Raporty

Reklama

Aromma.pl - Świece sojowe tworzone z pasją

Reklama

Polska wypłaca obcokrajowcom coraz mniej pieniędzy z programu 800 plus

W ub.r. przeznaczono ponad 3,2 mld zł na 800+ dla dzieci obcokrajowców. To o 4,2 proc. mniej niż rok wcześniej

ZUS w ub.r. wypłacił obcokrajowcom z programu „Rodzina 800 plus” ponad 3,2 mld złotych

W ub.r. obcokrajowcy dostali w ramach 800 plus przeszło 3,2 mld zł. To spadek r/r o ponad 4 proc. [DANE Z ZUS]

Polska wypłaca obcokrajowcom coraz mniej pieniędzy z programu 800 plus [DANE Z ZUS]

Dzieci obcokrajowców w Polsce. W ub.r. w ramach 800 plus dostały w sumie ponad 3,2 mld zł

Obcokrajowcy dostają coraz mniej świadczeń z puli 800 plus. Spadek rok do roku jest przeszło 4-proc.

Obcokrajowcy pobierają w Polsce coraz mniej pieniędzy ze świadczenia 800 plus. Spadek rdr. jest ponad 4-proc.

W grudniu 2025 roku liczba dzieci obcokrajowców otrzymujących świadczenie wychowawcze 800+ spadła o 6,5% rdr. Podobny trend widać też w innych aspektach. W ubiegłym roku przeznaczono na ten cel ponad 3,2 mld zł, czyli o przeszło 4% mniej niż rok wcześniej. Zdecydowanie najwięcej przypadków dotyczyło dzieci wnioskodawców, którzy wskazali obywatelstwo ukraińskie. Na kolejnych miejscach w tym zestawieniu widzimy obywatelstwa białoruskie, rumuńskie, rosyjskie i wietnamskie. Komentujący te dane eksperci mówią, że to wyraźny sygnał transformacji polskiego systemu wsparcia dla cudzoziemców.

Świadczenie wychowawcze 800+ jest wypłacane na dzieci wnioskodawców, którzy we wniosku podali obywatelstwo inne niż polskie. Według danych ZUS, w grudniu 2025 roku liczba takich przypadków wyniosła 325,3 tys. To o 6,5% mniej niż w analogicznym okresie 2024 roku, kiedy było ich 347,7 tys.

– Mamy tendencję malejącą. To nie jest jakieś tąpnięcie, ale zmniejszenie liczby beneficjentów. Wynika to m.in. z wprowadzenia przepisu, który uzależnia wypłatę świadczenia od wypełniania obowiązku szkolnego w Polsce. Ponadto, wnioskodawcami były też osoby, które przyjechały do naszego kraju na krótki okres i już wyjechały. Moim zdaniem, sytuacja będzie się stabilizować. To rozwiązanie dotyczy bowiem dzieci, których rodzice w jakiś sposób już się tutaj zadomowili i pracują – komentuje Bartosz Marczuk z Instytutu Sobieskiego, były podsekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, gdzie odpowiadał m.in. za wdrożenie Programu 500+.

W 2025 roku przeciętna miesięczna liczba wypłaconych ww. świadczeń wyniosła 317,9 tys. To o 5,4% mniej niż rok wcześniej, kiedy było to 336,2 tys. Z danych ZUS wynika też, że w ubiegłym roku przekazano do rodzin 3,271 mld zł. To o 4,2% mniej niż rok wcześniej, kiedy było to 3,413 mld zł.

– To wyraźny sygnał transformacji polskiego systemu wsparcia dla cudzoziemców. Należy podkreślić, że nie jest to tylko wynik zmian demograficznych, ale przede wszystkim efekt skuteczniejszego kontrolowania mechanizmów przyznawania świadczeń. Najważniejsza zmiana to wprowadzenie mechanizmu, który można nazwać wsparciem za integrację. W efekcie od obywateli innych państw wymagana jest aktywność zawodowa i realizacja obowiązku szkolnego – podkreśla dr Antoni Kolek z Katedry Zarządzania Akademii Leona Koźmińskiego.

Z kolei Bartosz Marczuk zwraca uwagę na wskaźniki zatrudnienia osób, które przyjeżdżają do Polski. Wśród tych przybyłych po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie to ponad 70%. A biorąc pod uwagę ludzi przebywających już wcześniej, to przeszło 90%. Ekspert dodaje, że ogólne wydatki na 800+ sięgają ok. 63 mld zł rocznie. Kwota wydawana na dzieci cudzoziemców stanowi więc niewielką część.

– Zmiana, którą określiłem wsparciem za integrację, ma podwójny wymiar. Po pierwsze, finansowy, bowiem ogranicza wydatki budżetowe i eliminuje tzw. wędrówkę socjalną. Po drugie, społeczny, co sprzyja realnej integracji migrantów w edukacji i na rynku pracy, a w dłuższym okresie jest korzystne dla gospodarki – przekonuje dr Antoni Kolek.

Biorąc pod uwagę przeciętną miesięczną liczbę wypłaconych ww. świadczeń w 2025 roku, w przypadku 262,8 tys. dzieci wnioskodawcy wskazali obywatelstwo ukraińskie (rok wcześniej – 284,5 tys.). Natomiast kwota wypłaconych ww. świadczeń wychowawczych wyniosła 2,715 mld zł (w 2024 roku – 2,893 mld zł).

– Dominacja grupy obywateli Ukrainy wśród świadczeniobiorców-cudzoziemców pozostaje wyraźna, jednak jest już bardziej przewidywalna. Spadek kwot wypłat pokazuje zarówno migrację cyrkulacyjną, jak i efektywność systemu w eliminowaniu nadużyć dzięki cyfryzacji i integracji z rejestrami Straży Granicznej. Z perspektywy budżetu spadek wydatków jest pożądany. Polska przestaje pełnić rolę pasywnego donatora, stając się aktywnym partnerem wspierającym osoby realnie osiedlone w kraju – stwierdza ekspert z Akademii Leona Koźmińskiego.

Na kolejnych miejscach w zestawieniu widzimy dzieci wnioskodawców z obywatelstwem białoruskim – 23,4 tys. i z wypłaconą kwotą 233,8 mln zł (rok wcześniej – 23,4 tys. i 234,8 mln zł), rumuńskim – 5,8 tys. i 59 mln zł (poprzednio – 4,1 tys. i 42,2 mln zł), rosyjskim – 3,7 tys. i 36,8 mln zł (3,8 tys. i 37,4 mln zł), wietnamskim – 2,5 tys. i 25,5 mln zł (2,5 tys. i 25,1 mln zł), a także indyjskim – 2,5 tys. i 25,4 mln zł (2,2 tys. i 22,7 mln zł). Następne są osoby z obywatelstwem gruzińskim – 1,7 tys. i 17,7 mln zł (1,6 tys. i 16,1 mln zł), bułgarskim – 1,7 tys. i 16,6 mln zł (1,7 tys. i 16,3 mln zł), mołdawskim – 1 tys. i 10,5 mln zł (948 i 9,7 mln zł), jak również armeńskim – 731 i 7,4 mln zł (712 i 7,1 mln zł).

– O tej kolejności decyduje liczba cudzoziemców mieszkających w Polsce. Głównie przyjeżdżają do nas Ukraińcy, co było widoczne już przed wybuchem pełnoskalowej wojny. Oni stanowią zdecydowaną większość tej grupy. Oprócz nich mamy Białorusinów i obywateli państw Unii Europejskiej. Ta struktura przekłada się więc na zainteresowanie składaniem wniosków o przyznanie 800+ – wyjaśnia Bartosz Marczuk. 

