Aromma.pl - Świece sojowe tworzone z pasją

VeloBank finalizuje przejęcie części detalicznej Citi Handlowego

15 czerwca br. VeloBank planuje formalnie zakończyć rozpoczęty ponad rok temu proces przyłączenia bankowości detalicznej Citi Handlowego. Od tego dnia przejmowani klienci, oddziały oraz aktywa finansowe staną się częścią VeloBanku. Weekend migracyjny, podczas którego klienci przejdą do nowego banku, rozpocznie się w piątek po południu i potrwa do poniedziałku rano (12-15 czerwca br.).

Zgodnie z umową zawartą w maju 2025 roku, VeloBank przejmie od Citi Handlowego bankowość detaliczną, w tym: zarządzanie majątkiem, usługi maklerskie, karty kredytowe, bankowość dla mikroprzedsiębiorstw, pożyczki i kredyty detaliczne oraz oddziały, włącznie z tymi obsługującymi klientów bankowości prywatnej.

Łącznie transakcją objętych jest około 6 mld złotych kredytów oraz około 22 mld zł depozytów. Przeniesione aktywa detaliczne nie będą obejmować portfela udzielonych przez Citi Handlowy kredytów denominowanych w walutach obcych. Przejście do VeloBanku będzie płynne i automatyczne – klienci zachowają swoje dotychczasowe produkty, a ponadto zyskają dostęp do pełnej oferty VeloBanku, w tym nowoczesnej aplikacji mobilnej i innych technologicznych rozwiązań.  

– VeloBank jest już technicznie gotowy do przyłączenia detalicznej części Citi Handlowego, co nastąpi 15 czerwca. To dla nas najważniejszy moment, który zamknie formalnie bardzo intensywny czas pracy obu zespołów. Jednocześnie to dla nas nowy początek i wzmocnienie szczególnie w obszarze klientów zamożnych oraz kart kredytowych. Przyspieszamy, pokazując tym samym, że dynamiczny rozwój mamy w DNA. Chcemy budować pozycję lidera polskiej bankowości dzięki umiejętnemu rozpoznawaniu potrzeb klientów i odpowiadaniu na nie nowoczesnymi rozwiązaniami oraz wysoką jakością obsługi. Naszą przewagą są technologia, innowacyjność i zwinność działania – powiedział Adam Marciniak, prezes zarządu VeloBanku.

Przyłączenie bankowości detalicznej Citi Handlowego do VeloBanku wraz z migracją klientów zostało poprzedzone otrzymaniem wszystkich koniecznych zgód regulatorów. Strategia VeloBanku na lata 2026-2028, zakłada dalszy dynamiczny rozwój w segmencie detalicznym, w tym w obszarze private banking, oraz MŚP. Przejęcie części detalicznej Citi Handlowego jest kluczowym elementem w tym procesie.

VeloBank oferuje nowoczesne rozwiązania finansowe dla klientów indywidualnych, w tym private banking oraz firm każdej wielkości, a także instytucji sektora publicznego. Należy do grona dziesięciu największych banków w Polsce. Strategia VeloBanku opiera się na technologii i innowacjach, w tym GenAI, które mają służyć wygodzie klientów i pracowników. Kompleksowa obsługa świadczona jest w nowoczesnej bankowości internetowej i mobilnej, a także placówkach w całej Polsce. Właścicielami VeloBanku są amerykański fundusz Cerberus Capital Management, a także międzynarodowe instytucje finansowe, jak Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju czy International Finance Corporation (IFC) z Grupy Banku Światowego. Grupa kapitałowa VeloBanku obejmuje również spółkę VeloLeasing S.A. towarzystwo funduszy inwestycyjnych VeloFunds TFI oraz biuro maklerskie.

W swojej najnowszej strategii „Mierz wyżej” na lata 2026-2028 bank chce pozyskać milion nowych klientów, podwoić portfel kredytowy z 19 mld zł do 43 mld zł, a wolumen produktów inwestycyjnych ma wzrosnąć do ok. 20 mld zł. W najbliższych latach VeloBank chce również wejść do czołowej trójki instytucji finansowych w Polsce pod względem satysfakcji klientów oraz jakości obsługi.

Źródło: Velobank



Cicha rewolucja na europejskim rynku nieruchomości. Polska ma swoją szansę

Europejski segment nieruchomości premium rośnie szybciej niż rynek masowy. Kapitał systematycznie przepływa z przegrzanych metropolii do destynacji sprzedających styl życia: kurortów alpejskich, regionów nadmorskich i jeziornych. Zdaniem Radosława Jodko, eksperta ds. inwestycji, w tej nowej geografii Mazury są dziś najbardziej niedoszacowanym kierunkiem premium w tej części Europy.

