Raporty

Aromma.pl - Świece sojowe tworzone z pasją

Ceny mieszkań w dzielnicach miast – luty 2025

Mieszkania w samym centrum miasta są najdroższe, ale ta zasada nie dotyczy Poznania, Gdyni i Gdańska. Z kolei Warszawa posiada najkosztowniejszą dzielnicę centralną ze wszystkich zestawionych miast. W stolicy na 1m2 trzeba wydać 22 747 zł, podczas gdy w centrum Łodzi wystarczy niespełna 10 tys. zł. To tylko niektóre wnioski z najnowszego raportu Rankomat.pl i Rentier.io. Eksperci porównywarki Rankomat. zestawili ceny mieszkań w dzielnicach polskich miast. Poprzednio pod uwagę były brane przeciętne ceny mieszkań, a tym razem są to mediany cen ofertowych za 1m2 z ostatnich 3 miesięcy, czyli od listopada 2024 r. do stycznia 2025 r.

Ostatnia taka analiza cen mieszkań w dzielnicach największych miast Polski dotyczyła przeciętnej ceny ofertowej lokalu. Wtedy, czyli w III kw. 2024 r. najdroższą centrum pod względem cen mieszkania miał Kraków (1 021 000 zł na Starym Mieście), a najtańszym miastem okazała się Łódź (424 494 zł na Śródmieściu). Nie zawsze dzielnice centralne były najdroższymi. W Warszawie najbardziej kosztowny okazał się Wilanów, w Krakowie Zwierzyniec, w Łodzi Widzew, a w Gdyni Orłowo.

Tym razem eksperci rankomat.pl porównali dzielnice polskich miast pod kątem ceny ofertowej za 1m2. Porównanie dotyczy również 8 ośrodków: Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Łodzi, Poznania, Katowic, Gdańska i Gdyni.

Ceny mieszkań w dzielnicach centralnych

Najwyższe ceny za 1m2 mieszkania w centrum ma Warszawa. Na stołecznym Śródmieściu mediana cen ofertowych za metr kwadratowy wynosi 22 747 zł – wynika z danych rentier.io za okres listopad 2024 – styczeń 2025 r. Na cenowym podium są jeszcze Stare Miasto w Krakowie (20 000 zł) i Śródmieście w Gdyni (17 924 zł). Zbliżone stawki mają mieszkania położone w centrum Wrocławia i Gdańska (nieco ponad 15 600 zł za metr) oraz Katowic i Poznania (przedział 11 000 - 12 000 zł). Najtańszą z zestawionych dzielnic centralnych jest Śródmieście w Łodzi, gdzie 1m2 mieszkania kosztował w ostatnich 3 miesiącach 9 937 zł.

mieszkania w centrum luty 2025

 

Ceny mieszkań w dzielnicach Warszawy

W samej Warszawie najdroższą dzielnicą na zakup mieszkania z rynku wtórnego jest Śródmieście (22 747 zł). Niewiele tańsze są Wola i Żoliborz, gdzie stawka wynosi tyle samo, bo 20 909 zł za metr – podaje rentier.io. Blisko granicy 20 tys. zł za metr mieszkania są Wilanów i Mokotów. Na Pradze-Północ trzeba wydać 18 029 zł i jest to zarazem najdroższa prawobrzeżna dzielnica Warszawy. W pozostałych dzielnicach stawki za metr mieszkania z drugiej ręki są dość wypłaszczone. Co najmniej 15 tys. zł trzeba wydać na Bielanach, Bemowie, Włochach, Pradze-Południe, Ursynowie i Ochocie. Poniżej tego progu są mieszkania na Ursusie (tu jeszcze 14 999 zł), Targówku, Wawrze, Białołęce i Wesołej. Najtańszy jest Rembertów ze stawką 13 292 zł za metr kwadratowy.

mieszkania w warszawie luty 2025

 

Ceny mieszkań w dzielnicach Krakowa

W drugim pod względem liczby mieszkańców mieście w Polsce najdroższe mieszkania są na Starym Mieście (20 000 zł). Prawie tyle samo na metr kwadratowy trzeba wydać w Krakowie w dzielnicy Grzegórzki (19 868 zł). Podgórze, Zwierzyniec i Krowodrza mają niemal identyczną stawkę ofertową za 1m2 – 17,5 tys. zł. Bliżej 16 tys. zł jest na Bronowicach i w dzielnicy Łagiewniki-Borek, a 15 tys. na Prądniku Czerwonym, Czyżynach, Dębnikach oraz Prądniku Białym. Mistrzejowice mają równą stawkę na poziomie 14 000 zł za metr, z kolei najtaniej można kupić mieszkanie w dzielnicy Wzgórza Krzesławickie (12 892 zł/m2), oddalonej nieco od centrum Krakowa.

mieszkania krakow luty 2025

 

Ceny mieszkań w dzielnicach Wrocławia, Poznania i Łodzi

W przypadku trzech analizowanych miast podział na dzielnice obejmuje znacznie większy teren w porównaniu do Warszawy czy Krakowa. W efekcie Wrocław, Poznań i Łódź posiadają po 5 dużych dzielnic i dlatego zostały ze sobą zestawione w raporcie rankomat.pl i rentier.io. Z całej trójki najdroższym miastem pod kątem zakupu mieszkania jest Wrocław. W stolicy Dolnego Śląska ceny za metr wahają się od 12 529 zł w dzielnicy Fabryczna do 15 620 zł na Starym Mieście. W najtańszej z tego zestawienia Łodzi to od 8 486 zł na Bałutach do 9 937 zł na Śródmieściu. W Poznaniu można zauważyć dwa ciekawe zjawiska. Tu najdroższe mieszkania z rynku wtórnego są najdroższe poza centrum. I aż trzy dzielnice mają wyższe stawki niż Stare Miasto (11 446 zł za metr). Najwięcej trzeba zapłacić w dzielnicy Grunwald (12 003), a najmniej na Nowym Mieście (10 820). Poza tym stolica Wielkopolski ma najbardziej wyrównane stawki za metr mieszkania w dzielnicach. Różnica między najtańszą a najdroższą wynosi w Poznaniu 1 183 zł, w Łodzi to 1 451 zł, a we Wrocławiu 3 091 zł na każdym metrze

mieszkania wroclaw luty 2025

 

Ceny mieszkań w dzielnicach Katowic

W Katowicach nie ma większych zaskoczeń w związku z cenami mieszkań ani przesadnych kontrastów w poszczególnych dzielnicach. Śródmieście to najdroższa dzielnica Katowic ze stawką ofertową na poziomie 12 631 zł/m2, czyli podobnie co najtańsza dzielnica we Wrocławiu czy Krakowie. Kolejne w cenowym zestawieniu znalazły się dzielnice Paderewskiego-Muchowiec i Koszutka, położone blisko centrum. Dąb, Bogucice i Dąbrówka Mała mają mieszkania w cenie ofertowej ok. 11 tys. zł za metr. Nieco taniej jest w dzielnicach Wełnowiec-Józefowiec i Ligota-Panewniki. Tylko dwie katowickie dzielnice mają stawki mieszkań poniżej granicy 10 tys. zł/m2. Są to Piotrowice-Ochojec (9 603 zł) i najtańsze w całym zestawieniu Osiedle Tysiąclecia (8 950 zł).

mieszkania katowice luty 2025

 

Ceny mieszkań w dzielnicach Gdańska i Gdyni

W dwóch największych ośrodkach Trójmiasta, czyli Gdańsku i Gdyni, dzielnica centralna nie jest tą najdroższą. Śródmieście w Gdańsku to „zaledwie” 15 616 zł za metr mieszkania z drugiej ręki. Drożej pod tym względem jest aż w 9 dzielnicach. Z kolei w Gdyni mieszkanie w Śródmieściu kosztuje więcej (17 924 zł/m2) niż w centralnej dzielnicy Gdańska, ale i tak stawka jest o wiele niższa w porównaniu do gdyńskiego Orłowa.

