Polecamy

Czy frankowicze doczekają się wyroku w swojej sprawie?

Sąd najwyższy to kolejna instytucja, która stara się znaleźć kogoś kto podejmie za nią decyzje w sprawie frankowiczów. Wczoraj mieliśmy usłyszeć wyrok, a po 5 godzinach posiedzenia dostaliśmy odroczenie bez terminu. Jeżeli ktoś nie śledzi na bieżąco batalii w sprawie odszkodowań za kredyty walutowe, z pewnością się już dawno pogubił co się dzieje. Nawet osoby śledzące temat frankowiczów, często są przytłoczone liczbą pojawiających się tu wątków, a jak widać będzie tylko więcej.

Skąd się wzięły kredyty frankowe?

Na koszt kredytu wpływa, oprócz oczywiście jego wysokości, również koszt kapitału. Ten koszt jest zależny od rzeczy, której nie unikniemy, czyli marży banku, oraz punktu odniesienia względem, którego ta marża jest liczona. W przypadku kredytów o zmiennym oprocentowaniu, a w naszej części świata, są właściwie tylko takie, jest to stopa procentowa w walucie, w której brany jest kredyt. W rezultacie odsetki w walutach niżej oprocentowanych są po prostu niższe. Tą prawidłowość wykorzystało wiele banków, nie tylko w Polsce zresztą, w pierwszej dekadzie XXI. Taniejący, niskooprocentowany frank, wydawał się cudownym remedium na problem umożliwienia obywatelom mieszkania na swoim.

W czym zatem problem?

Niestety jak to czasem bywa u sprzedawców, zdarzało się, że prowizja od sprzedaży wygrywała z sumieniem. W rezultacie nie zawsze informowano o niektórych ryzykach, jak np. zmiany kursów walutowych. Tak wydaje się to niesamowite, ale okazuje się, że nie wszyscy zdawali sobie z tego sprawę, a patrząc na zeznania przed sądami to już niemal nikt o tym nie wiedział. Do tego należy dołożyć wiele zapisów, w których banki postanowiły podzielić się ze sobą pieniędzmi, które klient miał zyskiwać. Zapisy te nie były zgodne z prawem, stąd właśnie wzięła się nazwa przepisy abuzywne. Obowiązywały również jak frank szwajcarski, podczas kryzysu 2008 roku, wyraźnie wyskoczył w górę, pogarszając sytuację klientów. To co ważne, sytuacja w każdym banku jest inna, nawet w obrębie jednego banku często obowiązywało kilka wzorów umów. Nie każdy problem jest zatem taki sam.

Ustawa antyspreadowa

W międzyczasie w 2011 roku pojawiła się ustawa antyspreadowa. Był tam zapis, który umożliwił klientom spłatę kredytu frankami kupionymi nie po kursie bankowym, a samodzielnie. Przy okazji na fali tych zmian w siłę urosła branża kantorów internetowych, które wypełniły tą potrzebę. Biznesy te bardzo szybko zorientowały się, że frank to tylko drobny fragment tortu wymiany walut w Polsce, ale to ta ustawa pozwoliła im gwałtownie przyspieszyć wzrosty. Ustawa ta teoretycznie mocno pomogła kredytobiorcom, gdyż pozwoliła regulować zobowiązania bez dodatkowej marży. Nie poruszyła jednak kilku innych problemów, między innymi zapisów ustalających oprocentowanie w sposób nierynkowy np. nie uznając ujemności stóp procentowych, co dało o sobie znać niecałe 4 lata później, kiedy Szwajcaria wprowadziła stawkę -0,75%.