Od lutego br. zmieniono zasady wypłacania świadczenia wychowawczego dla obywateli Ukrainy ze statusem UKR. Wcześniej zapowiedziano, że nowe przepisy obejmą około 150 tys. osób. One, aby pobierać 800+, muszą ponownie złożyć wniosek i spełnić warunek aktywności zawodowej. Bartosz Marczuk przyznaje, że był zwolennikiem uzależnienia wypłaty środków od wypełniania obowiązku szkolnego w Polsce. Ekspert zaznacza, że byłby bardziej ostrożny z wprowadzeniem wymogu związanego z pracą. W naszym interesie jest, aby te osoby wiązały się z Polską. Zmiana może sprawić, że zechcą wyjechać do Europy Zachodniej, gdzie nie ma takich obostrzeń. A z różnych raportów wynika, że Ukraińcy więcej wnoszą do budżetu państwa, niż z niego pobierają.

– Nowy okres świadczeniowy Programu 800+ stanowi przełom w zarządzaniu środkami publicznymi przeznaczonymi na wsparcie obcokrajowców. Kluczowym elementem tej zmiany nie są same przepisy, ale technologiczna integracja systemów państwowych, która w praktyce ogranicza systemowe luki. Natomiast należy pamiętać o tym, że z systemu wychodzą 18-latkowie, a nowi świadczeniobiorcy reprezentują znacznie mniej liczne roczniki. Przykładowo, w 2008 roku urodziło się 414 tys. osób, a w ubiegłym roku – ok. 238 tys. Zatem, według obecnego stanu, każdego roku będzie o ok. 170 tys. mniej świadczeniobiorców, a koszt świadczeń będzie o około 1,7 mld zł niższy – analizuje dr Antoni Kolek.

Natomiast Bartosz Marczuk szacuje, że zmiana dotycząca obywateli Ukrainy ze statusem UKR pozwoli na zaoszczędzenie 100-200 mln zł. Według eksperta, rodzi się tylko pytanie, czy etyczne jest zabieranie świadczenia 800+ np. matce, która uciekła z Ukrainy przed rosyjskimi bombami, a w Polsce opiekuje się trojgiem nieletnich dzieci i nie ma możliwości pracowania. Były podsekretarz stanu w MRPiPS wskazuje też sytuację, w której z pracy zostaje zwolniona kobieta samotnie wychowująca dzieci. Konsekwencją tego będzie utrata świadczenia wychowawczego.

Źródło: MondayNews.pl

Budownictwo bez tąpnięcia, ale z wyraźnym hamulcem inwestycyjnym. 38 proc. redukuje wydatki

Subindeks Barometru EFL dla branży budowlanej na I kwartał 2026 roku wyniósł 51,4 pkt., czyli praktycznie tyle samo co kwartał wcześniej (51,3 pkt.). Odczyt utrzymujący się powyżej progu 50 pkt. oznacza, że firmy nadal widzą przestrzeń do rozwoju. Jednocześnie coraz ostrożniej podchodzą do nowych inwestycji: trzy razy więcej przedsiębiorców spodziewa się ich ograniczenia niż zwiększenia (38 proc. vs. 13 proc.). Nieco lepiej wyglądają prognozy sprzedaży: wzrost obrotów zakłada 19 proc. firm wobec 16 proc. kwartał wcześniej.

Wynik subindeksu na poziomie 51,4 pkt. pokazuje, że branża budowlana utrzymuje stabilne nastroje i wciąż pozostaje po stronie ograniczonego, ale jednak rozwoju. Ten odczyt nie oznacza jednak pełnego komfortu. Największą ostrożność widać dziś w obszarze inwestycji, gdzie zdecydowanie więcej firm mówi o ich ograniczeniu niż zwiększeniu. To sygnał, że przedsiębiorcy koncentrują się na bezpieczeństwie finansowym i bardzo selektywnie podchodzą do nowych wydatków. Z drugiej strony poprawiają się prognozy sprzedaży i rośnie zainteresowanie finansowaniem zewnętrznym, co może oznaczać gotowość do wykorzystania pojawiających się okazji rynkowych, ale bez nadmiernego ryzykamówi Piotr Warmuła, dyrektor departamentu sprzedaży rynku maszyn i urządzeń w EFL.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Barometr EFL dla branży budowlanej na I kwartał 2026:

  • Subindeks: 51,4 pkt. (+0,1 pkt. kw./kw.)
  • Inwestycje: 13 proc. przedsiębiorców prognozuje wyższy poziom inwestycji niż kwartał wcześniej (5 proc. w IVQ2025), a 38 proc. niższy poziom inwestycji w ujęciu kwartalnym
  • Sprzedaż: 19 proc. przedsiębiorców prognozuje zwiększenie sprzedaży (16 proc. w IVQ2025)
  • Płynność finansowa: 10 proc. przedsiębiorców prognozuje poprawę płynności finansowej (13 proc. w IVQ2025)
  • Finansowanie zewnętrzne: 11 proc. przedsiębiorców prognozuje większe zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne (8 proc. w IVQ2025)

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Pierwszy kwartał 2026 roku przynosi branży budowlanej stabilizację nastrojów. Subindeks Barometru EFL dla tego sektora wyniósł 51,4 pkt., czyli o 0,1 pkt. więcej niż kwartał wcześniej. To oznacza, że budownictwo utrzymuje się powyżej progu 50 pkt., który wskazuje na sprzyjające warunki do rozwoju. Co więcej, na tle innych branż budownictwo należy do nielicznych sektorów, w których nastroje nie pogorszyły się względem poprzedniego pomiaru.

Mniej inwestycji

Za stabilnym odczytem głównego wskaźnika nie idzie jednak gotowość do zwiększania nakładów. W obszarze inwestycji widać wyraźne schłodzenie. Tylko 13 proc. firm budowlanych planuje wyższy poziom inwestycji niż kwartał wcześniej, podczas gdy 38 proc. prognozuje ich spadek. Dla porównania, pod koniec 2025 roku o ograniczeniu inwestycji mówiło 29 proc. przedsiębiorców. To pokazuje, że firmy z branży budowlanej nadal ostrożnie oceniają najbliższe miesiące i wolą zachować większą dyscyplinę kosztową niż wchodzić w nowe projekty z pełnym rozmachem.

Sprzedaż lekko w górę, płynność pod presją

Nieco lepiej niż inwestycje wyglądają prognozy sprzedaży. Na początku 2026 roku 19 proc. przedsiębiorców z branży budowlanej spodziewa się wzrostu sprzedaży, podczas gdy kwartał wcześniej było to 16 proc. To niewielka poprawa, ale może sugerować, że firmy liczą na większą aktywność klientów i stopniowe ożywienie po słabszym końcu ubiegłego roku.

Ostrożniejsze pozostają natomiast przewidywania dotyczące kondycji finansowej. Poprawy płynności finansowej oczekuje 10 proc. firm, czyli mniej niż kwartał wcześniej. To sygnał, że mimo stabilnego wskaźnika i lepszych oczekiwań sprzedażowych przedsiębiorcy nadal bardzo uważnie podchodzą do zarządzania gotówką i bieżącymi zobowiązaniami.

Większe zainteresowanie finansowaniem zewnętrznym

W najnowszym pomiarze wzrosło także zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne. Większą potrzebę sięgnięcia po takie środki deklaruje 11 proc. firm budowlanych wobec 8 proc. kwartał wcześniej. W praktyce może to oznaczać, że część przedsiębiorców chce zabezpieczyć środki na działalność operacyjną i wybrane projekty rozwojowe, ale bez nadmiernego obciążania własnej płynności.

Wartość głównego indeksu Barometru EFL na I kwartał 2026 roku wyniosła 52,1 pkt. Osiągnięty poziom jest o 1,3 pkt. niższy niż w IV kwartale 2025 roku.

***

Barometr EFL jest syntetycznym wskaźnikiem informującym o skłonności firm z sektora MŚP do wzrostu (tj. rozwoju rozumianego, jako stawianie sobie przez przedsiębiorstwa celów związanych ze wzrostem sprzedaży i produkcji, ekspansją na nowe rynki i maksymalizacją zysków, co jest związane z inwestycjami w środki trwałe). Prognozowana na dany kwartał kondycja finansowa firm MŚP daje punkt odniesienia do wnioskowania o zakładanym kierunku zmian, które sprzyjają wzrostowi lub działają hamująco na rozwój firm. Badanie przygotowywane jest przez Ecorys na zlecenie Europejskiego Funduszu Leasingowego SA., a jego wyniki są publikowane co kwartał. Jego uczestnicy to mikro, małe i średnie firmy terenu całej Polski. W badaniu wzięła udział reprezentatywna grupa 600 mikro, małych i średnich firm. Aktualna edycja badania odbyła się od 15 grudnia 2025 roku do 16 stycznia 2026 roku.