W przypadku Gdańska i Gdyni o cenie za metr mieszkania decydują także walory lokalizacyjne. Centrum jest oczywiście wygodne do zamieszkania, ale za bardziej atrakcyjne uchodzą dzielnice położone bliżej morza. Najlepiej te z zabytkową architekturą, jak Oliwa czy Orłowo. Mieszkań tuż przy plaży nie jest w ofercie zbyt dużo. I raczej nie będzie, ponieważ dzielnice nadmorskie nie są przeznaczone pod rozbudowę w takim stopniu, jak w innych częściach miasta. Tym samym popyt na mieszkania blisko linii brzegowej wcale nie maleje i cena nieruchomości nie będzie tam spadać

- komentuje Michał Ratajczak, starszy analityk rankomat.pl

W Gdańsku mieszkania są najdroższe na Oliwie (21 914 zł za metr). W kolejnym z zestawienia Brzeźnie jest już znacznie taniej, bo 17 842 zł. Nie zawsze jednak bliskość morza oznacza niskie ceny mieszkań. W położonym bliżej centrum Suchaninie metr kwadratowy kosztuje 16 778 zł, a w posiadających plażę dzielnicy Stogi to już wyraźnie mniej, bo 13 004 zł. O ile mieszkanie w Śródmieściu kosztuje 15 616 zł, to w dzielnicach z dala od centrum jest wyraźnie widoczne zróżnicowanie cenowe. W dzielnicy Wyspa Sobieszewska położonej na obrzeżach Gdańska jest nawet drożej, bo 16 710 zł ze metr, w innych ościennych dzielnicach znacznie taniej, jak na Osowie (11 452 zł), Oruni Górnej-Gdańsku Południe (10 967 zł) czy najtańszych w całym zestawieniu Kokoszkach (10 794 zł).

mieszkania gdansk luty 2025

 

W Gdyni mieszkania są najdroższe na Orłowie (23 700 zł za metr). Znacznie tańsze jest Śródmieście ze stawką 17 924 zł. Pozostałe najwyższe stawki mieszkań mają dzielnice położone zarówno w pobliżu centrum Gdyni i granicy z Sopotem. Tak jest w przypadku dzielnicy Mały Kack (16 932 zł za metr), Redłowo (16 776 zł) i Wzgórze św. Maksymiliana (15 811 zł). Zauważalnie tańszy na tle pozostałych jest Grabówek (13 047), a jedyną dzielnicą poniżej granicy 10 tys. złm2 pozostaje Obłuże ( 9 957 zł).

mieszkania gdynia luty 2025

 

Metodologia analizy

W analizie porównano średnie ceny ofertowe nieruchomości z podziałem na dzielnice w wybranych miastach, jednak bez uwzględniania metrażu. Dane pochodzą z platformy rentier.io w okresie listopad 2024 – styczeń 2025 r. i w opracowaniu rankomat.pl mają charakter poglądowy. W danej lokalizacji cena za metr kwadratowy może się różnić w zależności od metrażu mieszkania czy liczby pokoi.

Źródło: Rankomat

Przez rok mieszkania zdrożały o 14,5%, najtańsze ubezpieczenia jeszcze potaniały

W miastach wojewódzkich przez ostatni rok mieszkania zdrożały średnio o 14,5%. Ten sam wskaźnik dotyczył mieszkań nowych i z drugiej ręki. W tym samym czasie najtańsze ubezpieczenia dla lokatorów deklarujących zamieszkanie w mieście wojewódzkim spadły do poziomu 300 zł za roczną polisę. Patrząc na stawki za 1m2 w poszczególnych miastach, ceny rosły nawet o 25%. W przypadku cen polis mieszkaniowych różnice sięgały prawie 30% w ciągu roku. Kwotowo średnia cena ofertowa za 1m2 nowego mieszkania w miastach wojewódzkich wzrosła przez rok z 10676 zł do 12204 zł. Na rynku wtórnym był to przeskok z 9613 zł w 2023 r. do 11112 zł w 2024 r. Najtańsze ubezpieczenie w mieście wojewódzkim kosztowało w 2023 r. średnio 314 zł, a 2024 r. równe 300 zł.

Drożejące mieszkania nie są żadnym zaskoczeniem dla zainteresowanych zakupem nieruchomości. Zwyżkowy trend utrzymuje się od wielu lat, ale różne jest tempo wzrostów w poszczególnych miastach. W dodatku mieszkania z drugiej ręki w wielu miastach drożały gwałtowniej niż te w nowym budownictwie. Dzieje się tak, ponieważ centra największych polskich metropolii posiadają w większości bardzo gęstą zabudowę, a mieszkania położone w centrum są na ogół z rynku wtórnego i mają dogodną lokalizację, więc popyt na nie wciąż rośnie. Duże miasta to często największy pracodawca w regionie i z tego tytułu również nie ma powodu, aby spodziewać się spadków cen za metr kwadratowy. To może tłumaczyć, dlaczego i tak w najdroższej Warszawie ceny mieszkań używanych podrożały w ciągu roku aż o jedną czwartą.

Ceny mieszkań z rynku pierwotnego

Nowe mieszkania w miastach wojewódzkich podrożały w rok średnio o 14,5% na 1m2. Wzrost zanotowały wszystkie miasta, ale najmniej odczuwalna różnica była w Szczecinie (+6,6%), Bydgoszczy (+6,7%) i Lublinie (+9,8%). Na drugim biegunie znalazły się Opole (+24,3%), Zielona Góra (+20,1%) oraz Łódź (+19,5%).

Najdroższe mieszkania z rynku pierwotnego miały w 2024 r. Warszawa (16821 zł), Kraków (16569 zł) i Wrocław (15275 zł).

Najtańszymi miastami za 1m2 nowego mieszkania w 2024 r. były Kielce (10060 zł), Olsztyn (10042 zł) oraz Zielona Góra (9130 zł). Stolica województwa lubuskiego utrzymuje jako ostatnia ofertową stawkę poniżej 10 tys. zł za 1m2. Rok wcześniej Zielona Góra również okazała się najtańsza, a średnia cena za metr wyniosła 7602 zł.

ceny nowych mieszkań

Ceny mieszkań z rynku wtórnego

Mieszkania z drugiej ręki oferowane w miastach wojewódzkich najbardziej podrożały w Warszawie. Między rokiem 2023 a 2024 było to aż 25,1 procent więcej za 1m2. Równie gwałtownie drożał metr kwadratowy w Lublinie (+20,1%) oraz w Opolu (+18,8%). Z kolei najłagodniejsze wzrosty roczne odnotowały Gdańsk (+10,3%), Bydgoszcz (+10,7%) i Poznań (+12,3%).