 

Kiedyś TSUE teraz Sąd Najwyższy

 

Wraz z tym jak kolejne zapisy zaczęły być uznawane za niezgodne z prawem, a kurs franka rósł, wyraźnie pogarszając opłacalność kredytu we frankach, rozpoczął się proces wchodzenia przez konsumentów na drogę sądową przeciwko bankom. Tutaj pojawił się podstawowy problem, że taki kredyt to jednak skomplikowana rzecz i sądy miały bardzo dużo wątpliwości. Sprawy nie ułatwiało też to, że wiele sytuacji mocno różniło się od siebie. W rezultacie postanowiono skorzystać z zapytań do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Organ ten może w tej formule wydawać wskazówki dla krajowych sądów. Brzmi to bardzo dobrze, przynajmniej wszyscy byśmy znali zasady gry. W praktyce jednak na obydwie serie dotychczasowych zapytań czekaliśmy z zapartym tchem, a potem była konsternacja. Odpowiedzi TSUE były bowiem mocno wymijające. Teraz sprawa trafiła do Sądu Najwyższego. To właśnie ten wyrok tak podnosi emocje kredytobiorców frankowych.

Główne kwestie do rozstrzygnięcia

Wśród tego co obecnie jest rozstrzygane warto zwrócić uwagę na kilka ważnych kwestii:

  1. Bieg przedawnienia - istnieje koncepcja, że jeżeli umowa jest nieważna ze względu na zapisy abuzywne to klient nie musi jej spłacać. Bank bowiem przegapił moment na zgłoszenia roszczenia wierząc, że to kredyt, a termin uległ już przedawnieniu. Gdyby ten wariant przeszedł, kredytobiorcy otrzymaliby mieszkania gratis a banki oddałyby im raty kredytów. Według informacji z piątku z Izby Cywilnej SN ten wariant nie przejdzie i bieg przedawnienia będzie miał być liczony od stwierdzenia nieważności umowy.

  2. Zastępowanie abuzywnych zapisów - tutaj problemem jest to, czy należy takie zapisy wykreślać, powodując nieracjonalne elementy w umowie lub też anulować całą umowę i co wtedy. Kredytobiorcy dążą oczywiście do wykreślenie elementów walutowych i traktowania kredytu jak złotowego, ale oprocentowanego jak frankowy.

  3. Co z umowami, które tracą moc w przypadku zapisów abuzywnych - to jest wątek, który jest ściśle powiązany z poprzednim, ale ponieważ Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej już raz dał możliwość wyboru klientom czy iść w stronę anulowania umowy czy zastępowania, należałoby ustalić jakie są konsekwencje tej ścieżki.

 

Jaki wpływ na rynki ma to zamieszanie?

 

            Wpływ na rynki należy podzielić na dwa elementy. Z jednej strony jest to bardzo istotny wpływ na notowania banków na giełdzie. Widać to szczególnie po indeksie WIG banki, który ostatnio akurat idzie w górę, ale to raczej korekta po poprzednich spadkach. Im bardziej oddala się czarny scenariusz gigantycznych odszkodowań tym bardziej banki zyskują, z drugiej strony to wcale nie znaczy, że banki nie zapłacą niczego. Niektóre banki jak chociażby PKO BP wyszły do przodu i zaoferowały ugody z klientami już wcześniej. Ciekawe czy to kwestia tych ugód nie jest jednym z powodów, przez który Zbigniew Jagiełło pożegnał się z funkcją prezesa tego banku? Nie zmienia to faktu, że przy gigantycznej ekspozycji na kredyty frankowe temat ten spowoduje jeszcze wiele zamieszania, niezależnie od dalszych rozstrzygnięć.

            Drugą ważną kwestią jest wpływ niepewności na rynki walutowe. Inwestorzy niepewnym okiem patrzą na inwestowanie w złotego, kiedy potencjalnie może dojść do destabilizacji systemu finansowego. A nawet jeżeli nie destabilizacji, to gwałtownego ograniczenia akcji kredytowej banków co z kolei powodowałoby, że perspektywy rozwoju byłyby jednak słabsze. To właśnie dlatego kurs euro czy kurs franka w ostatnich dniach idą w górę bardziej niż wskazywałyby na to dane makroekonomiczne.

