Raporty

Aromma.pl - Świece sojowe tworzone z pasją

Prawie co druga polska firma nie jest gotowa na AI

Gotowość MŚP na AI spada. Z Barometru AI na II półrocze 2025 roku, realizowanego przez EFL, wynika, że 24% polskich firm jest przygotowanych do wdrażania rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, to o 5 pkt proc. mniej niż na początku tego roku. Niemal dwa razy więcej organizacji nie jest na taki krok gotowych (46% vs. 19% w I półroczu 2025). Najgorzej sytuacja wygląda  w mikrofirmach, gdzie aż 59% nie jest gotowych na AI. W średnich firmach ten odsetek jest dwa razy niższy (26%). Zdecydowana większość MŚP finansuje inwestycje w sztuczną inteligencję z własnych środków (90%), tylko 8% korzysta z kredytów i pożyczek. 

Wyniki Barometru AI pokazują, jak polskie MŚP zderzają się dziś z realiami transformacji technologicznej. Z jednej strony jest świadomość, że sztuczna inteligencja przestaje być futurystycznym dodatkiem, a zaczyna być warunkiem konkurencyjności. Z drugiej, wiele firm zwyczajnie nie ma czasu, zasobów ani kompetencji, by wypracować bardziej systemowe podejście do AI. W średnich firmach widzimy już pierwsze sygnały strategicznego myślenia, jak inwestycje w wiedzę, współpracę z ekspertami, testowanie wielu projektów równolegle. Mikroprzedsiębiorstwa funkcjonują natomiast w zupełnie innym rytmie: działają szybko, reagują intuicyjnie, często wdrażają pojedyncze narzędzia, ale bez głębszej wizji. To powoduje naturalne poczucie nieprzygotowania, choć potencjał i otwartość na zmiany są w nich równie obecne – mówi Paweł Bojko, wiceprezes EFL.

Najmniejsze firmy z najmniejszą siłą AI

Z najnowszego Barometru AI na II półrocze 2025 roku wynika, że wysoki poziom przygotowania do wdrożenia AI deklaruje 24% przedsiębiorców reprezentujących sektor MŚP. Niemal połowa firm nie jest gotowa na ten krok (46%), a blisko co trzecia ocenia swój stan wiedzy i kwalifikacji na średnim poziomie (30%).

Szczególnie wysoką samoocenę mają przedsiębiorcy reprezentujący firmy średniej wielkości (50-249 pracowników), gdzie ponad połowa (52%) oceniła swoje przygotowanie jako wysokie. Najbardziej krytycznie kwestię tę oceniają reprezentanci mikroprzedsiębiorstw, gdzie odsetek osób oceniających swoje przygotowanie do wdrażania AI jako niskie lub bardzo niskie (suma odpowiedzi) wyniósł aż 59%.

Marketing i ICT na czele

W podziale na branże swoje przygotowanie do wdrożenia rozwiązań opartych na AI najlepiej oceniają przedstawiciele sektora kreatywnego i marketingu (47% wskazań na odpowiedź „wysokie”), a w drugiej kolejności sektora ICT (40%).

Najbardziej krytycznie do tej kwestii odnoszą się zarządzający firmami transportowymi, logistycznymi
i spedycyjnymi, gdzie aż 80% zapytanych oceniło swój poziom przygotowania jako niski lub bardzo niski.
W handlu krytycznie swój stan wiedzy i kwalifikacji dot. AI ocenia 57% firm, w HoReCa i zdrowiu po 50%, a w finansach i handlu po 49%.

Na partnera częściej stać największe firmy

70% polskich MŚP realizuje projekty AI wyłącznie własnymi zasobami personalnymi. To dominujące podejście w mikro i małych firmach (odpowiednio 73% i 68%). Średnie przedsiębiorstwa częściej wybierają współpracę z niezależnymi ekspertami (80% wskazań), choć 71% firm również realizuje projekty AI we własnym zakresie.

Najczęściej inwestycje w AI są finansowane z kapitału własnego, tak deklaruje 90% badanych. Po kredyt lub pożyczkę sięga co piąty przedsiębiorca (8%), a po dotacje UE niespełna 1%.

Dominacja finansowania projektów AI ze środków własnych pokazuje, że firmy potrzebują łatwiejszego dostępu do kapitału i rozwiązań, które obniżają barierę wejścia. AI przynosi realne korzyści, ale tylko wtedy, gdy przedsiębiorcy mogą inwestować bez obaw, że obciąży to ich bieżącą działalność – dodaje Paweł Bojko.

Główny wskaźnik Barometru AI przygotowanego przez EFL na II półroczu 2025 roku wyniósł 67,8 pkt., co oznacza poprawę o 1 punkt w porównaniu z I półroczem (66,8 pkt.). Warunki do rozwoju rozwiązań AI w MŚP są więc nadal bardzo korzystne.

***

Barometr AI jest syntetycznym wskaźnikiem informującym o skłonności firm z sektora MŚP do wdrażania rozwiązań opartych o wykorzystanie sztucznej inteligencji (AI). Analizie poddawane są przede wszystkim informacje dotyczące czterech obszarów: poziom inwestycji przeznaczanych na rozwiązania AI, poziom zatrudnienia na potrzeby wdrożenia rozwiązań AI, plany dotyczące zatrudnienia w wyniku podjętych inwestycji AI, poziom sprzedaży w związku z inwestycjami opartymi o AI. Badaniu podlegają  przedsiębiorstwa, które zadeklarowały, że w najbliższym półroczu będą wykorzystywać rozwiązania oparte o AI.Podstawową miarą analityczną jest algorytm stworzony na podstawie danych zgromadzonych w trakcie badania przedsiębiorców. Przyjmuje on wartości od 0 do 100, przy czym zagregowany wynik powyżej 50 punktów oznacza, że występują sprzyjające warunki do rozwoju AI w ramach MŚP, natomiast wynik niższy oznacza, że warunki te są niekorzystne.Badanie jest przygotowywane przez Ecorys na zlecenie Europejskiego Funduszu Leasingowego S.A., a jego wyniki są publikowane co pół roku. Uczestnicy badania to mikro, małe i średnie firmy z całej Polski – łącznie 455 podmiotów. Wywiady są prowadzone z osobami decyzyjnymi w firmach, np. z właścicielem lub współwłaścicielem, prezesem lub innym członkiem zarządu, dyrektorem. Technika badawcza: badanie ilościowe z wykorzystaniem techniki wywiadów telefonicznych wspomaganych komputerowo (CATI). Druga edycja badania odbyła się od 1 lipca do 5 sierpnia 2025 roku.

Firmy transportowe i logistyczne z największą świadomością ESG, handlowe i usługowe najmniej

Z Barometru ESG przygotowanego przez EFL i Truck Care wynika, że podejście polskich firm do zrównoważonego rozwoju zależy od ich wielkości oraz branży. 73% średnich firm wdraża kompleksową strategię ESG lub wymagane prawem działania, podczas gdy w mikro i małych nikt nie myśli o strategii, a niespełna połowa ogranicza się do podstawowych wymogów formalnych. Różnice widać również w branżach. Transport i logistyka mają największą świadomość ESG, gdyż tylko 15% firm nie planuje żadnych kroków w tym obszarze. W usługach i handlu ten wskaźnik wynosi aż 29%.