Pod względem stawek za 1m2 najdroższe w 2024 r. okazały się Warszawa (18709 zł), Kraków (16630 zł) i Gdańsk (14 338 zł). Ta sama kolejność miała miejsce w 2023 r., ale wtedy średnie ceny ofertowe wyniosły odpowiednio 14953 zł, 14186 zł i 12995 zł za 1m2. 

Miastami z najniższymi stawkami za metr kwadratowy mieszkania z rynku wtórnego były 2024 r. Bydgoszcz (8264 zł), Zielona Góra (8418 zł) i Kielce (8485 zł). W roku 2023 także te trzy miasta były najtańsze, ale w żadnym z nich 1m2 nie przekraczał granicy 7500 zł.

ceny używanych mieszkań

Ceny ubezpieczeń nieruchomości

W ubezpieczeniach nieruchomości można mówić o trendzie spadkowym. Jeśli porównać ze sobą najtańsze oferty, okazuje się, że składka za 12 miesięcy ochrony wynosi 314 zł w 2023 r. do 300 zł w 2024 r. Co najmniej tyle średnio kosztowała polisa dla mieszkańców miast wojewódzkich.

W 2023 r. najdroższymi miastami były pod tym względem Gdańsk (440 zł), Zielona Góra (385 zł) i Opole (339 zł), a najtańszymi Bydgoszcz (263 zł), Kielce (265 zł) i Lublin (273 zł).

W 2024 r. stawki za roczną polisę uległy spłaszczeniu. Najdroższymi miastami do ubezpieczenia okazały się Rzeszów (336 zł), Zielona Góra (334 zł) i Gdańsk (314 zł), a najtańszymi ponownie Bydgoszcz (260 zł) oraz Olsztyn (261 zł) i Łódź (270 zł).

ceny polis mieszkaniowych

Powodów, dla których lokatorzy decydują się przeznaczyć mniej na zakup polisy, jest kilka. Nieruchomości w Polsce, a zwłaszcza w największych miastach drożeją nierównomiernie do zarobków, więc możliwe jest, że z domowego budżetu przeznaczamy mniejszą kwotę na zakup polisy czy szukamy po prostu jak najtańszej opcji. Samo ubezpieczenie jest skonstruowane w taki sposób, że, o ile nie mamy nieruchomości na kredyt, można podać dowolną sumę ubezpieczenia. Tym samym zaniżyć realną wartość domu czy mieszkania, a w efekcie otrzymać korzystniejsze cenowo oferty. To jednak działanie ryzykowne finansowo i na krótką metę. Jeśli nasze mieszkanie jest warte 500 tysięcy złotych, a ubezpieczymy je na 300 tysięcy, to tyle właśnie dostaniemy za szkodę całkowitą. To nie wystarczy na zakup mieszkania w podobnym standardzie, bo ceny rynkowe już na to nie pozwolą i za oszczędność kilkudziesięciu złotych na rocznej składce narazimy się na obniżenie komfortu życia. Pocieszający może być fakt, że lokatorzy są świadomi zmieniających się cen nieruchomości. W III kw. 2023 r. mediana sumy ubezpieczenia nieruchomości w porównywarce rankomat.pl wyniosła 515 000 zł, natomiast w analogicznym okresie lipiec-wrzesień 2024 r. było to już 550 000 zł.

Jak będzie w 2025 roku?

Rok 2025 nie będzie dobrym okresem do spadków na rynku mieszkaniowym. Przynajmniej w miastach wojewódzkich, gdzie jest największy popyt na nieruchomości. A także nie w pierwszej połowie roku z uwagi na szczyt inflacji, który ma wystąpić w marcu i osiągnąć poziom 6%, jak przewiduje organizacja audytorsko-doradcza Grant Thorton. 

2025 to rok wyborów prezydenckich, co może okazać się rozstrzygające w przypadku przegłosowania w Sejmie i braku weta Prezydenta dla programu Bezpieczny Kredyt 0%. Sceptycy wskazują, że, podobnie jak BK2%, program dopłat do hipotek spowoduje w konsekwencji podniesienie stawek za 1m2 nowych mieszkań.
Ewentualny wzrost cen mieszkań spowoduje też konieczność podniesienia sumy ubezpieczenia, a tym samym końcowej składki w polisie mieszkaniowej. Z reguły wzrost wartości mieszkania o kilkadziesiąt tysięcy złotych to ubezpieczenie droższe o kilka-kilkanaście złotych rocznie.

Metodologia analizy 

Pokazane ceny mieszkań pochodzą z opracowania NBP o średnich cenach mieszkań z rynku pierwotnego i rynku wtórnego. Opracowanie dotyczy dwóch wymiarów czasowych. W wymiarze rocznych porównane zostały III kwartał 2023 r. do III kwartału 2024 r. W wymiarze kwartalnym okres kwiecień-czerwiec 2024 r. do okresu lipiec-wrzesień 2024 r. Ceny ubezpieczeń pochodzą w opracowania własnego porównywarki rankomat.pl i zawierają średnie ceny polis kupujących deklarujących lokalizację nieruchomości w jednym z miast wojewódzkich. Tu także okres odnosi się do porównania rocznego i kwartalnego, jak w przypadku cen mieszkań. 

Źródło: Rankomat

Wśród hotelarzy i restauratorów więcej pesymistów. Co piąty obawia się mniejszej liczby gości

Wśród hotelarzy i restauratorów więcej pesymistów. Co piąty obawia się mniejszej liczby gości

Subindeks Barometru EFL na I kwartał 2025 roku dla sektora HoReCa wyniósł 50 pkt., +1,1 pkt. kw./kw. Z niemal identycznym odczytem mieliśmy do czynienia rok temu (50,1 pkt. w I kwartale 2024 roku). Choć indeks wskazuje na stabilne nastroje, to jednak wciąż przeważa liczba pesymistów nad optymistami. 13% hotelarzy i restauratorów spodziewa się większej liczby gości, podczas gdy 19% obawia się ich spadku. Podobnie w przypadku inwestycji 13% planuje ich wyższy poziom, podczas gdy 20% niższy.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Barometr EFL dla HoReCa na I kwartał 2025:

  • Subindeks: 50 pkt. (+1,1 pkt. kw./kw.)
  • Inwestycje: 12,5 proc. przedsiębiorców planuje większe inwestycje (7,5 proc. w IVQ2024)
  • Sprzedaż: 12,5 proc. przedsiębiorców prognozuje wzrost sprzedaży (11 proc. w IVQ2024)
  • Płynność finansowa: 12,5 proc. przedsiębiorców prognozuje poprawę płynności finansowej (11 proc. w IVQ2024)
  • Finansowanie zewnętrzne: 24 proc. przedsiębiorców prognozuje większe zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne (22,5 proc. w IVQ2024)

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

– Subindeks dla branży HoReCa od kilku kwartałów „krąży” wokół progu OR, który wynosi 50 pkt. i oznacza, że firmy widzą szanse na rozwój swojego biznesu. O ile odczyt jest lekko lepszy niż pod koniec ubiegłego roku, o tyle wciąż brakuje prawdziwych jaskółek, które prognozowałyby odbicie wśród hotelarzy
i restauratorów. Taki marazm trwa już piąty rok i nic nie wskazuje na odbicie. Przed pandemią wyniki poniżej 50 pkt. były wyjątkiem, teraz są rzeczywistością. Niższe wydatki konsumpcyjne czy coraz wyższe koszty pracy i prądu powodują, że restauratorzy i hotelarze liczą niemal każdą złotówkę. Nawet sezon ferii zimowych, który mamy obecnie, nie przekłada się wprost na optymistyczne prognozy przedstawicieli HoReCa. W przypadku hoteli duże znaczenie ma również pogoda, a ta, jak widać za oknami nas nie rozpieszczała od początku zimy. To przekłada się także na wstrzymanie inwestycji
– mówi Piotr Warmuła, dyrektor departamentu sprzedaży rynku maszyn i urządzeń w EFL.