 Maciej Przygórzewski, główny analityk Currency One, operatora serwisów InternetowyKantor.pl i Walutomat.

 

Rynek pracy w USA rozczarował - Komentarz walutowy z dnia 10.05.2021 - InternetowyKantor.pl

Patrząc na dane cząstkowe, mieliśmy być świadkami pierwszego od początku pandemii zejścia stopy bezrobocia poniżej poziomu 6% w USA. Tak jednak się nie stało i – co gorsza – nie wiadomo, kiedy do tego dojdzie.

Fatalne dane z USA 

Po lepszych danych na temat wniosków o zasiłek dla bezrobotnych comiesięczne dane na temat stopy bezrobocia miały być tylko formalnością. Analitycy spodziewali się spadku z 6% na 5,8%, rzeczywistość jednak pokazała 6,1%, czyli pierwszy wzrost bezrobocia od początku pandemii. Dodatkowo liczba nowo utworzonych miejsc pracy okazała się wyraźnie niższa od oczekiwań, to właśnie tych miejsc brakowało, by spełniła się prognoza stopy bezrobocia. Na reakcję rynków nie trzeba było długo czekać. Dolar niemal od razu znalazł się na najsłabszych poziomach względem euro od końca lutego.

Inflacja w Polsce 

Pomimo tego, że od publikacji tych danych minęło już kilka dni, zmiany cen są nadal silnie obecne w debacie ekonomicznej w Polsce. Powodem jest fakt, że obecny poziom 4,3% to aż 0,8% powyżej celu inflacyjnego. Z jednej strony wypowiedzi prezesa NBP pana Adama Glapińskiego zapewniają o przejściowym charakterze oraz o 2% wpływie czynników podażowych. Z drugiej strony analitycy wskazują na możliwy istotny wzrost cen energii. Rosnąca inflacja skłania również do korekt oczekiwań stóp procentowych. Analitycy ING w ostatnim komunikacie zakładają ich wzrost w pierwszej połowie 2022 roku. Im bliżej będziemy tych wzrostów, tym silniej powinien się zachowywać polski złoty.

Lepsze perspektywy dla ropy 

Liczba odwiertów w USA znowu wzrasta, oczywiście nadal znajduje się na relatywnie niskich poziomach, względem historycznych maksimów, ale znów wraca tendencja wzrostowa. W górę ostatnio idą też ceny, gdzie surowiec notowany na londyńskiej giełdzie znów zbliża się do bariery 70 dolarów za baryłkę. Wraz ze wzrostami ropy w górę idzie również rosyjski rubel.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

DM TMS Brokers: Raport Poranny 2021-05-10 - Ćwierć poprawy

Raport z rynku pracy USA zamknął ustaw wołającym o wcześniejsze normalizowanie polityki Fed. Dolar traci, podczas gdy aktywa ryzykowne mają świeży impuls do umocnienia. Pomaga to także złotemu, bardziej niż zmiana tonu prezesa NBP.


Marzenia o milionie prysły w momencie. W kwietniu w sektorze pozarolniczym USA przybyło zaledwie 266 tys. nowych miejsc pracy, ćwierć tego, co było prognozowane. Teorii tak słabego wyniku jest kilka z najczęściej przytaczanym wpływem hojnych zapomóg dla bezrobotnych, które zniechęcają do powrotu na słabo opłacane stanowiska. W kolejnych miesiącach okaże się, na ile kwiecień był jednorazowym wypadkiem, a na ile tempo odbudowy zatrudnienie rzeczywiście będzie słabsze niż się spodziewano. Na ten moment najważniejszy wniosek, do wyparowanie presji, aby Fed wcześniej zabierał się za wygaszanie QE i dyskusję o podwyżkach stóp procentowych. Te apele nie pojawia się prędko, gdyż nawet odbicie zatrudnienia z nawiązką w maju nie wyzbędzie obaw decydentów Fed, że w gospodarce dzieje się coś, czego do końca nie wiadomo, jak tłumaczyć. A jeśli tak, lepiej zachować ostrożność w polityce monetarnej niż za wcześnie wystartować z zaostrzaniem.