Źródło: EFL

Co czwarta firma handlowa prognozuje wyższą sprzedaż. Co trzecia zapowiada ograniczenie inwestycji

Firmy handlowe dobrze weszły w 2026 rok. Subindeks Barometru EFL dla handlu na I kwartał br. wyniósł 53,4 pkt., co oznacza wprawdzie lekki spadek względem poprzedniego kwartału, ale wciąż utrzymuje branżę wyraźnie powyżej progu ograniczonego rozwoju. O dobrych nastrojach decydują przede wszystkim prognozy sprzedaży: 25 proc. przedsiębiorców liczy na wzrost obrotów, a tylko nieliczni obawiają się spadków. Jednocześnie widać większą ostrożność w podejściu do inwestycji, bo choć 13 proc. firm planuje je zwiększyć, to 30 proc. zapowiada ich ograniczenie.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Barometr EFL dla handlu na I kwartał 2026:

  • Subindeks: 53,4 pkt (-1,5 pkt kw./kw.)
  • Inwestycje: 13 proc. przedsiębiorców planuje większe inwestycje (9 proc. w IV kwartale 2025)
  • Sprzedaż: 25 proc. przedsiębiorców prognozuje wzrost (21 proc. w IV kwartale 2025), a 3 proc.

             spadek sprzedaży (1 proc. w IV kwartale 2025)

  • Płynność finansowa: 25 proc. przedsiębiorców prognozuje poprawę płynności finansowej (23 proc.

            w IV kwartale 2025)

  • Finansowanie zewnętrzne: 7 proc. przedsiębiorców prognozuje większe zapotrzebowanie na

            finansowanie zewnętrzne (4 proc. w IV kwartale 2025)

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Początek roku w handlu wygląda obiecująco przede wszystkim pod względem sprzedaży. Już co czwarta firma spodziewa się wzrostu obrotów, co pokazuje, że przedsiębiorcy liczą na ożywienie popytu. Jednocześnie widać wyraźną ostrożność inwestycyjną – więcej firm planuje ograniczyć inwestycje niż je zwiększyć. To sygnał, że branża wierzy w popyt, ale wciąż działa w warunkach podwyższonej niepewności i dlatego bardzo uważnie podchodzi do wydatków rozwojowych – mówi Robert Dudziński, dyrektor sprzedaży w Carefleet, spółce z Grupy EFL.

Solidny wynik handlowy

Sektor handlowy, po bardzo dobrej końcówce roku, kiedy odnotował najwyższy wynik wśród wszystkich sektorów (54,9 pkt.), kontynuuje dobrą passę. Wartość Barometru EFL dla firm handlowych na I kwartał br. jest co prawda niższa niż kwartał wcześniej i wyniosła 53,4 pkt., jednak jest to jeden z najwyższych wyników branżowych i wciąż powyżej progu OR (50 pkt.).

Próg OR to poziom ograniczonego rozwoju firm z sektora MŚP, który w Barometrze EFL wynosi co najmniej 50 pkt. Stanowi algorytm stworzony na podstawie danych zgromadzonych w trakcie badania przedsiębiorców dotyczących 4 sfer: poziomu sprzedaży, planowanych inwestycji w środki trwałe, płynności finansowej i zapotrzebowania na zewnętrzne finansowanie. Przyjmuje wartości od 0 do 100, przy czym zagregowany wynik powyżej 50 pkt oznacza, że występują sprzyjające warunki do rozwoju sektora MŚP, natomiast wynik niższy oznacza, że warunki te są niekorzystne.

Zakupowy początek roku

Wartość subindeksu handlu powyżej progu ograniczonego rozwoju to efekt między innymi jeszcze bardziej optymistycznych prognoz dot. sprzedaży. 25 proc. przedsiębiorstw handlowych prognozuje jej wzrost, a tylko 2 proc. obawia się spadku w pierwszych miesiącach tego roku. Kwartał temu 21 proc. liczyło na wzrost obrotów, a 1 proc. obawiało się ich spadku.

Istotną częścią całego sektora handlowego jest e-commerce. Z danych GUS wynika, że ta część rynku rosła stabilnie w 2025 roku, konsekwentnie zwiększając swój udział w ogólnej sprzedaży detalicznej do średnio 9,1%, z 8,9% w 2024. Firma Fulfilio, dostawca usług logistycznych dla e-commerce, zwraca uwagę, że najbardziej widoczna zmiana zaszła w kategoriach dotąd uznawanych za trudniejsze dla e-zakupów, takich jak pojazdy i części do nich. – Najbardziej wyraźną zmianę widać w kategoriach wcześniej uznawanych za trudne dla e-commerce, jak pojazdy i części samochodowe, gdzie udział sprzedaży online wzrósł niemal czterokrotnie. To przede wszystkim efekt poprawy logistyki, lepszej dostępności części oraz większego zaufania klientów do zakupów online także w segmencie większych gabarytów – mówi Arkadiusz Filipowski, prezes zarządu Fulfilio.

Optymizm sprzedażowy przekłada się na dobre prognozy dotyczące kondycji finansowej. 25 proc. przedsiębiorców prognozuje poprawę płynności finansowej, podczas gdy kwartał wcześniej ten odsetek wynosił 23 proc. Tylko 3 proc. firm obawia się pogorszenia finansowej strony biznesu.

Mniej inwestycji

W przypadku inwestycji wciąż mamy przewagę pesymistów nad optymistami i tutaj ta luka się powiększyła 13 proc. przedsiębiorców planuje większe inwestycje, a aż 30 proc. planuje mniej inwestować. Kwartał wcześniej plan większych zakupów miało 9 proc. handlowców, a 14% wskazywało na ich redukcję.

Optymizmem napawają także prognozy dotyczące zapotrzebowania finansowego. 7% handlowców wskazuje na wzrost zapotrzebowania na dodatkowe fundusze, kwartał wcześniej taką deklarację złożyło 10% firm. To o tyle optymistyczny wniosek, że obecnie leasing czy kredyt częściej służą do regulowania bieżących zobowiązań, niż do finansowania inwestycji.

***

Barometr EFL jest syntetycznym wskaźnikiem informującym o skłonności firm z sektora MŚP do wzrostu (tj. rozwoju rozumianego, jako stawianie sobie przez przedsiębiorstwa celów związanych ze wzrostem sprzedaży i produkcji, ekspansją na nowe rynki i maksymalizacją zysków, co jest związane z inwestycjami w środki trwałe). Prognozowana na dany kwartał kondycja finansowa firm MŚP daje punkt odniesienia do wnioskowania o zakładanym kierunku zmian, które sprzyjają wzrostowi lub działają hamująco na rozwój firm. Badanie przygotowywane jest przez Ecorys na zlecenie Europejskiego Funduszu Leasingowego SA., a jego wyniki są publikowane co kwartał. Jego uczestnicy to mikro, małe i średnie firmy terenu całej Polski. W badaniu wzięła udział reprezentatywna grupa 600 mikro, małych i średnich firm. Aktualna edycja badania odbyła się od 15 grudnia 2025 roku do 16 stycznia 2026 roku.

Źródło: EFL

Spada apetyt MŚP na AI. Dwa razy mniej firm planuje zwiększać inwestycje niż w ubiegłym roku

Trzeci pomiar Barometru AI, przygotowany przez EFL, pokazuje schłodzenie nastrojów wokół wdrożeń sztucznej inteligencji w sektorze MŚP. Wskaźnik na I półrocze 2026 roku wyniósł 60,8 pkt., pozostaje więc wyraźnie powyżej progu 50 pkt., który oznacza korzystne warunki do rozwoju AI w firmach, ale spadł zarówno względem II półrocza 2025 r. (67,8 pkt.)  i wyniku sprzed roku (66,8 pkt.). Najmocniej wyhamowały deklaracje inwestycyjne: jedynie 25% przedsiębiorców planuje podnieść poziom środków na AI, podczas gdy pół roku temu było to 49%. Ostrożniej wyglądają także prognozy sprzedażowe: wzrost przychodów dzięki inwestycjom w AI zakłada 31% firm wobec 57% w poprzednim odczycie. Eksperci EFL zwracają uwagę, że mimo schłodzenia nastrojów firmy nie wycofują się z AI, lecz częściej przechodzą z fazy entuzjazmu do fazy selekcji projektów i liczenia efektów.

