Raporty

Aromma.pl - Świece sojowe tworzone z pasją

Jak wzmocnić polską gospodarkę? Kluczowe kierunki działań w nowym raporcie Centrum Analiz PKO Banku Polskiego

  • Centrum Analiz PKO Banku Polskiego opublikowało raport na temat roli krajowego kapitału w polskiej gospodarce.

  • Raport zwraca uwagę na kluczowe kierunki działań, które mogą pomóc we wzmocnieniu krajowej gospodarki, która stoi w obliczu globalnych wyzwań.

  • Silne i rozwijające się polskie firmy są fundamentem odporności i bezpieczeństwa gospodarki.

Centrum Analiz PKO Banku Polskiego opublikowało raport na temat roli krajowego kapitału w polskiej gospodarce, która stoi w obliczu nowego układu sił w globalnym handlu, spadku napływu zagranicznych inwestycji oraz wyczerpywania dotychczasowych źródeł wzrostu. Zagraniczny kapitał był impulsem modernizującym i przyczynił się do wzrostu dobrobytu, ale jego dalszy napływ nie jest gwarantowany. Wzmocnienie krajowych przedsiębiorstw prywatnych staje się zatem strategicznym celem, by zapewnić trwały rozwój, odporność na szoki i kontrolę nad kluczowymi branżami. Pełny raport Centrum Analiz PKO Banku Polskiego dostępny jest na stronie: Makro Focus: Rola krajowego kapitału w gospodarce - spojrzenie makro i branżowe | Centrum Analiz PKO BP

- Polska gospodarka ma szansę rosnąć w siłę, jeśli uda się wzmocnić krajowy kapitał prywatny. Nasz najnowszy raport pokazuje, że dwa kluczowe działania mogą przynieść największy efekt: zwiększenie krajowych oszczędności oraz rozwój polskich firm. Dzięki temu więcej zysków i podatków pozostanie w kraju, wzrośnie odporność przedsiębiorstw na wstrząsy zewnętrzne, a strategiczne branże – energetyka, obronność i farmacja – będą kontrolowane lokalnie. Firmy krajowe już nadrabiają dystans – w ostatnich latach rośnie ich wydajność, nakłady inwestycyjne i innowacyjność. Jednocześnie selektywne przyciąganie inwestycji zagranicznych wspiera transfer technologii i rozwój know-how w Polsce. Wzrost oszczędności i wsparcie polskich firm to dziś najprostsza droga do bardziej odpornej i innowacyjnej gospodarkipodkreśla Urszula Kryńska, kierownik w Biurze Analiz Makroekonomicznych PKO Banku Polskiego.

Aby zapewnić trwały rozwój, odporność na szoki i kontrolę nad kluczowymi branżami, konieczne jest wzmocnienie krajowego kapitału prywatnego. Najważniejsze działania to:

  1. Zwiększanie krajowych oszczędności
    Większa baza krajowych oszczędności umożliwia finansowanie inwestycji w Polsce i ogranicza zależność od zagranicznego kapitału.
  2. Wsparcie rozwoju polskich firm
    Rozwój i ekspansja krajowych przedsiębiorstw zwiększają odporność gospodarki i poprawiają jej zdolność do tworzenia miejsc pracy oraz wzrostu przychodów. Rekomendowane działania obejmują m.in.: tworzenie zachęt do wzrostu i konsolidacji firm, wsparcie konsorcjów MŚP i inwestycji typu venture capital, rozwój systemu gwarancji kredytowych i wsparcia eksportu.
  3. Selektywne inwestycje zagraniczne
    Napływ kapitału zagranicznego wciąż stanowi istotną wartość dla gospodarki, jednak jego znaczenie powinno być maksymalizowane poprzez preferowanie projektów z realnym wpływem na rozwój technologiczny i produkcyjny w Polsce oraz z silnymi powiązaniami z krajowym przemysłem.
  4. Budowa silnych branż strategicznych
  • Energetyka: kontrola nad kluczową infrastrukturą umożliwia suwerenność energetyczną i wsparcie transformacji. W morskiej energetyce wiatrowej udział polskich firm wynosi obecnie 20–25%, celem jest 45–50%. Pierwsza elektrownia jądrowa ma zapewnić 40% udziału krajowego kapitału.
  • Obronność: krajowy kapitał w sektorze zbrojeniowym zapewnia bezpieczeństwo technologiczne i strategiczną kontrolę. W 2024 przychody firm zbrojeniowych przekroczyły 30 mld PLN.
  • Farmacja: rozwój krajowych producentów API i wsparcie innowacyjności (AI, biotechnologia) są konieczne do zmniejszenia deficytu handlowego (6,7 mld EUR w 2024) i zapewnienia ciągłości dostaw leków.

Dlaczego to ważne?

Silny krajowy kapitał prywatny pozwala: zatrzymać zyski i podatki w kraju, zwiększyć odporność łańcuchów dostaw i finansowania, prowadzić politykę przemysłową zgodną z interesem publicznym oraz kontrolować strategiczne decyzje i działalność B+R.

Kluczowe dane obrazujące sytuację w gospodarce:

  • Firmy z przewagą polskiego kapitału zatrudniają 64% pracowników sektora przedsiębiorstw.
  • W ostatnich 5 latach krajowe firmy silniej zwiększały wydajność pracy i nakłady inwestycyjne w relacji do przychodów w wielu branżach (transport, farmacja, budownictwo).
  • Firmy zagraniczne wciąż pozostają bardziej produktywne średnio o 43% i odpowiadają za 60% eksportu firm średnich i dużych.
  • Polska ma jedną z najwyższych w UE ujemnych międzynarodowych pozycji inwestycyjnych netto: -242 mld EUR w 2024 r. (28% PKB).

Źródło: PKO BP

Ampere Analysis: wydatki na prawa do transmisji sportowych wzrosną w latach 2025 – 2030 o 20 proc.

78 miliardów dolarów. Taką kwotę mają osiągnąć światowe wydatki na prawa do transmisji sportowych, rosnąc do 2030 roku o 20 proc. – wynika z prognoz wiodącej firmy zajmującej się analizą danych Ampere Analysis. Napędzać ma to rosnąca konkurencyjność globalnych platform streamingowych w zakresie transmisji wydarzeń sportowych na żywo, a także nowe batalie o pozyskiwanie i przedłużanie praw do różnego rodzaju rozgrywek – głównie w USA.

Według Ampere Analysis największy wpływ będzie widoczny na rynku amerykańskim w kwestii umów dla takich lig, jak Major League Baseball i National Basketball Association. Smaczku rywalizacji doda pojawienie się nowych konkurencyjnych podmiotów na globalnym rynku streamingowym. Umowy do najpopularniejszych w USA sportów, czyli baseballu i koszykówki, będą odpowiadały za blisko połowę z 78, bo aż za 36 mld dol. całej kwoty przeznaczonej na pozyskanie praw.

Europa i Azja trochę bardziej zachowawcze

- Analizując prognozy Ampere Analysis w kontekście praw do transmisji sportowych, widać, że w Europie wydatki na ten cel będą rosły w bardziej umiarkowany sposób. Na Starym Kontynencie od 2025 do 2030 roku wzrosną one o 17 proc., zwiększając się w tym czasie z 18,3 mld dol. do 21,3 mld dol. Swój wpływ wywrą zapewne też takie wydarzenia, jak m.in. Mistrzostwa Świata FIFA 2030 czy Zimowe Igrzyska Olimpijskie – komentuje Artur Pacuła, CEO MEGOGO w Polsce.

Z kolei w Azji – według przewidywań – wydatki na prawa medialne wzrosną w okresie 2025-2030 z 7,2 do 9,9 mld dol. Głównym czynnikiem napędzającym wzrost będzie indyjski krykiet.

