Aromma.pl - Świece sojowe tworzone z pasją

Dobry czas dla rynku najmu zwrotnego w Polsce. Eksperci mówią o rekordowych transakcjach i kreślą perspektywy

Polska staje się coraz ważniejszym graczem na rynku najmu zwrotnego w Europie

 

Zagraniczne fundusze coraz odważniej wchodzą na polski rynek najmu zwrotnego. Widać to po przykładach

 

Najem zwrotny. Branża retailowa i przemysł coraz bardziej są obserwowane przez zagraniczne fundusze

 

Polski rynek najmu zwrotnego staje się coraz dojrzalszy. Wyraźnie widać to po transakcjach

 

Najem zwrotny w natarciu. Polska robi się coraz bardziej atrakcyjna dla zagranicznych funduszy

 

Strategiczne położenie Polski w centrum Europy napędza rynek najmu zwrotnego

 

Najem zwrotny coraz bardziej staje się alternatywnym sposobem pozyskiwania kapitału z rynku

 

Fundusze najmu zwrotnego coraz częściej lokują kapitał na polskim rynku, który wciąż jest nienasycony. Oferuje znaczący potencjał wzrostu, zwłaszcza w sektorze przemysłowym, magazynowym i logistycznym. Wyrazem tego trendu jest przeprowadzona niedawno w Polsce największa w historii Europy Środkowo-Wschodniej transakcja typu sale and leaseback. Dwie fabryki zostały sprzedane za ponad 1 mld zł. Na rynku, głównie retailowym, padają coraz wyższe kwoty, podczas gdy kredyty bankowe są ciągle drogie, pomimo ostatniej obniżki stóp procentowych. To sprawia, że dla wielu firm najem zwrotny nieruchomości staje się alternatywnym sposobem pozyskania kapitału na rozwój, pod warunkiem spełnienia określonych kryteriów.

Rekordowa w historii Europy Środkowo-Wschodniej i jedna z największych w dziejach całej Europy transakcja typu sale and leaseback została niedawno sfinalizowana w Polsce. Firma Eko-Okna S.A. sprzedała w modelu najmu zwrotnego nieruchomości dwie nowoczesne fabryki za ponad 1 mld zł amerykańskiemu funduszowi, aby zmniejszyć swoje zadłużenie i zabezpieczyć dalszy rozwój działalności. Obiekty o łącznej powierzchni 264 tys. mkw. są w Kędzierzynie-Koźlu (woj. opolskie) i Wodzisławiu Śląskim (woj. śląskie). Polski producent będzie nadal użytkować je na podstawie długoterminowej umowy najmu, stając się ich najemcą.

– Ta przełomowa transakcja dobitnie pokazuje, że właśnie teraz jest najlepszy moment na najem zwrotny. Jak długo potrwa? Nie wiadomo, bo fundusze pasywne to nie worek bez dna. Obecnie są zainteresowane naszym rynkiem i coraz drożej kupują tutejsze nieruchomości. Z kolei polskie firmy, które wcześniej nie brały pod uwagę pozyskiwania kapitału w ten sposób, decydują się na to. Zachęcone sukcesami innych podmiotów, wyraźnie dojrzały do transakcji typu sale and leaseback. Przewiduję, że coraz częściej będą się one wydarzać, aż staną się zupełną normą. Ale wtedy już sprzedaż obiektów może nie być aż tak korzystna, jak obecnie – komentuje Daniel Radkiewicz, międzynarodowy ekspert rynku nieruchomości z INWI.

W Stanach Zjednoczonych, gdzie ponad połowa fabryk i magazynów jest wynajmowana, model najmu zwrotnego stał się standardem rynkowym. Jest on popularny też w takich krajach jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Holandia, Belgia, Szwajcaria, Austria, a także w Skandynawii i Australii. U nas najem zwrotny był praktycznie nieznany, dopóki mieliśmy stosunkowo tanie finansowanie bankowe, ze względu na niskie stopy procentowe.

– Teraz przyszedł w Polsce czas na najem zwrotny, bo finansowanie nadal jest drogie i czasochłonne. Firmy szukają możliwości szybkiego rozwoju i mogą w ten sposób uzyskać potężny kapitał do zainwestowania w core business. Najem zwrotny nieruchomości oferuje nie tylko dwa razy większą możliwą kwotę do uzyskania w porównaniu do tradycyjnego kredytu bankowego, ale też elastyczność w dysponowaniu środkami, która jest kluczowa do dalszego rozwoju. Co ważne, proces pozyskania finansowania można zamknąć w 2-3 miesiące, co jest dużym atutem – mówi prof. Waldemar Rogowski ze Szkoły Głównej Handlowej (SGH).