Barometr AI to nowe narzędzie analityczne przygotowane przez EFL. Jego głównym celem jest cykliczne (raz na pół roku) monitorowanie kondycji przedsiębiorstw z sektora MŚP pod kątem wdrażania przez nie rozwiązań związanych ze sztuczną inteligencją. EFL analizuje przede wszystkim informacje dotyczące czterech obszarów takich: jak poziom inwestycji w rozwiązania AI, poziom zatrudnienia na potrzeby realizacji inwestycji AI, poziom zatrudnienia w wyniku podjętych inwestycji AI oraz poziom sprzedaży w związku
z inwestycjami AI.

To, że Barometr AI spada, nie oznacza odwrotu od technologii. Firmy wchodzą w etap dojrzałego podejścia do wdrożeń. Po fazie entuzjazmu przyszedł czas na twardą kalkulację: sprawdzenia, gdzie AI realnie poprawi produktywność, skróci procesy, ograniczy koszty lub zwiększy sprzedaż, a gdzie będzie tylko kosztownym eksperymentem. Widoczny spadek planów inwestycyjnych może wynikać również z tego, że część przedsiębiorstw ma już wdrożenia za sobą albo ma zabezpieczone budżety i teraz koncentruje się na wykorzystaniu tego, co zostało wdrożone. W tym sensie wynik powyżej 60 pkt. jest sygnałem racjonalizacji a nie utraty zainteresowania AI – mówi Paweł Bojko, wiceprezes zarządu EFL.

Wynik i trend

W I półroczu 2026 roku Barometr AI wyniósł 60,8 pkt. To trzeci z kolei pomiar wskaźnika (po I półroczu i II półroczu 2025) i jednocześnie pierwszy wyraźnie niższy od dwóch wcześniejszych odczytów. Mimo spadku, poziom powyżej 50 pkt. nadal potwierdza, że warunki sprzyjające rozwojowi AI w sektorze MŚP utrzymują się, natomiast zmienia się nastawienie firm: z fazy ekspansywnego wdrażania w stronę bardziej selektywnego podejmowania decyzji.

Inwestycje: ostrożność zamiast przyspieszenia

Największa zmiana w nowym odczycie dotyczy funduszy przeznaczanych na wdrażanie rozwiązań opartych o AI. W pierwszym półroczu tego roku jedynie 25% badanych przedsiębiorstw planuje podniesienie poziomu inwestycji ukierunkowanych na rozwój rozwiązań opartych o sztuczną inteligencję. W poprzednim pomiarze na II półrocze 2025 roku ta grupa była niemal dwa razy większa (49%). Zdecydowana większość (75%) zakłada utrzymanie nakładów bez zmian, a odsetki firm przewidujących spadek inwestycji lub mających trudność z oceną są marginalne. Taki rozkład odpowiedzi pokazuje, że firmy częściej stabilizują budżety i weryfikują efekty, niż deklarują kolejną falę wydatków.

Zatrudnienie z umiarkowanymi wzrostami

Prognozy zatrudnieniowe są relatywnie stabilne i zbliżone do wyników z poprzedniego pomiaru. W przypadku zatrudnienia na potrzeby realizacji inwestycji dotyczących rozwoju AI wzrost zakłada 14% firm, a 86% utrzymanie poziomu bez zmian. Z kolei zatrudnienie w wyniku wdrożeń AI ma wzrosnąć według 16% przedsiębiorców, podczas gdy 84% nie planuje zmian. Oznacza to, że rynek nie gasi projektów AI, ale częściej niż wcześniej unika gwałtownego zwiększania zasobów kadrowych.

Sprzedaż bez euforii

W obszarze sprzedaży wciąż przeważa optymizm, choć także tu widać przesunięcie w stronę ostrożniejszych deklaracji. W I półroczu 2026 roku wzrost sprzedaży w związku z inwestycjami w AI prognozuje 31% firm. W drugiej części 2025 roku ten odsetek wynosił 51%. Największa grupa, 67%, zakłada utrzymanie sprzedaży na podobnym poziomie, a spadku spodziewa się niespełna 1% badanych. To sugeruje, że AI częściej traktowana jest dziś jako narzędzie poprawy efektywności i jakości procesów niż szybka dźwignia wzrostu przychodów w skali całego biznesu.

Średnie firmy liderem, mikro najbardziej ostrożne

Wyniki Barometru AI różnią się w zależności od skali działalności. Najwyższą wartość wskaźnika, podobnie jak w poprzednim pomiarze, notują przedsiębiorstwa średnie (66,5 pkt.), ale to właśnie w tej grupie widać największy spadek względem II półrocza 2025 r. (77,1 pkt.). W mikrofirmach wskaźnik wynosi 56,1 pkt., czyli ponad 10 pkt. mniej niż w firmach średnich, co pokazuje, że najmniejsze podmioty znacznie ostrożniej podchodzą do skali wdrożeń i efektów biznesowych AI.

Widać to także w szczegółowych deklaracjach. Zwiększenie inwestycji w AI zapowiada 37% firm średnich, 29% małych i 13% mikro. W przypadku sprzedaży wzrost prognozuje 47% przedsiębiorstw średnich, 33% małych i 18% mikro.

***

Barometr AI jest syntetycznym wskaźnikiem informującym o skłonności firm z sektora MŚP do wdrażania rozwiązań opartych o wykorzystanie sztucznej inteligencji (AI). Analizie poddawane są przede wszystkim informacje dotyczące czterech obszarów: poziom inwestycji przeznaczanych na rozwiązania AI, poziom zatrudnienia na potrzeby wdrożenia rozwiązań AI, plany dotyczące zatrudnienia w wyniku podjętych inwestycji AI, poziom sprzedaży w związku z inwestycjami opartymi o AI. Badaniu podlegają  przedsiębiorstwa, które zadeklarowały, że w najbliższym półroczu będą wykorzystywać rozwiązania oparte o AI.Podstawową miarą analityczną jest algorytm stworzony na podstawie danych zgromadzonych w trakcie badania przedsiębiorców. Przyjmuje on wartości od 0 do 100, przy czym zagregowany wynik powyżej 50 punktów oznacza, że występują sprzyjające warunki do rozwoju AI w ramach MŚP, natomiast wynik niższy oznacza, że warunki te są niekorzystne.Badanie jest przygotowywane przez Ecorys na zlecenie Europejskiego Funduszu Leasingowego S.A., a jego wyniki są publikowane co pół roku. Uczestnicy badania to mikro, małe i średnie firmy z całej Polski – łącznie 455 podmiotów. Wywiady są prowadzone z osobami decyzyjnymi w firmach, np. z właścicielem lub współwłaścicielem, prezesem lub innym członkiem zarządu, dyrektorem. Technika badawcza: badanie ilościowe z wykorzystaniem techniki wywiadów telefonicznych wspomaganych komputerowo (CATI). Trzecia edycja badania odbyła się od 7 stycznia do lutego 2026 roku.

Źródło: EFL



Barometr Sektorowy 2026. Gospodarka w cieniu wojny na Bliskim Wschodzie. Prognozy dla branż w dwóch scenariuszach – najnowszy raport analityków Banku Pekao

Konflikt USA i Izraela z Iranem to źródło olbrzymiej niepewności dla światowej gospodarki, a zarazem czynnik uzasadniający rewizję prognoz ekonomistów. Analitycy sektorowi Banku Pekao S.A. w swojej corocznej publikacji przedstawiają m.in. obszerny scenariusz rozwoju sytuacji w branżach polskiej gospodarki w przypadku potencjalnego przedłużania się konfliktu.

