Raporty

Aromma.pl - Świece sojowe tworzone z pasją

Wiek decyduje o spontaniczności w robieniu zakupów. Im starszy konsument, tym mniej ryzykuje

46,6% kobiet dość często finalnie wkłada do koszyka zakupowego produkt innej marki, niż zakładało przed wizytą w sklepie. 42,5% bardzo rzadko to robi, a 4,8% – niemal zawsze. Natomiast 46,2% mężczyzn sporadycznie tak działa, a 39,3% – dość często. I to są główne deklaracje, patrząc na płeć. Aż pięć grup wiekowych przeważnie bardzo rzadko kupuje produkt innej marki, niż planowało. W dwóch przedziałach dominuje dość częsta taka praktyka. Oznacza to, że kobiety są podatniejsze na zmianę decyzji. Mężczyźni działają automatycznie i szybko. Często zapominają, co dokładnie kupili. Ponadto wraz z wiekiem decyzje się stabilizują. To m.in. efekt przyzwyczajenia i ograniczenia ryzyka. Młodzi ludzie poszukują optymalnych rozwiązań, reagują na promocje i testują marki. Łatwiej też na nich wpływać.

Według badania UCE RESEARCH i Hybrid Europe, Polakom dość często zdarza się finalnie włożyć do koszyka zakupowego produkt innej marki, niż planowało w drodze do sklepu. Biorąc pod uwagę podział wskazań na płeć, widać, że prawie połowa kobiet robi to dość często – 46,6%, a blisko 50% mężczyzn – bardzo rzadko – 46,2%.

– Różnica między zachowaniami kobiet i mężczyzn głównie wynika z roli, jaką pełnią w procesie zakupowym. One częściej są w fazie wyboru. Na bieżąco porównują, optymalizują i reagują na sytuację. Oni przeważnie są w trybie realizacji. Idą po konkretny produkt i go po prostu kupują. Badanie nie obrazuje kwestii lojalności, a pokazuje sposób podejmowania decyzji. Dla rynku to oznacza, że konsumentki są podatniejsze na zmianę decyzji, a konsumenci – bardziej przewidywalni – mówi Michał Rosiak, współautor badania z Hybrid Europe.

W przypadku kobiet na kolejnych miejscach w rankingu widzimy takie odpowiedzi (dot. kupowania produktu innej marki niż wcześniej planowana), jak „bardzo rzadko” – 42,5%, „tak, niemal zawsze” – 4,8%, „nigdy” – 3,6%, a także „nie pamiętam” – 2,5%. – Konsumentki łączą stabilność i otwartość. Z jednej strony realizują wcześniejsze wybory, a z drugiej – są gotowe je zmienić, jeśli pojawi się lepsza opcja. Typowa konsumentka zarządza wyborem, nie przywiązuje się bez powodu, reaguje na wartość w danym momencie. Dla producentów postawa kobiet konsumentek oznacza większą konkurencję, dla handlu zaś – większą przestrzeń wpływu – komentuje ekspert.

Jeśli chodzi o mężczyzn, na kolejnych miejscach w zestawieniu są takie deklaracje, jak tak „dość często” – 39,3%, „nie pamiętam” – 5,3%, „tak, niemal zawsze” – 5,1%, a także „nigdy” – 4,1%. – Mężczyzna działa schematycznie i szybko. Zwykle realizuje wcześniejszy wybór. Jednocześnie często nie pamięta, co dokładnie kupił. To pokazuje, że jego decyzja jest automatyczna, a zaangażowanie w wybór – niższe. Dla producentów otwiera to szansę na budowanie nawyku zakupowego, dla handlu – mniejszą przestrzeń wpływu na zmianę wyboru w ostatnim momencie – dodaje Michał Rosiak.

Z badania wiemy też, jakie postawy przyjmują respondenci z siedmiu grup wiekowych. W pięciu z nich najczęściej wskazywana jest odpowiedź „bardzo rzadko” – 18-24 lata (45,7%), 45-54 lata (48,9%), 55-64 lata (49,2%), 65-74 lata (56,6%), a także 75-80 lat (52,9%). – Wraz z wiekiem decyzje się stabilizują. To efekt przyzwyczajenia, ograniczenia ryzyka i uproszczenia wyborów. Im starszy jest konsument, tym mniej eksperymentuje. Wyniki powyżej 50% w najstarszych grupach są naturalne. Decyzja zakupowa zapada wcześniej i jest rzadziej zmieniana – wyjaśnia współautor badania. 

W przypadku dwóch grup wiekowych najczęściej wskazywana jest odpowiedź „tak, dość często” – 25-34 lata (wśród nich – 55,2%) oraz 35-44 lata (45%). – Młodzi konsumenci to grupa w fazie aktywnego wyboru. Szukają optymalnych rozwiązań, porównują, reagują na promocje i testują marki. Do tego widać, że to właśnie wśród młodych ludzi powstaje największa część rynku i największa przestrzeń wpływu – podsumowuje ekspert z Hybrid Europe.


***
Opis metody analitycznej/badawczej

Badanie zostało przeprowadzone metodą CAWI (Computer-Assisted Web Interview), polegającą na realizacji ankiet internetowych wspomaganych komputerowo. Sondaż został zrealizowany przez platformę analityczno-badawczą UCE RESEARCH i Hybrid Europe na ogólnopolskiej próbie 1010 dorosłych Polaków w wieku 18-80 lat. Respondenci zostali dobrani w sposób kwotowo-losowy (tj. pod względem wieku, płci oraz regionu) z wykorzystaniem panelu badawczego, a udział w badaniu miał charakter anonimowy.

Źródło: UCEResearch

Wiek decyduje o spontaniczności w robieniu zakupów. Im starszy konsument, tym mniej ryzykuje

46,6% kobiet dość często finalnie wkłada do koszyka zakupowego produkt innej marki, niż zakładało przed wizytą w sklepie. 42,5% bardzo rzadko to robi, a 4,8% – niemal zawsze. Natomiast 46,2% mężczyzn sporadycznie tak działa, a 39,3% – dość często. I to są główne deklaracje, patrząc na płeć. Aż pięć grup wiekowych przeważnie bardzo rzadko kupuje produkt innej marki, niż planowało. W dwóch przedziałach dominuje dość częsta taka praktyka. Oznacza to, że kobiety są podatniejsze na zmianę decyzji. Mężczyźni działają automatycznie i szybko. Często zapominają, co dokładnie kupili. Ponadto wraz z wiekiem decyzje się stabilizują. To m.in. efekt przyzwyczajenia i ograniczenia ryzyka. Młodzi ludzie poszukują optymalnych rozwiązań, reagują na promocje i testują marki. Łatwiej też na nich wpływać.