Firmy streamingowe coraz aktywniejsze w sporcie

Przykładem pokazującym coraz większe zaangażowanie platform streamingowych w sport, na który powołuje się Ampere, może być najnowszy proces sprzedaży praw do Ligi Mistrzów UEFA, w którym partner agencyjny Relevent pomógł zabezpieczyć umowy z Paramount.

W USA partnerami telewizyjnymi MLB są obecnie NBC i Netflix. Wcześniej był nim ESPN, który dziś oferuje mniejszy pakiet meczów.

Zdaniem Dana Harraghy’ego, starszego menedżera ds. badań w sporcie z Ampere Analysis, prawa sportowe pozostają niezawodnym motorem wartości w mediach. Główne renegocjacje w USA ukształtują następne kilka lat. W Europie natomiast rosnące zaangażowanie globalnych platform streamingowych może dać impuls do przekształcenia konkurencji w przetargach.

- W Polsce widać nowy trend coraz większego zaangażowania platform streamingowych w transmitowanie treści sportowych na żywo oraz chęci pozyskiwania przez nie nowych praw. To właśnie streaming online jest motorem napędzającym rozwój. Z danych z raportu „Game changer” Kantara płynie wniosek, że dla 1 na 5 nowych abonentów czynnikiem skłaniającym do subskrypcji usług VOD są wydarzenia sportowe na żywo – dodaje Artur Pacuła z platformy streamingowej MEGOGO, oferującej telewizję online i bibliotekę VOD.

Netflix to niejedyny przykład coraz większego zaangażowania platform streamingowych w pokazywanie wydarzeń sportowych na żywo. Przykłady transmisji w Viaplay, DAZN czy rekordowa liczba meczów Ligi Mistrzów w CANAL+Online transmitowana w jednym momencie (18) wskazują, że rodzi się nowy, stały trend.

Końcówka roku wyjątkowo bogata w emocje piłkarskie w Polsce

- Koniec 2025 roku będzie w tym roku wyjątkowy. Zazwyczaj oprócz Premier League i kultowego Boxing Day, grudzień daje chwilę wytchnienia fanom piłki nożnej. W tym roku na wszystkich kibiców futbolu czekają dodatkowe emocje. Już 21 grudnia startuje Puchar Narodów Afryki, który będzie można obejrzeć w MEGOGO – dodaje Artur Pacuła.

***

O MEGOGO:

MEGOGO – jeden z największych dostawców usług OTT na terenie Europy Środkowo-Wschodniej. Oferuje telewizję online, bibliotekę filmów, seriali i programów dla całej rodziny, a także wydarzenia sportowe transmitowane na wyłączność. Część katalogu jest dostępna niemal na całym świecie (wyjątki to m.in. terytorium Federacji Rosyjskiej i Republiki Białorusi). Serwis został założony w 2011 roku i zatrudnia ponad 700 osób. W Polsce usługi dostępu do MEGOGO świadczone są przez MEGOGO.PL Sp. z o.o.

Branża bankowa w 2025 roku: rekordowe zyski, rozwój cyfryzacji i rosnąca presja cyberzagrożeń

 

PKO Bank Polski, Santander Bank Polska i Bank Pekao to trzy najsilniejsze medialnie marki sektora bankowego w Polsce – wynika z najnowszej edycji badania Top Marka 2025, przygotowanego przez Instytut Monitorowania Mediów (IMM) i magazyn „Press”. W analizowanym okresie to dyskusje o rekordowych wynikach finansowych, wdrażaniu sztucznej inteligencji i bezpieczeństwie cyfrowym najmocniej wpływały na widoczność banków w badanych przekazach.

 

 

W 2024 roku sektor bankowy odnotował 42,2 mld zł zysku netto, co wywołało falę publikacji dotyczących rentowności, marż kredytowych i debaty o zwiększeniu podatku CIT dla banków (który ostatecznie zostanie podwyższony od 1 stycznia 2026 roku). Obserwatorzy rynku finansowego wskazywali jednak, że wysoki poziom zysków jest konsekwencją warunków rynkowych i decyzji Rady Polityki Pieniężnej dotyczących stóp procentowych, a nie efektem nadmiernej marżowości.

Cyfryzacja usług i sztuczna inteligencja kluczowym polem rywalizacji

Sektor bankowy przeszedł w analizowanym okresie intensywną transformację technologiczną. Banki inwestowały w rozwiązania oparte na AI, automatyzację procesów oraz narzędzia usprawniające obsługę klientów.

Bank Pekao rozwijał platformę Empatia – narzędzie do analizy doświadczeń klientów, które z wykorzystaniem algorytmów sztucznej inteligencji „przeczytało” już setki tysięcy opinii o  aplikacji mobilnej, produktach, usługach, placówkach i bankomatach. Dzięki temu bank otrzymuje syntetyczną informację zwrotną o tym, co użytkownicy chwalą, a co wymaga poprawy. PKO Bank Polski informował o zrobotyzowaniu 320 procesów biznesowych, dzięki czemu roboty wykonały już ponad 300 mln zadań, co w praktyce przełożyło się na ograniczenie kosztów operacyjnych, skrócenie czasu obsługi i odciążenie pracowników od powtarzalnych czynności. BNP Paribas testował modele behawioralne przetwarzające dane klientów na potrzeby personalizacji usług. Media podkreślały, że polskie instytucje finansowe należą do światowej czołówki w obszarze cyfryzacji.

Rosnące wykorzystanie nowych technologii w bankowości skutkowało wzmożonymi inwestycjami w cyberbezpieczeństwo, obejmującymi infrastrukturę ochronną, testy penetracyjne i systemy automatycznego wykrywania anomalii. W medialnych dyskusjach kwestie ochrony danych, odporności systemów IT i ryzyka oszustw online splatały się z szerszym obrazem wyzwań sektora, takich jak jakość udzielanych kredytów (zwłaszcza walutowych), poziom rezerw finansowych oraz przejrzystość zasad wynagradzania i wypłaty dywidend. Banki podkreślały, że muszą równoważyć presję na wyniki z koniecznością inwestowania w bezpieczeństwo, zgodność regulacyjną i obsługę klienta, a ich odpowiedzią na te oczekiwania są działania oparte na odpowiedzialnym udzielaniu kredytów i etycznej sprzedaży.

Przetasowania w zarządach i zmiany właścicielskie

Widoczność sektora wzmacniały także zmiany kadrowe i właścicielskie. Media szeroko relacjonowały objęcie sterów Banku Pekao przez Cezarego Stypułkowskiego oraz przejście Cezarego Kocika na stanowisko prezesa mBanku. Istotnym wydarzeniem była także decyzja Erste Group o przejęciu 49% udziałów w Santander Bank Polska za kwotę 7 mld euro. Transakcja obejmowała również prawie połowę udziałów w należącym do banku towarzystwie funduszy inwestycyjnych. W mediach krok ten interpretowano nie tylko jako rozszerzenie wpływów austriackiego giganta, lecz przede wszystkim jako sygnał zaufania do stabilności i potencjału polskiego sektora finansowego.

Wizerunek i sponsoring jako narzędzie komunikacji

Banki nie ograniczały się do komunikacji stricte biznesowej. PKO Bank Polski został oficjalnym bankiem Polskiej Ligi Siatkówki, mBank wspierał festiwale muzyczne, m.in. Łódź Summer Festival i Off Festival, a Santander rozwijał projekty edukacyjne. Bank zwiększył liczbę miejsc na bezpłatnych kursach językowych do 150 tys. BNP Paribas z kolei konsekwentnie inwestował w kulturę, m.in. poprzez współpracę z festiwalami filmowymi, takimi jak Dwa Brzegi.