Analiza wyników badania EFL i Truck Care wskazuje, że występują duże różnice w podejściu do ESG między mikro, małymi i średnimi firmami. Wraz ze wzrostem wielkości firmy zwiększa się częstotliwość podejmowania działań na rzecz ESG w przedsiębiorstwach. 46% mikro i 48% małych ogranicza się do podejmowania podstawowych wymogów prawnych, podczas gdy wśród średnich firm 14% przygotowuje i realizuje strategię ESG, a 58% z nich podejmuje podstawowe działania. Co piąty badany w przypadku firm małych (21%) i średnich (20%) oraz 29% mikrofirm zamierza podjąć działania ESG w najbliższej przyszłości. Brak jakichkolwiek działań ESG deklaruje 8% średnich firm, 31% małych i 26% mikro.

Najwięcej ESG dowiezie transport

W poszczególnych sektorach także widoczne są znaczące różnice. TSL jest sektorem, w którym najwięcej firm planuje działania związane z ESG. 1% robi strategię, 58% realizuje działania wymagane prawem, a 26% zaplanowało taki krok w przyszłości. Tylko 15% nie zamierza nic zrobić w tym obszarze.

ESG nie jest już wyborem, ale obowiązkiem każdej firmy. Nasze badanie pokazuje, że najlepiej rozumieją to przedsiębiorstwa transportowe, logistyczne i spedycyjne, które od lat mierzą się z presją rosnących wymogów środowiskowych. Polska jest liderem transportu międzynarodowego, dlatego dekarbonizacja ciężkiego transportu i rozwój zeroemisyjnych flot mają dla tego sektora znaczenie strategiczne. Zapowiedzi regulacyjne ze strony Komisji Europejskiej, nawet jeśli na razie niepotwierdzone, wzmacniają poczucie pilności uwzględniania aspektu presji środowiskowej w strategii firm transportowych. W takim otoczeniu rządowy program wsparcia finansowania pojazdów zeroemisyjnych jest nie tylko potrzebny, ale może realnie przyspieszyć transformację, o ile będzie elementem szerzej zakrojonego systemu zachęt – mówi Silvestr Ochrimović, prezes zarządu Truck Care.

Na drugim biegunie mamy firmy handlowe i usługowe, gdzie dwa razy więcej firm niż w przypadku TSL (30%) nie zamierza wykonać żadnego kroku w obszarze ESG. W produkcji natomiast najliczniejsza grupa (7%) wdraża kompleksową strategię ESG.

Różne rozwiązania ESG

Przedsiębiorcy zostali również zapytani o to, jakie działania podejmują na rzecz ESG. Najpopularniejszymi odpowiedziami, niezależnie od wielkości firmy, były dbałość o prawa pracownicze, oszczędność energii i wody, gospodarka odpadami i recykling, zrównoważone zarządzanie zasobami oraz zaangażowanie w działania na rzecz lokalnej społeczności.W podziale na branże należy zauważyć, że w branży HoReCa najistotniejsza jest oszczędność wody i energii, co najprawdopodobniej wynika ze specyfiki tej branży. Podobnie jest w usługach. W przypadku dbałości o prawa pracownicze pozytywnie wyróżnia się branża handlowa, chociaż we wszystkich badanych branżach aspekt ten był istotny i relatywnie często wskazywany. Dla branż budowlanej, przemysłowej oraz transportowej ważne były takie aspekty, jak gospodarka odpadami i recykling.

Metodyka badania

Badanie zostało przygotowywane jest przez Ecorys na zlecenie Europejskiego Funduszu Leasingowego SA. Jego uczestnicy to mikro, małe i średnie firmy terenu całej Polski. W badaniu wzięła udział reprezentatywna grupa 600 mikro, małych i średnich firm. Aktualna edycja badania odbyła się od 1 do 30 czerwca 2025 roku.

Co trzeci prezes lub prezeska firmy w Polsce nie zna żadnego języka obcego. Najgorzej jest w mikrofirmach i rolnictwie

W świecie zglobalizowanych gospodarek, w którym firmy konkurują i współpracują ponad granicami, znajomość języków obcych jest jedną z kluczowych kompetencji osób zarządzających biznesem. Tymczasem w praktyce bywa z tym różnie. Raport EFL „Wykształcenie czy doświadczenie? Co pomaga w biznesie. Pod lupą” pokazuje, że choć 63% przedsiębiorców w Polsce zna przynajmniej jeden język obcy, to co trzeci nie może  wpisać tej umiejętności w swoim CV. Najgorzej sytuacja wygląda w najmniejszych firmach, gdzie językiem obcym posługuje się tylko 37% właścicieli. W średnich firmach ten odsetek jest zdecydowanie wyższy i wynosi 92%. Różnice widoczne są również między branżami: od 84% prezesów firm produkcyjnych mówiących komunikatywnie w języku obcym, po zaledwie 29% w rolnictwie.

- Wyniki naszego badania bardzo mocno pokazują, jak zróżnicowany jest poziom kompetencji językowych wśród polskich przedsiębiorców. W mikrofirmach większość właścicieli nie zna żadnego języka obcego, co realnie może ograniczać ich dostęp do nowych rynków, partnerów czy dostawców lub choćby zaawansowanej informacji. W firmach średnich natomiast kompetencje językowe są praktycznie standardem i nierozerwalną częścią zarządzania nowoczesnym biznesem. Jeśli zestawimy to z badaniami Pracuj.pl pokazującymi, że aż 70% pracowników w Polsce deklaruje znajomość co najmniej jednego języka obcego, widać wyraźnie, że osoby zatrudnione często mają lepsze przygotowanie językowe niż sami przedsiębiorcy. Ta dysproporcja pokazuje, że w małych biznesach inwestycja w rozwój językowy właścicieli mogłaby się stać jednym z motorów wzrostu i profesjonalizacji – podkreśla Paweł Bojko, wiceprezes zarządu EFL.

Ze znajomością języków obcych bywa różnie

Z raportu EFL „Wykształcenie czy doświadczenie? Co pomaga w biznesie. Pod lupą” wynika, że większość przedsiębiorców MŚP deklaruje znajomość przynajmniej jednego języka obcego. Szczegółowe wyniki ujawniają jednak znaczące zróżnicowanie tych umiejętności. Najpopularniejszy pozostaje angielski, którym posługuje się 43% właścicieli firm. Na drugim miejscu znajduje się niemiecki (21%), natomiast francuski i hiszpański mają marginalne znaczenie. Niestety, aż 37% przedsiębiorców nie zna żadnego języka obcego.

Im większa organizacja, tym więcej poliglotów

Jednym z najbardziej wyrazistych wniosków z raportu jest zależność kompetencji językowych od wielkości przedsiębiorstwa. W mikrofirmach tylko 37% właścicieli zna język obcy, a 63% nie mówi w żadnym. W małych firmach znajomość języków deklaruje już 71% przedsiębiorców. W średnich przedsiębiorstwach natomiast niemal wszyscy, bo aż 92%, posługują się co najmniej jednym językiem obcym. Dane te sugerują, że rozwój kompetencji językowych rośnie wraz ze wzrostem skali organizacji, profesjonalizacji i intensywności kontaktów międzynarodowych. Niezależnie od wielkości organizacji dominującym językiem obcym jest angielski.