Z tego tekstu dowiesz się, że:

  • Praga została liderem europejskiego segmentu premium, wyprzedzając tradycyjne stolice luksusu
  • Premium na rynku nieruchomości przestaje być synonimem prestiżu, a staje się klasą aktywów
  • Wygrywają destynacje sprzedające styl życia, nie metry kwadratowe
  • Mazury mają zestaw cech, które według raportów decydują o wzroście wartości w segmencie premium
  • Premium wymaga konsekwencji w utrzymaniu standardu. Tam, gdzie deweloperzy ulegli pokusie skalowania, rynek wcześniej czy później weryfikował wycenę w dół

Dane z najnowszego „Wealth Report 2026” Knight Frank pokazują, że segment premium rośnie szybciej niż rynek masowy, a w ponad połowie analizowanych miast ceny nieruchomości prime wzrosły powyżej 3 proc. rocznie. Liderem Europy została Praga, która wyprzedziła tradycyjne stolice luksusu. Tuż za nią rosną: Marbella, Porto i alpejskie kurorty. Z globalnej perspektywy największą dynamikę pokazuje Tokio – z ponad 50-procentowym wzrostem w segmencie premium, napędzanym kombinacją niskich stóp procentowych, ograniczonej podaży i silnego popytu regionalnego. Po drugiej stronie skali znalazł się Londyn – z największym spadkiem w Europie, będącym pochodną zmian podatkowych i zaostrzających się regulacji.

– To pokazuje zasadniczą cechę rynku premium: kapitał jest tu wyjątkowo mobilny i natychmiast reaguje na zmiany otoczenia 

– zauważa Radosław Jodko, ekspert ds. inwestycji RRJ Group.

Radosław Jodko, ekspert ds. inwestycji RRJ Group

Radosław Jodko, ekspert ds. inwestycji RRJ Group

Trend potwierdzają również dane Eurostatu – ceny nieruchomości w Unii Europejskiej rosną najszybciej w krajach turystycznych: Portugalii, Hiszpanii i Chorwacji.

Lifestyle zamiast metrażu

Dane pokazują, że wygrywają miejsca, które sprzedają styl życia, a nie metry kwadratowe. Kurorty narciarskie, destynacje nadmorskie, ośrodki golfowe i regiony z jeziorami stają się dziś realnym safe haven dla kapitału – alternatywą zarówno dla obligacji, jak i dla nasyconych luksusowymi inwestycjami centrów stolic.

– To widać coraz także w tym, że klienci pytają dziś nie o lokalizację, tylko o doświadczenie, jakie da im nieruchomość przez kolejne lata. Apartament w centrum miasta już tego nie gwarantuje. Za to krajobraz, dostęp do wody, jakość przyrody, kameralność – tak. To są aktywa, których nie da się zreplikować deweloperskim modelem skalowania 

– mówi Radosław Jodko, ekspert ds. inwestycji, specjalizujący się w segmencie premium.

W praktyce oznacza to redefinicję samego pojęcia premium. – Przestaje ono być synonimem zakupu prestiżowego, a staje się klasą aktywów. W warunkach inflacji, geopolitycznej niepewności i mobilności globalnego kapitału, dobrze zlokalizowana nieruchomość w segmencie prime pełni funkcję, którą jeszcze dekadę temu pełniło złoto i obligacje skarbowe – zauważa Jodko.

Rynek z naturalnie ograniczoną podażą

W polskim kontekście dyskusja o premium od lat koncentruje się na wybrzeżu. Najlepsze adresy nad morzem – z widokiem, dostępem do infrastruktury i naturalnie ograniczoną podażą – zaczynają funkcjonować jak mikrorynki premium. Ale geografia luksusu w Polsce nie kończy się na Bałtyku.

– Mazury są dziś najbardziej niedoszacowanym kierunkiem premium w tej części Europy. Mamy tu wszystko, co według raportów decyduje o wzroście cen w segmencie luksusowych nieruchomości: naturalnie ograniczoną podaż wynikającą z przepisów środowiskowych, unikalny kapitał krajobrazowy oraz rosnący popyt ze strony klientów, którzy chcą drugi dom w odległości kilku godzin samochodem 

– wskazuje Jodko.

Inwestycja na Mazurach

Inwestycja na Mazurach

– Porównując z danymi europejskimi, można powiedzieć, że Mazury – podobnie jak alpejskie kurorty czy portugalska Algarve – to rynek, w którym wartość nieruchomości buduje nie liczba metrów, lecz dostęp do niepowtarzalnego zasobu naturalnego – wyjaśnia ekspert. Linia brzegowa jezior jest skończona, plany zagospodarowania coraz bardziej restrykcyjne, a inwestycje, które uzyskują pozwolenia w pierwszej linii brzegowej, stają się aktywami coraz trudniej dostępnymi.

Pułapka premium z wyższą metką

Doradca zwraca jednak uwagę na kluczowe ryzyko, które dotyczy całego polskiego segmentu premium.