 Dwie alternatywne prognozy dla sektorów

Analitycy Banku Pekao, jak co roku w publikacji „Barometr Sektorowy”, podsumowują sytuację w kluczowych branżach polskiej gospodarki w 2025 roku oraz przedstawiają prognozy na rok bieżący. Tegoroczna edycja ukazuje się w szczególnym momencie, bo w czasie trwania gwałtownego konfliktu w regionie Zatoki Perskiej, który wstrząsnął światowymi rynkami surowców energetycznych i spowodował olbrzymi wzrost niepewności, budząc obawy zwłaszcza o stronę kosztową działalności firm i stan europejskiej gospodarki. Konflikt Izraela i USA z Iranem już teraz stał się impulsem do korekty prognoz makroekonomicznych. Obniżeniu uległy przewidywania dotyczące wzrostu gospodarczego, konsumpcji czy inwestycji. Kluczowe czynniki tej rewizji to wyższe ceny paliw i energii, opóźnienie cyklu obniżek stóp procentowych oraz słabszy popyt krajowy i zagraniczny.

– Napięta sytuacja geopolityczna i niepewność co do dalszego rozwoju wydarzeń na Bliskim Wschodzie skłoniła nas do przygotowania dwóch prognoz dla branż polskiej gospodarki. Pierwsza uwzględnia wciąż stosunkowo łagodny scenariusz bazowy. Druga, alternatywna, zakłada, że konflikt w Zatoce Perskiej potrwa dłużej, a ceny ropy Brent utrzymają się przez dłuższy czas powyżej 100 USD za baryłkę. W takim scenariuszu sytuacja może z punktu widzenia kosztów firm przypominać tę z szoku energetycznego w 2022 roku, lecz tym razem w warunkach słabszej koniunktury, co utrudni firmom przerzucanie kosztów na odbiorców – twierdzi Krzysztof Mrówczyński, menedżer ds. analiz sektorowych, współautor i kierujący pracami nad raportem

2025 rokiem umiarkowanej poprawy sytuacji polskich firm

W minionym roku Polska ponownie znalazła się w czołówce europejskich gospodarek pod względem tempa wzrostu PKB (+3,6% r/r), napędzana głównie przez silny popyt konsumpcyjny oraz odradzające się przetwórstwo przemysłowe. Wciąż jednak nie doczekaliśmy się ożywienia w budownictwie, a presja kosztowa – zwłaszcza ze strony wynagrodzeń – pozostała istotnym wyzwaniem dla firm. Rentowność sektora przedsiębiorstw poprawiła się, a odsetek firm nierentownych utrzymuje się na relatywnie wysokim poziomie (w pierwszych trzech kwartałach straty ponosiła co czwarta średnia i duża firma). Sygnałów poprawy kondycji finansowej firm było jednak pod koniec roku coraz więcej, dając uzasadnione podstawy do optymizmu odnośnie rozwoju wydarzeń w kolejnych 12 miesiącach.

W kontekście poprzedniego roku sprawdziły się przewidywania dotyczące utrzymania dobrej kondycji sektora rolnego i energetyki, mimo niekorzystnych trendów cenowych. Zgodnie z oczekiwaniami w bardzo dobrej sytuacji pozostała branża gospodarki odpadowej, a pomimo presji płacowej solidne wyniki odnotowało także wiele sektorów usługowych (w tym zakwaterowanie i gastronomia, informacja i komunikacja czy usługi biznesowe dla firm).
W handlu utrzymała się silna konkurencja cenowa i presja na marże w handlu pojazdami oraz FMCG. W trudnej sytuacji pozostawały zaś firmy handlujące dobrami inwestycyjnymi i pośrednimi, głównie z uwagi na przedłużające się ożywienie w budownictwie, które miało miejsce dopiero w ostatnim kwartale roku.

– Nie brakowało zaskoczeń – zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Szybszą od oczekiwanej poprawę sytuacji finansowej firm odnotowano m.in. w branży motoryzacyjnej, przemyśle maszynowym oraz budownictwie kubaturowym. Z kolei brak przewidywanego odbicia w eksporcie rzutował wciąż na wyniki branży drzewno-meblarskiej, a słabszy wzrost inwestycji pogorszył kondycję spółek budowlanych z segmentu inżynieryjnego. To przełożyło się na utrzymujące się problemy energochłonnych branż dostarczających materiały, takich jak przemysł mineralny czy metalowy – Paweł Kowalski, współautor raportu.

Wpływ konfliktu na Bliskim Wschodzie – kanały oddziaływania

Wydłużający się konflikt w regionie Zatoki Perskiej może mieć fundamentalny wpływ na kondycję polskich branż, oddziałując przede wszystkim dwoma kanałami. Po pierwsze, poprzez wzrost kosztów surowców energetycznych – ropy, gazu, a w konsekwencji także energii elektrycznej i materiałów. Najbardziej narażone są sektory o wysokiej energochłonności, takie jak przetwórstwo metalowe, mineralne, chemiczne, papiernicze czy drzewne, a także transport i budownictwo. W rolnictwie kluczowym wyzwaniem mogą stać się ceny nawozów, których ekonomika produkcji jest silnie uzależniona od cen gazu ziemnego. Kryzys może w 2026 roku skutkować także presją na marże firm z sektora użyteczności publicznej. Po drugie, konflikt może osłabić popyt w strefie euro – utrzymujące się wysokie notowania surowców podbiją bowiem inflację, prowadząc do spowolnienia tamtejszej konsumpcji i eksportu. Z tego powodu branże wytwarzające dobra konsumpcyjne charakteryzujące się silną ekspozycją na rynki unijne, takie jak produkcja sprzętu RTV/AGD mebli czy tekstyliów, mogą w 2026 roku nie doczekać się długo oczekiwanego ożywienia.

Inne czynniki wpływające na kondycję sektorów w 2026 roku

Choć konflikt na Bliskim Wschodzie pozostaje głównym źródłem niepewności, na sytuację firm w 2026 roku oddziaływać będą także inne czynniki. Pozytywnym impulsem rozwojowym, raczej odpornym na aktualne wydarzenia, będzie spodziewane i już teraz widoczne ożywienie inwestycji publicznych, napędzane środkami unijnymi.

– Od strony popytowej zyskiwać na nim będzie zwłaszcza budownictwo, branże wytwarzające materiały budowlane – mineralna, metalowa i wyrobów z metali, firmy wykonujące różne usługi na rzecz budownictwa – transport towarów, magazyny i logistyka, wynajem i dzierżawa czy biura projektowe, a także przemysł zbrojeniowy i wytwórcy dóbr inwestycyjnych – elektronika, maszyny i urządzenia Krzysztof Mrówczyński.

Dużym wyzwaniem dla firm może okazać się jednak wzrost kosztów materiałów, oprócz konfliktu w Zatoce napędzany przez intensyfikację inwestycji infrastrukturalnych oraz implementację podatku granicznego CBAM (wzrost cen półproduktów metalowych i chemicznych importowanych spoza UE). W 2026 roku mniejszym problemem dla firm powinny być z kolei koszty pracy – presja płacowa będzie słabła, choć nadal pozostanie istotnym wyzwaniem, zwłaszcza w przetwórstwie i budownictwie. Otoczenie regulacyjne przyniesie nowe obowiązki – dyrektywy ESG, regulacje dotyczące energetyki, budownictwa, rynku pracy i sztucznej inteligencji przesuwają presję ze sprawozdawczości na operacje i produkt. Z kolei rewolucja technologiczna AI wymusi dalszą automatyzację procesów, zwiększając presję na produktywność i innowacyjność, zwłaszcza w usługach biznesowych i przetwórstwie.

Sektorowe prognozy na 2026 rok

W scenariuszu bazowym, zakładającym szybkie wygaszenie konfliktu, najlepsze perspektywy mają branże usługowe – zakwaterowanie i gastronomia, informacja i komunikacja, usługi biznesowe – które korzystają z solidnego popytu krajowego i większej elastyczności w polityce cenowej. Przetwórstwo przemysłowe i budownictwo, pomimo spodziewanej poprawy koniunktury, pozostają najbardziej wrażliwe na potencjalne szoki kosztowe i popytowe.