Pamiętajmy jednak, że piątkowy raport NFP nie świadczy o tym, że w gospodarce USA dzieje się źle, tylko że dobre przychodzi wolniej. Polityka monetarna pozostaje luźna; pakiety fiskalne wspierają ożywienie. Dalej pozostaje w klimacie optymistycznych perspektyw gospodarczych, co powinno wspierać trendy reflacyjne. Tylko teraz słabszy będzie strach, że tę zabawę szybko przerwie Fed. Nowe rekordy S&P500 w piątek oraz dzisiejsze silne wzrosty cen surowców (miedź, ruda żelaza) podkreślają, że risk-on trwa. A zabawa finansowana jest za sprzedaż USD. W najbliższych dniach, im bardziej zakłopotani raportem NFP okażą się przedstawiciele Fed, tym bardziej będzie to podsycać sprzedaż dolara.


Po weekendzie wzrostom walut G10 przewodzi funt brytyjski, gdyż Szkocka Partia Narodowa (SNP) uzyskała 64 miejsca w szkockim parlamencie, o 1 za mało, by uzyskać samodzielną większość. Rezultat jest odbierany jako osłabienie zapędów do forsowania referendum o niepodległość Szkocji. Nie jest to silny czynnik dla GBP, a SNP w koalicji prawdopodobnie będzie dążyć do wymuszenia referendum na rządzie Borisa Johnsona, ale jest to ryzyko daleko odległe w czasie i nie do rozkładania na czynniki pierwsze w tym momencie. Teraz istotne jest, że funt pozbył się balastu, który w pewnym stopniu blokował walutę. Z jastrzębim przekazem Banku Anglii z ubiegłego tygodnia i słabością dolara, GBP/USD ma warunki, by iść wyżej.


Złoty korzysta na wzroście apetytu na ryzyko po piątkowych danych z USA. Zdecydowanie miały one większy wpływ na walutę niż wideokonferencja prezesa NBP A. Glapińskiego, choć ta dostarczyła kilka interesujących informacji. Prezes zaznaczył, że nie powinniśmy doszukiwać się głębokiego znaczenia w zmianach w komunikacie i obecnie Rada nie ma zamiaru zmienić nastawienia w reakcji na wyższe odczyty inflacji, gdyż są one wyłącznie efektem oddziaływania czynników pozostających poza wpływem polityki pieniężnej. Z drugiej strony prezes zmiękczył swój opór wobec zacieśniania polityki. Jakkolwiek dalej uważa, że najbardziej prawdopodobny jest scenariusz utrzymywania stóp procentowych na obecnym poziomie do końca kadencji, to wskazał, że połowa przyszłego roku może być momentem na pierwszą podwyżkę, którą poprzedzi zakończenie programu skupu aktywów. Wydźwięk wypowiedzi przeszedł w bardziej neutralny i sugerujący warunkowanie przyszłych decyzji od napływających danych, ale dalej zakładamy, że całkowita zmiana nastawienia jest odległa i do pierwszej podwyżki stóp procentowych dojdzie dopiero w III kw. 2022 r.
Z perspektywy złotego ważniejsza będzie kolejna odsłona decyzji sądowych w temacie kredytów frankowych. We wtorek 11 maja Izba Cywilna Sądu Najwyższego powinna wydać uchwałę w sprawie sześciu pytań dotyczących kredytów walutowych. Im bardziej zalecenia będą zmierzać ku silne faworyzującej kredytobiorców konwersji kredytów lub ich unieważnieniu, tym bardziej negatywny będzie wpływ na złotego. Nie podejmujemy się oceny, w którą stronę pójdzie orzeczenie.