– Nie każda inwestycja nad jeziorem czy nad morzem jest premium. Premium to bardzo konkretny zestaw cech: jakość projektu architektonicznego, klasa wykończenia, profesjonalne zarządzanie, infrastruktura serwisowa, prywatność. Tymczasem rynek wciąż masowo myli kategorie – i to jest największe zagrożenie dla inwestorów, którzy w dobrej wierze kupują „premium”, a po pięciu latach okazuje się, że trafili do segmentu masowego z wyższą metką 

– ostrzega Jodko.

To rozróżnienie staje się coraz ważniejsze w miarę, jak segment dojrzewa. – Europejskie rynki premium – te, które rosną dziś najszybciej – łączy nie tylko lokalizacja, ale konsekwencja w utrzymaniu standardu. Tam, gdzie deweloperzy ulegli pokusie skalowania, rynek wcześniej czy później zweryfikował wycenę w dół – wyjaśnia Radosław Jodko.

Dlatego do tego, by osiągnąć poziom europejski, potrzebni są inwestorzy, deweloperzy i samorządy, którzy traktują premium jako kategorię chronioną, a nie etykietę marketingową. W przeciwnym razie polski rynek powtórzy błąd, przed którym świat luksusu właśnie się broni: rozcieńczenie marki, którą tak trudno było zbudować.

5 WNIOSKÓW DLA INWESTORA

Premium to dziś klasa aktywów, nie etykieta prestiżu. W warunkach inflacji i mobilności globalnego kapitału dobrze zlokalizowana nieruchomość premium pełni funkcję podobną do tej, którą jeszcze dekadę temu pełniły złoto i obligacje skarbowe. To zmienia horyzont inwestycyjny z transakcji okazjonalnej na element strategii ochrony kapitału.

Wartość budują zasoby nie do zreplikowania. Linia brzegowa jeziora, ekspozycja na Alpy, dostęp do morza w pierwszej linii - to aktywa skończone i prawnie chronione. Tam, gdzie podaż jest naturalnie ograniczona, ryzyko korekty cenowej jest istotnie niższe niż w segmentach masowych.

Sprawdzaj premium po cechach, nie po metce. Realne premium to spójny zestaw: jakość projektu architektonicznego, klasa wykończenia, profesjonalne zarządzanie, infrastruktura serwisowa, prywatność. Brak któregokolwiek elementu oznacza, że za pięć lat inwestycja może zostać przeszacowana w dół.

Uważaj na efekt skalowania. Europejskie rynki, które rosną najszybciej, łączy konsekwencja w utrzymaniu standardu. Tam, gdzie deweloperzy poszli w wolumen, rynek prędzej czy później zweryfikował wycenę. To samo ryzyko dotyczy dziś polskiego wybrzeża i Mazur.

Geografia premium w Polsce się poszerza. Wybrzeże jest już rozpoznane jako mikrorynek prime. Mazury – przy zachowaniu standardu – są dziś na etapie, na którym przed laty była portugalska Algarve. To moment, w którym wejście jest jeszcze możliwe na korzystnych warunkach, ale okno czasowe się zawęża.

Radosław Jodko - ekspert ds. inwestycji, z rynkiem finansowym związany od 2005 roku. Pracował w biurach maklerskich. Specjalizuje się w badaniach psychologicznych podstaw decyzji finansowych. Popularyzator i propagator analizy ekonomicznych aspektów stylów życia pracowników i ich wpływu na koszty pracodawców. Zwolennik zasad uczciwej informacji w marketingu finansowym.



Polskie firmy przejmują niemieckie spółki. Problem zaczyna się po transakcji

„Polacy nadchodzą” – tak media opisują rosnącą aktywność firm znad Wisły za Odrą. I nie jest to przesada. Z danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że w 2025 r. polskie przedsiębiorstwa zrealizowały 45 zagranicznych przejęć, z czego aż 9 dotyczyło Niemiec.

Z tego tekstu dowiesz się:

  • dlaczego Niemcy są głównym kierunkiem ekspansji polskich firm,
  • co decyduje o sukcesie po przejęciu spółki za granicą,
  • dlaczego finansowanie operacyjne staje się dziś kluczowe.

Łączna wartość ujawnionych transakcji przekroczyła w ubiegłym roku 1 mld USD, ale rzeczywista skala jest wyższa – aż 30 z 45 transakcji nie miało podanej wartości. To wyraźny sygnał zmiany: Polska przestaje być wyłącznie odbiorcą kapitału i coraz częściej sama inwestuje za granicą.

Powód koncentracji na Niemczech jest prosty. To największa gospodarka Europy i jednocześnie rynek, na którym przejęcie spółki pozwala natychmiast uzyskać dostęp do klientów, infrastruktury i know-how.