Produkcja na szczycie, rolnictwo na końcu zestawienia

W podziale branżowym wyniki są równie zróżnicowane. Najwyższy poziom znajomości języków obcych notuje sektor produkcji, gdzie aż 84% przedsiębiorców deklaruje umiejętność komunikowania się w obcym języku. W transporcie ten wskaźnik wynosi 75%. Zarządzający firmami usługowymi i handlowymi również wypadają dobrze, gdyż 68% z nich porozumiewa się przynajmniej w jednym języku. Firmy budowlane plasują się w środku stawki z wynikiem 53% przedsiębiorców znających na poziomie komunikatywnym co najmniej jeden język obcy. Najniżej wypada rolnictwo: jedynie 29% rolników zna jakikolwiek język obcy, co czyni tę branżę najbardziej skierowaną na rynek lokalny w całym sektorze MŚP.

Pełna wersja raportu EFL „Wykształcenie czy doświadczenie? Co pomaga w biznesie. Pod lupą” jest dostępna https://media.efl.pl/raporty/category/28488.

***

Metodyka badania:Badanie „Pod lupą” zostało zrealizowane przez ICAN Institute na zlecenie EFL S.A. z właścicielami, współwłaścicielami i osobami odpowiedzialnymi za finanse w segmencie firm MŚP z całego kraju. W sumie zrealizowano 600 wywiadów: 247 rozmów z przedstawicielami mikro firm, 186 rozmów z przedstawicielami małych firm oraz 167 rozmów z przedstawicielami średnich firm. Przebadane firmy reprezentowały sześć branż: budownictwo, handel, produkcję, rolnictwo, transport i usługi. Przygotowane w ten sposób dane pozwalają analizować i opisywać na poziomie całej populacji firm w Polsce. Badanie wykonano metodą telefonicznych ankiet (CATI) w lipcu 2025 roku.***Raport „Wykształcenie czy doświadczenie? Co pomaga w biznesie. Pod lupą” jest piętnastym opracowaniem z serii „Pod lupą” wydanym przez Europejski Fundusz Leasingowy SA. w ramach autorskiego projektu „Europejski Fundusz Modernizacji Polskich Firm”. Pierwszy opisywał kondycję sektora MŚP w Polsce („MŚP pod lupą”, 2011), drugi poświęcony był gospodarstwom rolnym („Agro pod lupą”, 2012). Trzecie opracowanie analizowało finansowe aspekty działalności transportowej („Transport pod lupą”, 2013), czwarte – młodych na rynku pracy („Młodzi na rynku pracy. Pod lupą”, 2014), piąte – innowacje („Innowacje w MŚP. Pod lupą”, 2015). Szósty raport przedstawiał inwestycje prowadzone przez MŚP („Inwestycje w MŚP. Pod lupą”, 2016). Siódme wydanie dotyczyło pokolenia milenialsów („Millenialsi w MŚP. Pod lupą”, 2017). Ósmy raport przedstawiał wielostronny obraz budownictwa („Budownictwo przyszłości. Pod lupą”, 2018). Dziewiąte wydanie pokazywało, ile MŚP wiedzą o społecznej odpowiedzialności biznesu („CSR w MŚP. Pod lupą”, 2019). Dziesiąta publikacja koncentrowała się na obszarze ekologii, energii odnawialnej, elektromobilności i aktywności MŚP na tych polach („Zielona energia w MŚP. Pod lupą”, 2020). Jedenaste wydanie przedstawiało 30 najważniejszych trendów, jakie w najbliższych latach mogą zdominować branżę leasingową w Polsce („Cyfrowa (r)ewolucja na rynku leasingu. Pod lupą”, 2021). Tematem dwunastej edycji były trendy w wynajmie samochodów osobowych i ciężarowych, maszyn rolniczych i budowlanych, wózków widłowych i robotów oraz sprzętu IT („MŚP wynajmują czy kupują? Pod lupą”, 2022). W trzynastej edycji pod lupę wzięto etapy rozwoju polskich firm, tempo rozwoju biznesu i oraz czynniki, które determinują przechodzenie z fazy mikro do małej i średniej firmy („Od startupu do MŚP. Etapy rozwoju firm w Polsce. Pod lupą”, 2023). Czternasta edycja weryfikuje podejście przedsiębiorców MŚP do czasu wolnego, zarówno swojego jako osoby zarządzającej firmą, jak i pracowników tej firmy. Obecna, piętnasta edycja raportu z cyklu „Pod lupą” próbuje odpowiedzieć na pytanie, co jest ważniejsze w prowadzeniu własnego biznesu: wykształcenie czy doświadczenie. I co pracodawcy biorą częściej pod uwagę rekrutując pracowników?

 

Źródło: EFL

Jak wzmocnić polską gospodarkę? Kluczowe kierunki działań w nowym raporcie Centrum Analiz PKO Banku Polskiego

  • Centrum Analiz PKO Banku Polskiego opublikowało raport na temat roli krajowego kapitału w polskiej gospodarce.

  • Raport zwraca uwagę na kluczowe kierunki działań, które mogą pomóc we wzmocnieniu krajowej gospodarki, która stoi w obliczu globalnych wyzwań.

  • Silne i rozwijające się polskie firmy są fundamentem odporności i bezpieczeństwa gospodarki.

Centrum Analiz PKO Banku Polskiego opublikowało raport na temat roli krajowego kapitału w polskiej gospodarce, która stoi w obliczu nowego układu sił w globalnym handlu, spadku napływu zagranicznych inwestycji oraz wyczerpywania dotychczasowych źródeł wzrostu. Zagraniczny kapitał był impulsem modernizującym i przyczynił się do wzrostu dobrobytu, ale jego dalszy napływ nie jest gwarantowany. Wzmocnienie krajowych przedsiębiorstw prywatnych staje się zatem strategicznym celem, by zapewnić trwały rozwój, odporność na szoki i kontrolę nad kluczowymi branżami. Pełny raport Centrum Analiz PKO Banku Polskiego dostępny jest na stronie: Makro Focus: Rola krajowego kapitału w gospodarce - spojrzenie makro i branżowe | Centrum Analiz PKO BP

- Polska gospodarka ma szansę rosnąć w siłę, jeśli uda się wzmocnić krajowy kapitał prywatny. Nasz najnowszy raport pokazuje, że dwa kluczowe działania mogą przynieść największy efekt: zwiększenie krajowych oszczędności oraz rozwój polskich firm. Dzięki temu więcej zysków i podatków pozostanie w kraju, wzrośnie odporność przedsiębiorstw na wstrząsy zewnętrzne, a strategiczne branże – energetyka, obronność i farmacja – będą kontrolowane lokalnie. Firmy krajowe już nadrabiają dystans – w ostatnich latach rośnie ich wydajność, nakłady inwestycyjne i innowacyjność. Jednocześnie selektywne przyciąganie inwestycji zagranicznych wspiera transfer technologii i rozwój know-how w Polsce. Wzrost oszczędności i wsparcie polskich firm to dziś najprostsza droga do bardziej odpornej i innowacyjnej gospodarkipodkreśla Urszula Kryńska, kierownik w Biurze Analiz Makroekonomicznych PKO Banku Polskiego.