Słaby sezon zimowy

Branżowy wskaźnik Barometru EFL dla HoReCa na I kwartał br. wyniósł 50 pkt., +1,1 pkt. kwartał do kwartału. HoReCa po spadkowym kwartale ponownie odnotowała minimalny wzrost wskaźnika. Wartość odczytu jest niestety drugą najniższą wśród sześciu badanych branż (logistyka, transport, produkcja, handel, HoReCa, usługi). Biorąc pod uwagę ujęcie roczne, przedstawiciele HoReCa wciąż pozostają w dobrych nastrojach. Rok temu odczyt był niemal identyczny i wyniósł 50,1  pkt.

W porównaniu do pomiaru z IV kwartału 2024 roku, niemal we wszystkich obszarach wartości są wyższe, jednak ponownie niepokoi większy odsetek pesymistów niż optymistów.

W obszarze sprzedaży 12,5% hoteli, restauracji i firm cateringowych prognozuje wzrost zamówień w swoich lokalach w najbliższych miesiącach tego roku. Kwartał wcześniej 11% przedsiębiorców z optymizmem spoglądało w przyszłość. Większe grono, i to niemal dwukrotnie, jest pesymistów. 19% przedstawicieli HoReCa spodziewa się mniejszej liczby gości, a w związku z tym mniejszych przychodów od stycznia do marca br. Największa grupa restauratorów, hotelarzy i firm cateringowych nie spodziewa się większych zmian w porównaniu do ostatnich miesięcy ubiegłego roku (69%).

Prognozy sprzedażowe nie pozostają bez wpływu na płynność finansową. Jej poprawy spodziewa się 12,5% przedsiębiorców, a pogorszenia 20%. Dla porównania, w IV kwartale tego roku polepszenia kondycji finansowej spodziewało się 11% firm.

Więcej firm niż w I kwartale br. planuje pod koniec roku więcej inwestować – 12,5%. Kwartał wcześniej tak odpowiedziało 7,5% zapytanych. Największa grupa badanych, 68%, jest zdania, że poziom inwestycji nie zmieni się w ujęciu kwartalnym, a 20 % % obawia się ich zmniejszenia.

Wartość głównego indeksu Barometru EFL na I kwartał 2025 roku wyniosła 50,67pkt. Osiągnięty poziom jest o 0,1 pkt. wyższy niż w IV kwartale 2024 roku.

                                                                                                 ***

Barometr EFL jest syntetycznym wskaźnikiem informującym o skłonności firm z sektora MŚP do wzrostu (tj. rozwoju rozumianego, jako stawianie sobie przez przedsiębiorstwa celów związanych ze wzrostem sprzedaży i produkcji, ekspansją na nowe rynki i maksymalizacją zysków, co jest związane z inwestycjami w środki trwałe). Prognozowana na dany kwartał kondycja finansowa firm MŚP daje punkt odniesienia do wnioskowania o zakładanym kierunku zmian, które sprzyjają wzrostowi lub działają hamująco na rozwój firm. Badanie przygotowywane jest przez Ecorys na zlecenie Europejskiego Funduszu Leasingowego SA., a jego wyniki są publikowane co kwartał. Jego uczestnicy to mikro, małe i średnie firmy terenu całej Polski. W badaniu wzięła udział reprezentatywna grupa 600 mikro, małych i średnich firm. Aktualna edycja badania odbyła się od 1 do 30 grudnia 2024 roku.

Źródło: EFL

Listę oczekiwań przedsiębiorców wobec rządu na 2025 rok otwierają niższe podatki. Transport potrzebuje pracowników z zagranicy, a budownictwo środków unijnych

Dwa miesiące pracy (334 godziny) oraz 2,4% obrotu – tyle rocznie kosztuje polskich przedsiębiorców reprezentujących sektor MŚP wywiązywanie się z obowiązków podatkowych, wynika z raportu PwC „Podatki pod lupą”. Nic więc dziwnego, że firmy zapytane przez EFL
o oczekiwania wobec władz publicznych na 2025 rok, w pierwszej kolejności wskazały
na obniżenie skali zobowiązań finansowych nakładanych przez państwo (40%). 38% oczekuje wdrożenia narzędzi ograniczających inflację, a 31% zmniejszenia oprocentowania pożyczek
i kredytów. Utrzymanie odpowiedniego poziomu inflacji jest najważniejsze dla firm produkcyjnych (aż 51% wskazań), firmy transportowe potrzebują ułatwień w zatrudnianiu obcokrajowców (38%), a budownictwo oczekuje uruchomienia środków unijnych na inwestycje (30%).

– Oczekiwania przedsiębiorców powinny stanowić drogowskaz działań i zmian, jakie władze publiczne powinny podjąć w obszarze wspierania i rozwoju przedsiębiorczości w Polsce. Bo nie ma w nich żadnych „zachcianek” czy żądań rodem z kosmosu. Każdy punkt jest bardzo przyziemny i jest pochodną trudności w prowadzeniu biznesu. Nie dziwi najczęściej wskazywane oczekiwanie związane
z obniżeniem zobowiązań finansowych, głównie podatkowych, gdyż one kosztują każdą firmę podwójnie. Najpierw przedsiębiorca płaci za czas poświęcony na wypełnienie tych obowiązków, a jak wskazują liczne raporty, mamy w Polsce jeden z najbardziej skomplikowanych systemów podatkowych na świecie, więc i rozeznanie w nim zabiera mnóstwo godzin. A następnie konto firmowe zostaje uszczuplone o te wyliczone podatki. Jednak nasz raport wskazuje również, że co branża to inny zestaw oczekiwań wobec rządu. Dla produkcji ważna jest inflacja, TSL potrzebuje pracowników z zagranicy, a firmy budowalne bodźca w postaci środków unijnych. Warto przyjrzeć się tym opiniom, aby MŚP mogło skupić się w pełni na swoim rozwoju i budowaniu PKB Polski
– mówi Radosław Woźniak, prezes zarządu EFL.

Tego najbardziej potrzebują przedsiębiorcy w 2025 roku

Z  badania EFL, który zapytał przedstawicieli polskiego sektora MŚP o ich oczekiwania wobec władz publicznych na 2025 rok, wynika, że największa część przedsiębiorców (40%) oczekuje od władz państwowych obniżenia nakładanych zobowiązań finansowych, głównie podatków. W drugiej kolejności zapytani wymienili wdrożenie narzędzi utrzymujących odpowiedni poziom inflacji (38%), a podium domyka zmniejszenie oprocentowania pożyczek i kredytów (31%). Dla 29% firm istotne są ułatwienia
w zakresie zatrudniania pracowników z zagranicy, a 22% zapytanych liczy na nowe, korzystne rozwiązania legislacyjne.