Według badania UCE RESEARCH i Hybrid Europe, Polakom dość często zdarza się finalnie włożyć do koszyka zakupowego produkt innej marki, niż planowało w drodze do sklepu. Biorąc pod uwagę podział wskazań na płeć, widać, że prawie połowa kobiet robi to dość często – 46,6%, a blisko 50% mężczyzn – bardzo rzadko – 46,2%.

– Różnica między zachowaniami kobiet i mężczyzn głównie wynika z roli, jaką pełnią w procesie zakupowym. One częściej są w fazie wyboru. Na bieżąco porównują, optymalizują i reagują na sytuację. Oni przeważnie są w trybie realizacji. Idą po konkretny produkt i go po prostu kupują. Badanie nie obrazuje kwestii lojalności, a pokazuje sposób podejmowania decyzji. Dla rynku to oznacza, że konsumentki są podatniejsze na zmianę decyzji, a konsumenci – bardziej przewidywalni – mówi Michał Rosiak, współautor badania z Hybrid Europe.

W przypadku kobiet na kolejnych miejscach w rankingu widzimy takie odpowiedzi (dot. kupowania produktu innej marki niż wcześniej planowana), jak „bardzo rzadko” – 42,5%, „tak, niemal zawsze” – 4,8%, „nigdy” – 3,6%, a także „nie pamiętam” – 2,5%. – Konsumentki łączą stabilność i otwartość. Z jednej strony realizują wcześniejsze wybory, a z drugiej – są gotowe je zmienić, jeśli pojawi się lepsza opcja. Typowa konsumentka zarządza wyborem, nie przywiązuje się bez powodu, reaguje na wartość w danym momencie. Dla producentów postawa kobiet konsumentek oznacza większą konkurencję, dla handlu zaś – większą przestrzeń wpływu – komentuje ekspert.

Jeśli chodzi o mężczyzn, na kolejnych miejscach w zestawieniu są takie deklaracje, jak tak „dość często” – 39,3%, „nie pamiętam” – 5,3%, „tak, niemal zawsze” – 5,1%, a także „nigdy” – 4,1%. – Mężczyzna działa schematycznie i szybko. Zwykle realizuje wcześniejszy wybór. Jednocześnie często nie pamięta, co dokładnie kupił. To pokazuje, że jego decyzja jest automatyczna, a zaangażowanie w wybór – niższe. Dla producentów otwiera to szansę na budowanie nawyku zakupowego, dla handlu – mniejszą przestrzeń wpływu na zmianę wyboru w ostatnim momencie – dodaje Michał Rosiak.

Z badania wiemy też, jakie postawy przyjmują respondenci z siedmiu grup wiekowych. W pięciu z nich najczęściej wskazywana jest odpowiedź „bardzo rzadko” – 18-24 lata (45,7%), 45-54 lata (48,9%), 55-64 lata (49,2%), 65-74 lata (56,6%), a także 75-80 lat (52,9%). – Wraz z wiekiem decyzje się stabilizują. To efekt przyzwyczajenia, ograniczenia ryzyka i uproszczenia wyborów. Im starszy jest konsument, tym mniej eksperymentuje. Wyniki powyżej 50% w najstarszych grupach są naturalne. Decyzja zakupowa zapada wcześniej i jest rzadziej zmieniana – wyjaśnia współautor badania. 

W przypadku dwóch grup wiekowych najczęściej wskazywana jest odpowiedź „tak, dość często” – 25-34 lata (wśród nich – 55,2%) oraz 35-44 lata (45%). – Młodzi konsumenci to grupa w fazie aktywnego wyboru. Szukają optymalnych rozwiązań, porównują, reagują na promocje i testują marki. Do tego widać, że to właśnie wśród młodych ludzi powstaje największa część rynku i największa przestrzeń wpływu – podsumowuje ekspert z Hybrid Europe.


***
Opis metody analitycznej/badawczej

Badanie zostało przeprowadzone metodą CAWI (Computer-Assisted Web Interview), polegającą na realizacji ankiet internetowych wspomaganych komputerowo. Sondaż został zrealizowany przez platformę analityczno-badawczą UCE RESEARCH i Hybrid Europe na ogólnopolskiej próbie 1010 dorosłych Polaków w wieku 18-80 lat. Respondenci zostali dobrani w sposób kwotowo-losowy (tj. pod względem wieku, płci oraz regionu) z wykorzystaniem panelu badawczego, a udział w badaniu miał charakter anonimowy.

Źródło: UCEResearch



Ponad 2,4 mln Polaków w drugim progu podatkowym. Dane MF za 2025 rok

Monika Piątkowska, doradca podatkowy fillup

Skala podatkowa jest najczęstszą formą opodatkowania osób fizycznych. Jej popularność niekoniecznie wynika jednak z jej opłacalności. Znaczna część podatników jest zobowiązana do rozliczania się według zasad ogólnych. Dochody pochodzące z umów o pracę, umów cywilnoprawnych, emerytur są rozliczane skalą podatkową. Nieco więcej swobody mają przedsiębiorcy, którzy mogą dokonać zmiany formy opodatkowania i rozliczać swoje przychody ryczałtem lub liniowo.


Wraz z wprowadzeniem Polskiego Ładu od 2022 roku zaczęły obowiązywać progi podatkowe, które są aktualne do dziś. Kwota wolna od podatku została zwiększona do 30 000 zł, a próg podatkowy 12% wzrósł z 85 528 zł do 120 000 zł. Choć minęło zaledwie kilka lat, nie możemy zapomnieć, że był to intensywny czas dla gospodarki. Galopująca inflacja czy rokroczne podwyższanie płacy minimalnej wymusiły wzrost dochodów podatników. Nie można jednak w tej sytuacji mówić o wzroście majętności Polaków. Status materialny, poziom życia pozostały na tym samym poziomie, wzrosły jedynie… podatki.


Zarabiasz przeciętnie, ale podatki płacisz jak bogacz


Z założenia przekroczenie progu podatkowego 120 tys. zł powinno być zarezerwowane dla tych najbardziej majętnych. Podatek ze stawką 32% powinien płacić nieliczna część społeczeństwa. Z zaprezentowanych danych Ministerstwa Finansów wynika jednak, że do tego grona dołącza z roku na rok coraz większa część klasy średniej. Jak wskazuje Prezes GUS, w I kwartale 2026 roku przeciętne wynagrodzenie wynosiło 9 562,88 zł, podczas gdy w tym samym okresie rok wcześniej wyniosło 8 962,28 zł. Oznacza to, że powoli zbliżamy się do sytuacji, w której zarabiając przeciętnie, będziemy przekraczać próg podatkowy z założenia dedykowany dla tych najzamożniejszych.
Przy tego typu konstrukcji rozliczania podatków dochodowych opierającej się na kwotowym limicie, Ministerstwo Finansów powinno mieć na względzie, że wskazana wartość co jakiś czas będzie wymagała aktualizacji. Zamrożenie kwoty progu podatkowego na poziomie 120 tys. zł oznacza niewypowiedzianą głośno podwyżkę podatku PIT.