Santander Bank z najbardziej pozytywnym przekazem

Na siłę marki składają się takie wskaźniki jak impact, indeks sentymentu oraz liczba publikacji. Pod względem impactu zestawienie banków pokazuje wyraźną dominację PKO BP, który osiągnął najwyższy wynik – blisko 3 mld pkt. Najwyższy indeks sentymentu w zestawieniu ma Santander Bank Polska (1,98) – oznacza to, że przekaz dotyczący tej marki był najbardziej pozytywny spośród wszystkich analizowanych banków. Biorąc pod uwagę liczbę materiałów, w przekazach najczęściej pojawiał się PKO Bank Polski (ponad 257 tys. wzmianek), podczas gdy pozostałe banki odnotowały wyraźnie niższe wyniki.

Gdzie najczęściej pisano o bankach?

Największym polem dyskusji o polskiej bankowości były portale internetowe – to tam koncentrowała się znaczna część publikacji dotyczących sektora. Tematy podatkowe, stopy procentowe, wyniki kwartalne i zmiany właścicielskie były poruszane przede wszystkim w  mediach ekonomicznych i biznesowych: w okresie objętym badaniem najaktywniejszym źródłem informacji okazał się Biznes.pap.pl, który opublikował 8909 materiałów o bankach; na kolejnych miejscach znalazły się Stooq.pl (8566) oraz Bankier.pl (8036). W prasie najczęściej o bankach pisały redakcje „Parkietu”, „Pulsu Biznesu” i „Rzeczpospolitej”.

O rankingu Top Marka

Badanie Top Marka 2025 Magazynu „Press” i Instytutu Monitorowania Mediów obejmuje ponad 17,1 mln wpisów w mediach społecznościowych z Facebooka, Instagrama, X i YouTube’a, 10,1 mln przekazów na portalach internetowych oraz 1,3 mln artykułów prasowych opublikowanych od 1 lipca 2024 do 30 czerwca 2025 roku.

Aby wyłonić 500 najsilniejszych medialnie brandów w każdej z 50 branż, zweryfikowano przekazy dotyczące 1020 marek i firm. Kluczowym wskaźnikiem rankingu Top Marka jest medialna siła marki. Na to wielowymiarowe kryterium składają się wartości pozwalające najpełniej ocenić obecność brandów w mediach. Są to: liczba wzmianek, dotarcie do odbiorców oraz ich indeks sentymentu. Najważniejszą składową siły marki jest impact, czyli szacowane dotarcie informacji o marce. Wylicza się go na podstawie danych o zasięgu medium. Wskaźnik ten uwzględnia także wiedzę o zwyczajach czytelników i odbiorców, wpływających na rzeczywisty odbiór treści oraz specyfikę poszczególnych mediów. Zebrane dane są analizowane także pod względem sentymentu, którego index obrazuje syntetyczny wskaźnik nastroju wzmianek o marce w mediach. Wskaźnik jest liczony poprzez kategoryzację przekazów według trzystopniowej skali wydźwięku: pozytywny, neutralny i negatywny dla każdej badanej marki.

Definicje:

  • Impact – dotarcie wzmianki o marce na podstawie danych o konsumpcji medium;
  • Indeks sentymentu – współczynnik oparty na wydźwięku; odzwierciedla udział publikacji pozytywnych, neutralnych i negatywnych w całości przekazu o danej marce: im wyższy, tym lepszy;
  • Siła marki – ostateczna wartość decydująca o miejscu w rankingu; jest indeksem kilku zmiennych świadczących zarówno o liczbie kontaktów odbiorców z marką, jak i jakościowej ocenie komunikatu.

Całe badanie Top Marka jest dostępne w listopadowym wydaniu magazynu „Press” oraz na stronie https://topmarka.eu

 

Transport pod presją - jak firmy TSL mogą utrzymać płynność i rozwijać się mimo rosnących kosztów?

Wysokie koszty paliw i pracy, nowe regulacje, coraz dłuższe terminy płatności, a do tego rekordowa liczba zatorów finansowych - tak wygląda dzisiejsza codzienność branży transportowej. W najnowszym odcinku podcastu Bibby Financial Services „Biznes Jutra” Wojciech Plona, ekspert finansowy i właściciel zewnętrznego działu finansowego dla MŚP, podkreśla jedno: w TSL to nie przychody, ale płynność decyduje o być albo nie być firmy.


Jak zatem utrzymać stabilność finansową i jednocześnie rozwijać biznes?

Z jakimi wyzwania borykają się firmy transportowe?

Problemem są przede wszystkim rosnące koszty. Jak w podcaście "Biznes Jutra" podkreśla Wojciech Plona, przewoźnicy mierzą się jednocześnie z presją płacową, coraz droższym paliwem oraz rosnącymi kosztami utrzymania taboru - zarówno nowego, jak i używanego . Do tego dochodzi efekt regulacji takich jak pakiet mobilności, który wymusza zmiany nie tylko w wynagrodzeniach kierowców, ale też w parametrach i wyposażeniu pojazdów.
Jednocześnie rynek nie daje przewoźnikom prostych narzędzi do rekompensowania tych kosztów. Podniesienie cen nie zawsze jest możliwe, szczególnie w relacjach z dużymi zleceniodawcami.

Dlaczego w TSL płynność jest ważniejsza niż przychody?

- „Cash is the king” - mówi Plona, tłumacząc, że branża transportowa pracuje na wyjątkowo niskich marżach. Owszem, przychody bywają wysokie, ale w praktyce firmom zostaje tylko 3–5% czystego zysku od obrotu. Oznacza to, że przewoźnicy muszą obracać ogromnymi kwotami po to, by wypracować niewielką nadwyżkę.
Sytuację pogarszają terminy płatności - w TSL częste są faktury płatne po 90–120 dniach. To oznacza, że firma wykonuje usługę w styczniu, a gotówkę często widzi dopiero w kwietniu lub maju. W tym czasie wynagrodzenia, paliwo, leasing i podatki trzeba opłacać na bieżąco.

Czym są „złe przychody” i dlaczego mogą doprowadzić firmę do problemów?

Plona zwraca uwagę na zjawisko, które wielu przedsiębiorców bagatelizuje: złe przychody. Chodzi o kontrakty, które na papierze wyglądają świetnie - bo generują duży obrót - ale w praktyce niszczą płynność.
Przykład? Zbyt duży klient, który płaci po 120 dniach. Choć zwiększa obroty, równocześnie wysysa gotówkę z firmy. Jeśli ten klient korzysta z najdłuższych możliwych terminów, może zdestabilizować nawet duży podmiot. - „Można być mocnym, ale jeśli klient rozwala naszą płynność i nie śpimy po nocach, warto zadać sobie pytanie, czy to się opłaca” - mówi Plona.

Jakie ryzyka finansowe najbardziej zagrażają firmom TSL?

Piętą achillesową branży pozostają zatory płatnicze. Badanie Bibby Financial Services pokazuje, że co piąta firma transportowa musi odzyskiwać zaległe należności, co potwierdza skalę problemu. Zatory nie tylko utrudniają inwestycje - one wręcz mogą zatrzymać możliwość funkcjonowania.
Drugim kluczowym ryzykiem jest niska dźwignia operacyjna. Wystarczy niewielki błąd w kalkulacji -zbyt niska stawka, źle dobrany kontrakt, opóźniona płatność, by w firmie zabrakło środków na bieżące wydatki. A branża jest szczególnie wrażliwa na wahania kosztów paliwa, zmianę kursów walut czy rosnące wynagrodzenia.

Czy w obecnych warunkach łatwo rozwijać biznes transportowy?