Mikro ma inne oczekiwania niż „średniak”

W podziale na wielkość przedsiębiorstw najistotniejsze różnice dotyczą wdrożenia skutecznych narzędzi ograniczających inflację. Dużo częściej oczekują ich przedsiębiorstwa małe (41%) i średnie (44%) niż mikro (30%). Podobnie sytuacja ma się w przypadku zapewnienia środków na inwestycje, pochodzących m.in. z UE. Takie oczekiwanie sformułowała wobec rządu co czwarta średnia firma,
co piąta mała i tylko co dziesiąta mikro. Przedsiębiorstwa mikro częściej niż pozostałe oczekują ustabilizowania kursu waluty (9% vs. 4% wśród średnich biznesów).

Co branża to inne „życzenie”

Branżowy drogowskaz również daje nam interesujące spojrzenie na oczekiwania przedsiębiorców wobec władz. Dla firm produkcyjnych najistotniejsze jest wdrożenie skutecznych narzędzi ograniczających inflację – na ten element wskazała ponad połowa zapytanych (51%). W przypadku pozostałych branż odsetek odpowiedzi oscylował od 32% (usługi) do 39% (HoReCa).

Sektor TSL (transport, spedycja i logistyka) zdecydowanie częściej niże pozostali wskazał
na konieczność wprowadzenia uregulowań ułatwiających zatrudnianie pracowników zza granicy (38%). To oczekiwanie również dość często wskazywali hotelarze i restauratorzy (33%). Natomiast wśród firm budowlanych, handlowych, produkcyjnych i usługowych ten odsetek wyniósł 26%.

Firmy budowlane najpilniej ze wszystkich branż potrzebują uruchomienia środków unijnych
na inwestycje (30%). Najmniejsze znaczenie ten element ma dla firm handlowych i usługowych (po 13% wskazań), nieco większe dla HoReCa i produkcji (odpowiednio 20% i 21%).

Większość branż jest zgodna, że tym, czym powinien zająć się rząd w 2025 roku, jest obniżenie skali zobowiązań finansowych nakładanych na przedsiębiorców (ok. 40%-44% wskazań w handlu, produkcji, HoReCa, TSL i usługach). Tylko w budownictwie mniejsza grupa wskazała na ten element (29%).

Badanie dotyczące oczekiwań MŚP w 2025 roku wobec władz publicznych zostało przeprowadzone na zlecenie EFL przez Ecorys jako dodatek do Barometru EFL. Jego uczestnicy to mikro, małe i średnie firmy terenu całej Polski. W badaniu wzięła udział reprezentatywna grupa 600 mikro, małych i średnich firm. Badanie odbyło się od 1 do 30 grudnia 2024 roku.

Źródło: EFL

Eksperci Banku BNP Paribas liderami analiz rynkowych

W 2024 r. pełnym nieprzewidywalnych wyzwań – od globalnych napięć politycznych po zmiany w zachowaniach konsumenckich – zespół analityków BNP Paribas udowodnił swoją wyjątkową skuteczność. Makroekonomiści Banku BNP Paribas zdobyli nagrodę LSEG StarMine za najtrafniejsze prognozy polskiej gospodarki na 2024 rok, osiągając najwyższy wynik na rynku (4,17 pkt). Z kolei zespół Biura Maklerskiego Banku BNP Paribas zajął trzy pierwsze miejsca w rankingach gazety ,,Parkiet” za portfele: techniczny, inwestycyjny i dywidendowy, potwierdzając swoją zdolność do podejmowania skutecznych decyzji inwestycyjnych w zmiennym i wymagającym otoczeniu rynkowym.

Miniony rok obfitował w nieoczekiwane wydarzenia, które miały istotny wpływ na sytuację w kraju i na świecie. Wśród nich znalazły się między innymi przełomowe osiągnięcia w rozwoju sztucznej inteligencji, eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz zmiany polityczne w Stanach Zjednoczonych. W Polsce wzrost płac realnych i transferów socjalnych stymulował konsumpcję, jednak wysokie stopy procentowe i rosnąca skłonność do oszczędzania hamowały jej rozwój. Prognozy makroekonomiczne w takim otoczeniu były wyjątkowo trudne do przewidzenia.

W tych wysoce zmiennych warunkach zespół ekonomistów Banku BNP Paribas wykazał się jednak wyjątkową precyzją. Za najtrafniejsze prognozy dotyczące polskiej gospodarki w 2024 roku otrzymali prestiżową nagrodę StarMine Awards, przyznawaną przez London Stock Exchange Group (LSEG) - jednego z największych na świecie operatorów giełdowych i dostawców danych finansowych. Główny ekonomista banku Michał Dybuła wraz z zespołem ekspertów – Marcinem Kujawskim, Tomaszem Tycem, Wojciechem Stępniem i Aleksandrą Prus uzyskali wynik 4,17 pkt., co pozwoliło im wyprzedzić zarówno polskie banki, jak i globalne instytucje, plasując ich na czele lokalnej konkurencji.

 - Nagroda LSEG’s StarMine Awards to dowód na nasze dogłębne zrozumienie polskiej gospodarki oraz umiejętność skutecznego działania w warunkach jej zmienności. Od lat z powodzeniem przewidujemy kluczowe punkty zwrotne, a zwycięstwo w tym rankingu w trzech z pięciu ostatnich lat potwierdza naszą konsekwencję i profesjonalizm. Rok 2024 był szczególnie wymagający – wahania w polskiej gospodarce wynikały głównie z wydarzeń krajowych, w tym zmieniających się zachowań konsumentów. Nasz zespół wyróżnił się niezwykłą precyzją oraz elastycznością w dostosowywaniu się do dynamicznej sytuacji rynkowej – mówi Michał Dybuła, Główny ekonomista Banku BNP Paribas.

Najnowsze prognozy makroekonomiczne ekonomistów banku na rok 2025 wraz z obszernym raportem dostępne są TUTAJ.

Giełda w 2024 roku również przeżyła szereg zaskakujących wydarzeń. Przykładowo, w marcu tego roku Hindenburg Research poddało w wątpliwość sposób w jaki jedna z dużych sieci odzieżowych zarządzała procesem wycofania się z Rosji, co spowodowało spadek kursu akcji o 37% i utratę miliardów złotych wartości rynkowej. Z kolei oczekiwany debiut Żabki na warszawskiej giełdzie, mimo dużego zainteresowania inwestorów, zakończył się jedynie niewielkimi wzrostami. Dodatkowo, wzrost inflacji do około 5% na koniec roku oraz wysokie stopy procentowe miały znaczący wpływ na decyzje inwestorów.