Aby zapewnić trwały rozwój, odporność na szoki i kontrolę nad kluczowymi branżami, konieczne jest wzmocnienie krajowego kapitału prywatnego. Najważniejsze działania to:

  1. Zwiększanie krajowych oszczędności
    Większa baza krajowych oszczędności umożliwia finansowanie inwestycji w Polsce i ogranicza zależność od zagranicznego kapitału.
  2. Wsparcie rozwoju polskich firm
    Rozwój i ekspansja krajowych przedsiębiorstw zwiększają odporność gospodarki i poprawiają jej zdolność do tworzenia miejsc pracy oraz wzrostu przychodów. Rekomendowane działania obejmują m.in.: tworzenie zachęt do wzrostu i konsolidacji firm, wsparcie konsorcjów MŚP i inwestycji typu venture capital, rozwój systemu gwarancji kredytowych i wsparcia eksportu.
  3. Selektywne inwestycje zagraniczne
    Napływ kapitału zagranicznego wciąż stanowi istotną wartość dla gospodarki, jednak jego znaczenie powinno być maksymalizowane poprzez preferowanie projektów z realnym wpływem na rozwój technologiczny i produkcyjny w Polsce oraz z silnymi powiązaniami z krajowym przemysłem.
  4. Budowa silnych branż strategicznych
  • Energetyka: kontrola nad kluczową infrastrukturą umożliwia suwerenność energetyczną i wsparcie transformacji. W morskiej energetyce wiatrowej udział polskich firm wynosi obecnie 20–25%, celem jest 45–50%. Pierwsza elektrownia jądrowa ma zapewnić 40% udziału krajowego kapitału.
  • Obronność: krajowy kapitał w sektorze zbrojeniowym zapewnia bezpieczeństwo technologiczne i strategiczną kontrolę. W 2024 przychody firm zbrojeniowych przekroczyły 30 mld PLN.
  • Farmacja: rozwój krajowych producentów API i wsparcie innowacyjności (AI, biotechnologia) są konieczne do zmniejszenia deficytu handlowego (6,7 mld EUR w 2024) i zapewnienia ciągłości dostaw leków.

Dlaczego to ważne?

Silny krajowy kapitał prywatny pozwala: zatrzymać zyski i podatki w kraju, zwiększyć odporność łańcuchów dostaw i finansowania, prowadzić politykę przemysłową zgodną z interesem publicznym oraz kontrolować strategiczne decyzje i działalność B+R.

Kluczowe dane obrazujące sytuację w gospodarce:

  • Firmy z przewagą polskiego kapitału zatrudniają 64% pracowników sektora przedsiębiorstw.
  • W ostatnich 5 latach krajowe firmy silniej zwiększały wydajność pracy i nakłady inwestycyjne w relacji do przychodów w wielu branżach (transport, farmacja, budownictwo).
  • Firmy zagraniczne wciąż pozostają bardziej produktywne średnio o 43% i odpowiadają za 60% eksportu firm średnich i dużych.
  • Polska ma jedną z najwyższych w UE ujemnych międzynarodowych pozycji inwestycyjnych netto: -242 mld EUR w 2024 r. (28% PKB).

Źródło: PKO BP

Ampere Analysis: wydatki na prawa do transmisji sportowych wzrosną w latach 2025 – 2030 o 20 proc.

78 miliardów dolarów. Taką kwotę mają osiągnąć światowe wydatki na prawa do transmisji sportowych, rosnąc do 2030 roku o 20 proc. – wynika z prognoz wiodącej firmy zajmującej się analizą danych Ampere Analysis. Napędzać ma to rosnąca konkurencyjność globalnych platform streamingowych w zakresie transmisji wydarzeń sportowych na żywo, a także nowe batalie o pozyskiwanie i przedłużanie praw do różnego rodzaju rozgrywek – głównie w USA.

Według Ampere Analysis największy wpływ będzie widoczny na rynku amerykańskim w kwestii umów dla takich lig, jak Major League Baseball i National Basketball Association. Smaczku rywalizacji doda pojawienie się nowych konkurencyjnych podmiotów na globalnym rynku streamingowym. Umowy do najpopularniejszych w USA sportów, czyli baseballu i koszykówki, będą odpowiadały za blisko połowę z 78, bo aż za 36 mld dol. całej kwoty przeznaczonej na pozyskanie praw.

Europa i Azja trochę bardziej zachowawcze

- Analizując prognozy Ampere Analysis w kontekście praw do transmisji sportowych, widać, że w Europie wydatki na ten cel będą rosły w bardziej umiarkowany sposób. Na Starym Kontynencie od 2025 do 2030 roku wzrosną one o 17 proc., zwiększając się w tym czasie z 18,3 mld dol. do 21,3 mld dol. Swój wpływ wywrą zapewne też takie wydarzenia, jak m.in. Mistrzostwa Świata FIFA 2030 czy Zimowe Igrzyska Olimpijskie – komentuje Artur Pacuła, CEO MEGOGO w Polsce.

Z kolei w Azji – według przewidywań – wydatki na prawa medialne wzrosną w okresie 2025-2030 z 7,2 do 9,9 mld dol. Głównym czynnikiem napędzającym wzrost będzie indyjski krykiet.

Firmy streamingowe coraz aktywniejsze w sporcie

Przykładem pokazującym coraz większe zaangażowanie platform streamingowych w sport, na który powołuje się Ampere, może być najnowszy proces sprzedaży praw do Ligi Mistrzów UEFA, w którym partner agencyjny Relevent pomógł zabezpieczyć umowy z Paramount.

W USA partnerami telewizyjnymi MLB są obecnie NBC i Netflix. Wcześniej był nim ESPN, który dziś oferuje mniejszy pakiet meczów.

Zdaniem Dana Harraghy’ego, starszego menedżera ds. badań w sporcie z Ampere Analysis, prawa sportowe pozostają niezawodnym motorem wartości w mediach. Główne renegocjacje w USA ukształtują następne kilka lat. W Europie natomiast rosnące zaangażowanie globalnych platform streamingowych może dać impuls do przekształcenia konkurencji w przetargach.

- W Polsce widać nowy trend coraz większego zaangażowania platform streamingowych w transmitowanie treści sportowych na żywo oraz chęci pozyskiwania przez nie nowych praw. To właśnie streaming online jest motorem napędzającym rozwój. Z danych z raportu „Game changer” Kantara płynie wniosek, że dla 1 na 5 nowych abonentów czynnikiem skłaniającym do subskrypcji usług VOD są wydarzenia sportowe na żywo – dodaje Artur Pacuła z platformy streamingowej MEGOGO, oferującej telewizję online i bibliotekę VOD.

Netflix to niejedyny przykład coraz większego zaangażowania platform streamingowych w pokazywanie wydarzeń sportowych na żywo. Przykłady transmisji w Viaplay, DAZN czy rekordowa liczba meczów Ligi Mistrzów w CANAL+Online transmitowana w jednym momencie (18) wskazują, że rodzi się nowy, stały trend.