Rozwój jest potrzebny - bo firmy, które stoją w miejscu, tak naprawdę się cofają. Ale jak ocenia Plona, dzisiejszy moment nie sprzyja dużym inwestycjom w sam transport.
Przewoźnicy coraz częściej rozważają:
  • dywersyfikację działalności (np. wejście w logistykę magazynową),
  • szukanie stabilniejszych klientów,
  • poprawę procesów finansowych i skuteczności windykacji,
  • staranniejszą selekcję kontraktów.
Rozwój nie powinien więc oznaczać wyłącznie „więcej ciężarówek”, ale raczej „bardziej przewidywalny biznes”.

Czy transport może funkcjonować bez finansowania zewnętrznego?

Krótka odpowiedź: praktycznie nie. Faktoring, kredyt obrotowy, leasing floty - to dziś podstawowe narzędzia utrzymania płynności. Jak mówi Plona, trudno znaleźć firmę TSL, która nie korzysta z finansowania zewnętrznego, bo sama branża jest kapitałochłonna i działa na niskich marżach.
Zewnętrzne instrumenty finansowe są więc nie tyle dodatkiem, co elementem niezbędnym do zachowania ciągłości działalności.

Jak różni się podejście do finansowania u młodszych i starszych przedsiębiorców?

Starsze pokolenie właścicieli częściej cechuje naturalna ostrożność wobec kredytów i faktoringu. Z kolei młodsze pokolenie traktuje finansowanie bardziej narzędziowo - jak dźwignię rozwoju, nie jak ryzyko.
Dużo zależy również od marży:
  • jeśli w firmie zostaje 3–5% zysku - finansowanie jest koniecznością,
  • jeśli marża wynosi 30–40% - firma może szybciej budować własny kapitał.

Które instrumenty finansowe w TSL są wciąż niedoceniane?

Plona wskazuje dwa:
1. Faktoring - coraz popularniejszy, ale wciąż niewykorzystany w pełni, szczególnie w mniejszych firmach.
2. Pożyczki rządowe lub unijne o niskim oprocentowaniu - przedsiębiorcy często o nich nie wiedzą albo obawiają się formalności.
To zaskakujące, bo oba narzędzia mogłyby realnie odciążyć płynność wielu firm.

Kiedy jest najlepszy moment, aby pójść po finansowanie?

- „Wtedy, kiedy jest dobrze” - odpowiada Plona bez wahania. Gdy firma generuje stabilne przychody i dobrą marżę, warto zabezpieczyć się na wypadek przyszłych trudności. Tak powstaje finansowa poduszka bezpieczeństwa, która może zadecydować o przetrwaniu, gdy rynek się odwróci.
A jak duża powinna być poduszka finansowa firmy? Nie ma jednej reguły. Wielkość poduszki zależy od indywidualnego poczucia bezpieczeństwa właściciela. Jedni potrzebują zabezpieczenia na pół roku, inni czują się komfortowo już przy mniejszej rezerwie. Ważne jest jedno: bez poduszki trudno podejmować trafne decyzje w trudnych momentach.

Czy przedsiębiorcy TSL mają „naturalny system przetrwania”?

Branża TSL jest przyzwyczajona do ciągłych zmian. - „To prawdziwi wojownicy” - mówi Plona, wskazując na konieczność radzenia sobie z nieustannymi modyfikacjami zasad gry: rosnącymi kosztami paliwa, zmianami na rynkach zagranicznych czy kolejnymi regulacjami.
Jednocześnie statystyki pokazują, że sytuacja jest trudna - liczba upadłości firm TSL szybko rośnie. Plona wyjaśnia, że to naturalna konsekwencję złych decyzji finansowych i braku przygotowania na trudniejsze czasy. - „Dopiero przy odpływie widać, kto pływał bez bielizny” - przypomina słowa Warrena Buffetta.

Jakie trendy będą kształtować finansowanie TSL w najbliższych latach?

Ekspert wskazuje kilka kierunków:
  • konsolidacja - duzi gracze będą przejmować mniejszych,
  • finansowanie udziałowe - np. crowdfunding (choć jego rola w TSL jest niepewna),
  • stabilny rozwój klasycznych instrumentów (leasing, faktoring, kredyty),
  • innowacyjne metody finansowania - pojawią się tam, gdzie firmy nie spełniają wymogów banków,
  • strategiczne planowanie - myślenie o firmie w perspektywie wielu kwartałów, a nie tygodni.
Najważniejsze jednak pozostaje jedno: budowanie odpornej struktury finansowej, opartej na płynności, elastyczności i świadomym doborze klientów.

Podsumowanie: jak budować odporną finansowo firmę transportową?

Z rozmowy z Wojciechem Ploną w podcaście Biznes Jutra wyłania się kilka zasad, które mogą stać się fundamentem stabilnego działania w TSL:
1. Dbaj o płynność to ważniejsze niż przychody.
2. Unikaj „złych przychodów”, które destabilizują gotówkę.
3. Monitoruj terminy płatności i szybko reaguj na zatory.
4. Dywersyfikuj klientów i źródła przychodów.
5. Korzystaj z finansowania, gdy jest dobrze - buduj bufor.
6. Rozwijaj firmę strategicznie, nie impulsywnie.
7. Śledź regulacje i zmiany kosztowe - branża TSL zmienia się szybciej niż inne.
Transport, spedycja i logistyka to sektor wymagający, ale też odporny i gotowy do adaptacji. Dzięki świadomemu zarządzaniu finansami firmy mogą nie tylko przetrwać, ale także rozwijać się w sposób zrównoważony - nawet w tak dynamicznym otoczeniu jak dziś.

Podcast Biznes Jutra to cykl przygotowywany przez Bibby Financial Services.
Bibby Financial Services jest spółką faktoringową, częścią Bibby Line Group – niezależnej brytyjskiej grupy firm. Bibby Financial Services od 40 lat dostarcza przedsiębiorcom różne narzędzia finansowe, wspierające stabilne funkcjonowanie i rozwój. 
W Polsce firma funkcjonuje od 2002 roku. Pracuje w trzech oddziałach w Warszawie, Poznaniu i Katowicach, które swoim zasięgiem obejmują cały kraj. Firma jest niezależna od banków. Należy do Polskiego Związku Faktorów oraz największego międzynarodowego zrzeszenia faktorów International Factors Group. 

Sądy wyraźnie przyspieszyły. Coraz sprawniej obsługują sprawy frankowiczów

Sądy przyspieszają rozstrzyganie spraw frankowych. Wzrost liczby wyroków o ponad 33 proc. r/r

 

Sądy załatwiają coraz więcej spraw frankowych. Wzrost rdr. jest ponad 30-procentowy

 

Doświadczenie sądów i rezygnacja z biegłych skracają postępowania frankowe

 

Sądy coraz szybciej wydają rozstrzygnięcia w sprawach frankowych. Wzrost rdr. wynosi ponad 33 proc.

 

Popularność ugód sprzyja szybszemu rozstrzyganiu spraw frankowych. Nowe dane z sądów

 

W dziewięć miesięcy sądy zakończyły ok. 69 tys. spraw frankowych. Wzrost rdr. wynosi ponad 33 proc.

 

Sądy wyraźnie przyspieszyły. Coraz sprawniej obsługują sprawy frankowiczów

 

Sądy okręgowe coraz szybciej rozstrzygają spory frankowe. W trzech pierwszych kwartałach br. załatwiono w nich ok. 69 tys. spraw. W analogicznym okresie 2024 roku wydano blisko 51,5 tys. rozstrzygnięć. Wzrost wynosi zatem 33,4% rdr. W niektórych sądach liczba zakończonych spraw wzrosła rdr. o ponad 300, a w innych – nawet o 2-3 tys. Komentujący te dane eksperci wyjaśniają, że coraz sprawniejsze działanie sądów może wynikać z nabytego przez lata doświadczenia. Ponadto odchodzi się od powoływania biegłych i pomija się zeznania niektórych świadków, co pozwala na wydanie wyroku już nawet po pierwszej rozprawie. Nie bez znaczenia jest też popularność ugód oferowanych przez banki.