Dodatkowo wiele firm z sektora małych i średnich przedsiębiorstw (tzw. niemieckie Mittelstand) mierzy się z problemem sukcesji i presją kosztową. Dla polskich przedsiębiorców oznacza to możliwość przejęcia gotowego biznesu w atrakcyjnej wycenie.

To także tłumaczy, dlaczego przejęcia wygrywają z inwestycjami typu greenfield, czyli realizowanymi od podstaw. Są szybsze, mniej ryzykowne i pozwalają generować przychody niemal od razu.

Zmienia się też sposób, w jaki niemieccy partnerzy i instytucje finansowe postrzegają polskich inwestorów. Jeszcze dekadę temu firmy znad Wisły były traktowane jako nowi gracze – dziś coraz częściej uchodzą za równorzędnych partnerów biznesowych.

Sprzyja temu kondycja polskiej gospodarki. Polska od lat należy do najszybciej rozwijających się krajów UE, a krajowe firmy zbudowały silne kompetencje operacyjne – szczególnie w logistyce, produkcji i usługach. To przekłada się na konkretną przewagę przy wejściu na rynek niemiecki.

– Polscy przedsiębiorcy są dziś postrzegani jako profesjonalni, dobrze skapitalizowani i strategicznie nastawieni uczestnicy rynku. W obszarach takich jak cyfryzacja czy automatyzacja procesów polskie firmy często wyprzedzają bardziej dojrzałe rynki – tam struktury bywają mniej elastyczne 

– wyjaśnia Markus Haupt, Managing Director Bibby Financial Services w Niemczech.

Największe wyzwania pojawiają się jednak po transakcji. Nowy właściciel musi zapewnić płynność operacyjną – szczególnie w Niemczech, gdzie standardem są długie terminy płatności.

Problemem bywa dostęp do finansowania. Lokalny bank często koncentruje się na sytuacji niemieckiej spółki, a nie całej grupy kapitałowej.

– Na rynku niemieckim finansowanie takich spółek opiera się na sprawdzonych, konserwatywnych modelach, w których banki patrzą przede wszystkim na lokalną jednostkę. W przypadku struktur międzynarodowych rzeczywista siła finansowa często jest jednak rozproszona w całej grupie 

– dodaje Markus Haupt, Managing Director Bibby Financial Services w Niemczech.

To oznacza, że nawet firmy stojące za dużym przejęciem mogą mieć ograniczony dostęp do bieżącej płynności w pierwszych miesiącach po transakcji.

Ekspansja do Niemiec nie ogranicza się wyłącznie do przejęć. Z danych GUS wynika, że na koniec 2023 r. polskie firmy posiadały tam już 676 jednostek zagranicznych, które zatrudniały ponad 25 tys. osób i generowały 74,5 mld złotych przychodów.

Szczególnie dynamicznie rozwijają się sektory transportu, pracy tymczasowej, usługi produkcyjne czy budownictwo. W tych branżach firmy często zakładają własne spółki operacyjne, zamiast kupować istniejące podmioty. I to właśnie w tym modelu ekspansji problem płynności jest najbardziej odczuwalny.

– W pierwszych miesiącach działalności firmy potrzebują kapitału obrotowego na pokrycie luki między wystawieniem faktury a jej zapłatą oraz płynności na wynagrodzenia – w transporcie czy pracy tymczasowej pensje wypłaca się co tydzień lub miesiąc, niezależnie pod tego, kiedy klient zapłaci 

– wyjaśnia Markus Haupt.

W praktyce oznacza to, że sukces ekspansji coraz częściej zależy nie od samej transakcji, ale od zdolności do finansowania bieżącej działalności.

Bibby Financial Services działa zarówno w Polsce, jak i w Niemczech, co pozwala patrzeć na finansowanie w ujęciu całej grupy – a nie tylko jednej spółki.

– Rozwiązania faktoringowe uzupełniają relacje z bankiem i zapewniają elastyczność w okresie przejściowym. Skupiamy się na wynikach operacyjnych spółki i jakości jej należności – nie tylko na strukturze własnościowej. Finansowanie musi nadążać za strukturą biznesu. Jeśli firma ma stabilną spółkę w Polsce, może wykorzystać jej bilans jako fundament do finansowania działalności w Niemczech

– dodaje Karolina Smalarz, dyrektor ds. finansowania w Bibby Financial Services Polska. 

Karolina Smalarz, dyrektor ds. finansowania w Bibby Financial Services Polska

Karolina Smalarz, dyrektor ds. finansowania w Bibby Financial Services Polska

Takie podejście pozwala szybciej przejść od przejęcia do pełnej integracji operacyjnej i uniknąć problemów z płynnością w kluczowym momencie rozwoju.

Zagraniczne przejęcia i rozwój operacyjny w Niemczech stają się dla polskich firm codziennością, a nie wyjątkiem. Trend ten, według ekspertów, utrzyma się również w kolejnych latach.