W scenariuszu kryzysowym, gdy konflikt w Zatoce Perskiej trwa dłużej, pogarszają się prognozy dla większości sektorów – zwłaszcza energochłonnego przetwórstwa metalowego, mineralnego, papierniczego czy drzewnego. Byłaby to również zła wiadomość zwłaszcza dla transportu i budownictwa (znacznie silniejsza presja kosztowa). Są również potencjalni nieliczni beneficjenci. Na wzroście cen surowców (w tym węgla kamiennego) przejściowo skorzystać może górnictwo. Z kolei na ograniczeniu konkurencji z Bliskiego Wschodu i wyższych cenach półproduktów zyskiwać mogą m.in. nieliczne segmenty branży chemicznej. Jako relatywnie odporne na negatywne skutki kryzysu i przedstawiające umiarkowanie korzystne perspektywy nawet w pesymistycznym wariancie wskazywane są ponadto m.in. usługi biznesowe, informacja i komunikacja oraz gospodarka odpadowa.

Raport jest dostępny pod linkiem: Barometr sektorowy 2026.pdf

Raport „Barometr Sektorowy 2026. Gospodarka w cieniu wojny na Bliskim Wschodzie. Prognozy pogody dla branż w dwóch scenariuszach” został przygotowany przez Zespół Analiz Sektorowych Banku Pekao S.A. w składzie: Krzysztof Mrówczyński, Paweł Kowalski, Grzegorz Rykaczewski, Ewa Kurek, Marcin Gancarz oraz Wiktor Mrozowski. 

Źródło: Pekao

Raport cen ze sklepów. Kawa w 2025 r. zaliczyła szaleńczy rajd. Wzrosty r/r były aż dwucyfrowe

Kawa w ub.r. dwucyfrowo drożała. Najbardziej poszły w górę ceny mielonej

 

Raport cen ze sklepów. Kawa w 2025 r. zaliczyła szaleńczy rajd. Wzrosty r/r były aż dwucyfrowe

 

Konsumenci w ub.r. przeżyli prawdziwy szok. Ceny kawy rosły w mocno dwucyfrowym tempie [RAPORT]

 

Kawa w sklepach wciąż będzie drożeć. Dobrze to pokazują dane z ubiegłego roku [RAPORT]

 

W zeszłym roku kawa mielona zdrożała o ponad 30%, a rozpuszczalna – o blisko 16% w stosunku do poziomów z 2024 roku. Eksperci wskazują, że wysokie podwyżki cen kawy mielonej w 2025 roku miały źródło w ograniczonej dostępności surowca oraz w silnej presji kosztowej po stronie handlu. W 2026 roku musi zaistnieć kilka czynników, aby była przestrzeń do spowolnienia wzrostów. Najważniejsze z nich to dostępność surowca i jakość zbiorów w głównych krajach produkujących kawę. Istotne będzie również to, na ile producenci i sprzedawcy detaliczni odbudują zapasy po ubiegłym roku, bo większy bufor magazynowy łagodzi wahania.

W 2025 roku ceny kawy mielonej wzrosły o 30,1% w stosunku do stanu z 2024 roku. Kawa rozpuszczalna zdrożała w tym czasie o 15,7%. Dane pochodzą z cyklicznie wydawanego raportu pt. „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych”. Dr Marek Szymański, ekspert z Uniwersytetu WSB Merito, wyjaśnia, że kawa rozpuszczalna jest bardziej przetworzona niż mielona. To powoduje, że udział surowca w kosztach wytworzenia tej pierwszej jest niższy. Wzrost ceny samych ziaren nie wywiera więc aż takiej presji cenowej.

– Dodatkowo kawy rozpuszczalne w dużej mierze oparte są na robuście. To tańszy gatunek kawy. Dane International Coffee Organization wskazują, że między marcem 2024 roku i analogicznym okresem 2025 roku zdrożał on o ok. 50%. W tym samym czasie ceny arabiki, z której powstają kawy mielone, poszły w górę o 100% – informuje dr Szymański.

Ekspert uważa również, że za wzrost cen odpowiadają głównie problemy z kosztami surowca. Należy też uwzględnić szybko rosnące spożycie kawy w Azji. W roku 2024 mieszkańcy Azji i Oceanii wypili o 7,4% więcej kawy niż rok wcześniej. W Europie zanotowaliśmy spadek o 1,2%. Marcin Luziński, ekonomista z Santander Bank Polska, do listy przyczyn wzrostu cen dodaje ocieplenie klimatu, które w ostatnich dwóch latach wpłynęło mocno ujemnie na zbiory w Brazylii, Wietnamie i Kolumbii. Te trzy kraje łącznie odpowiadają za ponad 2/3 światowej produkcji kawy. Do tego wzrost ceny nawozów w Ukrainie zwiększył globalne koszty wytwarzania produktu.

– Niezwykle niskie stany magazynowe kawy sprawiły, że rynek stał się bardzo wrażliwy na negatywne komunikaty na temat pogody. Podwyżki cen u producentów były tak mocne, że w 2025 r. niektóre sieci handlowe nawet przestały kupować kawę, w związku z czym zabrakło jej w wielu sklepach w Europie Zachodniej – przypomina Marcin Luziński.

Z kolei Julita Pryzmont z Hiper-Com Poland mówi, że ceny detaliczne są w dużej mierze echem kontraktów długoterminowych. W przypadku kawy mielonej typowe opóźnienie między zmianą notowań na rynku surowcowym a półką sklepową wynosi od trzech do sześciu miesięcy. Jeśli chodzi o kawę rozpuszczalną, z uwagi na dłuższy cykl produkcyjny i większy poziom zapasu, ten czas wynosi nawet do dziewięciu miesięcy.

– Najpierw idzie do góry cena surowca i rosną koszty operacyjne, a zdecydowanie później widać różnice na półce sklepowej. Obecne podwyżki w dużej części są więc odłożonym efektem wcześniejszych szoków cenowych – zauważa ekspertka.

Natomiast Łukasz Moszyński z Grupy Blix uważa, że z perspektywy handlu obecny poziom cen kawy należy traktować raczej jako etap przejściowy niż trwałą równowagę rynkową. Część wzrostów została już „zakotwiczona” w strukturze kosztów i marż, więc powrotu do cen sprzed 2024 roku nie będzie, ale dalsza dynamika zależy od stabilizacji podaży surowca i kosztu pieniądza. W najbliższym czasie handel będzie testował elastyczność popytu poprzez promocje i zmiany pack-price. To może ograniczyć tempo wzrostów, ale nie oznacza realnych obniżek cen bazowych.

– Ceny giełdowe kawy w 2025 roku były dość zmienne, lecz bez wyraźnego trendu wzrostowego. Nie ma jednak jeszcze podsumowania zbiorów i produktywności upraw, więc niełatwo jest przewidywać ogólnoświatowe trendy kosztowe. Dla naszych konsumentów dodatkowym kluczowym czynnikiem mogą okazać się kursy walut – dodaje dr Marek Szymański z Uniwersytetu WSB Merito.

Pytany o to, czy w 2026 roku ceny kawy będą dalej rosły, Marcin Lenkiewicz z Grupy Blix odpowiada, że jeszcze za wcześnie na twarde estymacje dla całego roku. Jednak istotnym sygnałem jest to, że na początku roku ceny kawy na rynkach światowych są niższe rok do roku i wyraźnie poniżej szczytów z 2025 roku. Ekspert podkreśla też, że ogranicza to presję na natychmiastowe podwyżki w sklepach, szczególnie w I półroczu, choć ryzyko nadal jest większe w segmencie kawy mielonej, bardziej wrażliwej na kursy walut i koszty finansowania zapasów. Wahania cen spodziewa się dr Mariusz Dziwulski z PKO BP.