Z danych udostępnionych przez 47 sądów okręgowych wynika, że w trzech kwartałach br. załatwiono w nich ok. 69 tys. spraw frankowych. To o 33,4% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy udało się rozstrzygnąć ok. 51,5 tys. tego typu spraw. Wynik ten nie jest zaskoczeniem dla dr Wanesy Choptiany-Mańka z Uniwersytetu WSB Merito. Ekspertka zauważa, że od kilku lat obserwujemy wyraźny trend lawinowego przyrostu liczby pozwów dotyczących tzw. umów frankowych.

– Najsilniejszym bodźcem do dochodzenia swoich praw przed polskimi sądami pozostają korzystne dla kredytobiorców wyroki TSUE, które umocniły ukształtowaną już linię orzeczniczą, ułatwiły dochodzenie roszczeń oraz zwiększyły szanse na uzyskanie znaczących korzyści finansowych. Istotną rolę odgrywa także rosnąca świadomość prawna konsumentów, wzmacniana przez kampanie informacyjne w mediach, łatwy dostęp do wiedzy – wyjaśnia dr Choptiany-Mańka.

Z kolei adwokat Milena Mocarska z Kancelarii MBM Legal uważa, że coraz sprawniejsze rozpoznawanie przez sądy tego rodzaju spraw może wynikać z rosnącego doświadczenia sędziów w tej materii. Ponadto w sprawach frankowych odchodzi się od powoływania biegłych sądowych i pomija się zeznania przynajmniej niektórych świadków, co pozwala na wydanie wyroku już po pierwszej rozprawie. Nie bez znaczenia jest też popularność ugód sądowych.

– Kredytobiorcy coraz częściej decydują się na zawarcie ugody, ponieważ banki proponują atrakcyjne z puntu widzenia konsumenta warunki polubownego zakończenia sprawy. Zawarcie ugody pozasądowej skutkuje cofnięciem pozwu i umorzeniem postępowania przez sąd, co oznacza zakończenie sprawy. Jeśli zaś strony decydują się na zawarcie ugody sądowej, często sądy wyznaczają w tym celu posiedzenia w nieodległym terminie – uzupełnia adwokat Mocarska.

Z kolei dr Choptiany-Mańka ocenia, że przyspieszenie procedowania dla kredytobiorców oznacza szansę na szybsze i korzystne zakończenie sporu, a bankom umożliwia sprawniejsze porządkowanie portfela frankowego w ich strukturze finansowej. W teorii usprawnienie postępowania w sprawach frankowych powinno pozytywnie wpływać również na rozpatrywanie innych sporów cywilnych.

– Tempo rozpatrywania spraw frankowych w 2025 roku jest zdecydowanie najwyższe od początku prowadzenia statystyk przez Ministerstwo Sprawiedliwości w tym zakresie. Dalsze przyspieszenie jest oczywiście możliwe, ale będzie zależało od stopnia przeciążenia sądów oraz napływu nowych pozwów. W polskich sądach wciąż występuje znaczne przeciążenie administracyjne, które wpływa nie tylko na spory frankowe, lecz na cały system postępowań cywilnych – dodaje ekspertka z WSB Merito.

Jak komentuje prawnik dr Jan Szuszkiewicz, mamy do czynienia z dużo szybszym zakończeniem spraw frankowych, ale nie dlatego, iż sądy zaczęły działać sprawniej, tylko z powodu zmiany podejścia banków. Proponują one ugody na bardzo wczesnych etapach sporu. Warunki są na tyle korzystne dla frankowiczów, że po niewielkich negocjacjach coraz częściej na nie przystają. Ze strony banków to świadoma strategia, dzięki której mogą mniej stracić niż po wieloletnim procesie. Następuje kompleksowe rozliczenie roszczeń stron. Bank otrzymuje zwrot wypłaconego kredytu, a frankowicz – łączną sumę rat, które płacił od początku zawarcia umowy kredytowej do zawarcia umowy ugody. Odsetki są najczęściej pomijane. Frankowiczowi są zaś zwracane poniesione koszty procesu.

– Dzięki takiemu rozwiązaniu bank nie musi płacić kancelariom za wieloletnią obsługę sądową. Nie ponosi też kosztów sądowych za przegraną sprawę. Biorąc pod uwagę, że niektóre banki mają tysiące spraw, to olbrzymia oszczędność. Wiedzą o tym, że sprawy frankowe są już praktycznie nie do wygrania w sądzie, więc obrały taką strategię. Na ich postawę oczywiście w sposób zdecydowany wpłynął Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Od 2019 roku każde jego orzeczenie było coraz gorsze dla banków, a coraz lepsze dla frankowiczów. Akcja ugodowa jest bardzo szeroka – stwierdza dr Szuszkiewicz.

Do tego dr Choptiany-Mańka podkreśla, że czas rozpatrywania spraw różni się w zależności od stopnia skomplikowania sporu oraz właściwości miejscowej. Sądy okręgowe w mniejszych miastach działają zwykle sprawniej niż te w dużych ośrodkach, co wynika głównie z różnic w obciążeniu liczbą procesów. Średni czas rozpatrywania sprawy frankowej w 2025 roku wynosił w pierwszej instancji 12-18 miesięcy, a w drugiej – 8-14 miesięcy.

– Oznacza to, że pełne postępowanie sądowe trwa obecnie około 2-3 lat, podczas gdy w poprzednich latach procesy te zajmowały nawet 5 lat, bez pewności co do ostatecznego wyniku. Nie ulega jednak wątpliwości to, że przewidywany czas rozstrzygnięcia sprawy na drodze sądowej pozostaje wciąż bardzo długi. Z tego powodu wielu frankowiczów decyduje się na zawarcie ugody z bankami. Uzyskują wprawdzie mniej korzystne warunki finansowe, ale znacząco skracają czas rozwiązania sporu, ograniczają związane z tym koszty oraz zabezpieczają się przed ewentualnymi dalszymi roszczeniami ze strony banków – dodaje ekspertka.

Ponadto adwokat Milena Mocarska zastrzega, że sprawy, które wpłynęły do sądów w latach 2024-2025, nie są jeszcze zakończone – przynajmniej, jeśli chodzi o Warszawę, Katowice czy Gdańsk. W jej ocenie, realne szanse na przyspieszenie rozpoznania tego typu spraw dawałoby zwiększenie liczby sędziów i pracowników administracyjnych w wydziałach sądów rozpoznających sprawy frankowe.

– Załatwienie sprawy frankowej rozumiane jako prawomocne zakończenie jej w dwóch instancjach to obecnie kwestia kilku lat. Poza Warszawą zdarza się czasem uzyskać korzystny wyrok w I instancji w ciągu 3 miesięcy od złożenia pozwu – podsumowuje prawniczka z MBM Legal.

Źródło: MondayNews.pl

Ceny w sklepach hamują. Świąteczny koszyk w tym roku będzie droższy średnio o ok. 4 proc. r/r

Z analizy ponad 94 tys. cen detalicznych z 44 tys. sklepów wynika, że spadek dynamiki ich wzrostu lekko wyhamował. W listopadzie br. codzienne zakupy, obejmujące m.in. art. spożywcze, chemię gospodarczą czy art. dla dzieci, podrożały średnio o 4,2% rdr. W obszarze samej żywności ww. spadek też został zahamowany. W listopadzie kategorie spożywcze zdrożały o 3,7% rdr. Jak podkreślą autorzy raportu, wzrost cen przed świętami może oscylować wokół 4% rdr. Potwierdza to także szybki szacunek za pierwszy tydzień grudnia. Zakupy średnio zdrożały w sklepach o 4,1% rdr. Ceny samej żywności wzrosły o 3,4% rdr. Do tego z raportu widać, że ceny najczęściej kupowanych produktów wciąż są na większym plusie niż ogólny poziom inflacji.