Końcówka roku wyjątkowo bogata w emocje piłkarskie w Polsce

- Koniec 2025 roku będzie w tym roku wyjątkowy. Zazwyczaj oprócz Premier League i kultowego Boxing Day, grudzień daje chwilę wytchnienia fanom piłki nożnej. W tym roku na wszystkich kibiców futbolu czekają dodatkowe emocje. Już 21 grudnia startuje Puchar Narodów Afryki, który będzie można obejrzeć w MEGOGO – dodaje Artur Pacuła.

***

O MEGOGO:

MEGOGO – jeden z największych dostawców usług OTT na terenie Europy Środkowo-Wschodniej. Oferuje telewizję online, bibliotekę filmów, seriali i programów dla całej rodziny, a także wydarzenia sportowe transmitowane na wyłączność. Część katalogu jest dostępna niemal na całym świecie (wyjątki to m.in. terytorium Federacji Rosyjskiej i Republiki Białorusi). Serwis został założony w 2011 roku i zatrudnia ponad 700 osób. W Polsce usługi dostępu do MEGOGO świadczone są przez MEGOGO.PL Sp. z o.o.

Branża bankowa w 2025 roku: rekordowe zyski, rozwój cyfryzacji i rosnąca presja cyberzagrożeń

 

PKO Bank Polski, Santander Bank Polska i Bank Pekao to trzy najsilniejsze medialnie marki sektora bankowego w Polsce – wynika z najnowszej edycji badania Top Marka 2025, przygotowanego przez Instytut Monitorowania Mediów (IMM) i magazyn „Press”. W analizowanym okresie to dyskusje o rekordowych wynikach finansowych, wdrażaniu sztucznej inteligencji i bezpieczeństwie cyfrowym najmocniej wpływały na widoczność banków w badanych przekazach.

 

 

W 2024 roku sektor bankowy odnotował 42,2 mld zł zysku netto, co wywołało falę publikacji dotyczących rentowności, marż kredytowych i debaty o zwiększeniu podatku CIT dla banków (który ostatecznie zostanie podwyższony od 1 stycznia 2026 roku). Obserwatorzy rynku finansowego wskazywali jednak, że wysoki poziom zysków jest konsekwencją warunków rynkowych i decyzji Rady Polityki Pieniężnej dotyczących stóp procentowych, a nie efektem nadmiernej marżowości.

Cyfryzacja usług i sztuczna inteligencja kluczowym polem rywalizacji

Sektor bankowy przeszedł w analizowanym okresie intensywną transformację technologiczną. Banki inwestowały w rozwiązania oparte na AI, automatyzację procesów oraz narzędzia usprawniające obsługę klientów.

Bank Pekao rozwijał platformę Empatia – narzędzie do analizy doświadczeń klientów, które z wykorzystaniem algorytmów sztucznej inteligencji „przeczytało” już setki tysięcy opinii o  aplikacji mobilnej, produktach, usługach, placówkach i bankomatach. Dzięki temu bank otrzymuje syntetyczną informację zwrotną o tym, co użytkownicy chwalą, a co wymaga poprawy. PKO Bank Polski informował o zrobotyzowaniu 320 procesów biznesowych, dzięki czemu roboty wykonały już ponad 300 mln zadań, co w praktyce przełożyło się na ograniczenie kosztów operacyjnych, skrócenie czasu obsługi i odciążenie pracowników od powtarzalnych czynności. BNP Paribas testował modele behawioralne przetwarzające dane klientów na potrzeby personalizacji usług. Media podkreślały, że polskie instytucje finansowe należą do światowej czołówki w obszarze cyfryzacji.

Rosnące wykorzystanie nowych technologii w bankowości skutkowało wzmożonymi inwestycjami w cyberbezpieczeństwo, obejmującymi infrastrukturę ochronną, testy penetracyjne i systemy automatycznego wykrywania anomalii. W medialnych dyskusjach kwestie ochrony danych, odporności systemów IT i ryzyka oszustw online splatały się z szerszym obrazem wyzwań sektora, takich jak jakość udzielanych kredytów (zwłaszcza walutowych), poziom rezerw finansowych oraz przejrzystość zasad wynagradzania i wypłaty dywidend. Banki podkreślały, że muszą równoważyć presję na wyniki z koniecznością inwestowania w bezpieczeństwo, zgodność regulacyjną i obsługę klienta, a ich odpowiedzią na te oczekiwania są działania oparte na odpowiedzialnym udzielaniu kredytów i etycznej sprzedaży.

Przetasowania w zarządach i zmiany właścicielskie

Widoczność sektora wzmacniały także zmiany kadrowe i właścicielskie. Media szeroko relacjonowały objęcie sterów Banku Pekao przez Cezarego Stypułkowskiego oraz przejście Cezarego Kocika na stanowisko prezesa mBanku. Istotnym wydarzeniem była także decyzja Erste Group o przejęciu 49% udziałów w Santander Bank Polska za kwotę 7 mld euro. Transakcja obejmowała również prawie połowę udziałów w należącym do banku towarzystwie funduszy inwestycyjnych. W mediach krok ten interpretowano nie tylko jako rozszerzenie wpływów austriackiego giganta, lecz przede wszystkim jako sygnał zaufania do stabilności i potencjału polskiego sektora finansowego.

Wizerunek i sponsoring jako narzędzie komunikacji

Banki nie ograniczały się do komunikacji stricte biznesowej. PKO Bank Polski został oficjalnym bankiem Polskiej Ligi Siatkówki, mBank wspierał festiwale muzyczne, m.in. Łódź Summer Festival i Off Festival, a Santander rozwijał projekty edukacyjne. Bank zwiększył liczbę miejsc na bezpłatnych kursach językowych do 150 tys. BNP Paribas z kolei konsekwentnie inwestował w kulturę, m.in. poprzez współpracę z festiwalami filmowymi, takimi jak Dwa Brzegi.

Santander Bank z najbardziej pozytywnym przekazem

Na siłę marki składają się takie wskaźniki jak impact, indeks sentymentu oraz liczba publikacji. Pod względem impactu zestawienie banków pokazuje wyraźną dominację PKO BP, który osiągnął najwyższy wynik – blisko 3 mld pkt. Najwyższy indeks sentymentu w zestawieniu ma Santander Bank Polska (1,98) – oznacza to, że przekaz dotyczący tej marki był najbardziej pozytywny spośród wszystkich analizowanych banków. Biorąc pod uwagę liczbę materiałów, w przekazach najczęściej pojawiał się PKO Bank Polski (ponad 257 tys. wzmianek), podczas gdy pozostałe banki odnotowały wyraźnie niższe wyniki.

Gdzie najczęściej pisano o bankach?

Największym polem dyskusji o polskiej bankowości były portale internetowe – to tam koncentrowała się znaczna część publikacji dotyczących sektora. Tematy podatkowe, stopy procentowe, wyniki kwartalne i zmiany właścicielskie były poruszane przede wszystkim w  mediach ekonomicznych i biznesowych: w okresie objętym badaniem najaktywniejszym źródłem informacji okazał się Biznes.pap.pl, który opublikował 8909 materiałów o bankach; na kolejnych miejscach znalazły się Stooq.pl (8566) oraz Bankier.pl (8036). W prasie najczęściej o bankach pisały redakcje „Parkietu”, „Pulsu Biznesu” i „Rzeczpospolitej”.