W tym dynamicznym otoczeniu eksperci Biura Maklerskiego Banku BNP Paribas trafnie typowali kluczowe sektory oraz wyłaniali najbardziej perspektywiczne spółki, co pozwoliło ich Klientom na podejmowanie świadomych decyzji inwestycyjnych i minimalizowanie ryzyka. Ich skuteczność doceniła gazeta ,,Parkiet” – Jerzy Nikorowski, dyrektor Biura Maklerskiego Banku BNP Paribas wraz zespołem analityków Michałem Krajczewskim, na czele, Dominikiem Osowskim, Ignacym Budkiewiczem i Adamem Aniołem, zajęli pierwsze miejsce w rankingu analityków technicznych, uzyskując imponującą teoretyczną stopę zwrotu +72,3%. W portfelach fundamentalnym i dywidendowym osiągnęli odpowiednio +41,6% i +36,1%, znacząco przewyższając średnią rynkową. Oznacza to, że ich Klienci, dzięki trafnym rekomendacjom i skutecznej strategii inwestycyjnej, mogli w 2024 liczyć na znaczące zyski, przewyższające średnią rynkową.

- Nagrody zdobyte w trzech rankingach „Parkietu” potwierdzają, że obraliśmy odpowiednią strategię i umiejętnie ją realizujemy. Skupiamy się nie tylko na analizie technicznej, ale również analizujemy wskaźniki czy przeglądamy bilanse rachunków wyników. W portfelu technicznym istotny jest także odpowiedni moment dobrania spółki do inwestycji, który może znacząco wpłynąć na ostateczny wynik inwestycyjny – mówi Jerzy Nikorowski, dyrektor Biura Maklerskiego Banku BNP Paribas.

Eksperci BM Banku BNP Paribas wskazują na obligacje, małe i średnie spółki oraz sektory infrastruktury, sztucznej inteligencji i opieki zdrowotnej jako kluczowe kierunki inwestycyjne na 2025 rok. Produkty strukturyzowane i surowce zyskają na znaczeniu, szczególnie w kontekście spadających stóp procentowych oraz wsparcia ze strony funduszy unijnych. Prognozy przewidują potencjalne zyski sięgające nawet kilkudziesięciu procent przy odpowiednio dobranych portfelach.
Szczegółowe rekomendacje i analizy ekspertów BNP Paribas można znaleźć na stronie internetowej Banku BNP Paribas: Analizy i komentarze - BNP Paribas Bank Polska S.A. oraz w publikacjach takich jak „Tematy inwestycyjne na 2025 rok”:  Kierunki inwestycyjne - BNP Paribas Bank Polska S.A.

Źródło: BNP Paribas

Mobilny Portret Polaka: tylko połowa z nas czuje się bezpiecznie w internecie

Mobilny Portret Polaka: tylko połowa z nas czuje się bezpiecznie w internecie

Choć Polakom znane są przykłady internetowych oszustw, to do własnego bezpieczeństwa w sieci podchodzą dość swobodnie – wynika z badania „Mobilny Portret Polaka”. Tylko 60 proc. respondentów deklaruje, że nie dzieli się z nikim danymi do logowania, co drugi uczestnik badania sprawdza sklep internetowy, zanim zrobi w nim zakupy, a zaledwie co trzeci ma zastrzeżony numer PESEL.

11 lutego obchodzimy Dzień Bezpiecznego Internetu. To coroczne wydarzenie ustanowione z inicjatywy Komisji Europejskiej promuje bezpieczne i odpowiedzialne korzystanie z internetu. W związku z tą inicjatywą Bank Millennium dzieli się wynikami badania „Mobilny Portret Polaka” w części dotyczącej bezpieczeństwa online.

Z badania wynika, że respondenci oceniają swoje poczucie bezpieczeństwa w internecie średnio na 3,5 (w pięciostopniowej skali). Mimo że 47 proc. z nich czuje się w sieci bezpiecznie, to aż 35 proc. porusza się po internecie z dozą niepewności, a co dziesiąty badany nie czuje się bezpiecznie.

Respondenci deklarują, że bardziej komfortowe jest dla nich korzystanie z bankowości. 74 proc. respondentów ufa swojemu bankowi w kwestii ochrony danych osobowych i pieniędzy, 15 proc. darzy swój bank ograniczonym zaufaniem, małe zaufanie deklaruje tylko 5 proc., a 6 proc. nie ma zdania w tej kwestii.

Jednocześnie respondenci zostali zapytani, jak sami chronią swoje dane osobowe i pieniądze. Nieco ponad 60 proc. z nich nie podaje nikomu danych do logowania, 56 proc. deklaruje, że nie klika w linki i nie otwiera załączników w e-mailach lub SMS-ach od nieznanych dostawców, a 49 proc. nie zostawia na widoku swojej karty płatniczej. Tylko co drugi badany unika robienia zakupów online w niesprawdzonych sklepach i uważnie czyta powiadomienia z aplikacji bankowej lub SMS-y, zanim potwierdzi płatność (47 proc.). Jeszcze mniej uczestników badania zadeklarowało, że zabezpiecza swoje urządzenia hasłem lub PIN-em (45 proc.), nie praktykuje zapisywania danych do logowania na kartkach ani w telefonie (45 proc.) lub korzysta z programów antywirusowych (40 proc.). Tylko co około trzeci uczestnik badania przyznał, że ma zastrzeżony numer PESEL, na bieżąco aktualizuje aplikację bankową i system operacyjny lub korzysta z silnych haseł do logowania.

— Badanie „Mobilny Portret Polaka” pokazuje, że Polacy są coraz bardziej świadomi zagrożeń w internecie i podejmują konkretne działania, by się chronić. Natomiast pomimo rosnącego zagrożenia cyberatakami nadal zbyt wielu z nas podziela mylny i nadmierny optymizm, że to inni, a nie my sami możemy paść ofiarą internetowych przestępców. Aż 40 proc. uczestników badanych dzieli się z innymi danymi do logowania, a niemal 45 proc. nie stosuje się do jednej z najprostszych zasad bezpieczeństwa w sieci i nie weryfikuje zawartości otrzymanej wiadomości. To pokazuje, jak ważna jest ciągła edukacja w tym zakresie — mówi Jacek Cisło, kierownik Zespołu Analiz i Raportowania w Departamencie Bezpieczeństwa Banku Millennium.

Jak podkreśla ekspert, użytkownicy internetu mają kluczową rolę w dbaniu o swoje bezpieczeństwo w sieci. Cyberprzestępcy działają bezwzględnie, wykorzystują słabe punkty i grają na emocjach, dlatego szczególnie w sieci wskazana jest zasada ograniczonego zaufania.

CERT Polska, działający w ramach Państwowego Instytutu Badawczego NASK zespół reagowania na incydenty cyberbezpieczeństwa, w 2023 roku odnotował ponad 80 tys. takich zdarzeń link otwiera się w nowym okniei był to wzrost o ponad 100 proc. w porównaniu do 2022 roku (dane za 2024 rok jeszcze nie zostały opublikowane). Najczęstszą metodą ataku był phishing, czyli wyłudzanie poufnych informacji od użytkowników. W badaniu „Mobilny Portret Polaka” co piąty respondent przyznał, że padł ofiarą oszustwa w internecie.

Aż 94 proc. badanych zna przynajmniej jedną metodę internetowego oszustwa. Najczęściej wspominają o SMS-ach dotyczących nieopłaconych przesyłek (68 proc.), fałszywych linkach w SMS-ach lub e-mailach (65 proc.), SMS-ach o nieopłaconych rachunkach (61 proc.), oszustwach na portalach sprzedażowych (59 proc.) czy telefonach od fałszywego konsultanta (59 proc.).