– Mimo prognoz wzrostu globalnej produkcji, światowy bilans kawy w 2026 r. prawdopodobnie pozostanie napięty, co ogranicza przestrzeń do istotnych korekt cen w dół na rynkach surowcowych. Według prognoz Departamentu Rolnictwa Stanów Zjednoczonych, światowe zapasy kawy na koniec sezonu 2025/26 mogą być niższe o 5% rdr. Ceny na świecie z pewnością będą się wahać pod wpływem kształtowania się oczekiwań dotyczących produkcji w kluczowych obszarach upraw – prognozuje ekspert.

Do tego Marcin Luziński zakłada stabilizację cen w 2026 roku. Jego zdaniem, impuls z cen hurtowych już się zrealizował. Niemniej ekstremalne zjawiska pogodowe na półkuli północnej mogą zwiększyć presję kosztową w procesach logistycznych i przetwórczych. To właśnie warunki pogodowe u kluczowych producentów (Brazylia, Wietnam, Kolumbia, Etiopia, Indonezja) w głównym stopniu wpłyną na cenę surowców.



(MN, Luty 2026 r.)

Ww. materiał  jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji.
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone.

Transport i logistyka ostrożnie zaczynają nowy rok. Prognozują wzrost zamówień i mniejsze inwestycje

Branżowy subindeks Barometru EFL dla transportu, spedycji i logistyki (TSL) na I kwartał 2026 roku wyniósł 52 pkt., czyli o 1,3 pkt. mniej kw./kw. Mimo spadku, wskaźnik utrzymuje się powyżej progu 50 pkt, co oznacza, że firmy nadal widzą przestrzeń do rozwoju, choć podchodzą do decyzji bardziej selektywnie. Nadzieje na wyższe zamówienia rosną: 22,5 proc. przedsiębiorców TSL prognozuje wzrost sprzedaży. Jednocześnie w inwestycjach słychać wyraźny „dwugłos”: z jednej strony 15 proc. firm planuje większe nakłady, z drugiej rośnie grupa podmiotów, które spodziewają się ograniczenia inwestycji (42 proc.). To obniża stabilność branżowego subindeksu Barometru dla TSL.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Barometr EFL dla branży transportowej na I kwartał 2026:

  • Subindeks: 52 pkt. (-1,3 pkt. kw./kw.)
  • Inwestycje: 15 proc. planuje większe inwestycje (5 proc. w IV kwartale 2025)
  • Sprzedaż: 22,5 proc. prognozuje wzrost sprzedaży (17,5 proc. w IV kwartale 2025)
  • Płynność finansowa: 11 proc. przedsiębiorców prognozuje wyższy poziom płynności finansowej niż w III kwartale br. (19 proc. w IV kwartale 2025)
  • Finansowanie zewnętrzne: 85 proc. przedsiębiorców prognozuje zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne na takim. samym poziomie jak w poprzednim kwartale (85 proc. w IV kwartale 2025)

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Subindeks Barometru EFL na I kwartał br. dla TSL wyniósł 52 pkt., o 1,3 pkt. mniej niż w IV kwartale ubiegłego roku. Wskaźnik drugi raz z rzędu odnotował spadek, ale nieprzerwanie od IV kwartału 2023 roku utrzymuje się powyżej progu OR (progu ograniczonego rozwoju wynoszącego 50 pkt.), co oznacza, że przedsiębiorcy z sektora TSL wciąż widzą szanse na rozwój swoich biznesów.

– TSL wchodzi w nowy rok z mieszanką pragmatyzmu i umiarkowanej wiary w popyt. W prognozach sprzedaży widać więcej nadziei na wzrost zamówień, ale jednocześnie firmy coraz częściej mówią: inwestujemy, tylko mądrzej i punktowo. To nie jest odwrót od rozwoju, tylko przejście na tryb precyzyjnego wyboru. Z tego, co widzimy, priorytetem stają się projekty, które realnie poprawiają efektywność: od odnowienia floty i niezawodności, po digitalizację procesów i lepsze zarządzanie kosztami. W tle cały czas pracują czynniki ryzyka takie jak presja kosztowa, zmienność geopolityczna i ostrożność klientów. Dlatego inwestycyjny obraz jest dziś dwubiegunowy: część firm przyspiesza, a część zabezpiecza płynność i tnie wydatki. Dla branży kluczowe będzie to, czy wzrost zamówień utrzyma się na tyle długo, aby przełożyć się na stabilniejsze decyzje inwestycyjne – mówi Silvestr Ochrimovic, prezes zarządu Truck Care.

Więcej nadziei na zamówienia, ale decyzje kapitałowe pod lupą

W I kwartale 2026 r. 22,5 proc. firm TSL zakłada wzrost sprzedaży/zamówień, a zdecydowana większość oczekuje stabilizacji (77,5 proc.). Jednocześnie, mimo że odsetek firm planujących większe inwestycje wzrósł do 15 proc. (z 5 proc. kwartał wcześniej), w inwestycjach widać wyraźne rozchwianie. Rośnie grupa przedsiębiorstw prognozujących mniejsze nakłady (41 proc.), co wprost przekłada się na bardziej ostrożny klimat wokół wydatków na środki trwałe.

Stabilna baza do działania

Po stronie bezpieczeństwa finansowego obraz pozostaje relatywnie spokojny. 11 proc. przedsiębiorców TSL prognozuje poprawę płynności finansowej, a 85 proc. spodziewa się utrzymania zapotrzebowania na finansowanie zewnętrzne na niezmienionym poziomie. To sygnał, że branża, mimo ostrożności inwestycyjnej, wchodzi w kolejny kwartał z dość stabilną bazą do prowadzenia działalności i reagowania na popytowe okazje rynkowe.

Wartość głównego indeksu Barometru EFL na I kwartał 2026 roku wyniosła 52,1 pkt. Osiągnięty poziom jest o 1,3 pkt. niższy niż w IV kwartale 2025 roku.

***

Barometr EFL jest syntetycznym wskaźnikiem informującym o skłonności firm z sektora MŚP do wzrostu (tj. rozwoju rozumianego, jako stawianie sobie przez przedsiębiorstwa celów związanych ze wzrostem sprzedaży i produkcji, ekspansją na nowe rynki i maksymalizacją zysków, co jest związane z inwestycjami w środki trwałe). Prognozowana na dany kwartał kondycja finansowa firm MŚP daje punkt odniesienia do wnioskowania o zakładanym kierunku zmian, które sprzyjają wzrostowi lub działają hamująco na rozwój firm. Badanie przygotowywane jest przez Ecorys na zlecenie Europejskiego Funduszu Leasingowego SA., a jego wyniki są publikowane co kwartał. Jego uczestnicy to mikro, małe i średnie firmy terenu całej Polski. W badaniu wzięła udział reprezentatywna grupa 600 mikro, małych i średnich firm. Aktualna edycja badania odbyła się od 15 grudnia 2025 roku do 16 stycznia 2026 roku.

Źródło: EFL

Rośnie dynamika inwestycji w nieruchomości w Europie Środkowo-Wschodniej. Rynek przygotowuje się na większą aktywność w 2026 roku

Warszawa – 23 lutego 2026 r. – Według badania CBRE „European Investor Intentions Survey 2026” nastroje inwestorów w Europie Środkowej i Wschodniej będą się poprawiać w 2026 r. Uczestnicy rynku wskazują, że będzie to bardziej aktywny rok pod względem transakcji na rynku nieruchomości dla tego regionu, w porównaniu z ogólną średnią europejską. Podczas gdy wiele rynków europejskich zmierza w kierunku stopniowej normalizacji, region CEE wyróżnia się silniejszym tempem wzrostu, większą skłonnością do podejmowania ryzyka i wyższą pewnością dotyczącą otoczenia makroekonomicznego.

Zgodnie z badaniem 58 proc. inwestorów działających w Europie Środkowo-Wschodniej planuje zwiększyć swoją aktywność zakupową w 2026 r., w porównaniu do 56 proc. w całej Europie. Aktywność po stronie sprzedaży jest jeszcze bardziej wyraźna: 48 proc. inwestorów z Europy Środkowo-Wschodniej spodziewa się sprzedać więcej aktywów, co znacznie przewyższa średnią europejską wynoszącą 41 proc. Jednocześnie odsetek inwestorów niechętnych do sprzedaży spadł do zaledwie 10 proc. z ponad 22 proc. dwa lata wcześniej, osiągając najniższy odnotowany poziom. Te trendy wskazują, że rynek Europy Środkowo-Wschodniej wkracza w fazę przyspieszonej rotacji aktywów, napędzanej zarówno poszukiwaniem okazji, jak i wymogami recyklingu kapitału.