Według raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito, w listopadzie br. codzienne zakupy Polaków zdrożały średnio o 4,2% rdr. Dotyczyło to żywności, napojów bezalkoholowych i alkoholowych, a także pozostałego asortymentu dostępnego w sklepach, np. chemii gospodarczej i art. dla dzieci. Łącznie przenalizowano 17 kategorii. W październiku wzrost rdr. (wyliczony wg tej samej metodologii) wyniósł 4,1%, z kolei we wrześniu – 4,9%. Zatem widać, że spadek dynamiki wzrostu ww. cen został lekko zatrzymany.

– Spadek dynamiki wyhamował, ale – co istotne – nie zatrzymał się. Wzrosty są z nami nadal jednak na mniejszym poziomie. Widzimy, ze żywność w listopadzie jest średnio tylko o 4% droższa niż rok temu, ale nadal droższa. Od drugiej połowy 2024 roku możemy mówić o tym, ze gospodarka wchodzi w etap ożywienia. Po trzecim kwartale 2025 roku na poziom PKB przełożyły się również inwestycje, które rosną, co jest sygnałem ożywienia gospodarki. Również spadek stóp procentowych jest takim bodźcem. Te elementy finalnie przekładają się na aspekt inflacji, w tym także cen w sklepach – mówi dr Justyna Rybacka z Uniwersytetu WSB Merito.

Do tego widać, że ceny samej żywności w listopadzie poszły w górę o 3,7% rdr. W październiku wzrosły rdr. o 3,6%, a we wrześniu – o 4,1%. Zatem w tym obszarze spadek dynamiki wzrostu ww. cen również został zahamowany, ale nieznacznie. Natomiast różnica pomiędzy wszystkimi analizowanymi kategoriami najczęściej kupowanych przez Polaków produktów a samą żywnością jest nadal widoczna, choć też coraz mniejsza. – Wyhamowanie spadku dynamiki wzrostu cen żywności może być związane z mniejszą presją wynagrodzeń, stabilizacją cen energii i niższymi oczekiwaniami inflacyjnymi, w tym obniżką stóp procentowych – analizuje dr Justyna Rybacka.

Analitycy z UCE RESEARCH podkreślają, że ceny w sklepach wciąż trzymają się na wyższym plusie niż inflacja. – Wygląda na to, że ceny pozostałych kategorii rosną wolniej niż te sklepowe. To jest moja stała obserwacja. W ciągu ostatnich 23 miesięcy zdarzyło się tylko raz, że inflacja ogólna była wyższa, niż to wynikało z naszych raportów. Było to dokładnie w lipcu 2024 roku. Ponadto w okresie wiosenno-letnim ub.r. trzykrotnie zanotowano zrównanie obu wskaźników – przypomina dr Marek Szymański z Uniwersytetu WSB Merito.

Z kolei zdaniem dr Justyny Rybackiej, do samego Bożego Narodzenia możemy spodziewać się, że wzrost cen żywności utrzyma się na poziomie średnim ok. 4%. Według analityków z UCE RESEARCH, w całym obecnym miesiącu wzrost może faktycznie oscylować wokół 4%. Natomiast z szybkiego szacunku za pierwszy tydzień grudnia wynika, że zakupy średnio zdrożały w sklepach o 4,1% rdr. Ceny samej żywności wzrosły o 3,4% rdr. Dla porównania, rok temu – dokładnie o tej samej porze – te wartości dochodziły do 5,6% rdr.

– Trzeba tylko pamiętać o tym, że jest to szybki szacunek i wartości za cały miesiąc jeszcze mogą się trochę zmienić. Poza tym sieci handlowe z początkiem grudnia ruszyły z bardzo intensywnymi kampaniami promocyjnymi, szczególnie jeżeli chodzi o żywność. Do tego widać, że retailerzy robią wszystko, by w tym roku konsumenci wyraźnie zauważyli, że święta wcale nie będą drogie. W realu oczywiście nie do końca tak to może wyglądać, szczególnie jeżeli chodzi o kilka kategorii, które notują aż dwucyfrowy wzrost rdr. – zaznaczają eksperci z UCE RESEARCH.

Trudno jednoznacznie przewidzieć wzajemne relacje między inflacją ogólną i sklepową, co stwierdza ekspert z Uniwersytetu WSB Merito. – Jednak skala różnicy między wskaźnikami, wyraźnie powyżej 1 punktu procentowego, a czasami ponad 2 punkty, pozwala oczekiwać, że nie dojdzie do nagłego odwrócenia reakcji. W dłuższej perspektywie możliwe są zmiany, ale zbyt wiele czynników może mieć na to wpływ, żeby precyzyjniej wskazywać wyniki – stwierdza dr Marek Szymański.

Z raportu wynika też, że w listopadzie na minusie były trzy analizowane kategorie, a miesiąc wcześniej cztery. We wrześniu były trzy, a w sierpniu – cztery. – Spadki cen w niektórych kategoriach, zwłaszcza przed końcem roku, mogą świadczyć o wyprzedażach serii, świątecznych promocjach i sezonowości. Widać też, że sytuacja gospodarcza zaczyna się stabilizować. Inflacja w wielu państwach UE wyhamowała, a PKB wzrasta. Tym aspektom sprzyja również wyhamowanie presji płacowej oraz stabilizowanie się cen energii – komentuje dr Justyna Rybacka. 

Jak podsumowuje dr Marek Szymański, zmiany ilości taniejących grup w pewnej mierze są efektem średniego poziomu inflacji sklepowej. Im jest ona wyższa, tym rzadziej zdarzają się spadki cen wśród wyodrębnionych kategorii. W kwietniu, maju i lipcu br. ogólny wskaźnik przekraczał wyraźnie 5%, więc ujemne wyniki dotyczyły jednej kategorii w miesiącu. Kiedy ogólny wskaźnik spada, liczba tych taniejących grup rośnie.


***
Opis metody analitycznej/badawczej

Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” (powstającego co miesiąc od ponad 8 lat), autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetu WSB Merito (dawniej Wyższych Szkół Bankowych). Analiza pokazuje średnią wartość cenową, notowaną miesiąc do miesiąca i rok do roku. W najnowszej odsłonie porównano wyniki z listopada 2025 r. i analogicznego okresu z 2024 r. Dotyczyło to 17 kategorii i ponad 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Łącznie zestawiono ze sobą ponad 94 tys. cen detalicznych z przeszło 44 tys. sklepów należących do 61 sieci handlowych. Badaniem objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry docierające ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce.

Uwaga! Autorzy raportu zastrzegają, że powyższa analiza nie może być traktowana jako pomiar wzrostu lub spadku ogólnego poziomu inflacji.

Źródło: UCEReaserch

Koniec dominacji galerii handlowych? Kapitał płynie do parków

Parki handlowe zyskują na polskim rynku retail. Niższe koszty budowy i eksploatacji oraz elastyczność w dostosowywaniu konceptu do potrzeb rynku przyciągają coraz więcej kapitału. Eksperci przestrzegają jednak: czas łatwych zysków się kończy, z kolei sukces nowych projektów wymaga długofalowej strategii i dokładnej analizy nasycenia rynku.