— Cieszy nas tak duże zaufanie respondentów do banków w kwestiach związanych z bezpieczeństwem. Od kilku lat bardzo aktywnie działamy, żeby zwiększać świadomość i wiedzę klientów na temat bezpieczeństwa w sieci czy bezpiecznego korzystania z bankowości. Co roku realizujemy kilkadziesiąt kampanii edukacyjnych, badamy naszą komunikację i szukamy nowych, przystępnych form edukacji – na przykład w postaci quizów czy materiałów wideo. W naszych kampaniach ostrzegamy klientów przed nowymi formami ataków, przypominamy najważniejsze zasady cyberbezpieczeństwa, uczymy, jak ochronić się przed atakiem i gdzie szukać pomocy, jeśli klient udostępni swoje dane. Włączamy się też w działania sektorowe. Internetowi oszuści w większości przypadków stosują socjotechnikę, dlatego tak istotna jest edukacja. Jeśli ktoś wie, jakimi sposobami przestępca próbuje wyłudzić jego dane, będzie bardziej ostrożny i od razu zwróci uwagę na podejrzane sytuacje — komentuje Paulina Bulanda-Wawruszczak, starsza ekspertka ds. projektowania doświadczeń klienta w Departamencie Bankowości Elektronicznej w Banku Millennium.


Badanie "Mobilny Portret Polaka" zrealizował w dn. 25-29 października 2024 roku Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna na zlecenie zespołu Public Relations Banku Millennium na reprezentatywnej próbie 1068 osób metodą CAWI.

Źródło: Millennium Bank

Telefon wyprzedził komputer. Jak korzystamy z bankowości?

Telefon wyprzedził komputer. Jak korzystamy z bankowości?

Trzech na czterech badanych Polaków korzysta z aplikacji mobilnej banku - wynika z badania "Mobilny Portret Polaka" na zlecenie Banku Millennium. Badani najczęściej uruchamiają ją, by sprawdzić stan konta, zrobić przelew, przejrzeć historię transakcji i zapłacić kodem BLIK.

”Mobilny Portret Polaka” to badanie przygotowane na zlecenie Departamentu Public Relations Banku Millennium, które dostarcza szczegółowych i aktualnych danych na temat korzystania z telefonu, bankowości elektronicznej, stosunku do sztucznej inteligencji, zakupów online i bezpieczeństwa finansowego.

Aż 75 proc. pytanych Polaków wskazało, że korzysta z aplikacji mobilnej banku w swoim telefonie. Dla ludzi w wieku 18-24 lat aplikacja jest podstawowym narzędziem dostępu do konta - korzysta z niej ponad 90 proc. najmłodszej grupy respondentów. Mniejszą popularnością cieszy się wśród nich logowanie do konta na komputerze (przyznaje się do tego 36 proc. pytanych). Wraz z wiekiem respondentów te proporcje ulegają odwróceniu - badani w wieku powyżej 55. roku życia częściej korzystają z bankowości internetowej (deklaruje tak 79 proc.) niż aplikacji mobilnej (63 proc.).

Jak często badani Polacy korzystają z bankowości online? Niemal 40 proc. z nich loguje się do bankowej aplikacji co najmniej kilka razy w tygodniu, co trzeci respondent robi to codziennie lub prawie codziennie, a co piąty - kilka razy w miesiącu. Uczestnicy badania deklarują, że rzadziej korzystają z bankowości w przeglądarce internetowej - największa grupa - aż 32 proc. badanych - robi to maksymalnie kilka razy w miesiącu.

— Aplikacja bankowa, jak pokazuje badanie, jest jedną z najważniejszych w telefonie. Już dawno przestała być wyłącznie narzędziem do sprawdzenia stanu konta czy zrobienia przelewu. Teraz inwestujemy w niej pieniądze, bierzemy pożyczki, kupujemy ubezpieczenia, bilety, załatwiamy sprawy urzędowe, a nawet zakładamy firmy. W Banku Millennium ogromną wagę przykładamy do doświadczenia klienta, dlatego aplikację tworzymy razem z użytkownikami - czytamy ich opinie, prowadzimy z nimi badania i testy. Zależy nam na tym, żeby korzystanie z bankowości mobilnej było wygodne i intuicyjne dla każdego, niezależnie do tego, ile ma lat, czy jest aktywnym użytkownikiem, czy może dopiero stawia pierwsze kroki w aplikacji. Od lat konsekwentnie realizujemy podejście „mobile-first”, które stawia bankowość mobilną w centrum naszych działań — mówi Halina Karpińska, dyrektorka Departamentu Bankowości Elektronicznej w Banku Millennium.

Piotr Skopiński, dyrektor Departamentu Rozwoju Aplikacji, zwraca uwagę na inne zjawisko - stale rosnącą grupę klientów „mobile-only”, czyli takich, dla których aplikacja mobilna jest wyłącznym narzędziem do interakcji z bankiem i zarządzania finansami. Dlatego też w banku powstała Platforma Mobilna, której zadaniem jest dostarczenie klientom kompleksowej oferty i usług oraz najlepszych doświadczeń mobilnych.

— Aplikacja mobilna Banku Millennium to zaawansowana platforma technologiczna. Dzięki modularnej architekturze, najnowszym technologiom i innowacyjnym rozwiązaniom własnym oraz partnerów stanowi solidny fundament technologiczny, który umożliwia dynamiczny rozwój bankowości mobilnej. Badania potwierdzają, że niezmiennie kluczowe dla klientów jest bezpieczeństwo i niezawodność aplikacji, dlatego stawiamy na regularne jej testowanie, aktualizowanie i nowoczesne technologie. Bardzo pomaga nam w tym zwinny proces wytwórczy — wyjaśnia Piotr Skopiński.

W badaniu "Mobilny Portret Polaka" respondenci deklarują, że najczęściej logują się do aplikacji mobilnej, by sprawdzić stan konta (82 proc.), zrobić przelew (78 proc.), przejrzeć historię transakcji (71 proc.), zapłacić za zakupy kodem BLIK (70 proc.) i zrobić przelew BLIK na telefon (63 proc.). Znaczna grupa badanych korzysta też z autoryzacji mobilnej (potwierdzania operacji w aplikacji mobilnej) - deklaruje tak 58 proc., a 52 proc. potwierdza swoją tożsamość w innych serwisach za pomocą logowania do banku. Respondenci w aplikacji wykonują także typowe działania związane wprost ze swoimi finansami, czyli przelewają pieniądze na konta oszczędnościowe (42 proc.), opłacają raty pożyczki lub kredytu (27 proc.), ustawiają zlecenie stałe (22 proc.), zakładają lokatę lub konto oszczędnościowe - odpowiednio 20 proc. i 18 proc.

Uczestnicy badania zostali także zapytani, z jakich dodatkowych funkcjonalności aplikacji mobilnej banku korzystają przynajmniej od czasu do czasu. Okazuje się, że najczęściej załatwiają w niej sprawy urzędowe (28 proc.), doładowują telefon na kartę (23 proc.) i korzystają z rabatów lub zwrotów za zakupy w sklepach internetowych (22 proc.). Co piąty respondent deklaruje kupowanie biletów komunikacji miejskiej lub biletów do kina, 18 proc. pytanych płaci w aplikacji bankowej za parking, a po 17 proc. - rezerwuje hotel lub zamawia taksówkę. Badani wskazują także na kupowanie ubezpieczenia (14 proc.) i płacenie za przejazd autostradą (13 proc.).