Pułapka skali podatkowej dla pracujących


W największym potrzasku, jeśli chodzi o rozliczenia podatkowe, są osoby zarabiające na podstawie umów o pracę, umów cywilnoprawnych oraz emeryci. Osoby te nie mają możliwości wyboru formy opodatkowania czy też wykazania wyższych kosztów uzyskania przychodu, tak jak w przypadku działalności gospodarczych. Przy czym należy pamiętać, że ostatnie zmiany legislacyjne związane z Państwową Inspekcją Pracy mają na celu weryfikację prawidłowości rozliczeń przedsiębiorców, którzy współpracują na umowach B2B. PIP zyskał nowe narzędzia do walki z przedsiębiorcami, którzy rozliczają się korzystniej niż np. w ramach umowy o pracę. Z pewnością działania te mają przynieść wymierne skutki w postaci większej liczby podatników rozliczających się na zasadach ogólnych, wykazujących wyższe dochody do opodatkowania oraz odprowadzających wyższe składki do ZUS. Bierność resortu finansów w zmianie progu podatkowego, jak również skrupulatność w weryfikacji umów B2B z pewnością mają pozytywne przełożenie na wpływy do budżetu, które z roku na rok są – kosztem podatników – coraz wyższe. W Sejmie jest obecnie procedowany projekt nowelizacji ustawy, który wniosła Polska 2050. Przewiduje on zmianę progu podatkowego ze 120 tys. zł na 140 tys. zł. Należy się jednak zastanowić, czy ta propozycja, o ile zostanie wprowadzona, będzie wystarczająca na kolejnych kilka lat. Natomiast o samej konieczności zmiany wysokości drugiego progu podatkowego świadczą dane wskazane przez Ministerstwo Finansów.

VeloAnaliza: Emeryci mają mieszkania, ale brakuje im gotówki

W Polsce udział majątku ulokowanego w nieruchomościach należy do najwyższych w UE, a jednocześnie poziom oszczędności seniorów – do najniższych. W efekcie, mimo relatywnie wysokiego „bogactwa na papierze”, wielu emerytów dysponuje ograniczonymi środkami na finansowanie bieżących kosztów życia. Ich oszczędności pozwalają średnio na pokrycie ok. 12,5 miesiąca wydatków.

Dane Europejskiego Banku Centralnego (HFCS), Eurostatu i World Inequality Database pokazują narastający, strukturalny problem w modelu majątkowym polskich gospodarstw domowych.

- Ograniczona dostępność środków finansowych przy wysokim udziale nieruchomości w majątku przekłada się na rosnące ryzyko tzw. ubóstwa płynnościowego, czyli trudności w finansowaniu codziennych potrzeb bez konieczności sprzedaży posiadanych aktywów. W Polsce to zjawisko ma szczególnie wyraźny charakter – wiele gospodarstw emeryckich posiada znaczący majątek, ale dysponuje ograniczoną ilością gotówki – mówi Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku.

Płynność finansowa polskich emerytów jedną z najniższych w UE

W gospodarstwach domowych osób w wieku 65–74 lata aż 89,7% majątku stanowią nieruchomości, podczas gdy aktywa finansowe odpowiadają jedynie za 9,6%. To najwyższy udział mieszkań w strukturze majątku w całej UE. W praktyce oznacza to, że przeciętne gospodarstwo emeryckie w Polsce ma ograniczone środki na pokrycie kosztów życia. Oszczędności seniorów wystarczają średnio na ok. 12,5 miesiąca konsumpcji na poziomie 50% średniego wynagrodzenia krajowego, podczas gdy w Niemczech jest to ponad 50 miesięcy, we Francji ok. 54 miesiące, w Holandii 36 miesięcy, a w Belgii i Danii ponad 50–60 miesięcy. Polska plasuje się tym samym w dolnej części unijnego zestawienia pod względem płynności finansowej emerytów.

Model house-rich, cash-poor

Struktura ta wpisuje się w szerszy europejski podział na trzy modele akumulacji majątku. W krajach Europy Zachodniej (m.in. Niemcy, Francja, Holandia, Belgia, Dania, Austria, Szwecja) dominuje model „asset rich & cash rich”, w którym gospodarstwa domowe posiadają jednocześnie wysokie aktywa finansowe (80–220 tys. EUR) oraz wysoką płynność sięgającą 55–150 miesięcy konsumpcji. Z kolei Polska i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej (m.in. Słowacja, Chorwacja, Rumunia, Bułgaria, Łotwa, Litwa) tworzą model „house-rich, cash-poor”, w którym udział nieruchomości w majątku sięga 56–90%, ale aktywa finansowe często nie przekraczają 3–12 tys. EUR, a płynność ogranicza się do 2–7 miesięcy. Trzeci model, charakterystyczny dla Europy Południowej, ma strukturę mieszaną i umiarkowaną płynność.

- Polska jest przypadkiem szczególnie skrajnym nawet na tle regionu CEE. Dominacja nieruchomości ogranicza dostęp do gotówki, a uwolnienie środków często wymaga sprzedaży mieszkania lub zadłużenia. Dane World Inequality Database wskazują, że mimo wzrostu majątku per capita w Polsce i regionie CEE w latach 2017–2024 (ok. +28% w Polsce), struktura majątku pozostaje niezmienna. Polski emeryt nadal posiada ok. 30% wartości nieruchomości niemieckiego emeryta i mniej niż 10% jego aktywów finansowych, co utrwala różnice w poziomie płynności – dodaje Piotr Arak.

Duże różnice w poziomie oszczędności

Dysproporcje szczególnie wyraźnie widać na poziomie szczegółowych danych. Przeciętne oszczędności polskiego gospodarstwa domowego emerytów w wieku 65–74 lata wynoszą około 9,3 tys. EUR (ok. 40 tys. PLN), podczas gdy w Niemczech jest to około 97 tys. EUR, a we Francji 88 tys. EUR, czyli około 9–10 razy więcej. Jednocześnie 89,7% majątku Polaków w tej grupie wiekowej jest zamrożone w nieruchomości, a w grupie 75+ udział ten rośnie do ponad 90%. Dla porównania średnia w strefie euro wynosi ok. 72%, a w USA ok. 31%, co pokazuje skalę różnicy w strukturze majątku.

- Polski model bogactwa emerytalnego, ukształtowany po transformacji gospodarczej, prowadzi do sytuacji, w której gospodarstwa domowe są bogate w aktywa, ale ubogie w płynność. W warunkach starzenia się społeczeństwa, rosnących kosztów utrzymania i wydłużającej się długości życia oznacza to rosnące ryzyko braku środków na pokrycie codziennych wydatkównawet przy relatywnie wysokim poziomie posiadanego majątku – podkreśla Piotr Arak.

W odpowiedzi na te wyzwania VeloBank, Mastercard i Pru realizują inicjatywę „Wygodnie na Emeryturze”. Szczegóły oferty są dostępne na stronie: Promocja "Wygodnie na emeryturze" - VeloBank.