Tego typu działania są coraz bardziej widoczne. W ostatnim roku na polskim rynku zrealizowano kilka dużych transakcji typu sale and leaseback, obejmujących różne sektory – od handlu detalicznego, przez serwis motoryzacyjny, po logistykę i hotelarstwo. Sieć Żabka sprzedała 123 sklepy za 32 mln dolarów, zawierając jednocześnie umowę najmu na 20 lat. Z kolei Grupa DBK zrealizowała transakcję obejmującą 11 lokalizacji serwisowych o wartości 56 mln dolarów, również z długoterminowym najmem – tym razem na 30 lat. Sieć Auchan sprzedała strategiczny magazyn w Wolbórzu za 30,5 mln euro. Z kolei w innej transakcji została sprzedana sieć hoteli B&B w Warszawie, Krakowie, Łodzi i Lublinie za 33,5 mln euro.

– Przez lata fundusze inwestujące w najem zwrotny koncentrowały się przede wszystkim na krajach Europy Zachodniej, takich jak Niemcy, Wielka Brytania czy Francja, gdzie rynek nieruchomości cechowała stabilność, a popyt na powierzchnie biurowe i przemysłowe utrzymywał się na wysokim poziomie. Dziś jednak to Polska oferuje wyższe stopy zwrotu w porównaniu z dojrzałymi, często już nasyconymi rynkami zachodnimi, które stały się mniej rentowne. To właśnie ten potencjał przyciąga uwagę globalnych inwestorów – podkreśla ekspert z INWI.

Zdaniem branży, siłą polskich firm jest przede wszystkim strategiczne położenie w centrum Europy, dobrze rozwinięta infrastruktura oraz dostęp do wykwalifikowanej, a przy tym relatywnie tańszej siły roboczej. Polska pozostaje jednym z najszybciej rozwijających się rynków w regionie CEE, co wzmacnia jej pozycję jako atrakcyjnej lokalizacji dla inwestycji przemysłowych i logistycznych. Coraz częściej mówi się też o relokacji produkcji z Niemiec, Francji, a nawet z Chin i Tajwanu właśnie do Polski. Niektóre fundusze specjalizujące się w najmie zwrotnym dopiero rozpoczynają działalność na naszym rynku. Pochodzą z różnych części świata – Europy Zachodniej, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Azji czy RPA. Niezależnie od lokalizacji, coraz aktywniej angażują się w poszukiwanie atrakcyjnych projektów w Polsce.

– Fundusze dostrzegają w Polsce ogromny potencjał wzrostu, zwłaszcza w sektorach przemysłowym, magazynowym i logistycznym, gdzie popyt systematycznie rośnie. Coraz częściej kierują do nas zapytania o solidne, dobrze rokujące firmy z polskim kapitałem. Zainteresowanie Polską widać też po rosnącej liczbie transakcji sale and leaseback. Zagraniczne fundusze inwestują w nieruchomości na naszym rynku. Ostatnie inwestycje potwierdzają, że stajemy się jednym z kluczowych punktów na mapie inwestycji w Europie – tłumaczy Agnieszka Radkiewicz z INWI.

Do tego warto dodać, że w Polsce praktycznie nie działają fundusze najmu zwrotnego z rodzimym kapitałem. Są to wyłącznie podmioty zagraniczne. W tym rozwiązaniu specjalizują się pasywni inwestorzy, którzy otrzymują kapitał od funduszy emerytalnych, firm ubezpieczeniowych czy państwowych funduszy majątkowych różnych krajów. Zwykle ich inwestycje zaczynają się od 20 mln euro. Kluczowa dla nich jest stabilność finansowa podmiotu. Polskie firmy o rocznych przychodach poniżej 100 mln zł i bez nieruchomości wartych ponad 10 mln euro mogą napotkać trudności w uzyskaniu w ten sposób finansowania. Jego dostępność jest więc ograniczona.

– Nasze firmy mają duże szanse na to, aby skorzystać z unikalnych możliwości, jakie oferują ww. inwestorzy. Jest tylko jedno zastrzeżenie. Rozwiązanie jest przeznaczone wyłącznie dla firm o udokumentowanych, wysokich zyskach w trzech ostatnich latach. Powinny one dążyć do dynamicznego rozwoju i osiągnięcia pozycji lidera w swojej branży. Tylko z takimi partnerami zagraniczne fundusze najmu zwrotnego chcą nawiązywać tak wieloletnią współpracę – podsumowuje Daniel Radkiewicz.