O rankingu Top Marka

Badanie Top Marka 2025 Magazynu „Press” i Instytutu Monitorowania Mediów obejmuje ponad 17,1 mln wpisów w mediach społecznościowych z Facebooka, Instagrama, X i YouTube’a, 10,1 mln przekazów na portalach internetowych oraz 1,3 mln artykułów prasowych opublikowanych od 1 lipca 2024 do 30 czerwca 2025 roku.

Aby wyłonić 500 najsilniejszych medialnie brandów w każdej z 50 branż, zweryfikowano przekazy dotyczące 1020 marek i firm. Kluczowym wskaźnikiem rankingu Top Marka jest medialna siła marki. Na to wielowymiarowe kryterium składają się wartości pozwalające najpełniej ocenić obecność brandów w mediach. Są to: liczba wzmianek, dotarcie do odbiorców oraz ich indeks sentymentu. Najważniejszą składową siły marki jest impact, czyli szacowane dotarcie informacji o marce. Wylicza się go na podstawie danych o zasięgu medium. Wskaźnik ten uwzględnia także wiedzę o zwyczajach czytelników i odbiorców, wpływających na rzeczywisty odbiór treści oraz specyfikę poszczególnych mediów. Zebrane dane są analizowane także pod względem sentymentu, którego index obrazuje syntetyczny wskaźnik nastroju wzmianek o marce w mediach. Wskaźnik jest liczony poprzez kategoryzację przekazów według trzystopniowej skali wydźwięku: pozytywny, neutralny i negatywny dla każdej badanej marki.

Definicje:

  • Impact – dotarcie wzmianki o marce na podstawie danych o konsumpcji medium;
  • Indeks sentymentu – współczynnik oparty na wydźwięku; odzwierciedla udział publikacji pozytywnych, neutralnych i negatywnych w całości przekazu o danej marce: im wyższy, tym lepszy;
  • Siła marki – ostateczna wartość decydująca o miejscu w rankingu; jest indeksem kilku zmiennych świadczących zarówno o liczbie kontaktów odbiorców z marką, jak i jakościowej ocenie komunikatu.

Całe badanie Top Marka jest dostępne w listopadowym wydaniu magazynu „Press” oraz na stronie https://topmarka.eu

 

Transport pod presją - jak firmy TSL mogą utrzymać płynność i rozwijać się mimo rosnących kosztów?

Wysokie koszty paliw i pracy, nowe regulacje, coraz dłuższe terminy płatności, a do tego rekordowa liczba zatorów finansowych - tak wygląda dzisiejsza codzienność branży transportowej. W najnowszym odcinku podcastu Bibby Financial Services „Biznes Jutra” Wojciech Plona, ekspert finansowy i właściciel zewnętrznego działu finansowego dla MŚP, podkreśla jedno: w TSL to nie przychody, ale płynność decyduje o być albo nie być firmy.


Jak zatem utrzymać stabilność finansową i jednocześnie rozwijać biznes?

Z jakimi wyzwania borykają się firmy transportowe?

Problemem są przede wszystkim rosnące koszty. Jak w podcaście "Biznes Jutra" podkreśla Wojciech Plona, przewoźnicy mierzą się jednocześnie z presją płacową, coraz droższym paliwem oraz rosnącymi kosztami utrzymania taboru - zarówno nowego, jak i używanego . Do tego dochodzi efekt regulacji takich jak pakiet mobilności, który wymusza zmiany nie tylko w wynagrodzeniach kierowców, ale też w parametrach i wyposażeniu pojazdów.
Jednocześnie rynek nie daje przewoźnikom prostych narzędzi do rekompensowania tych kosztów. Podniesienie cen nie zawsze jest możliwe, szczególnie w relacjach z dużymi zleceniodawcami.

Dlaczego w TSL płynność jest ważniejsza niż przychody?

- „Cash is the king” - mówi Plona, tłumacząc, że branża transportowa pracuje na wyjątkowo niskich marżach. Owszem, przychody bywają wysokie, ale w praktyce firmom zostaje tylko 3–5% czystego zysku od obrotu. Oznacza to, że przewoźnicy muszą obracać ogromnymi kwotami po to, by wypracować niewielką nadwyżkę.
Sytuację pogarszają terminy płatności - w TSL częste są faktury płatne po 90–120 dniach. To oznacza, że firma wykonuje usługę w styczniu, a gotówkę często widzi dopiero w kwietniu lub maju. W tym czasie wynagrodzenia, paliwo, leasing i podatki trzeba opłacać na bieżąco.

Czym są „złe przychody” i dlaczego mogą doprowadzić firmę do problemów?

Plona zwraca uwagę na zjawisko, które wielu przedsiębiorców bagatelizuje: złe przychody. Chodzi o kontrakty, które na papierze wyglądają świetnie - bo generują duży obrót - ale w praktyce niszczą płynność.
Przykład? Zbyt duży klient, który płaci po 120 dniach. Choć zwiększa obroty, równocześnie wysysa gotówkę z firmy. Jeśli ten klient korzysta z najdłuższych możliwych terminów, może zdestabilizować nawet duży podmiot. - „Można być mocnym, ale jeśli klient rozwala naszą płynność i nie śpimy po nocach, warto zadać sobie pytanie, czy to się opłaca” - mówi Plona.

Jakie ryzyka finansowe najbardziej zagrażają firmom TSL?

Piętą achillesową branży pozostają zatory płatnicze. Badanie Bibby Financial Services pokazuje, że co piąta firma transportowa musi odzyskiwać zaległe należności, co potwierdza skalę problemu. Zatory nie tylko utrudniają inwestycje - one wręcz mogą zatrzymać możliwość funkcjonowania.
Drugim kluczowym ryzykiem jest niska dźwignia operacyjna. Wystarczy niewielki błąd w kalkulacji -zbyt niska stawka, źle dobrany kontrakt, opóźniona płatność, by w firmie zabrakło środków na bieżące wydatki. A branża jest szczególnie wrażliwa na wahania kosztów paliwa, zmianę kursów walut czy rosnące wynagrodzenia.

Czy w obecnych warunkach łatwo rozwijać biznes transportowy?

Rozwój jest potrzebny - bo firmy, które stoją w miejscu, tak naprawdę się cofają. Ale jak ocenia Plona, dzisiejszy moment nie sprzyja dużym inwestycjom w sam transport.
Przewoźnicy coraz częściej rozważają:
  • dywersyfikację działalności (np. wejście w logistykę magazynową),
  • szukanie stabilniejszych klientów,
  • poprawę procesów finansowych i skuteczności windykacji,
  • staranniejszą selekcję kontraktów.
Rozwój nie powinien więc oznaczać wyłącznie „więcej ciężarówek”, ale raczej „bardziej przewidywalny biznes”.

Czy transport może funkcjonować bez finansowania zewnętrznego?