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

DM TMS Brokers: Raport Tygodniowy 2021-05-07 - Przegląd wydarzeń następnego tygodnia

Na rynki wraca apetyt na ryzyko w oparciu o trendy reflacyjne. Na rynku walutowym przejawia się to odejściem od dolara, rynek akcji sporo optymizmu ma już w cenach, za to nowym motorem wzrostów są surowce. Dane makro są analizowane pod kątem potwierdzenia otwierania gospodarek i poprawy perspektyw ożywienia w drugiej części roku. W najbliższych dniach odczyty inflacji mogą podsycać dyskusję o przyszłości polityce monetarnej. W Polsce pod lupą uchwała Sądu Najwyższego ws. kredytów frankowych.


Wydarzenia tygodnia: CPI/sprzedaż detaliczna z USA, Sentix/ZEW ze strefy euro, PKB z Wlk. Brytanii, CPI/PKB z Polski, uchwała SN ws. kredytów CHF.
W USA na pierwszym planie inflacja CPI (śr), gdzie spodziewane jest dalsze przyspieszenie tempa wzrostu cen. Jednak wyższa inflacja raczej nie rozbudzi oczekiwań na reakcję Fed, gdyż te chwilowo wyparowały po fatalnym NFP. Normalizacja sprzedaży detalicznej (pt) po silnym skoku w marcu (efekt wypłaty czeków zapomogowych) może przynieść spadek m/m, ale nie powinno być to źródłem awersji do ryzyka. W ciągu tygodnia nie zabraknie wystąpień przedstawicieli Fed, ale należy liczyć na potwierdzenie, że dyskusja o redukcji tempa skupu aktywów jest odłożona na później. Brak obaw o zwrot Fed i podtrzymanie apetytu na ryzyko na rynkach będą przemawiać za słabszym USD.
W strefie euro indeks Sentix (pon) powinien wskazać poprawę nastrojów zbieżną z postępem procesu szczepień i poprawą perspektyw gospodarczych. Podobnie niemiecki indeks ZEW (wt) powinien odzwierciedlać łagodzenie restrykcji i spadek niepewności o wpływ trzeciej fali COVID-19 na siłę ożywienia. Lepsze dane powinny być zachętą do pchania EUR na wyższe poziomy, choć główną siłą nadającej kierunek EUR/USD pozostaje nastawienie względem dolara.


W Wielkiej Brytanii marcowe PKB i produkcja przemysłowa (śr) są najważniejszymi odczytami. Jakkolwiek lockdown nie został jeszcze zniesiony, otwarcie szkół powinno wpłynąć na wzrostu produktu krajowego. Wskaźniki PMI w marcu pokazywały wzrost aktywności, co także przemawia za solidnym wzrostem gospodarczym w tym okresie. Po weekendzie będzie też znany już wynik wyborów do szkockiego parlamentu, ale potencjalna zmienność z tytułu wygranej SNP nie powinna zakłócić trendu wzrostowego funta.
W Polsce dane makro ograniczają się do rewizji kwietniowej inflacji CPI i szacunku flash PKB a I kw. (pt). W pierwszym interesujące będą składniki silnego przyspieszenia inflacji do 4,3 proc. r/r. W drugim – jak odporna była gospodarka na utrudnienia związane z restrykcjami. Z perspektywy złotego ważniejsza będzie kolejna odsłona uchwał sądowych w temacie kredytów frankowych. We wtorek 11 maja Izba Cywilna Sądu Najwyższego powinna wydać uchwałę w sprawie sześciu pytań dotyczących kredytów walutowych. Im bardziej zalecenia będą zmierzać ku konwersji kredytów lub ich unieważnieniu, tym bardziej negatywny będzie wpływ na złotego. Nie podejmujemy się oceny, w którą stronę pójdzie uchwała sądu.
Poza tym niewiele wydarzeń mogących przynieść większą zmienność. CPI i PPI w Chinach (wt) mogą posłużyć jako dobry barometr dla oceny wzrostu popytu. Odczyty inflacji z Norwegii (pon) i Szwecji (śr) nie powinny odmienić oczekiwań w stosunku do polityki Norges Banku i Riksbanku. Ewentualna słabość NOK po gorszym odczycie raczej będzie szybko wykorzystywana do kupna, biorąc pod uwagę spekulacje o podwyżce stóp procentowych jeszcze w III kw. W bloku dolarowym (AUD, NZD, CAD) indeksy nastrojów z Australii (pon) czy produkcja przemysłowa z Kanady (pt) zejdą na dalszy plan względem generalnego nastawienia do ryzyka i śledzenia przez waluty zmian w cenach surowców.  