Źródło: Mondaynews.pl

Volkswagen Financial Services Polska przeprowadza kolejną emisję obligacji sekurytyzacyjnych

Volkswagen Financial Services Polska, największa w Polsce spółka leasingowa z grupy automotive oraz lider w zakresie finansowania samochodów osobowych i dostawczych do 3,5 tony, z sukcesem przeprowadziła kolejną emisję obligacji sekurytyzacyjnych. Spółka pozyskała 240 mln zł od renomowanych, międzynarodowych inwestorów.

 

Dzięki transakcji łączna wartość obligacji wyemitowanych przez firmę w ramach programu ABS (asset-backed securities) wzrosła do 1,74 mld zł. Program emisji obligacji sekurytyzacyjnych pozwala spółce zebrać nawet do 3,3 mld zł i służy skutecznemu pozyskiwaniu średnioterminowego finansowania od inwestorów spoza Grupy Volkswagen.

To kolejna udana emisja obligacji, ale po raz pierwszy w Polsce Volkswagen Financial Services przeprowadził tzw. tap-up, czyli zwiększenie wartości wcześniejszej emisji. Transakcja została uznana za bezpieczną, przejrzystą i zgodną z europejskimi standardami STS (simple, transparent, standardised). Emisja została zrealizowana w formule niepublicznej (private placement) i spotkała się z dużym zainteresowaniem ze strony renomowanych, międzynarodowych instytucji finansowych. Transakcja wpisuje się w strategię VW FS Polska dotyczącą wykorzystywania rynku kapitałowego w refinansowaniu spółki.

To nie tylko kolejna emisja, to wyraźny sygnał dla rynku, że Volkswagen Financial Services Polska potrafi skutecznie sięgać po kapitał, budując zaufanie globalnych instytucji. Zrealizowany tap-up to nasz milowy krok w wykorzystywaniu możliwości rynku kapitałowego – mówi Piotr Pyrć, Dyrektor Departamentu Administracji Treasury w Volkswagen Bank GmbH Oddział w Polsce.

Pozyskane środki zostaną wykorzystane przez Volkswagen Financial Services Polska na wsparcie oferowanym polskim przedsiębiorcom warunków leasingowych samochodów z Grupy Volkswagen – takich jak Volkswagen, Audi, Škoda, SEAT czy CUPRA.

 

 

 

Więcej informacji:

 

Piotr Żabowski

dfusion communication

Volkswagen Financial Services

e-mail: piotr.zabowski@dfusion.pl

 

 

 

 

 

Dostaliście prezent ślubny? Sprawdź, czy musicie zapłacić podatek

 

Dla nowożeńców – prezent, dla Urzędu Skarbowego – podstawa opodatkowania. Fiskus przewidział dla darowizn konkretne przepisy prawa podatkowego i lepiej je znać, zanim wpędzimy się w kłopoty, zostawiając grube rysy na pięknych ślubnych wspomnieniach. Szczególnie kłopotliwa może być gotówka. Monika Piątkowska, doradca podatkowy w e-pity.pl i fillup.pl tłumaczy, co zrobić z weselnymi kopertami i kosztownymi podarunkami.

 

 

Otrzymane prezenty lub też środki pieniężne traktujemy jak darowizny. Ustawa o podatku od spadku i darowizn wskazuje, że przekazane nam od innych środki – o ile nie przekroczą wyznaczonych progów – nie muszą być zgłaszane organom podatkowym. Uwaga jednak na dwie rzeczy – po pierwsze, kwota wolna od podatku jest różna w zależności od tego, w jakim stopniu jesteśmy spokrewnieni z darczyńcą; po drugie, kwoty te są przewidziane za okres 5 lat. To znaczy, że jeśli od kogoś otrzymujemy darowizny co jakiś czas, to musimy zsumować ich wartość i sprawdzić, czy na przestrzeni 5 lat nie przekroczyliśmy limitu. Jeśli próg został przekroczony, trzeba darowiznę zgłosić skarbówce – mówi Monika Piątkowska.

Zatem w praktyce każdego gościa weselnego rozpatrujemy oddzielnie i weryfikujemy, czy w ciągu ostatnich 5 lat nie otrzymaliśmy od niego darowizn wyższych niż kwota wolna wskazana w ustawie.