Nota prawna:

Organizatorem promocji i Ubezpieczycielem jest Prudential International Assurance plc Spółka Akcyjna Oddział w Polsce z siedzibą w Warszawie. VeloBank S.A. pełni rolę agenta ubezpieczeniowego. Promocja trwa do 31.12.2026 r.

Więcej informacji na temat promocji, w tym Regulamin promocji „Wygodnie na emeryturze” określający jej warunki oraz OWU z zakresem ochrony, ograniczeniami oraz włączeniami odpowiedzialności Ubezpieczyciela dostępne na velobank.pl/klienci-indywidualni/ubezpieczenia/promocja-wygodnie-na-emeryturze oraz na pru.pl.



Polska gospodarka – Solidny wzrost mimo geopolitycznego chaosu?

Ekonomiści Banku BNP Paribas prognozują, że 2026 będzie kolejnym dobrym rokiem dla polskiej gospodarki. PKB zwiększy się o solidne 3,5%, średnioroczna inflacja zwolni do 3,2% z 3,6% w roku ubiegłym, a stopy procentowe i kurs walutowy pozostaną stabilne do końca bieżącego roku. Wizja ta jest jednak obarczona niepewnością ze względu na napiętą sytuację geopolityczną na świecie. Choć ostatnie doniesienia dają nadzieję na trwałe wygaszenie konfliktu w Zatoce Perskiej, jego ewentualne przedłużenie i dalsze zamknięcie cieśniny Ormuz mogą spowodować, że widmo stagflacji, z którym krajowa gospodarka mierzyła się w 2023 roku, powróci.

Gospodarka w dobrym stanie

Zdaniem ekonomistów Banku BNP Paribas, polska gospodarka znajduje się w dobrym położeniu. Po wzroście Produktu Krajowego Brutto w ubiegłym roku o 3,6%, w 2026 dynamika ma być tylko minimalnie niższa i ma wynieść 3,5%. Rysą na ogólnie optymistycznym obrazie krajowej gospodarki jest otoczenie zewnętrzne, w tym w szczególności sytuacja na Bliskim Wschodzie i związany z nią skok cen surowców energetycznych.

- W ubiegłym roku wzrost gospodarczy w Polsce oparty był na kilku filarach. Szybko rósł zarówno popyt krajowy jak i zagraniczny. Inwestycje odbiły, a wydatki konsumpcyjne dalej stabilnie się zwiększały. W efekcie w czwartym kwartale 2025 roku dynamika PKB przekroczyła 4% r/r, a polska gospodarka wkroczyła w bieżący rok wyraźnie rozpędzona. Mimo zimowej aury, która zmroziła aktywność w pierwszych dwóch miesiącach roku, do końca lutego sytuacja koniunkturalna wyglądała bardzo zachęcająco. Perspektywy pogorszyły się jednak wraz z atakiem na Iran i znaczącym wzrostem cen ropy naftowej. Nasz bazowy scenariusz makro wciąż pozostaje dość optymistyczny, jednak oparty jest na założeniu, że sytuacja na Bliskim Wschodzie wkrótce się unormuje, co będzie skutkować trwałym spadkiem notowań surowców energetycznych. Ewentualne przedłużenie się konfliktu i jego zaognienie rodzi ryzyko wyższej presji cenowej i w konsekwencji słabszej kondycji gospodarki niż obecnie przewidujemy - mówi Michał Dybuła, główny ekonomista Banku BNP Paribas.

Analitycy Banku zwracają uwagę na rolę jaką w handlu paliwami odgrywa cieśnina Ormuz. Podkreślają, że bez jej pełnego otwarcia sytuacja na rynku surowców energetycznych nie ulegnie diametralnej poprawie.

- Trwałe uspokojenie sytuacji na rynku ropy naftowej wymaga porozumienia, które przywróci produkcję w regionie i swobodny transport przez cieśninę Ormuz. W wyniku konfliktu na Bliskim Wschodzie i braku możliwości ominięcia tego morskiego szlaku, eksport surowej ropy i produktów rafineryjnych z rejonu Zatoki Perskiej spadł o ok 13-15 mln baryłek dziennie, co odpowiada za ponad 10% światowego zużycia paliw. Pozbawienie rynków tak dużej ilości surowców przez dłuższy czas może skutkować dalszym znaczącym wzrostem cen, który kompletnie wytrąciłby globalną gospodarkę z równowagi. Póki co dziura w podaży „zasypywana” jest działaniami doraźnymi takimi jak uwolnienie zapasów przez Stany Zjednoczone, zdjęcie części amerykańskich sankcji na rosyjską ropę, czy zmniejszenie importu przez Chiny – tłumaczy Marcin Kujawski, starszy ekonomista Banku BNP Paribas.

Wystrzał cen surowców energetycznych jest szokiem o zasięgu globalnym, który pogarsza perspektywy inflacji i konsumpcji tak w kraju jak i zagranicą.

- Wzrost cen paliw i ogólna niepewność geopolityczna wpływa zarówno na nastroje konsumentów krajowych jak i zagranicznych. Badania koniunktury konsumenckiej w Polsce od marca zaczęły się pogarszać, sugerując potencjalne spowolnienie tempa realnego wzrostu wydatków gospodarstw domowych z około 4% r/r do 2-2,5% w dalszej części roku. Póki co sądzimy, że aktywność zakupowa nie osłabnie aż tak znacząco, za czym przemawia m.in. zbudowana w zeszłym roku poduszka bezpieczeństwa w postaci znaczących oszczędności, jednak popyt konsumpcyjny może nie zwiększać się już tak żwawo jak dotychczas. W Europie Zachodniej nastroje konsumentów także wyraźnie siadły wraz z wybuchem wojny w Iranie, co może nie najlepiej wróżyć eksportowi - zaznacza Michał Dybuła, główny ekonomista Banku BNP Paribas.

Eksperci wskazują jednak, że na początku roku sytuacja europejskiego przemysłu poprawiała się, czemu sprzyjały m.in. wyższe wydatki publiczne w Niemczech i wzrost nakładów na zbrojenia na Starym Kontynencie.

Inwestycje motorem tegorocznego wzrostu

Zdaniem ekonomistów Banku BNP Paribas głównym czynnikiem wspierającym wzrost PKB w tym roku będą finansowane z UE nakłady inwestycyjne.

- Na ten rok przewidujemy bezprecedensowy w polskiej historii napływ funduszy europejskich, którego wartość przy pełnym wykorzystaniu środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) może wynieść ok. 50 mld euro (ok. 210 mld zł). Impulsem dla inwestycji będą zwłaszcza dotacje z KPO. Do końca bieżącego roku do beneficjentów powinny trafić jeszcze granty o wartości blisko 60 mld zł. Po zadyszce na przełomie 2024 i 2025 roku związanej ze zmianą wieloletniej perspektywy finansowej UE zimą zeszłego roku nabrały rozpędu transfery funduszy europejskich z regularnego unijnego budżetu. Nowością w palecie dostępnych dla Polski funduszy europejskich są środki z programu SAFE, w ramach którego Polska otrzyma pożyczki o wartości 43,7 mld euro przeznaczone na obronność - wyjaśnia Tomasz Tyc, starszy ekonomista Banku BNP Paribas.