Dla przedsiębiorców oznacza to jedno: kluczowe pytanie nie brzmi już: 
czy wejść na rynek niemiecki?, 
lecz: 
jak sfinansować rozwój, żeby nie stracić tempa?

Źródło: Human Signs



Najem zwrotny zyskuje popularność w nowych branżach

Po rynku już teraz widać, że rok 2026 będzie przełomowy dla najmu zwrotnego w Polsce. Stabilizacja makroekonomiczna oraz dotychczasowe i planowane obniżki stóp procentowych jeszcze wzmocnią go. Oprócz tego do gry wchodzą nowe sektory. Coraz większą rolę odgrywają ponadto instytucjonalni inwestorzy, tacy jak towarzystwa ubezpieczeniowe, fundusze emerytalne i infrastrukturalne, poszukujące stabilnych aktywów generujących długoterminowy dochód. Nowym, mocnym segmentem staje się również sektor prywatnej opieki zdrowotnej i edukacji.

 

Czas dojrzałej ekspansji

Jak wynika z raportu UCE RESEACH i INWI, po bieżących danych widać, że w tym roku rynek najmu zwrotnego w Polsce mocno wchodzi w fazę dojrzałej ekspansji. Nie jest to już narzędzie wykorzystywane wyłącznie w sytuacjach ratunkowych lub pod presją zadłużenia, ale standardowy element zarządzania bilansem i kapitałem w firmach o ugruntowanej pozycji rynkowej. Po kilku latach wysokich stóp procentowych, inflacji kosztów budowy i presji na płynność, zarządy coraz częściej dochodzą do wniosku, że kapitał zamrożony w nieruchomościach operacyjnych to jeden z najmniej efektywnych sposobów finansowania działalności. W 2026 roku ta świadomość jest już tak powszechna, że najem zwrotny pomału staje się rozwiązaniem strategicznym, a nie taktycznym.

– Wyraźnie widać, że rosną wolumeny transakcji, ale przede wszystkim zmienia się ich struktura. Coraz większy udział mają transakcje o charakterze portfelowym i korporacyjnym, obejmujące wiele lokalizacji jednocześnie, a nie tylko pojedyncze aktywa. Dla funduszy oznacza to większą skalę i dywersyfikację, a dla firm – możliwość jednorazowego uwolnienia bardzo dużych środków przy zachowaniu pełnej kontroli operacyjnej nad siecią nieruchomości – komentuje Agnieszka Radkiewicz, Business Development Manager w firmie INWI.

Ekspertka rynku nieruchomości komercyjnych wyjaśnia, że w praktyce transakcje typu sale leaseback coraz częściej stanowią alternatywę dla klasycznego finansowania bankowego lub podwyższenia kapitału. Pozwalają przedsiębiorstwom uwolnić kapitał zamrożony w nieruchomościach operacyjnych poprzez ich sprzedaż przy jednoczesnym zawarciu długoterminowej umowy najmu. Dzięki temu spółka zachowuje pełną ciągłość prowadzenia działalności w dotychczasowej lokalizacji, jednocześnie pozyskując środki, które mogą zostać przeznaczone na spłatę zobowiązań, poprawę struktury bilansu i płynności finansowej, a także finansowanie dalszego rozwoju – w tym akwizycji lub inwestycji organicznych.

– Ten rok, jak już widać z obserwacji rynku, przynosi również dalsze skracanie czasu realizacji takich transakcji i większą standaryzację dokumentacji. Najem zwrotny wchodzi do głównego nurtu bankowości inwestycyjnej i doradztwa transakcyjnego. To oznacza, że firmy są w stanie planować go z wyprzedzeniem jako element strategii finansowej, a nie tylko reagować na nagłą potrzebę kapitału. To z kolei przełoży się na większą liczbę transakcji typu forward funding, czyli sprzedaży i wynajmu zwrotnego obiektów jeszcze w trakcie budowy lub rozbudowy – przewiduje Agnieszka Radkiewicz.

W takim modelu inwestor finansuje realizację inwestycji oraz nadzoruje proces jej przygotowania i realizacji, natomiast firma operacyjna – która docelowo staje się najemcą nieruchomości – wspiera projekt w zakresie wymogów technologicznych i funkcjonalnych, niezbędnych do prowadzonej działalności. Istotą tego rozwiązania jest ograniczenie zaangażowania kapitału własnego po stronie najemcy przy jednoczesnym zachowaniu możliwości dalszego rozwoju działalności operacyjnej. W warunkach wysokich kosztów finansowania tego typu struktury stają się coraz istotniejszym elementem rynku nieruchomości operacyjnych.