Trzy grupy – trzy limity

Przy kontroli ślubnych prezentów warto znać limity dla każdej grupy podatkowej.

  • Od przedstawiciela grupy III (najdalsi członkowie rodziny i osoby niespokrewnione) możemy maksymalnie dostać 5 733 zł w ciągu 5 lat.
  • Od przedstawiciela grupy II (np. rodzeństwo naszych rodziców, dzieci siostry, wnuki brata) – możemy maksymalnie dostać 27 090 zł w ciągu 5 lat.
  • Od przedstawiciela grupy I (np. małżonka, dzieci, rodziców, pasierba, zięcia, synowej, rodzeństwa, ojczyma, macochy czy teściów) możemy maksymalnie dostać 36 120 zł w ciągu 5 lat.

Na szczęście nie sumujemy darowizn otrzymanych od kliku osób z tej samej grupy podatkowej. Maksymalny próg jest ustalony dla jednej osoby – podkreśla Monika Piątkowska z e-pity.pl.

Wyjątek dla najbliższej rodziny? Tak, ale nie zawsze

Prezent od przedstawiciela tzw. grupy 0 – czyli szczególnej części grupy I – np. dzieci, rodziców, dziadków, może być w niektórych sytuacjach zwolniony z podatku po przekroczeniu progu (36 120 zł na 5 lat).

Pamiętajmy jednak, że jest to zwolnienie warunkowe. Po pierwsze, darowizna musi mieć formę środków pieniężnych przekazanych albo przelewem na konto, albo przekazem pocztowym na adres obdarowywanego (gotówka przekazana w kopercie nie może więc być zwolniona z podatku). Po drugie, obdarowany w ciągu 6 miesięcy od dnia otrzymania prezentu musi złożyć we właściwym urzędzie skarbowym deklarację o otrzymaniu darowizny. Jeśli któryś z tych warunków nie zostanie spełniony, to zwolnienie niestety nie obowiązuje – zaznacza Monika Piątkowska.

Źródło: Instytut.com.pl

Oczekiwania pracowników w zmieniającym się świecie

Z perspektywy historii 35 lat to niemal wiek – co oznacza kompletną zmianę epoki. Kiedy Polska wchodziła w wolny rynek, demokrację i niepodległość Polski, pracownicy dopiero uczyli się, że osoby po drugiej stronie nie są przedstawicielami partii politycznej – lecz pracodawcami, z którymi można dyskutować o warunkach pracy i płacy. To wszystko działo się w latach 90. i później. Dziś sytuacja się zmienia, a wielu pracowników, nawet w małych firmach, nie zawsze zna swojego szefa. Pracownicy mogą być zatrudniani elektronicznie, wypełniać kontrakty online i otrzymywać polecenia przez internet – co znacząco zmienia interakcje międzyludzkie. Obecnie pracownicy mają znacznie większą świadomość swoich praw – lecz nie zawsze wiedzą, jak z nich korzystać.

– Po 1989 roku Polacy dopiero odkrywali, że mają prawa, co było wynikiem działalności „Solidarności” – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Michał Boni, Uniwersytet SWPS, były Minister Pracy oraz były Minister Cyfryzacji. – Dziś, w obliczu zmieniającej się gospodarki, zadania przemysłowe i usługowe wyglądają zupełnie inaczej. Sposób produkcji i świadczenia usług ewoluował, a pandemia COVID-19 przyspieszyła proces przenoszenia pracy do domów. To, co było istotne kiedyś, to walka o pensje – które nie byłyby niszczone przez inflację. Na początku lat 90. borykaliśmy się z kilkusetprocentową inflacją. Dziś zależy nam na wynagrodzeniach, które będą wystarczające nie tylko na podstawowe potrzeby, ale także na poprawę jakości życia. Zmienia się nasza struktura wydatków — dziś wydajemy mniej na jedzenie, a więcej na inne dobra, ponieważ ceny żywności spadły w relacji do innych wydatków. Każda generacja ma swój czas i musi wypracować swój własny modus działania. Nasze pokolenie również przechodziło przez różne doświadczenia – jak wydarzenia marcowe czy grudzień 1970 roku, które kształtowały naszą drogę. Oby nie było to doświadczenie ograniczone jedynie do życia wirtualnego. Chciałbym, aby młodsze pokolenia dostrzegały również wartość kontaktów międzyludzkich, które mają miejsce w rzeczywistości – wskazuje Michał Boni.