Krótka odpowiedź: praktycznie nie. Faktoring, kredyt obrotowy, leasing floty - to dziś podstawowe narzędzia utrzymania płynności. Jak mówi Plona, trudno znaleźć firmę TSL, która nie korzysta z finansowania zewnętrznego, bo sama branża jest kapitałochłonna i działa na niskich marżach.
Zewnętrzne instrumenty finansowe są więc nie tyle dodatkiem, co elementem niezbędnym do zachowania ciągłości działalności.

Jak różni się podejście do finansowania u młodszych i starszych przedsiębiorców?

Starsze pokolenie właścicieli częściej cechuje naturalna ostrożność wobec kredytów i faktoringu. Z kolei młodsze pokolenie traktuje finansowanie bardziej narzędziowo - jak dźwignię rozwoju, nie jak ryzyko.
Dużo zależy również od marży:
  • jeśli w firmie zostaje 3–5% zysku - finansowanie jest koniecznością,
  • jeśli marża wynosi 30–40% - firma może szybciej budować własny kapitał.

Które instrumenty finansowe w TSL są wciąż niedoceniane?

Plona wskazuje dwa:
1. Faktoring - coraz popularniejszy, ale wciąż niewykorzystany w pełni, szczególnie w mniejszych firmach.
2. Pożyczki rządowe lub unijne o niskim oprocentowaniu - przedsiębiorcy często o nich nie wiedzą albo obawiają się formalności.
To zaskakujące, bo oba narzędzia mogłyby realnie odciążyć płynność wielu firm.

Kiedy jest najlepszy moment, aby pójść po finansowanie?

- „Wtedy, kiedy jest dobrze” - odpowiada Plona bez wahania. Gdy firma generuje stabilne przychody i dobrą marżę, warto zabezpieczyć się na wypadek przyszłych trudności. Tak powstaje finansowa poduszka bezpieczeństwa, która może zadecydować o przetrwaniu, gdy rynek się odwróci.
A jak duża powinna być poduszka finansowa firmy? Nie ma jednej reguły. Wielkość poduszki zależy od indywidualnego poczucia bezpieczeństwa właściciela. Jedni potrzebują zabezpieczenia na pół roku, inni czują się komfortowo już przy mniejszej rezerwie. Ważne jest jedno: bez poduszki trudno podejmować trafne decyzje w trudnych momentach.

Czy przedsiębiorcy TSL mają „naturalny system przetrwania”?

Branża TSL jest przyzwyczajona do ciągłych zmian. - „To prawdziwi wojownicy” - mówi Plona, wskazując na konieczność radzenia sobie z nieustannymi modyfikacjami zasad gry: rosnącymi kosztami paliwa, zmianami na rynkach zagranicznych czy kolejnymi regulacjami.
Jednocześnie statystyki pokazują, że sytuacja jest trudna - liczba upadłości firm TSL szybko rośnie. Plona wyjaśnia, że to naturalna konsekwencję złych decyzji finansowych i braku przygotowania na trudniejsze czasy. - „Dopiero przy odpływie widać, kto pływał bez bielizny” - przypomina słowa Warrena Buffetta.

Jakie trendy będą kształtować finansowanie TSL w najbliższych latach?

Ekspert wskazuje kilka kierunków:
  • konsolidacja - duzi gracze będą przejmować mniejszych,
  • finansowanie udziałowe - np. crowdfunding (choć jego rola w TSL jest niepewna),
  • stabilny rozwój klasycznych instrumentów (leasing, faktoring, kredyty),
  • innowacyjne metody finansowania - pojawią się tam, gdzie firmy nie spełniają wymogów banków,
  • strategiczne planowanie - myślenie o firmie w perspektywie wielu kwartałów, a nie tygodni.
Najważniejsze jednak pozostaje jedno: budowanie odpornej struktury finansowej, opartej na płynności, elastyczności i świadomym doborze klientów.

Podsumowanie: jak budować odporną finansowo firmę transportową?

Z rozmowy z Wojciechem Ploną w podcaście Biznes Jutra wyłania się kilka zasad, które mogą stać się fundamentem stabilnego działania w TSL:
1. Dbaj o płynność to ważniejsze niż przychody.
2. Unikaj „złych przychodów”, które destabilizują gotówkę.
3. Monitoruj terminy płatności i szybko reaguj na zatory.
4. Dywersyfikuj klientów i źródła przychodów.
5. Korzystaj z finansowania, gdy jest dobrze - buduj bufor.
6. Rozwijaj firmę strategicznie, nie impulsywnie.
7. Śledź regulacje i zmiany kosztowe - branża TSL zmienia się szybciej niż inne.
Transport, spedycja i logistyka to sektor wymagający, ale też odporny i gotowy do adaptacji. Dzięki świadomemu zarządzaniu finansami firmy mogą nie tylko przetrwać, ale także rozwijać się w sposób zrównoważony - nawet w tak dynamicznym otoczeniu jak dziś.

Podcast Biznes Jutra to cykl przygotowywany przez Bibby Financial Services.
Bibby Financial Services jest spółką faktoringową, częścią Bibby Line Group – niezależnej brytyjskiej grupy firm. Bibby Financial Services od 40 lat dostarcza przedsiębiorcom różne narzędzia finansowe, wspierające stabilne funkcjonowanie i rozwój. 
W Polsce firma funkcjonuje od 2002 roku. Pracuje w trzech oddziałach w Warszawie, Poznaniu i Katowicach, które swoim zasięgiem obejmują cały kraj. Firma jest niezależna od banków. Należy do Polskiego Związku Faktorów oraz największego międzynarodowego zrzeszenia faktorów International Factors Group. 

Sądy wyraźnie przyspieszyły. Coraz sprawniej obsługują sprawy frankowiczów

Sądy przyspieszają rozstrzyganie spraw frankowych. Wzrost liczby wyroków o ponad 33 proc. r/r

 

Sądy załatwiają coraz więcej spraw frankowych. Wzrost rdr. jest ponad 30-procentowy

 

Doświadczenie sądów i rezygnacja z biegłych skracają postępowania frankowe

 

Sądy coraz szybciej wydają rozstrzygnięcia w sprawach frankowych. Wzrost rdr. wynosi ponad 33 proc.

 

Popularność ugód sprzyja szybszemu rozstrzyganiu spraw frankowych. Nowe dane z sądów

 

W dziewięć miesięcy sądy zakończyły ok. 69 tys. spraw frankowych. Wzrost rdr. wynosi ponad 33 proc.

 

Sądy wyraźnie przyspieszyły. Coraz sprawniej obsługują sprawy frankowiczów

 

Sądy okręgowe coraz szybciej rozstrzygają spory frankowe. W trzech pierwszych kwartałach br. załatwiono w nich ok. 69 tys. spraw. W analogicznym okresie 2024 roku wydano blisko 51,5 tys. rozstrzygnięć. Wzrost wynosi zatem 33,4% rdr. W niektórych sądach liczba zakończonych spraw wzrosła rdr. o ponad 300, a w innych – nawet o 2-3 tys. Komentujący te dane eksperci wyjaśniają, że coraz sprawniejsze działanie sądów może wynikać z nabytego przez lata doświadczenia. Ponadto odchodzi się od powoływania biegłych i pomija się zeznania niektórych świadków, co pozwala na wydanie wyroku już nawet po pierwszej rozprawie. Nie bez znaczenia jest też popularność ugód oferowanych przez banki.