Strategie zwiększania wartości zyskują na znaczeniu w obliczu korekt na rynku

W obecnych warunkach rynkowych strategie inwestycyjne są pragmatyczne. 41 proc. inwestorów
z Europy Środkowo-Wschodniej decyduje się na strategie „value add”, w porównaniu z 37 proc. w całej Europie, podczas gdy na preferencję „core” wskazuje po 17 proc. To pokazuje większy nacisk na repozycjonowanie, selektywną przebudowę i możliwości uzyskania wyższych zysków, ponieważ inwestorzy zmagają się z lukami płynnościowymi, ustalaniem cen i zwiększoną zmiennością wzrostu.

Według naszego badania jeden na pięciu europejskich inwestorów planuje ulokować kapitał w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Londyn pozostaje na szczycie ich listy, ale Warszawa awansowała
z piątego na trzecie miejsce, osiągając najwyższą pozycję w historii. Wyprzedziła tym samym tradycyjne centra zachodnioeuropejskie, takie jak Berlin czy Paryż
– powiedział Przemysław Felicki, dyrektor
w dziale rynków kapitałowych w CBRE
.

Luka między oczekiwaniami cenowymi stron transakcji pogłębiła się, wzrastając z 51 proc. do 59 proc. w Europie Środkowo-Wschodniej, podczas gdy w całej Europie odnotowano niewielki spadek z 64 proc. do 62 proc. To pokazuje, że utrzymują się napięcia między oczekiwaniami kupujących i sprzedających.

Korzystne warunki sprzyjają zaufaniu

Pomimo podwyższonego ryzyka, inwestorzy wskazują na kilka czynników sprzyjających zaufaniu do rynku Europy Środkowo-Wschodniej. Niższe koszty zadłużenia wymienia 59,8 proc. inwestorów
z regionu Europy Środkowo-Wschodniej, w porównaniu z 46 proc. w całej Europie, co czyni je najważniejszym czynnikiem sprzyjającym w regionie. Atrakcyjne ceny wejścia (43,3 proc.) i zmniejszona liczba projektów deweloperskich (40,9 proc.) są również częściej wskazywane w regionie CEE jako czynniki pozytywne w porównaniu do szerszej próby europejskiej, co wspiera decyzje inwestycyjne.

Na poziomie europejskim nastroje uległy znacznej poprawie: 89 proc. inwestorów spodziewa się wzrostu lub utrzymania się aktywności zakupowej w 2026 r., a 83 proc. przewiduje wzrost lub utrzymanie się aktywności sprzedażowej. Ta ogólna poprawa nastrojów znajduje odzwierciedlenie na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie inwestorzy coraz częściej postrzegają rok 2026 jako czas ożywienia
w obszarze transakcji.

Sektor mieszkaniowy pozostaje filarem rynku

Nieruchomości mieszkalne utrzymują pozycję najbardziej atrakcyjnego sektora w całej Europie. Preferencje inwestorów dotyczące obiektów mieszkaniowych wzrosły z około 23 proc. w 2022 r. do prawie 34 proc. w 2026 r. Logistyka, po osiągnięciu szczytu w 2024 r., spadła do około 25 proc., podczas gdy sektor biurowy odnotował spadek, z prawie 39 proc. w 2022 r. do około 13 proc. w 2026 r. Sektor detaliczny i hotelarski ustabilizowały się na niskim lub średnim poziomie jednocyfrowym. Preferencje inwestorów w Europie Środkowo-Wschodniej są zgodne z tym trendem.

Alokacje kapitału zmieniają kierunek z logistyki dominującej w 2024 r., w stronę bardziej zrównoważonego zestawu sektorów do 2026 r. Nieruchomości mieszkaniowe pozostają kluczowe, pomimo nadal ograniczonych wolumenów inwestycji w niektórych częściach regionu. Znaczenie zyskują nieruchomości handlowe i hotelowe, podczas gdy nieruchomości biurowe odnotowują niewielki wzrost popularności po gwałtownym spadku po pandemii – dodał Przemysław Felicki.

Miasta Europy Środkowo-Wschodniej zyskują na znaczeniu w rankingach inwestycji

W rankingu najbardziej atrakcyjnych miast Europy pod względem transgranicznych inwestycji
w nieruchomości w 2026 r. nastąpiły znaczące zmiany. Londyn utrzymuje swoją długoletnią pozycję na szczycie, a Madryt i Barcelona zapewniają sobie miejsca w pierwszej piątce. Najbardziej znaczącą zmianą dla regionu Europy Środkowo-Wschodniej jest awans Warszawy na trzecie miejsce, co stanowi jej najwyższy dotychczasowy wynik i podkreśla rosnącą międzynarodową atrakcyjność wybranych rynków Europy Środkowo-Wschodniej. Zmiana ta zbiega się w czasie ze względnym spadkiem pozycji
w rankingu kilku tradycyjnie dominujących miast Europy Zachodniej.

Na poziomie krajowym Polska zajmuje trzecie miejsce wśród rynków europejskich, które mają przynieść najwyższe całkowite zyski z nieruchomości w 2026 r., po Hiszpanii na pierwszym miejscu i Wielkiej Brytanii na drugim.

Kwestie ESG kształtowane przez wrażliwość na ryzyko i ceny

Zrównoważony rozwój nadal wpływa na decyzje inwestycyjne w całej Europie i Europie Środkowo-Wschodniej. Modernizacja istniejących budynków jest uznawana za najczęstszą strategię ESG, priorytetową dla 67 proc. inwestorów z CEE, w porównaniu z 63 proc. w całej Europie. Ponadto 33 proc. inwestorów z Europy Środkowo-Wschodniej domaga się obniżek cen aktywów o słabych wynikach
w zakresie zrównoważonego rozwoju, w porównaniu z 23 proc. w Europie. Z kolei 24 proc. jest bardziej skłonnych całkowicie unikać takich aktywów, w porównaniu z 21 proc. na poziomie europejskim. Chociaż kwestie ESG mają wpływ na prawie wszystkich inwestorów w Europie Środkowo-Wschodniej, często są one stosowane w celu ograniczenia ryzyka i obniżenia kosztów, a nie w celu priorytetowego traktowania proaktywnych ulepszeń w zakresie zrównoważonego rozwoju. Coraz częściej wyniki
w zakresie zrównoważonego rozwoju znajdują bezpośrednie odzwierciedlenie w wycenie aktywów i wyborze inwestycji.

 

O CBRE

CBRE Group, Inc. (NYSE:CBRE), spółka z listy Fortune 500 i S&P 500 z siedzibą w Dallas, jest największą na świecie firmą doradczą świadczącą usługi w zakresie nieruchomości komercyjnych i inwestycyjnych (na podstawie przychodów w 2024 r.). Firma zatrudnia ponad 140 000 pracowników (w tym pracowników Turner & Townsend) obsługujących klientów w ponad 100 krajach. CBRE oferuje szeroki zakres zintegrowanych usług, doradztwo strategiczne w zakresie inwestycji i wynajmu, usługi korporacyjne, usługi zarządzania nieruchomościami oraz projektami, administrację firm, bankowość hipoteczną, wyceny, usługi deweloperskie, usługi zarządzania inwestycjami oraz usługi konsultingowe i analityczne. Zapraszamy do odwiedzenia naszej strony internetowej www.cbre.com.    

Finansovo.pl

Finansovo.pl - Nowocześnie o finansach.

Najnowsze informacje z zakresu finansów osobistych, finansów firmowych, dostępnych promocji, aktualnych dotacji, możliwości lokowania środków, podatków, ubezpieczeń, publikowanych raportów.

Napisz do nas: finansovo@finansovo.pl

We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.