Źródło: Enewsroom.pl

Fast foody słabo wystartowały przed wakacjami. Na razie są na lekkim minusie [ANALIZA]

Sezon wakacyjny nie zaczął się dobrze. Fast foody czekają na lepszą pogodę. Inaczej znowu będą na minusie

 

Rynek fast foodów przed wakacjami. Na razie słabo to wygląda. Przedsiębiorcy czekają na lepszą pogodę

 

Słaby start fast foodów przed wakacjami. Tylko dobra pogoda może uratować sytuację

 

Sieci fast foodów na minusie przed sezonem wakacyjnym. Za to klienci mogą spodziewać się więcej promocji

 

Fast foody zaczynają sezon na minusie. W tym roku walka o klienta skupi się na promocjach i pogodzie

 

Ostatnio sieci fast foodów zaliczają spadki. W maju w pizzeriach rdr. zmniejszył się ruch o 0,1%, a w lokalach z kanapkami i daniami z kurczaka – o 2,9%. Ubyło też klientów – odpowiednio 4,3% i 4,9%. Kwiecień również był ujemny. Co więcej, od czerwca do sierpnia ub.r. przeważały spadki rdr. Według ekspertów, w te wakacje na korzyść branży mogą zadziałać prognozowane fale upałów, zachęcające Polaków do jadania poza domem. Jednak dobra pogoda nie wystarczy. Znawcy rynku ostrzegają, że tego typu lokale nie nadążają za sklepami convenience z usługami gastronomicznymi. Nie zapewniają też takich doświadczeń, jak eleganckie restauracje z ofertami lunchowymi. Muszą więc sprawniej zarządzać ceną i kusić klientów sezonowymi nowościami.

W maju br. ruch spadł rdr. w sieciach fast food – w pizzeriach o 0,1%, a w lokalach oferujących kanapki i dania z kurczaka – o 2,9%. Z kolei w kwietniu spadki rdr. wyniosły odpowiednio 4,2% i 2,8%. Tak wynika z cyklicznie realizowanego badania firmy technologicznej Proxi.cloud. Raport powstał w oparciu o dane z lat 2023-2025. Przeanalizowano zachowania 1,5 mln konsumentów odwiedzających restauracje typu fast food z kwietnia i maja br. i ub.r. oraz z czerwca, lipca i sierpnia 2024 r. i 2023 r. Dane podzielono na dwa formaty, tj. pizzerie oraz lokale z kanapkami i daniami z kurczaka. Zbadano ruch w ponad 1,9 tys. tego typu placówek.

– Chłodniejszy niż rok wcześniej kwiecień oraz delikatnie zimniejszy i opadowy maj mogły zniechęcać klientów do odwiedzin sieci fast food. Pogoda, jako jeden z decydujących czynników sezonowych, mogła więc ograniczyć ruch w restauracjach, zwłaszcza w lokalach nastawionych na konsumpcję na miejscu. W wakacje sytuację całego sektora mogą poprawić zapowiadane fale upałów, które prawdopodobnie zachęcą konsumentów do stołowania się poza domem. Zyskać mogą szczególnie przydrożne restauracje szybkiej obsługi, nastawione na ruch turystyczny – komentuje Weronika Piekarska z Proxi.cloud.

Natomiast jak stwierdza dr Maria Andrzej Faliński, były dyrektor generalny POHID-u, sama pogoda nie zapewni klientów, choć to ważny czynnik. Rynek stał się mocno dynamiczny. Tego typu lokale muszą szybko stać się bardziej konkurencyjne wobec sklepów convenience, które oferują usługi gastronomiczne i przyciągają klientów cenami oraz korzyściami wynikającymi z posiadania aplikacji. Z obserwacji eksperta wynika, że typowe fast foody nie nadążają za retailem. Nie zapewniają też takich doświadczeń, jak eleganckie restauracje z ofertami lunchowymi w cenie ok. 30 zł.

– Od dłuższego czasu widać malejącą, a często praktycznie nieistniejącą, przewagę cenową restauracji szybkiej obsługi nad pozostałą częścią rynku gastronomicznego. Nadchodzący sezon na pewno wymusi na sieciach fast food jeszcze sprawniejsze zarządzanie ceną – zwraca uwagę Mateusz Chołuj z Proxi.cloud.