Sprzyjające warunki

– Stabilizacja makroekonomiczna i oczekiwane dalsze obniżki stóp procentowych w 2026 roku jeszcze bardziej wzmocnią rynek najmu zwrotnego. Wzrośnie apetyt inwestorów instytucjonalnych na długoterminowe, bezpieczne przepływy pieniężne. Fundusze, które w środowisku wysokich stóp mogły osiągać atrakcyjne stopy zwrotu na instrumentach finansowych, w 2026 roku znów będą szukać stabilnych, realnych aktywów z indeksem inflacyjnym i długim okresem najmu – przekonuje ekspertka.

Do tego autorzy raportu dodają, że w środowisku stabilizacji i niższego kosztu pieniądza najem zwrotny nieruchomości stanie się przede wszystkim narzędziem maksymalizacji wartości przedsiębiorstwa. Firmy będą porównywać nie koszt czynszu z kosztem kredytu, ale stopę zwrotu z kapitału uwolnionego z nieruchomości z tym, co są w stanie wygenerować w swojej podstawowej działalności.

– Widać też, że 2026 rok może być również momentem, w którym najem zwrotny zyska największą atrakcyjność dla firm w dobrej kondycji finansowej, bo po raz pierwszy od lat będą one mogły jednocześnie sprzedać nieruchomości po wysokich wycenach i zabezpieczyć sobie długoterminowe finansowanie operacyjne na bardzo konkurencyjnych warunkach. To połączenie wysokich cen aktywów i taniego kapitału inwestycyjnego tworzy idealne środowisko dla dalszego, dynamicznego rozwoju tego rynku – zauważa Agnieszka Radkiewicz.

Struktura inwestorów

Jednym z najważniejszych czynników, które w 2026 roku wynoszą rynek sale leaseback na zupełnie nowy poziom dojrzałości, są zmiana struktury inwestorów – od oportunistów do długoterminowych instytucji. Rynek staje się zbyt duży, płynny i konkurencyjny, aby pozostać tylko domeną inwestorów polujących na okazje. Widać też, że wchodzi w fazę, w której dominować będą inwestorzy długoterminowi, instytucjonalni i wyspecjalizowani, a nie – jak bywało w przeszłości – kapitał oportunistyczny czy fundusze szukające krótkoterminowej spekulacji na nieruchomościach.

– Po rynku widać również, że coraz większą rolę odgrywają fundusze typu core i core+, towarzystwa ubezpieczeniowe, fundusze emerytalne oraz duże fundusze infrastrukturalne. Dla nich najem zwrotny jest idealnym produktem. Oferuje długoterminowe, przewidywalne przepływy pieniężne, indeksację czynszów do inflacji oraz ekspozycję na realne aktywa, które w długim terminie zachowują wartość. W 2026 roku te podmioty będą nie tylko kupować pojedyncze obiekty, ale coraz częściej całe portfele nieruchomości operacyjnych należących do sieci handlowych, operatorów logistycznych, firm produkcyjnych czy sieci medycznych – stwierdza Agnieszka Radkiewicz.

Jednocześnie bardzo wyraźnie rośnie udział wyspecjalizowanych platform inwestycyjnych, skoncentrowanych wyłącznie na sale leaseback. To są podmioty, które nie postrzegają tych transakcji jako jednego z wielu produktów, lecz jako swój podstawowy model biznesowy. Dzięki temu są w stanie szybciej podejmować decyzje, lepiej rozumieć ryzyko najemcy i bardziej elastycznie strukturyzować umowy, co w 2026 roku staje się kluczowym czynnikiem konkurencyjnym.

Nowi liderzy

– Widać też, że 2026 rok będzie czasem nowych liderów. Obok tych tradycyjnych, takich jak przemysł, logistyka czy duży retail, bardzo silnie wchodzą do gry sektory usług dla biznesu i „asset heavy” z obszaru nowej gospodarki, czyli centra danych, infrastruktura IT, farmacja oraz zaawansowana produkcja technologiczna. Firmy z tych branż inwestują ogromne środki w wyspecjalizowaną infrastrukturę, która szybko się amortyzuje technologicznie, ale ma bardzo wysoką wartość nieruchomościową. Najem zwrotny pozwala im odzyskać kapitał z nieruchomości i reinwestować go w kolejny rozwój technologii, co w 2026 roku jest jednym z kluczowych czynników konkurencyjności – zwraca uwagę ekspertka z INWI.

Nowym, bardzo mocnym segmentem staje się również sektor prywatnej opieki zdrowotnej i edukacji. Prywatne sieci klinik, laboratoriów, szpitali czy szkół międzynarodowych w Polsce rozwijają się w tempie, którego nie są w stanie finansować wyłącznie z bieżących przepływów lub kredytu bankowego. Jednocześnie dysponują one nieruchomościami o bardzo stabilnym profilu najemcy i długoterminowym zapotrzebowaniu na lokalizację. Dla inwestorów to idealne aktywa typu core+, a dla operatorów – sposób na sfinansowanie kolejnych przejęć i ekspansji bez rozwadniania udziałów.