Konrad Białas


Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Stopy procentowe bez zmian - Komentarz walutowy z dnia 06.05.2021 - InternetowyKantor.pl

RPP po raz kolejny nie zmienia stóp, ale nastroje na rynku wyraźnie zmieniają się z “jednak nie obniżyli”, na “jednak nie podnieśli”. Co ciekawe, mimo braku wzrostu rynki coraz bardziej go oczekują. Ciekawe, jak duży wpływ na zmiany komunikatu miała presja czasu i czy w tę stronę miał być modyfikowany.

Zatrudnienie w USA 

Raport ADP na temat zatrudnienia zaskoczył negatywnie i to pomimo tego, że to trzeci najlepszy wynik od początku pandemii. W ciągu miesiąca przybyło w USA 742 tysiące miejsc pracy. To niemal 0,5% wszystkich, co oczywiście będzie miało wpływ na odczyt bezrobocia, który powinien po raz kolejny spaść. Problem w tym, że analitycy oczekiwali, że wzrost liczby miejsc pracy będzie jeszcze większy. Tym samym mocniej wówczas powinien spaść wskaźnik bezrobocia. Rynek pracy za oceanem wydaje się mieć większe znaczenie w przypadku wpływu na kursy walut niż w Europie. Spowodowane jest to między innymi znacznie większą jego elastycznością. Rezultatem wczorajszych danych była przecena dolara amerykańskiego. 

Ropa znów pnie się w górę

Wczoraj baryłka londyńskiej ropy sięgnęła niemal 70 dolarów. Tak drogie czarne złoto od początku pandemii było tylko przez krótki czas w marcu tego roku. Warto również zwrócić uwagę, że przed pandemią surowiec ten znajdował się na zbliżonych poziomach. Może to świadczyć o tym, że inwestorzy wierzą w powrót gospodarki na stare tory. Świadczy o tym, chociażby wczorajszy stan zapasów w USA, gdzie niespodziewanie pokazano redukcję o niemal 8 milionów baryłek w ciągu tygodnia. Wraz z cenami ropy w górę pnie się również rosyjski rubel. 

RPP z dużym spokojem 

Wczorajsze posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej musiało być mocno burzliwe, skoro decyzja zakomunikowana rynkom została dopiero o 17:30. Zwyczajowo publikacja ta miała miejsce około 13:30, ale ten zwyczaj od wielu miesięcy już nie obowiązuje. Zwyczajowa konferencja prasowa planowana była zawsze na 16:00, by na spokojnie skomentować posiedzenie, patrząc na ostatnie czasówki nie wykluczone, że ten punkt programu straci rację bytu. Co ciekawe, pomimo tak długich rozmów w sumie niewiele się zmieniło. Analitycy zwracają uwagę na zmiany w komunikacie, aczkolwiek patrząc na jego nową treść, spodziewanie się podwyżek stóp procentowych może być przedwczesne. Wskazywane jest usunięcie fragmentu o inflacji, nie został on jednak w pełni usunięty a zaledwie bardzo mocno skrócony i osłabiony. Złoty przyjął te dane lekkim umocnieniem.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:00 - Turcja - decyzja w sprawie stóp procentowych,

14:30 - Czechy - decyzja w sprawie stóp procentowych,

14:30 - USA - wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.