Parki handlowe zyskują na znaczeniu na polskim rynku nieruchomości komercyjnych, odbierając klientów tradycyjnym galeriom handlowym. Wprawdzie galerie handlowe wciąż zajmują czterokrotnie większą powierzchnię handlową w Polsce niż parki handlowe, to patrząc na nowe inwestycje, parki stają się coraz popularniejsze. Według raportu Polskiej Rady Centrów Handlowych, w pierwszym półroczu 2025 roku do użytku oddano 133 tys. mkw. nowej powierzchni, z czego aż 83,4 proc. stanowiły parki handlowe. Ponad połowę nowej powierzchni (61 proc.) zrealizowano w miastach poniżej 100 tys. mieszkańców. Wśród inwestycji z tego roku znalazły się M Park Mrągowo (dla LCP Properties jest to ich największy park handlowy w Polsce) czy park handlowy Łabędzka w Gliwicach (powstał w wyniku przebudowy dawnego centrum handlowego z Tesco). A od roku działa San Park Piaseczno, największy park handlowy w województwie mazowieckim.
Dla wielu konsumentów w Polsce, parki, czyli otwarte kompleksy z bezpośrednim dostępem do sklepów, darmowymi parkingami i wygodną lokalizacją przy głównych arteriach komunikacyjnych, są preferowanym miejscem zakupów. Zalety te dostrzegli również inwestorzy, którzy coraz chętniej lokują w nie kapitał. Doceniają przede wszystkim niższe koszty operacyjne, stabilne stopy zwrotu i elastyczność dostosowania do zmieniających się potrzeb rynku.

Niższe koszty i szybszy zwrot z inwestycji

Główną zaletą parków handlowych jest ich efektywność ekonomiczna. Koszty budowy są niższe w porównaniu do tradycyjnych centrów handlowych. Na oszczędności inwestycyjne wpływa brak klimatyzowanych przestrzeni wspólnych, wind, eskalatorów czy skomplikowanych systemów wentylacyjnych. Równie istotne są niższe koszty operacyjne. Parki generują mniejsze wydatki na utrzymanie, głównie dzięki ograniczonym kosztom energii i prostszej strukturze zarządzania. Dla najemców oznacza to niższe czynsze najmu oraz koszt obsługi, co przy zachowaniu wysokiego ruchu klientów przekłada się na lepszą rentowność ich działalności. Z perspektywy inwestora takie obiekty oferują bardziej przewidywalny przepływ gotówki i krótszy okres zwrotu z inwestycji niż w przypadku tradycyjnych galerii handlowych.

Gastronomia i usługi wkraczają do parków handlowych

Parki handlowe z definicji są obiektami bazującymi na prostocie, jednak w ostatnich latach obserwujemy jak poszerzają swoją ofertę. Wymusza to na deweloperach otwieranie się na nowych najemców. W efekcie, wprowadzają do parków handlowych gastronomię i usługi, które tradycyjnie były domeną galerii handlowych.
Czy jest to dobry kierunek? - Dzięki wprowadzeniu do parków handlowych usług i gastronomii można uzyskać przynajmniej trzy rodzaje korzyści. Po pierwsze, zwiększyć przychody czynszowe. Po drugie, można ustabilizować przychody czynszowe w dłuższym okresie, co wynika z tego, na jak długo zawierane są umowy najmu. Po trzecie, pozwala to uatrakcyjnić koncept parku i pozyskać nowych klientów - komentuje Dariusz Kalinowski, partner zarządzający Harvent Capital, były członek zarządu Emperia.
Ekspert zaznacza, że sukces zależy od długoterminowej wizji właściciela – ci, którzy koncentrują się wyłącznie na maksymalizacji przychodów w krótkim okresie, ryzykują częstą rotację najemców i niejasny koncept handlowy. - Rozwój gastronomii odbywa się na dwa sposoby: poprzez przeznaczenie części powierzchni najmu na lokale gastronomiczne oraz udostępnienie fragmentów parkingu dla tego rodzaju usług - podkreśla Kalinowski.

ESG to nie moda a konieczność

Rosnące wymogi dotyczące zrównoważonego rozwoju stają się kolejnym czynnikiem wpływającym na atrakcyjność inwestycyjną parków handlowych. Wdrażanie rozwiązań takich jak ESG (Environmental, Social, and Governance), certyfikacja BREEAM (Building Research Establishment Environmental Assessment Method) czy instalacja paneli fotowoltaicznych, zwiększają nakłady inwestycyjne od kilku do nawet kilkunastu procent. - Jednak korzyści znacznie przewyższają początkowe koszty. Mamy bowiem do czynienia z oszczędnościami operacyjnymi. Dzięki efektywności energetycznej parki z certyfikacją BREEAM notują redukcję kosztów eksploatacji o nawet kilkadziesiąt procent rocznie. Do tego dochodzą premie czynszowe – najemcy akceptują czynsz wyższy za powierzchnie w obiektach certyfikowanych - mówi Radosław Jodko, ekspert ds. inwestycji RRJ Group.
Jodko wskazuje również, że duże sieci handlowe, realizujące własne cele ESG, preferują certyfikowane lokalizacje i akceptują wyższe czynsze za takie powierzchnie. Ponadto, ekspert ostrzega, że w kontekście taksonomii UE i rosnących wymogów regulacyjnych, budynki bez certyfikacji już za 5-7 lat mogą stać się „aktywami osieroconymi”. Z tego właśnie powodu, inwestycje w zrównoważone rozwiązania są nie luksusem a koniecznością. Chcąc być konkurencyjnym na rynku, nie da się zignorować tego kierunku rozwoju.

Gdzie jest granica? Jak nie przeinwestować?

W sytuacji rosnącego nasycenia rynku, największym wyzwaniem pozostaje określenie granicy opłacalności nowych projektów. Dariusz Kalinowski przestrzega przed krótkowzrocznym podejściem deweloperów koncentrujących się wyłącznie na komercjalizacji i natychmiastowej sprzedaży obiektu. - Zachęcam do innego spojrzenia na temat. Jeśli przyjmiemy założenie, że zostaniemy właścicielem konkretnego parku przez co najmniej 10 lat, automatycznie zmieni się nam sposób oceny inwestycji. Dzięki takiemu podejściu, nasza analiza będzie głębsza, uwzględniająca wiele czynników, również tych, które będą oddziaływały na inwestycję w średnim lub długim horyzoncie czasowym – wskazuje Kalinowski.
Jodko podkreśla przy tym, że minimalna populacja w promieniu 15 minut dojazdu wynosi 30-40 tys. mieszkańców dla parku o powierzchni 5-8 tys. metrów kwadratowych, zaś wskaźnik nasycenia powierzchnią handlową nie powinien przekraczać 300-350 metrów kwadratowych na tysiąc mieszkańców. Budowa drugiego parku w niewielkiej odległości od konkurencji ma sens tylko wtedy, gdy pierwszy park obsługuje maksymalnie 60-70 proc. potencjału rynkowego i kiedy istnieją wyraźnie odrębne dzielnice mieszkaniowe, o różnych profilach demograficznych.
Inwestorzy zwracają uwagę na możliwość stworzenia odmiennego miksu najemców. W ich ocenie, jeśli konkurencja oferuje dyskont spożywczy i drogerie, warto postawić na elektronikę, sport czy artykuły do domu. W ten sposób unikniemy kanibalizacji, która następuje, kiedy mamy do czynienia z ponad 70-proc. pokryciem asortymentowym.
 
Źródło: www.humansigns.pl

Utrzymanie przewag kosztem marż. Polski sektor opakowań wobec spowolnienia w Europie i wyzwań rynku pracy

Polska branża opakowaniowa zdołała zwiększyć udział w eksporcie państw unijnych, choć odczuła negatywny wpływ dekoniunktury w kraju i całej UE po 2022 roku. Ceną utrzymania konkurencyjności w warunkach słabszego popytu i silnej presji kosztowej było jednak pogorszenie marż i wyników finansowych. O tym w najnowszym raporcie sektorowym Banku Pekao S.A.