Tak znaczący zastrzyk finansowy z Brukseli powinien być mocnym pozytywnym impulsem dla rodzimych przedsiębiorstw

- Uważamy, że olbrzymia skala napływu funduszy europejskich w najbliższych kwartałach i latach powinna wspierać producentów dóbr kapitałowych. Wytwórcy dóbr inwestycyjnych radzą sobie bardzo dobrze w zasadzie od początku 2025 roku i sądzimy, że w branżach takich jak produkcja maszyn, pozostałego sprzętu transportowego, czy szeroko rozumianych zbrojeń perspektywy dalej rysują się obiecująco. Liczymy, że w końcu ruszy też budowlanka, która od 2024 roku znajduje się praktycznie w zastoju. Niekorzystne warunki pogodowe mocno uderzyły w wolumen prowadzonych na początku tego roku prac, jednak wiosna przyniosła pewną poprawę wyników, co traktujemy jako dobry prognostyk na przyszłość – wskazuje Tomasz Tyc, starszy ekonomista Banku BNP Paribas..

Inflacja przyspiesza – czy trwale?

Po wybuchu wojny w Zatoce Perskiej inflacja CPI w Polsce wyraźnie przyspieszyła. Poza paliwami w ostatnich dwóch miesiącach podniosła się też inflacja bazowa (wyłączająca energię, paliwa i żywność).

- Wzrost tej miary procesów cenowych nasuwa pytanie czy w nadchodzących miesiącach nie będziemy obserwować tzw. efektów drugiej rundy - tj. przekładania się wyższych notowań surowców energetycznych na podwyżki cen pozostałych towarów i usług – i powtórki sytuacji, która miała miejsce np. w latach 2021-2022. W przeciwieństwie do ostatniego inflacyjnego epizodu, póki co ceny frachtu międzynarodowego nie poszybowały jednak w górę, a złoty na przestrzeni ostatniego 1,5 roku umocnił się względem dolara. Nie mamy też obecnie do czynienia z tak silnym skokiem popytu konsumpcyjnego jak przed 4 laty. Dezinflacyjnie oddziałuje też hamująca dynamika wynagrodzeń, która w ostatnim czasie obniżyła się w okolice 5,5-6% - argumentuje Marcin Kujawski, starszy ekonomista Banku BNP Paribas..

Według analityków inflacja CPI przyspieszy do 4% pod koniec bieżącego roku, jednak w połowie 2027 roku tempo wzrostu cen konsumpcyjnych powinno ponownie spaść w okolice wynoszącego 2,5% celu inflacyjnego NBP. Faktyczna ścieżka inflacji jest jednak silnie zależna od tego co będzie się działo z cenami surowców energetycznych w kolejnych miesiącach.

Stabilne stopy procentowe i kurs walutowy

Ekonomiści Banku BNP Paribas przewidują, że stopy procentowe Narodowego Banku Polskiego pozostaną na niezmienionym poziomie do końca bieżącego roku.

- Nasz bazowy scenariusz oparty jest na założeniu, że eksport surowców energetycznych z Bliskiego Wschodu zostanie przywrócony, a notowania paliw spadną. Jeśli jednak okaże się, że porozumienia między Stanami Zjednoczonymi i Iranem nie uda się ostatecznie osiągnąć, a cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta, zacieśnienie polityki pieniężnej przez RPP stanie się realistyczną opcją. W takim przypadku spodziewalibyśmy się przynajmniej dwóch podwyżek stóp procentowych jesienią tego roku. Przy przewidywanej przez nas obecnie ścieżce inflacji wciąż widzimy możliwość obniżki stóp procentowych w połowie przyszłego roku co zakończyłoby rozpoczęty w zeszłym roku proces łagodzenia polityki pieniężnej, zakotwiczając stopę referencyjną NBP na poziomie 3,50%. – podkreśla Michał Dybuła, główny ekonomista Banku BNP Paribas.

W ocenie ekspertów również kurs walutowy powinien w nadchodzących miesiącach być relatywnie stabilny.

- Kurs złotego zareagował dość łagodnie na wydarzenia na Bliskim Wschodzie i po krótkotrwałym wzroście notowania pary EURPLN szybko spadły w okolice poziomu 4,25. Wsparciem dla krajowej waluty pozostaje dobra kondycja gospodarki, w tym wyraźnie szybsza dynamika wzrostu niż w Europie Zachodniej. Głównym ryzykiem dla waluty pozostaje geopolityka i ewentualny odpływ kapitału z rynków wschodzących, który dotknąłby Polski. Z drugiej strony ogromny napływ funduszy europejskich stanowi bufor bezpieczeństwa dla waluty na wypadek zaognienia sytuacji. Nasza prognoza zakłada względną stabilizację kursu EURPLN w granicach poziomów 4,20-4,25 w dalszej części roku – komentuje Marcin Kujawski, starszy ekonomista Banku BNP Paribas.

Źródło: BNP Paribas

Badanie „Adyen: Fraud’s Identity Crisis” – straty związane ze standardowymi oszustwami spadły o 20 proc. Jednocześnie oszustwa po stronie klienta stają się największym zagrożeniem dla przedsiębiorstw

Adyen, globalna platforma technologii finansowych wybierana przez rynkowych liderów, opublikowała najnowszy raport „Fraud’s Identity Crisis 2026”. Raport ten pokazuje, że straty związane z fałszywymi chargebackami na platformie Adyen spadły w 2025 roku o 20 proc. Jednak ten wynik nie oddaje pełnego obrazu sytuacji. W tym samym okresie średnia wartość fałszywych obciążeń zwrotnych spadła o 23 proc., co sugeruje zmianę charakteru oszustw: z pojedynczych, wysokokwotowych incydentów na bardziej rozproszoną, niskowartościową, ale skalowalną aktywność.

 

Raport pokazuje, że oszustwa wcale nie znikają, a jedynie zmieniają swoją formę. Według prognoz globalnie wartość oszustw w e-commerce przekroczy 100 mld dolarów do 2029 roku, wobec 44 mld dolarów w 2024 roku.

Badanie Adyen, które łączy dane z ich własnej platformy z badaniem przeprowadzonym wśród przedsiębiorstw, pokazuje, że automatyzacja i sztuczna inteligencja znacząco obniżyły próg wejścia dla cyberprzestępców. Scenariusze oszustw mogą być dziś łatwo tworzone, testowane i udostępniane w ramach zamkniętych sieci. Fałszywe konta i boty są obecnie drugim najczęściej spotykanym typem oszustwa na świecie – wskazało je 42 proc. firm.