Z danych udostępnionych przez 47 sądów okręgowych wynika, że w trzech kwartałach br. załatwiono w nich ok. 69 tys. spraw frankowych. To o 33,4% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy udało się rozstrzygnąć ok. 51,5 tys. tego typu spraw. Wynik ten nie jest zaskoczeniem dla dr Wanesy Choptiany-Mańka z Uniwersytetu WSB Merito. Ekspertka zauważa, że od kilku lat obserwujemy wyraźny trend lawinowego przyrostu liczby pozwów dotyczących tzw. umów frankowych.

– Najsilniejszym bodźcem do dochodzenia swoich praw przed polskimi sądami pozostają korzystne dla kredytobiorców wyroki TSUE, które umocniły ukształtowaną już linię orzeczniczą, ułatwiły dochodzenie roszczeń oraz zwiększyły szanse na uzyskanie znaczących korzyści finansowych. Istotną rolę odgrywa także rosnąca świadomość prawna konsumentów, wzmacniana przez kampanie informacyjne w mediach, łatwy dostęp do wiedzy – wyjaśnia dr Choptiany-Mańka.

Z kolei adwokat Milena Mocarska z Kancelarii MBM Legal uważa, że coraz sprawniejsze rozpoznawanie przez sądy tego rodzaju spraw może wynikać z rosnącego doświadczenia sędziów w tej materii. Ponadto w sprawach frankowych odchodzi się od powoływania biegłych sądowych i pomija się zeznania przynajmniej niektórych świadków, co pozwala na wydanie wyroku już po pierwszej rozprawie. Nie bez znaczenia jest też popularność ugód sądowych.

– Kredytobiorcy coraz częściej decydują się na zawarcie ugody, ponieważ banki proponują atrakcyjne z puntu widzenia konsumenta warunki polubownego zakończenia sprawy. Zawarcie ugody pozasądowej skutkuje cofnięciem pozwu i umorzeniem postępowania przez sąd, co oznacza zakończenie sprawy. Jeśli zaś strony decydują się na zawarcie ugody sądowej, często sądy wyznaczają w tym celu posiedzenia w nieodległym terminie – uzupełnia adwokat Mocarska.

Z kolei dr Choptiany-Mańka ocenia, że przyspieszenie procedowania dla kredytobiorców oznacza szansę na szybsze i korzystne zakończenie sporu, a bankom umożliwia sprawniejsze porządkowanie portfela frankowego w ich strukturze finansowej. W teorii usprawnienie postępowania w sprawach frankowych powinno pozytywnie wpływać również na rozpatrywanie innych sporów cywilnych.

– Tempo rozpatrywania spraw frankowych w 2025 roku jest zdecydowanie najwyższe od początku prowadzenia statystyk przez Ministerstwo Sprawiedliwości w tym zakresie. Dalsze przyspieszenie jest oczywiście możliwe, ale będzie zależało od stopnia przeciążenia sądów oraz napływu nowych pozwów. W polskich sądach wciąż występuje znaczne przeciążenie administracyjne, które wpływa nie tylko na spory frankowe, lecz na cały system postępowań cywilnych – dodaje ekspertka z WSB Merito.

Jak komentuje prawnik dr Jan Szuszkiewicz, mamy do czynienia z dużo szybszym zakończeniem spraw frankowych, ale nie dlatego, iż sądy zaczęły działać sprawniej, tylko z powodu zmiany podejścia banków. Proponują one ugody na bardzo wczesnych etapach sporu. Warunki są na tyle korzystne dla frankowiczów, że po niewielkich negocjacjach coraz częściej na nie przystają. Ze strony banków to świadoma strategia, dzięki której mogą mniej stracić niż po wieloletnim procesie. Następuje kompleksowe rozliczenie roszczeń stron. Bank otrzymuje zwrot wypłaconego kredytu, a frankowicz – łączną sumę rat, które płacił od początku zawarcia umowy kredytowej do zawarcia umowy ugody. Odsetki są najczęściej pomijane. Frankowiczowi są zaś zwracane poniesione koszty procesu.

– Dzięki takiemu rozwiązaniu bank nie musi płacić kancelariom za wieloletnią obsługę sądową. Nie ponosi też kosztów sądowych za przegraną sprawę. Biorąc pod uwagę, że niektóre banki mają tysiące spraw, to olbrzymia oszczędność. Wiedzą o tym, że sprawy frankowe są już praktycznie nie do wygrania w sądzie, więc obrały taką strategię. Na ich postawę oczywiście w sposób zdecydowany wpłynął Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Od 2019 roku każde jego orzeczenie było coraz gorsze dla banków, a coraz lepsze dla frankowiczów. Akcja ugodowa jest bardzo szeroka – stwierdza dr Szuszkiewicz.

Do tego dr Choptiany-Mańka podkreśla, że czas rozpatrywania spraw różni się w zależności od stopnia skomplikowania sporu oraz właściwości miejscowej. Sądy okręgowe w mniejszych miastach działają zwykle sprawniej niż te w dużych ośrodkach, co wynika głównie z różnic w obciążeniu liczbą procesów. Średni czas rozpatrywania sprawy frankowej w 2025 roku wynosił w pierwszej instancji 12-18 miesięcy, a w drugiej – 8-14 miesięcy.

– Oznacza to, że pełne postępowanie sądowe trwa obecnie około 2-3 lat, podczas gdy w poprzednich latach procesy te zajmowały nawet 5 lat, bez pewności co do ostatecznego wyniku. Nie ulega jednak wątpliwości to, że przewidywany czas rozstrzygnięcia sprawy na drodze sądowej pozostaje wciąż bardzo długi. Z tego powodu wielu frankowiczów decyduje się na zawarcie ugody z bankami. Uzyskują wprawdzie mniej korzystne warunki finansowe, ale znacząco skracają czas rozwiązania sporu, ograniczają związane z tym koszty oraz zabezpieczają się przed ewentualnymi dalszymi roszczeniami ze strony banków – dodaje ekspertka.

Ponadto adwokat Milena Mocarska zastrzega, że sprawy, które wpłynęły do sądów w latach 2024-2025, nie są jeszcze zakończone – przynajmniej, jeśli chodzi o Warszawę, Katowice czy Gdańsk. W jej ocenie, realne szanse na przyspieszenie rozpoznania tego typu spraw dawałoby zwiększenie liczby sędziów i pracowników administracyjnych w wydziałach sądów rozpoznających sprawy frankowe.

– Załatwienie sprawy frankowej rozumiane jako prawomocne zakończenie jej w dwóch instancjach to obecnie kwestia kilku lat. Poza Warszawą zdarza się czasem uzyskać korzystny wyrok w I instancji w ciągu 3 miesięcy od złożenia pozwu – podsumowuje prawniczka z MBM Legal.

Źródło: MondayNews.pl

Finansovo.pl

Finansovo.pl - Nowocześnie o finansach.

Najnowsze informacje z zakresu finansów osobistych, finansów firmowych, dostępnych promocji, aktualnych dotacji, możliwości lokowania środków, podatków, ubezpieczeń, publikowanych raportów.

Napisz do nas: finansovo@finansovo.pl

We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.