– Wraz z dojrzewaniem rynku coraz większe znaczenie mają nie tylko same transakcje, ale także jakość i struktura umów. W 2026 roku to właśnie elastyczność zapisów, odpowiednie podziały ryzyk między inwestorem a operatorem oraz możliwość dopasowania parametrów najmu do specyfiki biznesu najemcy stają się kluczowym czynnikiem konkurencyjnym. Firmy będą też oczekiwać rozwiązań „szytych na miarę”, które pozwolą im zachować kontrolę operacyjną nad strategiczną infrastrukturą, a jednocześnie uwolnić kapitał na rozwój. Dlatego przewagę zyskują ci inwestorzy i partnerzy finansowi, którzy będą potrafili łączyć kapitał z głębokim zrozumieniem modelu biznesowego najemcy – podsumowuje Agnieszka Radkiewicz.

Źródło: UCEResearch



Bajka o hejcie i sile reakcji od Fundacji UNIQA i Zaczytani.org

  • Fundacja UNIQA we współpracy z Fundacją Zaczytani.org stworzyła bajkę „Owce”, która w przystępny sposób pomaga dzieciom zrozumieć mechanizmy wykluczenia i wyśmiewania w grupie rówieśniczej.

  • Publikacja wspiera rozwój empatii, uczy rozpoznawania emocji oraz pokazuje, jak reagować, gdy ktoś doświadcza niesprawiedliwego traktowania.

Bajka „Owce” ma pomóc najmłodszym zobaczyć i zrozumieć mechanizmy rządzące grupą rówieśniczą. To historia osadzona w szkolnej rzeczywistości, w której jedno z pozoru niewinne zdarzenie uruchamia reakcję całej grupy. Z czasem atmosfera w grupie rówieśników się zmienia, a granice między żartem a krzywdą zaczynają się zacierać. Bajka pokazuje, jak łatwo stać się częścią sytuacji, której konsekwencje dla innych mogą być trudne.

W trakcie premiery, 21 maja 2026 roku, wolontariusze Fundacji UNIQA i pracownicy ubezpieczyciela przeczytali bajkę z podziałem na role. Słuchaczami były dzieci w wieku bohaterów, które po lekturze podzieliły się własnymi doświadczeniami związanymi z podobnymi sytuacjami – momentami wyśmiania, wątpliwościami, czy warto zareagować, oraz doświadczeniami wynikającymi z presją grupy. Równolegle odbyło się spotkanie dla dorosłych z udziałem ekspertów, którzy podkreślali, że podobne sytuacje są codziennością wielu dzieci i wymagają uważności oraz wsparcia ze strony dorosłych.

W wydarzeniu wzięli udział przedstawiciele Fundacji Zaczytani.org, autorka bajki Joanna Wachowiak, autorka części eksperckiej Marta Wojtas z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę oraz przedstawiciele UNIQA i Fundacji UNIQA, którzy użyczyli głosów bohaterom. Projekt wspiera aktorka i piosenkarka Magdalena Kumorek, a patronat nad publikacją objęło Towarzystwo Przyjaciół Dzieci i Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę.

W tej historii Nikola i Filip przechodzą przez emocje, które wielu dzieciom są aż za dobrze znane. W Fundacji UNIQA widzimy, jak ważne jest, żeby w takich momentach dziecko nie zostawało samo – nawet jeśli na pierwszy rzut oka wszystko wygląda w porządku. „Owce” to dla nas pretekst do rozmowy: o tym, jak reagujemy, kiedy ktoś obok potrzebuje wsparcia i jak wygląda odwaga na co dzień. Wierzymy, że takie historie pomagają dzieciom lepiej zrozumieć siebie i to, co czują – mówi Agnieszka Durst-Wilczyńska, prezeska Fundacji UNIQA.

„Owce” to nie tylko opowieść, to również narzędzie do pracy z dziećmi. Bajka pozwala zatrzymać się nad sytuacjami, które zazwyczaj dzieją się bardzo szybko, i przyjrzeć się rolom, jakie pełnią uczestnicy zdarzeń – nie tylko sprawcy i osoby doświadczające trudności, ale również obserwatorzy. To właśnie ich reakcje często decydują o tym, czy sytuacja się zaostrzy, czy zostanie zatrzymana.

Publikacja powstała w oparciu o metodę bajkoterapii, która wykorzystuje opowieści by wspierać rozwój emocjonalny dzieci. Dzięki niej możliwe jest podejmowanie trudnych tematów w bezpieczny sposób, z dystansem, jednocześnie pomagając lepiej nazwać i zrozumieć emocje.