Globalnie oszustwa w e-commerce zmierzają do przekroczenia 100 mld dolarów do 2029 roku, co wynika z fundamentalnej zmiany sposobu działania cyberprzestępców. Obserwujemy odejście od zewnętrznych ataków o wysokiej wartości na rzecz częstych nadużyć realizowanych wewnątrz zaufanych środowisk. Trend ten będzie tylko przyspieszać wraz z rozwojem agentic commerce. Agenci AI pozwalają masowo wykorzystywać luki i przypadki graniczne, z którymi firmy już dziś mają trudności. Właśnie dlatego stworzyliśmy rozwiązanie Dynamic Identification. Sukces w nowej rzeczywistości wymaga przejścia od statycznych zabezpieczeń do zaawansowanej, dynamicznej oceny zaufania, który pozwoli weryfikować intencje autonomicznych agentów na dużą skalę – powiedział Trevor Nies, SVP Strategic Customer Growth & Advocacy w Adyen.

Ryzyko przenosi się do zaufanych środowisk

Największe zagrożenie nie pochodzi już od anonimowych osób próbujących sforsować zabezpieczenia. Coraz częściej źródłem ryzyka są rozpoznani klienci, uwierzytelnione konta i zweryfikowane urządzenia – czyli oszustwa typu first-party. Jest to obecnie najczęściej zgłaszany typ oszustwa (44 proc.), wyprzedzający fałszywe konta i nadużycia związane z kradzieżą tożsamości (42 proc.) czy też z politykami promocyjnymi i rabatami (40 proc.). Bardziej tradycyjne zagrożenia, takie jak kradzież kart płatniczych czy przejęcia kont, zostały wskazane przez 36 proc. badanych firm.

Dane platformy Adyen pokazują, że zaledwie 3 proc. kont użytkowników odpowiada za 50 proc. całkowitej wartości zwrotów, natomiast 5 proc. kont generuje 41 proc. wszystkich incydentów oraz 58 proc. ich wartości. Koszt obsługi pojedynczego sporu związanego z nadużyciem first-party wzrósł do 82 dolarów, wobec 74 dolarów w 2024 roku.

Zjawisko to jest szczególnie widoczne w okresach wzmożonych zakupów, kiedy promocje, skrócone terminy zwrotów i zniżek powiązanych programami lojalnościowymi zwiększają pole do działania dla oszustów. Same wydarzenia sprzedażowe nie kreują problemu, ale go akcelerują – skracając cykl w jakim realizowane jest nadużycie i utrudniają firmom odróżnienie klientów korzystających z promocji od osób regularnie wykorzystujących luki w politykach sprzedażowych.

Fałszywe odrzucenia płatności uderzają w przychody bardziej niż same oszustwa

Obecnie dla większości dużych przedsiębiorców większym ryzykiem biznesowym nie jest niewykryte nadużycie, lecz blokowanie uczciwych klientów. Połowa firm biorących udział w badaniu Adyen deklaruje wzrost liczby fałszywych odrzuceń płatności, a statyczne mechanizmy bezpieczeństwa blokują nawet do 10 proc. uczciwych klientów na etapie checkout’u. 58 proc. respondentów wskazuje również na rosnące koszty manualnej weryfikacji transakcji, co dodatkowo zwiększa całkowity koszt walki z cyberprzestępstwami.

Koszty te mają bezpośredni wpływ na wzrost biznesu. Niemal 70 proc. firm uważa, że oszustwa internetowe będą ograniczać wzrost przychodów w ciągu najbliższych 12-24 miesięcy. W sektorze travel i hospitality odsetek ten rośnie do 79 proc., a w branży dóbr cyfrowych i gamingu do 81 proc. Ponadto zmianie ulega sposób postrzegania samego zarządzania oszustwami. 48 proc. firm traktuje je jako równowagę między ograniczaniem strat a wspieraniem wzrostu, natomiast 39 proc. uważa je przede wszystkim za funkcję wspierającą rozwój biznesu. Tylko 3,2 proc. respondentów deklaruje, że w ciągu ostatniego roku nie musiało iść na żadne kompromisy związane z przeciwdziałaniem nadużyciom.

Jeszcze niedawno zarządzanie oszustwami polegało przede wszystkim na zatrzymywaniu cyberprzestępców przed wejściem do systemu. Dziś zagrożenie znajduje się już wewnątrz: na zaufanych kontach, w zweryfikowanych tożsamościach, a nawet autonomicznych agentach AI. Firmy, które podejmą działania już teraz, zyskają istotną przewagę nad tymi, które będą zwlekać i de facto same przejmą na siebie ryzyko – powiedziała Brigette Korney, Global Head of Performance Optimization w Adyen.

Agentic commerce otwiera nowy obszar ryzyka

Obszar ryzyka związanego z oszustwami rozszerza się również na handel autonomiczny. Ponieważ przewiduje się, że agenci AI mogą odpowiadać za 5-20 proc. wolumenu płatności w najbliższych 5 latach, już dziś 30 proc. merchantów wskazuje ocenę wiarygodności dla platform AI jako najważniejszy nowy wskaźnik potrzebny do zarządzania tą transformacją. Agentic commerce nie tworzy nowej kategorii nadużyć – raczej skaluje istniejące problemy, rozszerzając ryzyko poza sam checkout na obszary takie jak promocje, zwroty czy weryfikacja tożsamości.

Stale powiększa się różnica między tempem adopcji AI przez konsumentów a gotowością systemów bezpieczeństwa. Tradycyjne rozwiązania do wykrywania oszustw były projektowane wokół ludzkich zachowań – sposobu przeglądania ofert, wahania czy czasu podejmowania decyzji zakupowych. Autonomiczni agenci AI nie wykazują takich zachowań, przez co stają się niemal nieodróżnialni od złośliwych botów. Obecne systemy fraud detection nie są jeszcze przygotowane na taki scenariusz.

Raport łączy dane transakcyjne z globalnej platformy Adyen z odpowiedziami uzyskanymi od dużych przedsiębiorców z sektorów retail, travel i hospitality, dóbr cyfrowych, gamingu oraz innych branż.

Pełen raport dostępny jest pod linkiem: Fraud’s Identity Crisis

Metodologia

Raport bazuje na danych transakcyjnych z platformy Adyen za cały 2025 rok (1,6 bln dolarów danych) oraz na badaniu przeprowadzonym przez Censuswide wśród 1 000 decydentów reprezentujących amerykańskie przedsiębiorstwa enterprise w okresie od 27 lutego do 6 marca 2026 roku.

Respondenci ankiety zostali zrekrutowani za pośrednictwem CensusWide, a odpowiedzi mają charakter samoopisowy (self-reported). W niniejszym raporcie termin „dane z platformy Adyen” odnosi się do zagregowanych i zanonimizowanych danych transakcyjnych przetwarzanych za pośrednictwem platformy Adyen, natomiast „dane z ankiety Adyen” odnoszą się do odpowiedzi zebranych w ramach wspomnianej ankiety wśród merchantów.