Polski przemysł opakowaniowy odczuł skutki dekoniunktury z lat 2022-24, choć jednocześnie umocnił swoją pozycję jako dostawcy na rynki europejskie

Wartość produkcji sprzedanej polskiego przemysłu opakowaniowego zmniejszyła się w latach 2022-24 o 14 proc. Niekorzystne trendy odnotowano we wszystkich segmentach. Najmocniej – bo o 40 proc. – spadła produkcja wyrobów z drewna, jednak dwa największe segmenty branży, tzn. produkcja opakowań z papieru oraz z tworzyw sztucznych, również odnotowały głębokie zniżki (odpowiednio o 14 proc. i 10 proc.). Symptomy poprawy popytu przyniosło dopiero drugie półrocze 2024 r. i pierwsza połowa 2025 r., jednak odbicie jest powolne – przychody branży rosły o około 2–3 proc. r/r.

Z drugiej strony, stosunkowo płytki był spadek wartości polskiego eksportu opakowań. W latach 2022-24 wyniósł on tylko 2 proc. (wobec zniżki o 6 proc. w całej Unii Europejskiej), przy czym w kluczowych segmentach wyrobów z papieru i tworzyw sztucznych eksport nawet lekko wzrósł. Dzięki temu Polska zwiększyła udział w unijnym eksporcie opakowań, zwłaszcza w wymianie wewnątrzunijnej, gdzie wzrósł on z 11,7 proc. do 12,2 proc. (najmocniej, bo o 2 punkty procentowe, w segmencie opakowań z papieru).

 - Cały unijny przemysł opakowaniowy po 2022 roku odczuł osłabienie popytu. W Polsce wpłynęło na niego przede wszystkim przejściowe osłabienie krajowego popytu konsumpcyjnego oraz spadek eksportu gałęzi polskiego przetwórstwa generujących najsilniejsze zapotrzebowanie na opakowania. Wzrost udziału Polski w unijnym eksporcie samych opakowań jest jednak pozytywnym trendem. Potwierdza on utrzymującą się konkurencyjność sektora, który umacnia pozycję w UE nawet w słabszym otoczeniu popytowym - komentuje Krzysztof Mrówczyński, menedżer ds. analiz sektorowych Banku Pekao S.A.

Ceną umacniania pozycji w UE w warunkach słabego popytu i presji kosztowej było jednak pogorszenie marż

Łączny wynik finansowy branży w 2024 roku był o 25 proc. niższy niż w roku 2022, a  w pierwszym półroczu 2025 r. pogorszył się o 34 proc. r/r, do najniższego poziomu (dla pierwszego półrocza) od 2018 roku. Rentowność netto spadła do 4,9 proc., najniżej od ponad dekady. W samym pierwszym półroczu 2025 r. spadek r/r wyniku netto i wskaźników rentowności oraz ogólne pogorszenie sytuacji finansowej odnotowała większość segmentów. Skala i natężenie tych trendów była jednak zróżnicowana. Nieźle z wyzwaniami kosztowymi radził sobie segment wyrobów z tworzyw sztucznych, którego wynik netto był podobny jak przed rokiem. Słabiej wypadł za to drugi wiodący segment branży – produkcja opakowań z papieru, gdzie wynik netto spadł o 37 proc. r/r.

 - Utrzymywanie wysokiej konkurencyjności produktów w warunkach osłabionego popytu ograniczało elastyczność branży w zakresie kształtowania polityki cenowej. To z kolei, wobec silnej presji kosztowej, odbijało się negatywnie na marżach. Wprawdzie od drugiego półrocza 2024 r. branża zdołała osiągnąć dodatnią dynamikę przychodów rok do roku, na razie nie wystarcza to jednak do zneutralizowania wzrostu kosztów, generowanego przede wszystkim przez płace oraz powracające do tendencji zwyżkowej koszty materiałowe - mówi Paweł Kowalski, analityk sektorowy Banku Pekao S.A.

Otoczenie popytowe w kraju będzie poprawiać się, koszty pozostaną jednak wyzwaniem także w najbliższych kwartałach, podobnie jak wymagające otoczenie regulacyjne

Prognozy dla polskiej gospodarki są optymistyczne – obserwujemy ożywienie, które powinno przyspieszyć w 2026 roku i utrzymywać się w kolejnych latach. Wzrost popytu krajowego napędzać będą konsumpcja i inwestycje. Z kolei eksport poprawi się wraz z powrotem krajów strefy euro (w tym Niemiec) na ścieżkę solidniejszego wzrostu, wspierany niższymi stopami procentowymi i działaniami fiskalnymi. Wyzwaniem dla branży na najbliższe kwartały pozostanie za to presja kosztowa. Dynamika płac hamuje wprawdzie wraz z inflacją, pozostaje jednak wysoka, a obciążenie kosztami pracy jest znacznie wyższe niż na początku dekady. Ożywienie popytu i trendy na niektórych rynkach surowcowych (np. drewno) może skutkować powrotem do trendu wzrostowego cen materiałów. Do tego ceny energii dla firm pozostają wysokie, bez widocznych perspektyw na głębszy spadek w przewidywalnej przyszłości.

Źródłem wyzwań na najbliższe lata będzie też wymagające i silnie zmienne otoczenie regulacyjne. - Po wieloletnich przygotowaniach system kaucyjny zaczął funkcjonować, jednak obecnie znajduje się on nadal w fazie operacyjnego rozruchu. Oznacza to, że realną efektywność, poziomy zwrotu oraz wpływ na rynek surowców i koszty przedsiębiorstw, będzie można rzetelnie ocenić dopiero po kilku kwartałach stabilnego działania. Jeszcze większym wyzwaniem dla branży może okazać się pełna implementacja unijnego rozporządzenia PPWR, które znacząco podnosi wymogi w zakresie recyklatu, projektowania opakowań oraz ograniczania odpadów. Nowy ekosystem regulacyjny zaostrza warunki podaży w branży opakowaniowej – wymuszając inwestycje w technologie sortowania i recyklingu, dostosowanie procesów produkcyjnych oraz zmianę portfela opakowań. Dla firm oznacza to równocześnie wyzwania organizacyjne, technologiczne i kosztowe. W efekcie rośnie poziom niepewności i potrzeba ciągłego dostosowywania modeli biznesowych do szybko zmieniających się regulacji – ocenia Ewa Kurek, analityk ESG Banku Pekao S.A.

Poprawa otoczenia popytowego powinna wspierać wzrost sprzedaży i zwiększać elastyczność cenową w 2026 roku, co może częściowo zneutralizować presję kosztową i sprzyjać, odwróceniu negatywnych trendów w zakresie wyników finansowych. Z drugiej strony, kumulacja czynników kosztowych ogranicza przestrzeń do poprawy marż, której można spodziewać się tylko w umiarkowanym stopniu. Jednocześnie, wciąż wysoka konkurencyjność powinna zapewniać branży potencjał do dalszego wzmacniania pozycji na rynku unijnym. Jego wykorzystanie będzie jednak w dużym stopniu uzależnione od dostosowania produktów do wymogów regulacyjnych, umożliwiającego zajęcie mocnej pozycji w segmencie opakowań zrównoważonych, który w kolejnych latach będzie rozwijać się dynamicznie zarówno w Europie, jak i w skali globalnej.

Raport „Utrzymanie przewag kosztem marż. Polski sektor opakowań wobec spowolnienia w Europie i wyzwań rynku pracy” został przygotowany przez zespół analityków z Departamentu Analiz Makroekonomicznych w Banku Pekao S.A.: Pawła Kowalskiego, Krzysztofa Mrówczyńskiego i Ewę Kurek.

Źródło: Pekao

Finansovo.pl

Finansovo.pl - Nowocześnie o finansach.

Najnowsze informacje z zakresu finansów osobistych, finansów firmowych, dostępnych promocji, aktualnych dotacji, możliwości lokowania środków, podatków, ubezpieczeń, publikowanych raportów.

Napisz do nas: finansovo@finansovo.pl

Reklama

We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.