Zdania są podzielone, jeśli chodzi o to, czy obecnie oferowany zakres usług dodatkowych w aplikacjach bankowych jest wystarczający. 29 proc badanych uważa, że jest w sam raz, 25 proc. chciałoby, by banki oferowały jeszcze więcej funkcjonalności, a 30 proc. jest to obojętne. Z kolei co szósty badany jest zdania, że aplikacja bankowa powinna skupiać się wyłącznie na sprawach finansowych, a dodatkowe funkcjonalności nie są w niej potrzebne.

Z badania "Mobilny Portret Polaka" wynika także, że 25 proc. pytanych Polaków nie korzysta z aplikacji mobilnej swojego banku. Zapytani o powody, najczęściej wskazywali, że nie mają takiej potrzeby (40 proc.), obawiają się o bezpieczeństwo aplikacji (38 proc.), ograniczają liczbę aplikacji zainstalowanych w telefonie (26 proc.), czy starają się ograniczać korzystanie z telefonu (12 proc.). 7 proc. respondentów wskazało, że aplikacja banku nie działa na telefonie, a 4 proc. woli załatwiać sprawy finansowe w inny sposób, bo nie potrafi dobrze obsługiwać aplikacji mobilnej.


Badanie "Mobilny Portret Polaka" zrealizował w dn. 25-29 października 2024 roku Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna na zlecenie zespołu Public Relations Banku Millennium na reprezentatywnej próbie 1068 osób metodą CAWI.

Zobacz też:

Więcj informacji: www.bankmillennium.pl

Mobilny Portret Polaka: telefon stał się ważniejszy niż portfel

93 proc. badanych Polaków korzysta z telefonu komórkowego częściej niż raz dziennie, a 35 proc. z nich niemal się z nim nie rozstaje. W badaniu "Mobilny Portret Polaka" na zlecenie Banku Millennium respondenci zadeklarowali także, że bardziej uciążliwe byłoby dla nich, gdyby wychodząc z domu zapomnieli telefonu niż portfela.

Departament Public Relations Banku Millennium po raz pierwszy zlecił przeprowadzenie badania "Mobilny Portret Polaka" w 2018 roku. Najnowsza odsłona dostarcza szczegółowych i aktualnych danych na temat korzystania z telefonu, bankowości elektronicznej, stosunku do sztucznej inteligencji, zakupów online i bezpieczeństwa finansowego.

Zdecydowaliśmy się wrócić do badania "Mobilny Portret Polaka" po 7 latach, żeby sprawdzić, jak zmieniły się mobilne nawyki Polaków. W 2018 roku 55 proc. respondentów deklarowało, że bardziej uciążliwe byłoby dla nich zostawienie w domu portfela niż telefonu. Teraz sądzi tak już tylko 39 proc., a dla większości telefon stał się ważniejszy i przejął funkcję portfela. Przechowujemy w swoich smartfonach elektroniczne odpowiedniki dokumentów tożsamości, płacimy nim, a także czerpiemy wiedzę o świecie, kupujemy w sklepach online, załatwiamy sprawy urzędowe, kontaktujemy się z bliskimi. Wyniki tegorocznej edycji pokazują, jak technologia mobilna staje się integralną częścią naszego codziennego życia, wpływając na sposób, w jaki komunikujemy się, pracujemy i spędzamy czas wolny — mówi Iwona Jarzębska, dyrektorka Departamentu Public Relations w Banku Millennium.

Z badania "Mobilny Portret Polaka" wynika, że przywiązanie do telefonów komórkowych zmienia się w zależności od wieku respondentów. Największe wykazują najmłodsi respondenci w wieku 18-24 lata, z których aż 88 proc. bardziej odczułoby brak telefonu niż portfela. Wśród osób w wieku 25-34 lata odsetek ten wynosi 76 proc., w grupie 35-44 lata - niespełna 70 proc., a wśród badanych w wieku 45-54 lata - 58 proc. Najmniejsze przywiązanie do telefonów deklarują respondenci w wieku powyżej 55 lat. To też jedyna grupa wiekowa, dla której nadal bardziej uciążliwy jest brak portfela (54 proc.) niż telefonu (46 proc.).

Powszechna obecność telefonów komórkowych stała się faktem. Aż 93 proc. badanych przyznaje, że korzysta z telefonu częściej niż raz dziennie, a 35 proc. z nich sięga po niego niemal co chwilę. Jednocześnie większość badanych Polaków deklaruje, że nie korzysta z telefonu w czasie rozmowy z kimś w cztery oczy (76 proc.), podczas posiłku (59 proc.), ani w toalecie (55 proc.). Mniej rygorystycznie badani podchodzą do korzystania z telefonu w łóżku przed snem (robi tak 64 proc. pytanych), w czasie oglądania filmów, seriali lub telewizji (58 proc. respondentów), albo podczas pracy lub nauki (przyznaje się do tego 58 proc. badanych).

W badaniu okazało się, że 96 proc. badanych ma dostęp do internetu w telefonie komórkowym. W grupach wiekowych 25-34 i 35-44 lat ten współczynnik wynosi aż 99 proc. Do czego wykorzystują internet mobilny? Trzech na czterech respondentów przegląda na telefonie strony internetowe, a blisko 70 proc. - do komunikowania się ze znajomymi i rodziną, korzystania z bankowości mobilnej i mediów społecznościowych. Niemal 60 proc. pytanych Polaków opłaca w telefonie rachunki, 55 proc. - robi zakupy online, co drugi respondent czyta wiadomości na stronach gazet lub portali informacyjnych, odbiera i nadaje paczki, a także słucha muzyki.

Choć powszechność korzystania z internetu w telefonie już nie zaskakuje, to wśród sposobów jego wykorzystania warta odnotowania jest wysoka pozycja bankowości mobilnej. Aplikacja mobilna banku jest tak powszechna jak komunikatory czy media społecznościowe, z których korzysta 69 proc. badanych. Wynik ten jest na podobnie wysokim poziomie niemal we wszystkich grupach wiekowych, nawet w grupie 55+, która również osiąga imponujące 65 proc. Pokazuje to, jak bardzo usługi bankowe są obecne w naszym życiu, również dzięki udostępnieniu funkcji ułatwiających załatwianie codziennych spraw, takich jak zakupy, poruszanie się komunikacją miejską czy samochodem, rozliczanie się z bliskimi oraz załatwianie formalności urzędowych — komentuje Katarzyna Dobosz, ekspertka ds. badań i projektowania CX w Departamencie Jakości w Banku Millennium.


Badanie "Mobilny Portret Polaka" zrealizował w dniach 25-29 października 2024 roku Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna na zlecenie zespołu Public Relations Banku Millennium na reprezentatywnej próbie 1068 osób metodą CAWI.

Zobacz także:

Więcej informacji: www.bankmillennium.pl.

Finansovo.pl

Finansovo.pl - Nowocześnie o finansach.

Najnowsze informacje z zakresu finansów osobistych, finansów firmowych, dostępnych promocji, aktualnych dotacji, możliwości lokowania środków, podatków, ubezpieczeń, publikowanych raportów.

Napisz do nas: finansovo@finansovo.pl

Reklama

We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.