O Adyen

Adyen to nowoczesna platforma technologii finansowych wybierana przez rynkowych liderów. Dzięki kompleksowym usługom płatniczym, analityce opartej na danych oraz produktom finansowym oferowanym w ramach jednego globalnego rozwiązania, Adyen pomaga firmom szybciej osiągać założone cele. Posiadając biura na całym świecie, Adyen współpracuje z takimi firmami jak Facebook, Uber, H&M, eBay i Microsoft. W ramach bieżącej działalności Adyen nieustannie ulepsza i rozszerza swoją ofertę produktową. Nowe produkty oraz funkcje są ogłaszane za pomocą komunikatów prasowych oraz aktualizacji produktów na stronie internetowej firmy.



Darowizny firmowe pod lupą. Jak spółki powinny przygotować się na kontrole?

W ostatnich tygodniach, szczególnie po spektakularnej zbiórce na Fundację Cancer Fighters, powróciła dyskusja o gotowości firm do wpłacania wysokich darowizn na cele społeczne i charytatywne. Wraz z nią pojawiło się też pytanie, które w praktyce dotyczy znacznie szerszego obszaru niż same przelewy: jak firmy powinny dziś zarządzać finansami, żeby nie tylko działać odpowiedzialnie społecznie, ale też być przygotowane na rosnącą transparentność i potencjalne kontrole przepływów.

Z perspektywy zarządzania finansami darowizna nie jest już wyłącznie decyzją wizerunkową czy CSR-ową. W obecnym otoczeniu regulacyjnym i technologicznym każda większa transakcja firmowa funkcjonuje w systemie, który automatycznie analizuje jej źródło, skalę i zgodność z profilem działalności spółki. To oznacza, że nawet w pełni legalne i uzasadnione społecznie działania mogą wymagać dodatkowej dokumentacji lub wyjaśnień.

Budżet jako fundament bezpieczeństwa finansowego

W wielu firmach wciąż obserwujemy podejście, w którym darowizny lub działania społeczne są realizowane „z bieżącej decyzji zarządu”, bez wcześniejszego osadzenia ich w strukturze budżetowej. To jeden z najczęstszych błędów, który w praktyce zwiększa ryzyko operacyjne i utrudnia późniejsze uzasadnienie przepływów finansowych.

W dobrze zarządzanych organizacjach darowizny są elementem zaplanowanego budżetu - najczęściej w ramach polityki CSR, marketingu lub osobno wydzielonego funduszu strategicznego. Kluczowe jest to, że środki są zabezpieczone i istnieje ścieżka decyzyjna oraz jasna logika ich wykorzystania.

Brak takiego podejścia powoduje, że każda większa transakcja staje się potencjalnym „zdarzeniem incydentalnym” z perspektywy banku lub instytucji finansowej. A to właśnie incydentalność, a nie sama darowizna, najczęściej uruchamia dodatkowe pytania.

Kontrole nie są wyjątkiem, tylko standardem

Współczesny system finansowy opiera się na automatycznej analizie ryzyka. Banki i instytucje płatnicze są zobowiązane do monitorowania transakcji w ramach procedur AML i KYC, co w praktyce oznacza, że nietypowe przepływy - niezależnie od ich celu - mogą zostać oznaczone do dodatkowej weryfikacji. Nie dotyczy to wyłącznie darowizn. Podobne mechanizmy obejmują również nagłe zmiany struktury kosztów, nietypowe wpływy, duże jednorazowe transfery czy operacje odbiegające od standardowej aktywności spółki.

Z punktu widzenia zarządzania finansami nie jest to jednak sygnał problemu, lecz element systemu bezpieczeństwa. Kluczowe znaczenie ma nie to, czy kontrola się pojawi, ale czy organizacja jest w stanie szybko i spójnie odpowiedzieć na pytania dotyczące źródła środków i uzasadnienia transakcji.

Współczesne finanse firmowe nie są już tylko rejestracją zdarzeń, ale systemem, który musi w każdej chwili pozwalać odtworzyć decyzję biznesową i jej kontekst. Brak spójnych danych jest dziś większym ryzykiem niż sama kontrola - wskazuje Adam Zagała, wspołzałożyciel Value Finance.

Skąd spółki biorą środki na darowizny

W praktyce rynkowej można wyróżnić kilka modeli finansowania działań społecznych. Najbardziej dojrzały z perspektywy zarządczej jest model oparty na wcześniejszym planowaniu budżetu. Oznacza to, że darowizny są przewidziane w strukturze finansowej firmy i wynikają z jej strategii, a nie z bieżących decyzji operacyjnych.

Drugim podejściem jest finansowanie darowizn z bieżącej płynności lub zysku, co jest rozwiązaniem stosowanym szczególnie w mniejszych organizacjach. W tym modelu kluczowe jest jednak to, czy firma potrafi wykazać stabilność finansową i brak wpływu takiej decyzji na bieżące zobowiązania.

Najbardziej ryzykowne z punktu widzenia zarządzania i potencjalnych analiz instytucji finansowych są natomiast sytuacje, w których darowizny nie są w żaden sposób osadzone w budżecie ani strategii finansowej. W takich przypadkach trudniej jest wykazać ich przewidywalność i spójność z działalnością operacyjną spółki.

Kluczowy problem: spójność danych

W praktyce większość wyzwań związanych z kontrolami nie wynika z samych transakcji, ale z jakości danych finansowych i sposobu ich organizacji w firmie. Rozproszone informacje, brak ujednoliconych procedur akceptacji wydatków czy niespójności pomiędzy działami powodują, że nawet prawidłowe operacje mogą wymagać dodatkowego wyjaśnienia.

Dlatego coraz większe znaczenie ma nie tylko sama księgowość, ale również zarządzanie danymi finansowymi w czasie rzeczywistym. Firmy, które potrafią szybko odtworzyć kontekst decyzji finansowych od poziomu zarządu po operacyjny, znacznie sprawniej przechodzą procesy weryfikacyjne.

Przykład rynkowy: kiedy skala transakcji przyciąga uwagę systemu

Dobrym przykładem tego, jak działa współczesny system finansowy, jest sytuacja dużych publicznych zbiórek i darowizn realizowanych przez spółki w ramach akcji charytatywnych. W przypadku ZEN.COM, który uczestniczył w jednej z głośnych zbiórek internetowych, pojawiło się zainteresowanie mediów oraz instytucji analizujących przepływy finansowe związane ze skalą transakcji.

