierownik departamentu analiz w TMS Brokers – zaprezentuje 7 pomysłów jak optymalnie zainwestować swoje pieniądze. Ekspert TMS potrafi w sposób bardzo precyzyjny i dokładny wyselekcjonować rynki z potencjałem. Jego prognostyczne zdolności wielokrotnie doceniła światowa agencja informacyjna Bloomberg, a na naszym podwórku udowodnił, że potrafi wygrywać w rankingach trafności Gazety Giełdy „Parkiet”.

ZAPISZ SIĘ NA WEBINAR

Swoją wiedzą Bartosz Sawicki zdążył się już podzielić w minioną sobotę na konferencji Forum Finansów i Inwestycji, którą organizowało Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych na Stadionie Narodowym. Temat przygotowany przez eksperta TMS wypełnił salę po brzegi, a gromkie brawa na koniec świadczyły jedynie o pełnym profesjonalizmie wykładu i ogromnej wartości dodanej. Raport jego autorstwa możesz pobrać za darmo tutaj.

Tym razem analityk TMS skupi swoją uwagę na walutach, surowcach i indeksach. Przeanalizuje pod kątem fundamentalnym oraz technicznym główną parę walutową EUR/USD. Powie również o sile funta w perspektywie brexitu. Poda swoje typy z kręgu indeksów giełdowych. Uchylając rąbka tajemnicy - skupi się na giełdzie ze Starego Kontynentu.

Podczas webinaru coś ciekawego znajdą również inwestorzy, którzy lubują się w rynku akcyjnym. Nie zabraknie omówienia i wskazania najciekawiej wyglądających surowców, dla których ten rok może być decydujący.

Webinar zostanie zakończony specjalną sesją pytań i odpowiedzi, dzięki czemu każdy uczestnik szkolenia będzie miał szansę uzyskać wyjaśnienie na nurtujące go pytania. Zapisy zostały już uruchomione i są całkowicie darmowe.

Złoto rekordowo wzrosło i szybko spadło. „Jest potencjał do zwyżek kursu metali szlachetnych”

Po zawirowaniach geopolitycznych złoto odzyskuje blask w oczach inwestorów i banków centralnych. Szybko wzrosło na rekordowe poziomy, ale równie szybko spadło. Mimo to kruszec jest najdroższy od siedmiu lat, a analitycy widzą potencjał do zwyżek kursu metali szlachetnych. Zwłaszcza, że na zaognieniu sytuacji na Bliskim Wschodzie zyskuje też platyna i srebro, a pallad przebija szczyty wszechczasów. To wichry niepewności kierują inwestorów do bezpiecznych przystani, czy chodzi bardziej o politykę banków centralnych? Jak te historyczne wzrosty przekładają się na podwyżki cen paliw?

Metale szlachetne zyskują w czasach niestabilności, ale to, co się ostatnio dzieje to ewenement ostatnich lat. Pierwszy raz w historii notowania palladu osiągnęły poziom 2000 dolarów za uncję. Do góry skoczyły też kursy srebra i platyny, a cena złota przejściowo wzrosła do najwyższych poziomów od niemal 7 lat. Obecnie kurs surowca waha się między 1565 a 1573 dolarów za uncję. Analitycy TMS Brokers oceniają, że to jeszcze nie koniec wzrostów. Według ich prognoz - w 2020 roku nie zabraknie tematów podsycających niepewność inwestorów i generujących popyt na złoto.

- Porozumienie Pierwszej Fazy zapobiega dalszemu wzrostowi ceł między USA i Chinami, ale nie mówi nic o perspektywach jakiejkolwiek Drugiej Fazy, podczas gdy wiele kluczowych kwestii spornych pozostaje otwartych – ocenia Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz TMS Brokers.


Rajd cen złota


W trakcie nerwowej środy złoto osiągnęło cenę 1600 dol. Jednak w czwartek równie szybko poddały się sile strony podażowej. Cena kruszcu spadła poniżej 1550 USD za uncję. Mimo wahań analitycy podkreślają, że wzrosty są możliwe i przypominają, że popyt banków centralnych na złoto jest najwyższy od czasów Nixona.


- Wybory prezydenckie w USA będą ważne nie tylko dla dolara i Wall Street, kiedy dla ochrony idealnego obrazu gospodarki prezydent Trump będzie sięgał po wszystkie dostępne środki, w tym po ataki na niezależność Fed. Fala negatywnych informacji w tych, jak i zapewne innych tematach, będzie wsparciem dla wzrostów cen złota – tłumaczą analitycy TMS Brokers.

W pierwszym tygodniu handlu w nowym roku uzasadnione po atakach obawy o konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie wspierały złoto, które podrożało o blisko 4 proc. Król metali od listopadowego dołka zyskał prawie 9 proc. i ma szansę błyszczeć przez cały rok. Jest to tendencja, która może utrzymać się w dłuższej perspektywie, zwłaszcza że złoto podrożało o 18,5 proc. w 2019 r. Jednak na rynku surowcowym jego blask przyćmił pallad, który w 2019 r. urósł ponad 58 proc.


Zaognienie konfliktu na Bliskim Wschodzie spowodowało również, że skoczyły notowania czarnego złota. Po tym, gdy Iran zaatakował bazy wojskowe USA w Iraku rynek ropy zareagował znaczącym wzrostem cen o ponad 1,2 proc. Dzień później ten dramatyzm wzrostu opadł, ale tendencja wzrostowa nadal jest widoczna, co oznacza, że do deeskalacji konfliktu droga jest daleka.


Ropa dołuje


- Rynek akcji korzysta najbardziej na uspokojeniu nastrojów, a ropa naftowa dołuje najsilniej. To pokazuje, jak bardzo w ostatnich dniach rynek ropy był zdominowany przez kapitał spekulacyjny, który teraz wychodzi z pozycji. Mimo to jeśli przyjąć, że gospodarka globalna ma się mieć lepiej, a członkom OPEC zależy, by na ropie zarabiać najwięcej, fundamenty w końcu dadzą wsparcie do powrotu wzrostów – tłumaczy Konrad Białas, główny ekonomista TMS Brokers.


- Czego trzeba, żeby ropa doszła do 100 dol. za baryłkę? Musiałoby być na długo realnie zaburzone wydobycie, które wpłynęłoby na globalne zapasy. To co obserwujemy obecnie na rynkach, to na razie konieczność większej premii za ryzyko. Nie ma teraz zaburzeń, jeśli chodzi o wydobycie, czy przesył surowca. Teraz jest właśnie tylko “większe ryzyko”. Inwestorzy widząc te zagrożenia wpisują ryzyko w cenę – ocenia Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz TMS Brokers.


USA i Iran nie dążą do eskalacji konfliktu, co rynki przyjmują za zadowoleniem i porzucają bezpieczne aktywa na rzecz powrotu rajdu rynku akcji. - Teraz inwestorzy powinni w coraz mniejszym stopniu reagować na doniesienia z Bliskiego Wschodu, a przerzucić uwagę na wcześniej istotne kwestie – siłę ożywienia globalnego i umowę handlową USA-Chiny – dodaje Białas, jeden z autorów raportu „7 pomysłów jak inwestować pieniądze w 2020 roku”.

 

Copyright © 2018-2019 Finansovo.pl - Nowocześnie o finansach!. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.