W ub.r. w okresie od czerwca do sierpnia przeważały spadki rdr. W pizzeriach stwierdzono je w każdym z analizowanych miesięcy, w czerwcu – o 4,2%, w lipcu – o 10,9%, a w sierpniu – o 15,6%. Z kolei w lokalach oferujących kanapki i dania z kurczaka sytuacja wyglądała inaczej. W czerwcu nastąpił wzrost rdr. o 2,1%. W następnych miesiącach odnotowano spadki rdr. – odpowiednio o 1,3% i 10%. Dr Faliński uważa, że powtórka zeszłorocznego scenariusza dla rynku fast foodów oznaczałaby przede wszystkim ograniczenie przychodów. Wtedy już nastałaby konieczność sięgnięcia po nowe potrawy, które wyróżniałyby się niższą ceną.

– Gdyby powtórzył się ubiegłoroczny scenariusz spadków, szczególnie dotkliwy dla pizzerii, sieci mogłyby stanąć przed wyzwaniem utrzymania ruchu. W takiej sytuacji kluczowe mogłoby być aktywne przyciąganie klientów, np. poprzez promocje i oferty sezonowe. Wakacje to czas wzmożonej rywalizacji o konsumenta, dlatego odpowiednio dopasowane działania marketingowe pomogą złagodzić ewentualne spadki. W sezonie letnim, w czasach wszechobecnej drożyzny, kluczowe będzie pokazanie klientowi, że odwiedzanie danej restauracji jest bardziej opłacalne niż konkurencyjnego lokalu – stwierdza Piekarska.

W maju br. ubyło też rok do roku unikalnych klientów w obu rodzajach restauracji – w pizzeriach o 4,3%, a w lokalach oferujących kanapki i dania z kurczaka – o 4,9%. To mniejsze spadki rdr. niż w kwietniu, wówczas wyniosły one odpowiednio 7,7% i 8,5%.

– Wyższy spadek liczby unikalnych klientów niż ruchu świadczy o rezygnacji części konsumentów z korzystania z tego typu placówek. Spowodowane to może być zmianą przyzwyczajeń kulinarnych, wzrostem cen czy inną strukturą promocyjną oferowaną przez poszczególne sieci. Znaczenie może mieć również wzrost popularności zamawiania jedzenia na dowóz. Widoczne jest też zróżnicowanie spadków tzw. unique users w kwietniu, kiedy były one wyższe niż w maju – dodaje Mateusz Nowak z Proxi.cloud.

Patrząc na dane z tego zakresu, obejmujące okres od czerwca do sierpnia 2024 roku, widać, że wówczas przeważały spadki rdr. W pizzeriach odnotowano je w każdym z analizowanych miesięcy, w czerwcu – o 7,5%, w lipcu – o 12,1%, a w sierpniu – o 14,3%. Natomiast w lokalach oferujących kanapki i dania z kurczaka sytuacja wyglądała inaczej. W pierwszym z ww. miesięcy nastąpił wzrost rdr. o 0,04%. W kolejnych stwierdzono spadki – odpowiednio o 1,4% i 3,7% rdr.

– Dane z ub.r. pokazują wyraźny spadek liczby klientów w wakacje, szczególnie w pizzeriach. To może być sygnałem ostrożności także w tym sezonie. Jeśli taki scenariusz się powtórzy, sieci powinny przygotować się na niższy ruch rdr. Może być to widoczne zwłaszcza w lipcu i sierpniu. Mimo wszystko, mniejsze spadki w maju br. mogą sugerować, że sytuacja zaczyna się stabilizować, co daje nadzieję na lepszy wynik w nadchodzące wakacje niż rok wcześniej – analizuje Weronika Piekarska.

Jak podsumowuje dr Maria Andrzej Faliński, sieci fast food wyciągną wnioski z ww. wyników i w tym roku bardziej postarają się o zwiększenie ruchu oraz liczby klientów. Ekspert prognozuje, że zastosują zróżnicowanie cen. Dostosują je do różnych grup klientów. Do tego dosyć szybko wprowadzą sezonowe nowości. Zaciekawią nimi konsumentów i skłonią do spróbowania ich. Być może będą podobne do dotychczasowych dań i deserów, ale zmiany w menu zadziałają pozytywnie na klientów.

Źródło: MondayNews.pl

Finansovo.pl

Finansovo.pl - Nowocześnie o finansach.

Najnowsze informacje z zakresu finansów osobistych, finansów firmowych, dostępnych promocji, aktualnych dotacji, możliwości lokowania środków, podatków, ubezpieczeń, publikowanych raportów.

Napisz do nas: finansovo@finansovo.pl

Reklama

We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.