Sama sytuacja nie dotyczyła zakwestionowania darowizny jako takiej, lecz pokazuje mechanizm, w którym duże i nietypowe przepływy finansowe, szczególnie w kontekście dynamicznych, publicznych zbiórek, mogą stać się przedmiotem dodatkowej analizy systemowej. W takich przypadkach kluczowe nie jest samo zdarzenie, ale gotowość organizacji do pełnego udokumentowania źródła środków i logiki biznesowej decyzji – mówi Małgorzata Mazur, Partner Zarządzający i współzałożycielka Value Finance.

EFL: mimo spadku rynku zielonych aktywów, popyt na wybrane rozwiązania energetyczne rośnie

Rynek finansowania zielonych aktywów w Polsce znalazł się w 2025 roku pod wyraźną presją. Według szacunków Związku Polskiego Leasingu finansowanie zielonych aktywów w segmencie maszyn i urządzeń spadło o 47 proc. rok do roku. Na tym tle wynik Grupy EFL był znacznie lepszy — wartość finansowania zielonych aktywów zmniejszyła się o 18,3 proc., do 49,6 mln zł, a udział EFL w rynku wzrósł z 7,3 proc. do 11,2 proc. Największy popyt utrzymuje się wśród rozwiązań, które bezpośrednio przekładają się na niższe koszty energii i większą niezależność firm: instalacji fotowoltaicznych, magazynów energii oraz stacji ładowania.

- Zielone inwestycje firm wchodzą w nowy etap. Jeszcze niedawno ich symbolem była głównie fotowoltaika. Dzisiaj przedsiębiorcy coraz częściej myślą o całym ekosystemie energetycznym: produkcji, magazynowaniu i efektywnym wykorzystaniu energii. Magazyn energii, pompa ciepła, reduktor napięcia czy kompensator mocy biernej to już nie tylko rozwiązania prośrodowiskowe, ale przede wszystkim narzędzia kontroli kosztów i zwiększania odporności biznesu na wahania cen energii – mówi Monika Sobczyk Asset Product Manager w EFL.

Magazyny energii rosną mimo słabszego rynku

Najbardziej widocznym przykładem odpornego segmentu są magazyny energii. W finansowaniu leasingiem tego typu urządzeń EFL osiągnął w 2025 roku 19,5 proc. udziału w rynku, a łącznie w leasingu i pożyczce 13,7 proc. Dynamika finansowania magazynów energii przez EFL wyniosła 130 proc. rok do roku.

Rosnące zainteresowanie bankami energii wynika z kilku czynników. Po pierwsze, magazyn energii zwiększa efektywność instalacji fotowoltaicznej, pozwalając wykorzystać nadwyżki prądu wtedy, gdy produkcja z OZE jest niższa lub gdy zapotrzebowanie firmy rośnie. Po drugie, urządzenia te wspierają bezpieczeństwo energetyczne przedsiębiorstw, ograniczając ryzyko przestojów związanych z przerwami w dostawie energii. Po trzecie, rynek wspierają programy dotacyjne, które coraz częściej premiują łączenie fotowoltaiki z magazynowaniem energii.

Wzrosty w pompach ciepła, fotowoltaice i stacjach ładowania

EFL utrzymał wysokie udziały także w innych kategoriach zielonych aktywów. W finansowaniu leasingiem pomp ciepła udział firmy wyniósł 30,8 proc., a łącznie w leasingu i pożyczce 20,3 proc. W leasingu fotowoltaiki EFL odpowiadał za 19,3 proc. rynku, a w ujęciu leasing plus pożyczka za 10,9 proc. W przypadku stacji ładowania udział EFL w finansowaniu leasingiem wyniósł 16 proc., a łącznie w leasingu i pożyczce 11,4 proc.

To segmenty, które odpowiadają na bardzo praktyczne potrzeby przedsiębiorców. Pompy ciepła oraz nowoczesne systemy klimatyzacji i wentylacji pozwalają ograniczać koszty ogrzewania i chłodzenia budynków firmowych. Fotowoltaika daje możliwość produkcji własnej energii, ale dopiero w połączeniu z magazynem energii istotnie zwiększa poziom autokonsumpcji. Stacje ładowania, choć nie są finansowaniem samochodów elektrycznych, stają się elementem infrastruktury firmowej — szczególnie w handlu, usługach, logistyce, hotelarstwie i przy obiektach biurowych.

Dostępne nowe zielone rozwiązania

Potrzeby przedsiębiorców się zmieniają, więc EFL rozbudował ofertę finansowania zielonych aktywów o trzy grupy rozwiązań. Pierwsza to OZE, w tym instalacje fotowoltaiczne, magazyny energii, pompy ciepła, turbiny wiatrowe i kogeneratory. Druga to efektywność energetyczna, czyli m.in. wentylacja, klimatyzacja, energooszczędne kotły, oświetlenie, reduktory napięcia i kompensatory mocy biernej. Trzecia obejmuje rozwiązania z obszaru gospodarki obiegu zamkniętego, takie jak automaty kaucyjne.

Firmy mogą korzystać z finansowania nawet do 120 miesięcy, przy wpłacie własnej od 0 proc., dedykowanej ofercie cenowej oraz uproszczonej procedurze do 500 tys. zł. Klienci mogą również skorzystać z programu NLE wspieranego przez Europejski Bank Inwestycyjny oraz z płatności zaliczkowych w leasingu.

– Rozszerzenie oferty zielonych aktywów nie jest wyłącznie odpowiedzią na trend ESG. To przede wszystkim dopasowanie finansowania do realnych inwestycji, które przedsiębiorcy planują dziś w swoich firmach. Rynek jest bardziej wymagający niż rok wcześniej, ale tam, gdzie zielona technologia przekłada się na oszczędność, stabilność kosztów i bezpieczeństwo operacyjne, popyt pozostaje mocny – dodaje Monika Sobczyk, EFL.

Światełko w tunelu po I kwartale 2026 roku

- Dane po pierwszym kwartale 2026 roku sugerują możliwość stopniowego odbicia. Widoczne są wzrosty w fotowoltaice, która pozostaje podstawową kategorią zielonych aktywów, a także w magazynach energii, których udział w finansowaniu green wzrósł do 9 proc. Zielone inwestycje coraz rzadziej są traktowane jako jednorazowy projekt, a coraz częściej jako element długofalowej strategii zarządzania kosztami energii. W warunkach niepewności gospodarczej przedsiębiorcy wybierają przede wszystkim te rozwiązania, które można policzyć w rachunku ekonomicznym: niższych rachunkach, większej autokonsumpcji, mniejszym ryzyku przestojów i lepszym wykorzystaniu posiadanej infrastruktury – mówi Monika Sobczyk Asset Product Manager w EFL.

Źródło: EFL

Finansovo.pl

Finansovo.pl - Nowocześnie o finansach.

Najnowsze informacje z zakresu finansów osobistych, finansów firmowych, dostępnych promocji, aktualnych dotacji, możliwości lokowania środków, podatków, ubezpieczeń, publikowanych raportów.

Napisz do nas: finansovo@finansovo.pl

We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.