Dzieci każdego dnia uczą się nie tylko matematyki czy języka polskiego, ale także tego, jak budować relacje i funkcjonować w grupie. To właśnie w codziennych sytuacjach – na przerwie, podczas wspólnej zabawy czy zwykłej rozmowy – uczą się empatii, odpowiedzialności i odwagi reagowania. Bajka „Owce” pokazuje, że nawet jedna osoba może zmienić atmosferę w klasie, a edukacja emocjonalna jest dziś równie ważna jak wiedza przekazywana z podręczników. Oddajemy w Wasze ręce opowieść o roli świadków i odpowiedzialności za słowa. Bo w każdej grupie każdy ma wpływ na to, czy inni czują się w niej bezpiecznie – mówi Agnieszka Machnicka, prezeska Fundacji Zaczytani.org.

Integralną częścią publikacji jest artykuł ekspercki przygotowany we współpracy z Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę, zawierający scenariusze rozmów i przykłady aktywności, które pomogą dorosłym (nauczycielom, pedagogom, bibliotekarzom i rodzicom) pracować z dziećmi na podstawie historii przedstawionej w bajce.

Publikacja została przygotowana jako kompleksowe wsparcie w budowaniu kompetencji emocjonalnych dzieci oraz rozwijaniu rozmowy o relacjach rówieśniczych. Twórcy podkreślają, że takie rozmowy, prowadzone w codziennych sytuacjach, pomagają dzieciom lepiej rozumieć siebie i innych oraz wzmacniają ich poczucie bezpieczeństwa.

Fundacja UNIQA koncentruje się na edukacji, wspieraniu zdrowia psychicznego, promowaniu empatii oraz współpracy z organizacjami społecznymi i edukacyjnymi. Szczególną uwagę poświęca przeciwdziałaniu hejtowi, przemocy rówieśniczej i cyberprzemocy, a także wzmacnianiu postaw opartych na szacunku, empatii, odpowiedzialności i postaw fair play w sporcie. Realizuje programy, które pomagają dzieciom, rodzicom i nauczycielom lepiej rozumieć zjawisko hejtu i skutecznie mu przeciwdziałać. Wśród partnerów Fundacji są m.in. Uniwersytet SWPS, twórcy systemu RESQL, Fundacja Instytut Cyfrowego Obywatelstwa, Sekcja Koszykówki Legii Warszawa, Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, Stowarzyszenie Nowe Horyzonty oraz Fundacja Zaczytani.org.

Bajkę „Owce” można pobrać bezpłatnie ze strony: http://www.owce.zaczytani.org  

UNIQA Polska

Spółki UNIQA w Polsce mają wszechstronną ofertę dla osób prywatnych, małych, średnich i dużych firm, ich pracowników oraz dla spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych, a także biur podróży. UNIQA jest liderem w ubezpieczeniach majątku spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych w Polsce. Na koniec 2025 roku przypis składki zakładów ubezpieczeń działających pod marką UNIQA wyniósł ponad 6,1 mld zł. Z kolei UNIQA TFI i UNIQA PTE na koniec 2025 roku zarządzały aktywami o łącznej wartości 24,3 mld zł. Łącznie spółki pod marką UNIQA obsługują w Polsce ponad 8 mln klientów. Produkty UNIQA klient może kupić w dogodnym dla siebie miejscu: u agentów, brokerów, przez Internet, telefon oraz za pośrednictwem partnerów. Zakłady ubezpieczeń działające w Polsce pod marką UNIQA powstały w wyniku konsolidacji kilku firm ubezpieczeniowych, których obecność na polskim rynku sięga ponad 35 lat. Sama marka UNIQA jest obecna w Polsce od 25 lat. Inwestorem strategicznym spółek jest europejski holding ubezpieczeniowy o austriackich korzeniach - UNIQA Insurance Group AG.

Więcej informacji: www.uniqa.pl

Grupa UNIQA

Grupa UNIQA jest jedną z wiodących firm ubezpieczeniowych na rynkach w Austrii oraz w Europie Środkowo‑Wschodniej (CEE). Około 20 tys. pracowników i wyłącznych partnerów obsługuje ponad 17 milionów klientów. UNIQA jest drugą co do wielkości grupą ubezpieczeniową w Austrii, z udziałem w rynku wynoszącym około 21 procent. W regionie CEE, który charakteryzuje się dynamicznym wzrostem, UNIQA jest obecna na 11 rynkach: w Bośni i Hercegowinie, Bułgarii, Chorwacji, Czechach, na Węgrzech, w Czarnogórze, Polsce, Rumunii, Serbii, na Słowacji oraz w Ukrainie. Ponadto częścią Grupy UNIQA są także spółki ubezpieczeniowe działające w Szwajcarii i Liechtensteinie.

Więcej informacji: www.uniqagroup.com

Finansovo.pl

Finansovo.pl - Nowocześnie o finansach.

Najnowsze informacje z zakresu finansów osobistych, finansów firmowych, dostępnych promocji, aktualnych dotacji, możliwości lokowania środków, podatków, ubezpieczeń, publikowanych raportów.

Napisz do nas: finansovo@finansovo.pl

We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.